Husaria w Strasburgu przed siedzibą Parlamentu Europejskiego (a ściślej przed jedną z trzech oficjalnych siedzib PE) pojawiła się w związku z nadaniem imienia polskiego króla Jana III Sobieskiego jednej z sal europarlamentu. Husarze zrobili imponujące wrażenie, mimo, że tym razem nie spuścili manta- choćby Szwedom jak to niniej czynili. Rosja i Turcja, które też boleśnie przekonały się o sile polskiej husarii nie są i nie będą członkami Unii Europejskiej , stąd też wymieniam tylko naszych północnych - przez morze - sąsiadów,bo ci akurat byli pod ręką . Może szkoda jednak, że reprezentanci naszej husarii nie sprawili manta europosłom z Austrii. Byłoby to godne wystawienie rachunku za to, że dotąd, mimo oficjalnych zgód, pozwoleń i obietnic („co komu szkodzi obiecać?”) władze Wiednia ,skądinąd lewicowe, wciąż nie pozwoliły na postawienie pomnika króla Jana na Kahlenbergu. A przecież ów pomnik sfinansowali Polacy, cokół jest gotowy ,a Polacy uratowali Austrię przed pohańcami 343 lata temu,a więc się nam takowy monument nalezy, jak austriackiemu malarzowi zupa (z arszenikiem). Gdyby sprawiedliwość była na świecie to Austriacy, którzy udają, że nic nie mają wspólnego z Hitlerem ,za to niby wiele z Mozartem (synem Niemca) powinny polskiemu wladcy postawić pomnik ponad trzy wieki temu i to własnym sumptem , a zbawców z Polski pod kolana podejmować.
Polska odsiecz uratowała austriackie tyłki, a oni w zamian zrewanżowali się czarną niewdzięcznością. Ba, polscy husarze oddawali życie za niepodległość chrześcijańskiej Austrii, a ta odpłaciła się w myśl zasady sformułowanej dwa i pół wieku później przez Józefa Piłsudzkiego „brać , ale nie kwitować”.
Ostatecznie Polacy wyszli na frajerów i pożytecznych idiotów, a Austriacy zrobili na tej bitwie i krwi naszych żołnierzy świetny biznes, bowiem w porzuconych tureckich taborach wezyra Kara Mustafy (czyli Mustafy Czarnego) znaleźli kawę, która dała zaczątek słynnym wiedeńskim kawiarniom. Dla nas chwała , choć skrzętnie ukrywana przed kolejnymi pokoleniami Austriaków i innych nacji Zachodu - a dla nich morze szmalu. Morze (pieniędzy) tym większe, że sami prawdziwego na szczęście nie posiadają (mieli,owszem, dostęp do morza dzięki cesarsko- królewskiej okupacji Bałkanów).
Gdy żołnierze Jana III Sobieskiego bronili Wiednia, Austrii i chrześcijaństwa Imperium Ottomańskie było na równi pochyłej i na dłuższą metę nie było w stanie podbić naszego regionu Europy , w tym Polski. Może wiec trzeba było nie słuchać błagań ówczesnego papieża, machnąć na turecką inwazję ręką w myśl zasady sformułowanej przez Stanisława Wyspiańskiego w "Weselu",gdzie Czepiec mówi : „Niech na całym świecie wojna byle polska wieś zaciszna,byle polska spokojna” ? Zapewne wówczas austriackie cesarstwo nie wzięłoby udziału w dwóch z trzech rozbiorów Polski zaledwie sto lat po naszej wiktorii pod Wiedniem...
Artykuł ukazał się na portalu "Dorzeczy.pl"