Tym razem dostali też jacyś Polacy, ale mniejsza o to. Ważne kto nie dostał.
Otóż w ostatnich latach narobiło się w świecie akademickim mnóstwo „uczonych” głoszących, że płeć to tylko taka kategoria kulturowa, bez podstaw w biologii. W Polsce apostołem tej nowomodnej wiedzy jest Magdalena doktoressa Środowa.
Wydawać by się mogło, że ludzie głoszący podobne poglądy — powinni zostać odznaczeni nagrodą IgNobla. A nie są. Dlaczego?
Bo odznaczenie ich oznaczałoby stwierdzenie publiczne: To są idioci a teorie, które głoszą to zwykłe brednie.
A postawienie takiej tezy oznaczałoby dla komitetu od nagród IgNobla narażenie się potężnym lobbies ze świata medialno-celebryckiego. A oni się tego boją i chcą tego uniknąć. Są po prostu unikającymi kontrowersji oportunistami.
Dlatego idą po linii najmniejszego oporu i dają nagrody dla – na przykład – jakiegoś gościa, który zakopał majtki w ziemi, aby zobaczyć co z tego będzie. A nie doktoressie Środowej lub jej amerykańskim odpowiednikom.
No to się doctoressa Środzina obrazi do reszty.Tyle lat w heroicznej walce o najbardziej idiotyczną wypowiedź.Zaraz zaczną drzeć mordy panie z ruchu Lempartowej obwiniając płeć brzydszą o brak parytetów.