Szanowni
Jeżeli ktoś był na terenie Trybunału Konstytucyjnego, to widział (a jak nie był, to może zobaczyć na Google Map), że teren Trybunału ma na wewnętrznym dziedzińcu bramę prowadzącą bezpośrednio na teren Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, więc nie można (niestety) wykluczyć bardzo czarnego scenariusza, który może być uruchomiony za godzinę, kiedy o północy zakończy się kadencja sędziego TK, prof. Justyna Piskorskiego.
Być może w tym momencie cierpiący na bezsenność Marszałek Sejmu, p. Czarzasty, zorganizuje w Sali Kolumnowej "cyrku na Wiejskiej" przedstawienie specjalne w postaci monodramy niejakiego p. Berka, który zainscenizuje akt "składania ślubowania w obecności Prezydenta", co z racji braku obecności którego, byłoby czystą "sztuką dla sztuki", gdyby nie to, że prosto z Sali Kolumnowej, wraz z kompletem pozostałych członków teatrzyku amatorskiego (którzy już swoje przestawienia odegrali wcześniej) oraz tych, którzy rzeczywiście złożyli ślubowania w obecności Prezydenta, ale obecnie odmawiają wykonywania tego, do czego przysięgą się zobowiązali, pojadą wprost na parking KPRM (wjazd od Alei Ujazdowskich, niemal vis-a-vis pomnika Chopina, aby tam dojechać z Sejmu, trzeba minąć pomnik Jana Olszewskiego przy głównym wejściu), stamtąd pod wspomnianą bramę ze szlabanem zresztą, aby po przejściu dookoła budynku, wejść (co najwyżej z szybą) od strony Nuncjatury Apostolskiej do sali posiedzeń TK.
Całe miasteczko namiotowe może się temu co najwyżej przyglądać przez kraty ogrodzenia, natomiast zorganizowane naprędce pseudozgromadzenie ogólne TK uchwali trzy, przygotowane już pewnie przez p. Berka dokumenty:
- uchylenie immunitetu Prezesowi TK, p. Świączkowskiemu
- wybranie p. Berka na Prezesa TK
pozytywne rozpatrzenie wniosku Marszałka Sejmu o stwierdzenie trwałej niezdolności p. Prezydenta Karola Nawrockiego do sprawowania urzędu (już się Żurkowi dziś wyrwało, a propos zupełnie niezrozumianego przez niego - i w sumie co się dziwić, już wystarczająco dał się poznać - fragmentu przemówienia p. Prezydenta we Włodawie, że: "...Czytam o oddawaniu terytorium i profilaktycznie odkurzam art. 131 Konstytucji RP. Jeśli głowa państwa publicznie deklaruje gotowość oddania kawałka Polski, to obywatelom należy się jasność: czy to skrajna głupota, czy stan opisany w pkt 4 ustępu 2 tj. trwała niezdolność do sprawowania urzędu?...").
Po czym nastąpi deklaracja p. Czarzastego o przejęciu tymczasowo funkcji Prezydenta i nim świt opromieni Warszawę będziemy żyli w innym kraju.
A co potem? A kto to wie? Przyjęcie w porannym bloku głosowań aktu integracji z Unią Europejską? We środę zaczyna się posiedzenie Senatu, jak ten klepnie sprawę "z marszu", to p. Czarzasty podpisze jeszcze tego samego dnia, wydrukują w nocy i 25 września będzie już pozamiatane?
Że to niezgodne z prawem? A who cares, najważniejsza jest narracja sprawiająca pozory praworządności i akceptacja przez Unię Europejską.
Ostatecznie ostatnie spotkanie, dwa dni temu, Sekretarza Obrony USA i Pistoriusa (Niemcy) przebiegało w radykalnie innej atmosferze niż poprzednie, podobno z dzióbków sobie spijali i w ogóle. No i na koniec okazało się, że Niemcy wyrastają na kamień węgielny NATO w Europie.
Więc może ten wpis Prezydenta Trumpa o tej bazie u nas, to tak na otarcie łez?
Oby demonstracja Klubów "Gazety Polskiej" w obronie TK jutro o 17 w Alei Szucha, nie była musztardą po obiedzie...
Skoro można było obalić rząd Jana Olszewskiego i nikt nawet nie jęknął, to kto stoi na przeszkodzie?
Armia się zbuntuje?
Nie stanie się nic. Z prostego powodu, że zwijanie państwa i rolowanie Polaków idzie wspaniale.
Wystarczy nie przeszkadzać.
Chcieliście demokracji walczącej (zwracam się i do zwolenników PiS i KO)? No to ją macie. Wcale mi tej parszywej III RP nie żal, tak jak i nie żal mi było PRL-u.