Piłkarski Puchar Polski zwany też, może i promocyjnie, ale też i słusznie „Pucharem Tysiąca Drużyn” daje kibicom to, czego tak bardzo potrzebujemy nie tylko w sporcie, ale i w życiu : poczucie, że Dawid może wygrać z Goliatem. Tak się dzieje w edycji 2026-2027, skoro już w pierwszej rundzie gdy część drużyn Ekstraklasy nie przystąpiła jeszcze do rozgrywek PP (chodzi o „pucharowiczów", którzy reprezentowali nas w uropuchrach). Odpadły drużyny z najwyższego szczebla rozgrywkowego wyeliminowane przez zespoły z niższych lig. Tak było w przypadku Wisły Kraków wyeliminowanej przez I- ligowca z Opola i jej rywala zza Błoni czyli Cracovii, którą po rzutach karnych wyrzucił klub z trzeciego poziomu rozgrywkowego- spadkowicz z I Ligi ' Znicz Pruszków. Dodatkowym smaczkiem tego meczu był fakt, że trzy rzuty karne obronił Zniczowi... 17-letni bramkarz ! A przecież do grona sensacyjnie wyeliminowanych należy dołączyć też Zagłębie Lubin „wycięte” przez Siarkę Tarnobrzeg. Zapewne też mało kto stawiał na odpadnięcie lidera I Ligi Pogoni Grodzisk Mazowiecki z niżej notowanym Podhalem Nowy Targ ,kojarzonym głównie z najlepszą niegdyś w Polsce drużyną hokeja na lodzie. Raczej nie stawiano także na pogrom lidera Ekstraklasy, czyli Legii z dołującym w nowym sezonie Motorem Lublin. Skądinąd Legia została pokonana przez lublinian po 36 latach.
„Czarnym koniem” Pucharu Polski, podobnie, jak to było w sezonie 2025-2026 staje się Avia Świdnik, która znów wyeliminowała drużynę z Ekstraklasy- tym razem beniaminka Wieczystą Kraków.
Cóż , taka jest futbolowa uroda tych rozgrywek, w których limit marzeń sięga nieba, a rzeczywistość przynosi rzeczywiście wiele niespodzianek, a nawet sensacji. Tak było z dojściem do półfinału PP Zawiszy Bydgoszcz w ubiegłym sezonie, tak było z wygraną w finale na Stadionie Narodowym ówczesnego I- ligowca Wisły Kraków przed trzema laty.
Pierwsze piłkarskie koty za pucharowe płoty. Rozpoczął się Puchar Polski i chciałem, a.nawet musiałem to uczcić.
Jest jednak jeszcze jeden powód, dla którego piszę o futbolu. To oczywiście fakt, że na tenisowym US Open miała miejsce prawdziwa „czarna środa” dla Biało-Czerwonych : w ciągu paru godzin odpadli Kamil Majchrzak, Hubert Hurkacz, Magdalena Fręch oraz Magda Linette. A wcześniej spotkało to Magdę Chwalińską. Doprawdy w takich sytuacjach wolę pisać o tej większej piłce....
*Artykuł ukazał się w "Gazecie Olsztyńskiej"