Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentujący
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Tusk, Kaczyński i człowiek pomiędzy nimi

mjk1 21.09.2026

 Od pewnego czasu obserwuję coś, co coraz trudniej uznać za zwykły spór personalny na polskiej prawicy. Nie chodzi mi przy tym o to, czy Mateusz Morawiecki jest politykiem bezbłędnym. Nie jest. Sam wielokrotnie krytykowałem jego rząd i nie zamierzam dziś udawać, że tego nie robiłem. Przeciwnie: właśnie dlatego, że go krytykowałem, mogę dziś postawić inne pytanie. Nie: czy Morawiecki popełniał błędy? To wiemy. Pytanie brzmi: czy Polska potrafi odróżnić krytykę polityka od próby politycznego wyeliminowania go? A jeszcze dalej: czy w Polsce nie zbudowano takiego systemu politycznego, w którym dwóch odwiecznych przeciwników potrzebuje siebie nawzajem bardziej, niż chciałoby się do tego przyznać? Nie twierdzę, że Donald Tusk i Jarosław Kaczyński zawarli jakikolwiek tajny układ. Na to nie mam dowodów i nie zamierzam ich sobie dopisywać. Twierdzę coś znacznie bardziej przyziemnego. Można być prawdziwym przeciwnikiem, prowadzić prawdziwą walkę, autentycznie się nie znosić, a jednocześnie korzystać politycznie z tego, że przeciwnik istnieje. I właśnie ten mechanizm warto dzisiaj rozebrać.

Dwa magnesy.

 Polska polityka od lat działa jak dwa ogromne magnesy. Jeden nazywa się Tusk. Drugi nazywa się Kaczyński. Jeden mówi: trzeba odsunąć PiS. Drugi mówi: trzeba zatrzymać Tuska. Jeden buduje mobilizację wokół zagrożenia powrotem Kaczyńskiego. Drugi buduje mobilizację wokół zagrożenia powrotem Tuska. I w ten sposób powstaje niezwykle skuteczna polityczna formuła: jeżeli nie jesteś z nami, wzmacniasz ich. To nie wymaga żadnego spisku. To może być zwykła konsekwencja systemu. Tusk potrzebuje przeciwnika, który będzie symbolem tego, przeciwko czemu jego obóz się mobilizuje. Kaczyński potrzebuje przeciwnika, który będzie symbolem tego, przed czym jego obóz ma Polskę obronić. I tak powstaje polityczna wojna, która może być jednocześnie całkowicie realna i bardzo wygodna dla obu stron, bo wojna dwóch wielkich obozów ma jedną szczególną właściwość: utrudnia pojawienie się trzeciego ośrodka. A właśnie trzeci ośrodek jest dla istniejącego układu najgroźniejszy. Nie dlatego, że musi być lepszy, ale dlatego, że zmienia zasady gry.

Kaczyński - przywództwo przez organizację.

 Jarosław Kaczyński stworzył coś, czego nie można uczciwie sprowadzić do jednego sloganu. Zbudował przez lata potężną strukturę polityczną, utrzymał ją mimo kolejnych porażek i zwycięstw, potrafił podporządkować jej ludzi o bardzo różnych temperamentach i interesach. Jego siłą jest organizacja. Jego siłą jest zdolność utrzymywania własnego obozu przez dziesięciolecia. Jego siłą jest również pamięć polityczna. Jednak ta sama cecha może stać się słabością. Człowiek, który przez dziesięciolecia budował organizację, naturalnie zaczyna uważać jej spójność za wartość samą w sobie a wtedy pojawia się pytanie: gdzie kończy się lojalność wobec przywódcy, a zaczyna lojalność wobec państwa i własnego programu? To jest pytanie niewygodne, ale konieczne, bo partia jest narzędziem a państwo jest celem. Nie odwrotnie.

Tusk - przywództwo przez konflikt.

 Donald Tusk reprezentuje inny typ przywództwa. Jego wielką umiejętnością jest polityczna mobilizacja. Potrafi sprowadzić skomplikowany konflikt do prostego wyboru: my albo oni. To jest ogromna siła i jednocześnie ogromna pokusa. Jeżeli polityka przez lata opiera się na przekonaniu, że najważniejsze jest odsunięcie przeciwnika, łatwo zapomnieć, że po jego odsunięciu trzeba jeszcze umieć rządzić. Tusk jest więc politykiem, który bardzo dobrze funkcjonuje w politycznym konflikcie, ale konflikt, który jest paliwem jednej strony, może być równocześnie paliwem drugiej. I tutaj zaczyna się paradoks. Tusk może potrzebować Kaczyńskiego jako przeciwnika politycznego, a Kaczyński może potrzebować Tuska dokładnie w ten sam sposób. Nie potrzebują siebie jako partnerów. Potrzebują siebie jako przeciwników. To ogromna różnica.

I wtedy pojawia się trzeci typ przywództwa.

 Mateusz Morawiecki. I właśnie tutaj zaczyna się dla mnie najciekawsza część tej historii. Nie dlatego, że Morawiecki jest bezbłędny. Nie jest. Nie dlatego, że wszystkie decyzje jego rządu były słuszne. Nie były. Nie dlatego, że należy zapomnieć o Polskim Ładzie, sporach wewnątrz Zjednoczonej Prawicy, chaosie części decyzji pandemicznych, wyborach korespondencyjnych czy innych kontrowersjach jego rządów. Nie należy. Sam je krytykowałem, ale człowiek, który krytykował Morawieckiego wtedy, ma dzisiaj prawo zadać zupełnie inne pytanie. Kto w zamian? I tu zaczyna się problem, bo Morawiecki reprezentuje zupełnie inny rodzaj politycznego kapitału. Jest ekonomistą i byłym bankowcem. Był premierem przez ponad sześć lat. Ma doświadczenie w kierowaniu państwem. Ma doświadczenie europejskie. Ma doświadczenie międzynarodowe. Zna aparat administracyjny. Zna gospodarkę. Zna świat finansów. Przeszedł przez kryzys pandemiczny. Przeszedł przez wojnę na Ukrainie. Prowadził państwo w okresie gwałtownych zmian gospodarczych i geopolitycznych. Można się z jego decyzjami nie zgadzać. Można uważać, że niektóre z nich były błędne. Można mu wytykać również błędy polityczne, ale tego doświadczenia nie można wymazać jednym słowem: „Morawiecki”.

Zróbmy więc coś bardzo prostego.

 Nie pytajmy, czy Morawiecki jest „nasz”. Nie pytajmy, czy jest wystarczająco prawicowy. Nie pytajmy, czy podoba nam się jego styl. Nie pytajmy nawet, czy go lubimy. Zadajmy mu egzamin a potem ten sam egzamin dajmy każdemu, kto chciałby być premierem. Czy ma doświadczenie w kierowaniu państwem? Czy zna gospodarkę? Czy zna finanse? Czy potrafi rozmawiać z przedsiębiorcami? Czy zna administrację? Czy ma doświadczenie międzynarodowe? Czy potrafi negocjować z Unią Europejską? Czy potrafi prowadzić państwo w kryzysie? Czy ma własne zaplecze? Czy potrafi budować większość? Czy potrafi rozmawiać z ludźmi spoza własnej bańki? Czy potrafi myśleć o Polsce za dziesięć czy dwadzieścia lat, a nie tylko o następnym sondażu?

 I teraz najważniejsze: jeżeli ktoś uważa, że Morawiecki się do tego nie nadaje, bardzo proszę. Niech wskaże człowieka, który nadaje się lepiej. Niech go wskaże. Niech pokaże jego doświadczenie. Niech pokaże jego dorobek. Niech pokaże jego błędy. Niech pokaże jego program. Niech pokaże, jak zamierza zarządzać państwem, bo powiedzieć „Morawiecki jest zły” jest bardzo łatwo. Znacznie trudniej odpowiedzieć na pytanie: „Kto zamiast niego?” I właśnie tego pytania prawie nie ma Zamiast tego mamy kolejne wojny. Morawiecki jest za mało taki. Morawiecki jest za bardzo taki. Morawiecki jest bankowcem. Morawiecki jest za mało prawicowy. Morawiecki jest za bardzo europejski. Morawiecki jest za mało chrześcijański. Morawiecki zrobił to. Morawiecki nie zrobił tamtego. Dobrze. Zapiszmy wszystkie zarzuty, ale potem połóżmy obok nich nazwisko człowieka, który ma go zastąpić. I porównajmy. Wtedy dopiero zaczyna się poważna polityka.

Co się więc stało z Morawieckim?

 Tutaj nie chcę dopowiadać rzeczy, których nie wiem. Wiem natomiast, że w 2026 roku konflikt pomiędzy Morawieckim a kierownictwem PiS przestał być plotką. Powstał Rozwój Plus. Kierownictwo PiS zażądało rozwiązania stowarzyszenia. Morawiecki odmówił. Kaczyński podtrzymał swoje stanowisko. Morawiecki przedstawił później 21 propozycji rozwiązania sporu. Kaczyński je odrzucił. Sprawa przestała więc być prywatnym nieporozumieniem dwóch polityków. Stała się konfliktem o organizację i przyszłość części prawicy. A Donald Tusk oczywiście natychmiast znalazł w tym polityczny materiał do wykorzystania. To także jest normalna polityka, ale warto zauważyć mechanizm. Każdy konflikt wewnątrz PiS wzmacnia narrację Tuska o rozpadzie prawicy. Każdy atak Tuska na PiS wzmacnia z kolei narrację Kaczyńskiego, że trzeba się jednoczyć przeciwko Tuskowi. I koło się zamyka. Czyli kto kogo tutaj naprawdę wzmacnia? To jest pytanie, którego nie chcę rozstrzygać za czytelnika. Chcę tylko, żebyśmy przestali patrzeć na politykę jak na mecz dwóch drużyn, bo może problem polega właśnie na tym, że cały czas oglądamy mecz, zamiast patrzeć na stadion. Tusk walczy z Kaczyńskim. Kaczyński walczy z Tuskiem. Ich zwolennicy walczą ze sobą. Media relacjonują walkę. Komentatorzy komentują walkę. Wyborcy kłócą się o walkę. A państwo? Państwo pozostaje gdzieś z boku. Drogi, energetyka, przemysł, demografia, finanse publiczne, obronność, edukacja, mieszkania, ochrona zdrowia, technologia, bezpieczeństwo energetyczne, zdolność inwestycyjna państwa. To są rzeczy, które będą istniały również wtedy, gdy Tusk i Kaczyński przestaną być politycznymi bohaterami swoich obozów.

Najbardziej niewygodne pytanie.

 Może więc największym problemem polskiej polityki nie jest to, że Tusk nienawidzi Kaczyńskiego albo Kaczyński nienawidzi Tuska. Może problemem jest to, że polski wyborca został przyzwyczajony do przekonania, że musi wybierać między nimi a każdy, kto próbuje przesunąć tę oś, natychmiast otrzymuje etykietę. Zdrajca. Rozłamowiec. Agent. Platformers. PiS-owiec. Centrysta. Radykał. Bankster. Maślarz. Cokolwiek akurat pasuje do potrzeb chwili. I właśnie wtedy zaczyna się polityka plemienna. Nie trzeba już odpowiadać na pytanie. Wystarczy przykleić człowiekowi etykietę.

Nie wiem, czy Morawiecki jest odpowiedzią.

 I właśnie dlatego nie napiszę: „Morawiecki jest najlepszym premierem, jakiego Polska może mieć.” Nie wiem tego. Nikt tego dziś nie wie. Mogę natomiast powiedzieć coś znacznie bardziej konkretnego: nie widzę powodu, aby człowieka z takim doświadczeniem państwowym i gospodarczym skreślać wyłącznie dlatego, że część jego decyzji była błędna albo dlatego, że stał się niewygodny dla własnego środowiska. A jeżeli ktoś twierdzi, że jest lepszy kandydat - świetnie. Niech go pokaże. Niech podda go dokładnie temu samemu egzaminowi. Niech nie będzie świętych krów. Ani Morawiecki, ani Kaczyński, ani Tusk, ani nikt inny, bo państwo nie jest kościołem żadnego polityka.

I może tutaj właśnie popełniamy największy błąd.

 My ciągle pytamy: „Po czyjej jesteś stronie?” A powinniśmy pytać: „Co potrafisz zrobić dla państwa?” Ciągle pytamy: „Czy jesteś za Tuskiem czy przeciw Tuskowi?” Zamiast: „Jak zamierzasz prowadzić gospodarkę?” Ciągle pytamy: „Czy jesteś za Kaczyńskim?” Zamiast: „Jak zamierzasz zbudować państwo zdolne do działania?” I wreszcie: „Czy jesteś za Morawieckim?” Zamiast: „Kto konkretnie jest od niego lepszy i dlaczego?” To ostatnie pytanie szczególnie polecam wszystkim, którzy z wielką łatwością skreślają byłego premiera. Niech podadzą nazwisko. Niech podadzą argumenty. Niech podadzą dorobek. Niech podadzą program. Niech podadzą człowieka, bo może się wtedy okazać, że największym problemem nie jest wcale to, że Polska ma zbyt wielu polityków. Może największym problemem jest to, że mamy zbyt mało ludzi, których można rzeczywiście postawić przed egzaminem z rządzenia państwem. A my zamiast ich egzaminować, wybieramy plemię a potem dziwimy się, że politycy zamiast państwa budują swoje plemiona.

To już nie jest spór o Tuska, Kaczyńskiego czy Morawieckiego. To jest pytanie, czy Polacy chcą jeszcze wybierać ludzi do rządzenia państwem, czy tylko ludzi do wygrywania następnej wojny politycznej.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 188
Jan1797

Jan1797

21.09.2026 13:01

Co zrobicie z propagandą POPiS-u?

Szczerze się o Was martwię:))

mjk1

mjk1

21.09.2026 16:19

W odpowiedzi do: Jan1797

Z tym „co zrobicie z propagandą POPiS-u” to mnie Pan rzeczywiście zaintrygował Panie Janie. Proszę tylko wyjaśnić, który konkretnie fragment mojego wpisu uważa Pan za propagandę POPiS-u, bo ja opisuję mechanizm polityczny i stawiam pytania, a nie bardzo wiem, gdzie Pan znalazł tę propagandę.

A że się Pan o Nas szczerze martwi, to naprawdę doceniam.

spike

spike

21.09.2026 13:46

Sam wielokrotnie krytykowałem jego rząd i nie zamierzam dziś udawać, że tego nie robiłem." - - - - - - To zadanie mi się podoba najbardziej :)))) Reszta tekstu to mowa-trawa, w USA od lat rządzą naprzemiennie dwa ugrupowania, w Niemczech dość podobnie w innych krajach podobnie, jak to już było "gospodarka głupcze", kolega tego nie odróżnia, zajmuje się plotami, porównywać Tyfusa do Kaczyńskiego czy Morawieckiego, ręce opadają. Tyfus jaki jest, kto nie ślepy i kroplę oleju w głowie ma, ten widzi, ale jakby poprawił gospodarkę, tym samym byt narodu, jego wady by nie miały takiego znaczenia, ten osobnik nie ma ani jednej pozytywnej cechy, w konfrontacji z Kaczyńskim to socjopata.
mjk1

mjk1

21.09.2026 16:13

W odpowiedzi do: spike

Właśnie dlatego, że „gospodarka, głupcze”, ja piszę właśnie o gospodarce, pieniądzu, długu, inwestycjach i o tym, jak przez wieki rozwiązywano podobne problemy. I nie tylko opisuję - również proponuję rozwiązania, więc zarzut, że zajmuję się plotami, bo analizuję mechanizm polityczny, jest dość osobliwy. Kto ma naprawiać gospodarkę, jeśli nie interesuje go mechanizm, który decyduje o tym, kto i jak rządzi?

Co mają do mojego tekstu USA i Niemcy? Napisałem o Polsce, nie o podręczniku porównawczych systemów partyjnych.

I jeszcze jedno Spike: to Ty w odpowiedzi na tekst o gospodarce przechodzisz do „Tyfusa”, „socjopaty” i ocen charakteru. Ja natomiast nadal trzymam się decyzji, mechanizmów i skutków. Jeżeli to jest mowa-trawa, proszę wskazać jeden błędny argument i go obalić, bo jak na razie najłatwiej obala się u mnie… autora. Treści jakoś nikt nie potrafi zakwestionować.

spike

spike

21.09.2026 18:53

W odpowiedzi do: mjk1

O gospodarce i jej historii możesz kolego na jakimś forum ekonomicznym rozważać, a pisanie o tym w kontekście porównywania Tuska do Morawieckiego, Kaczyńskiego jest jak porównanie piernika z wiatrakiem. Ciekawe że nie przypominam sobie, byś cokolwiek pisał o polityce gospodarczej Tuska socjopaty, boisz się, czy z powodu sympatii do tego osobnika?. Wspomniałem dość dawno i parokrotnie, byś napisał o paliwie, skąd tak wysoka cena, czy faktycznie jest tak droga, a tu cisza, porównywanie z nieporównywalnym, szukasz dziury w całym. - - - - - - Powiem wprost, na obecny czas, kto nie poprze Kaczyńskiego, to kiep, albo zdrajca i niemiecka onuca.
sake3

sake2020

21.09.2026 15:04

Z całosci wybrałam jedno zdanie- wyjątkowo trafne mamy zbyt mało ludzi z charyzmą by ich przedstawić jako zdolnych do rządzenia państwem. Charyzmą bowiem może być wsciekła furia podprządkowująca sobie wszystko ,ale i nieciekawy wygląd czy wieloletnie oskarżanie o chorobę  związaną z wiekiem. Tu stale pan Kaczyński był oskarżany o prochy po śmierci matki,brata i bratowej. czy ,,otaczanie kordonem sanitarnym '' przez taką miernotę jak Kluzik-Rostowska. Teraz upatrujemy pana Morawieckiego też jako jedynego możliwego do wybrnięcia z tej sytuacji w jaką zostaliśmy wpędzeni. Tyle że sytuacja raczej wskazuje na prawdziwe plany Morawieckiego,co dzięki mediom już wiemy-on i Mentzen staną do boju o elektorat Tuska. Co to w takim razie zmieni? Na słowa Morawieckiego nie ma już co nawet liczyć. Przecież widzieliśmy jego kłamstwa kiedy stanowczo twierdził ,że nic i nigdy go z PiS-im nie rozłączy,w kolejnym ujęciu w rozmowie piał o ich wielkiej przyjaźni z mni.Czarnkierm, a rzeczywistość okazała się jeszcze inna a cóż dopiero głosowanie marszałka wspartego przez KO. Z góry więc wiemy jakie są plany MOrawieckiego,okazywać lekceważenie działaczom PiS-u co wielu wzięło za nieudolność. Tymczasem lider PIS-u na spotkaniu z młodzieżą wyjaśnił w Augustowie istotę konfliktu. 

mjk1

mjk1

21.09.2026 15:53

W odpowiedzi do: sake2020

Tym razem warto zatrzymać się przy logice tego, co napisałaś Droga Sake, bo właśnie logika jest tutaj ciekawsza od samego sporu o Morawieckiego. Piszesz: „co dzięki mediom już wiemy - on i Mentzen staną do boju o elektorat Tuska”. No właśnie: dzięki mediom. Czyli nie wiemy, jakie są plany Morawieckiego, tylko wiemy, jak jego działania przedstawiają media. A chwilę później z tej medialnej interpretacji robisz już pewnik: „z góry więc wiemy, jakie są plany Morawieckiego”. To jednak nie jest to samo. Podobnie z Twoim zarzutem, że Morawiecki twierdził, iż „nic i nigdy” nie rozłączy go z PiS-em.  On nadal nie mówi, że chce rozstać się z PiS-em. Przeciwnie - jego obecny spór dotyczy tego, jak ma wyglądać jego miejsce w PiS i czy może budować własne zaplecze polityczne. To, że Morawiecki nie zgadza się z decyzjami kierownictwa PiS, nie oznacza automatycznie, że chce opuścić PiS.

I tu dochodzimy do rzeczy najbardziej osobliwej w Twoim komentarzu.

Piszesz, że Morawiecki „okazuje lekceważenie działaczom PiS-u”, a jednocześnie przyznajesz, że to lider PiS i jego ludzie krytykują Morawieckiego. To kto właściwie tutaj „odrzuca rękę”? Z tego, co obserwujemy, można opisać sytuację zupełnie odwrotnie: Morawiecki proponuje rozwiązania, próbuje zachować własne środowisko i jednocześnie deklaruje pozostanie w PiS, natomiast kierownictwo partii domaga się likwidacji jego zaplecza i odrzuca proponowane przez niego rozwiązania. Jeżeli twierdzisz, że Morawiecki „jatrzy”, to proszę podać jeden konkretny przykład jego działania, które polegało na jątrzeniu przeciwko PiS. Nie interpretację medialną, nie domniemany plan, tylko konkret: wypowiedź, decyzję albo działanie. Na razie mamy ciekawą sytuację: Morawiecki wyciąga rękę, Kaczyński tę rękę odpycha, a następnie słyszymy, że to Morawiecki „nie chce się dogadać”.

I jeszcze jedna rzecz, którą warto przypomnieć. Przez trzy lata PiS po odejściu Elżbiety Witek nie potrafił, albo nie chciał, doprowadzić do wyboru swojego kandydata na marszałka Sejmu. Nagle, kiedy Morawiecki wystawił własnego człowieka, kierownictwo PiS zmieniło stanowisko. To naprawdę jest interesujący fakt. Jeżeli więc samo wystawienie przez Morawieckiego własnego kandydata miało być „lekceważeniem PiS”, to dlaczego właśnie wtedy PiS zrobił coś, czego wcześniej przez trzy lata nie robił?

I tutaj dochodzimy do sedna mojego wpisu. Ja nie napisałem, że Morawiecki jest człowiekiem bez błędów. Przeciwnie, jego błędy również wymieniłem. Nie napisałem też, że należy mu wierzyć na słowo ani że trzeba uznać go za „jedynego możliwego”. Napisałem coś znacznie prostszego: jeżeli ktoś twierdzi, że Morawiecki jest niezdolny do kierowania państwem, powinien wskazać człowieka, który przy tych samych kryteriach ma większe doświadczenie w kierowaniu państwem, gospodarce, finansach, administracji, polityce międzynarodowej i zarządzaniu kryzysowym. Tymczasem Twoja odpowiedź zamiast analizować ten argument, przypisuje Morawieckiemu intencje, których nie wykazałaś.

I jeszcze jedno: jeżeli Kaczyński uważa, że istota konfliktu jest dokładnie taka, jak przedstawił ją w Augustowie, proszę ją po prostu przytoczyć. Wtedy można będzie porównać jego wyjaśnienie z faktami, a nie z medialnymi interpretacjami. Na razie najbardziej interesujące jest coś innego: Zarzucasz Morawieckiemu, że prowadzi własną grę, ale całą konstrukcję tej tezy budujesz na tym, co, jak sama napisałaś - „dzięki mediom już wiemy”. To trochę za mało, żeby z medialnej narracji zrobić dowód na czyjeś rzeczywiste plany.

mjk1
Zawód:
mjk1

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 244
Liczba wyświetleń: 309 003
Liczba komentarzy: 4 787

Ostatnie wpisy blogera

  • Kto jest najważniejszy w państwie?
  • Pytania, na które nikt nie chciał odpowiedzieć.
  • Elektoraty na ławie oskarżonych. Dużo wiary, mało rozumu.

Moje ostatnie komentarze

  • Z tym „co zrobicie z propagandą POPiS-u” to mnie Pan rzeczywiście zaintrygował Panie Janie. Proszę tylko wyjaśnić, który konkretnie fragment mojego wpisu uważa Pan za propagandę POPiS-u, bo ja…
  • Właśnie dlatego, że „gospodarka, głupcze”, ja piszę właśnie o gospodarce, pieniądzu, długu, inwestycjach i o tym, jak przez wieki rozwiązywano podobne problemy. I nie tylko opisuję - również…
  • Tym razem warto zatrzymać się przy logice tego, co napisałaś Droga Sake, bo właśnie logika jest tutaj ciekawsza od samego sporu o Morawieckiego. Piszesz: „co dzięki mediom już wiemy - on i Mentzen…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Wotum zaufania
  • Jakiego Państwa tak naprawdę chcemy?
  • Czy za rządzenie odpowiedzialny jest rząd?

Ostatnio komentowane

  • spike, O gospodarce i jej historii możesz kolego na jakimś forum ekonomicznym rozważać, a pisanie o tym w kontekście porównywania Tuska do Morawieckiego, Kaczyńskiego jest jak porównanie piernika z…
  • mjk1, Z tym „co zrobicie z propagandą POPiS-u” to mnie Pan rzeczywiście zaintrygował Panie Janie. Proszę tylko wyjaśnić, który konkretnie fragment mojego wpisu uważa Pan za propagandę POPiS-u, bo ja…
  • mjk1, Właśnie dlatego, że „gospodarka, głupcze”, ja piszę właśnie o gospodarce, pieniądzu, długu, inwestycjach i o tym, jak przez wieki rozwiązywano podobne problemy. I nie tylko opisuję - również…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności