Szanuję pracę innych i wiem, że to, o czym piszę, nie jest odosobnionym przypadkiem. Dobitnym tego dowodem jest choćby ten materiał: www.youtube.com/watch?v=…. Doceniam, że osoba, do której zwraca się Pan Profesor Nowak, nie unika konfrontacji, choć czasami ma wyraźne trudności ze zrozumieniem sedna sprawy. Potrafi powiedzieć coś sensownego – podobnie jak lewicowy wydawca amerykańskiego „Washington Post”.Ta analogia nie jest przypadkowa, zwłaszcza gdy odniesiemy ją do postaw wyborców. Oczywiście pamiętam: ponad czterdzieści procent Polaków w ogóle nie bierze udziału w głosowaniu. Jakie to czterdzieści procent, można było zaobserwować w ostatnich wyborach prezydenckich – to właśnie dzięki nim przegrali. Rano pewien młody człowiek powiedział w odniesieniu do owych niby "nie kumatych" coś, czego nie sposób pominąć: „Trzeba do tego dorosnąć”.Tym stwierdzeniem potwierdził tylko smutną zasadę, pomijania z zasady części opinii publicznej.
Panie Profesorze i Doktorze. Ci cytowani i wychwalani wielcy sąsiedzi w wyniku tych samych rozbiorów skoczyli sobie w końcu do gardeł, a Polacy nadal ginęli – z tą różnicą, że za cudze interesy. Dlatego ostateczny sukces Pana Prezydenta w Europie Środkowej będzie w rzeczywistości sukcesem całej Europy.
Nienawiść wynikająca z zawiści nie jest tradycją osób, które zostały historycznie dokooptowane do Polski. Za to zawiść oraz systemowe blokowanie niezależnych, wybitnych jednostek przez ludzi, którzy swoje pozycje zawdzięczali lojalności i braku kompetencji, były i są niestety stałym elementem naszej rzeczywistości. Historia pokazuje, jak wiele szans na globalny sukces odebrano naszemu społeczeństwu – tę prawdę z pewnością opiszą ludzie o czysto technicznym spojrzeniu. Car dzielił nasze ziemie wśród naszych chłopów, brutalnie kupując ich w ten sposób, gdy nasze prawdziwe zamiary zostały mu zdradzone.Potwierdza to tylko regułę, Panie Profesorze i Doktorze. Skąd przecież brała się szlachta czasów Kazimierza Wielkiego, jeśli nie w imię ochrony polskich interesów, obrony ówczesnej Polski i wierności królowi w zamian za realne zasługi dla kraju? Dziś lewicy powinno w zupełności wystarczyć to, co mówi premier Miller. Dla reprezentacji Konfederacji powinna wystarczyć opinia człowieka, który zbierał mimo wszystko głosy na ich kandydata – a o reszcie pobocznych kontrowersji trzeba po prostu zapomnieć. Wracając do sedna, powinienem napisać „mocie” – to część naszej lokalnej, krakowskiej anegdoty piłkarskiej. „Momy” ten potencjał, to widać na każdym kroku, więc wbijmy im w tę popkulturową pustynię: bez ojczyzny są nikim w swojej ograniczonej rzeczywistości. Posłuchajcie Kochanowskiego – nie Jana, lecz Piotra – i zerknijcie dziś na paryskie ulice. On już w XV wieku wykazywał się naiwnością, ślepo hołubiąc Francję i traktując ją jako absolutną ikonę państwowości. Niestety, pod tym względem był po prostu ograniczonym politykiem, który nie dostrzegał długofalowych konsekwencji takiego myślenia. Przenosząc to jeden do jednego na dzień dzisiejszy: ta wieczna, kompleksowa poddańczość wobec Zachodu, zapoczątkowana wieki temu, do dziś zbiera swoje tragiczne żniwo, co współczesna rzeczywistość weryfikuje na francuskich ulicach bez żadnych złudzeń.
Fragment wpisu w przygotowaniu do publikacji; "Krytycy wolności"
j