Piłkarski Mundial niby się zakończył dwa miesiące temu,ale dla niektórych trwa dalej . FIFA ogłosiła dopiero co kary dla krewkich piłkarzy Argentyny,którzy po przegranym finale z Hiszpanią od futbolu płynnie przeszli na sporty walki. Latynosi pokazali,że są lepsi od swoich kolonizatorow w zapasach ,MMA i "wolnej amerykance" (południowej,rzecz jasna). Podczas meczu o złoto to piłkarze z Europy chwycili przeciwnika za gardło,ale już po gwizdka kończącym zawody to Hiszpan Erik Garcia został. chwycony za gardło dosłownie. W finale Półwysep Iberyjski powalił na kolana Amerykę Łacińska,ale po meczu to zwycięskiego Gaviego powalił na kolana brutal Leandro Paredes. Dostał za to karę 90 tysięcy dolarów i zawieszenie na 10 meczów reprezentacji o punkty. Co do kary finansowej to 84 -krotny reprezentant "Albicelestes" zarobi na nią w jego "Boca Juniors" zapewne w parę dni . Co do zawieszenia to już działacze z Buenos Aires(doprawdy piękne miasto,wiem,co piszę) chcą ,aby dotyczyła ona również ...meczów towarzyskich. Spryciarze. To by nie zabolało trzykrotnych mistrzów świata. Skądinąd gdzie się Paredes nauczył bić ? W "Zenicie"Sankt Petersburg ,gdzie kopał piłkę i rywali?
Ukarano również Nahuela Moline -też 90 tysięcy USD oraz zawieszenie na 7 meczów ,a także Thiago Almade. Ten ostatni jakoś się do bijatyki nie przyłożył ,bo dostał tylko 30 000 dolarów kary i nie zagra jeden mecz. Karę dostał również zastępca głównego trenera Roberto Ayala. Cóż,Argentynczycy nie umieli wygrać,ale pokazali też ,że nie umieją przegrac .
Z kolei po półfinale Argentyna -Anglia brytyjskie media publikowały filmiki,jak to latynoscy kibice w dużej przewadze liczebnej polują na fanów Albionu. Hmm,zapomniał wół ,że cielęciem był. Angoli dotknęła amnezja i nie chcą pamiętać,jak ich fani bili pojedynczych Polaków po slynnym remisie na Wembley w 1973 roku ,który wyeliminowal "ojczyznę futbolu" z Mundialu w Niemczech. To były regularne "ścieżki zdrowia". Wyzywanie polskich piłkarzy od małp przy tym to pieszczoty.
Skoro o kibicach mowa to finał Mundialu oglądała razem w Warszawie około 100-osobowa grupa Argentynczykow zamieszkałych w naszym kraju lub czasowo w nim przebywających. Wśród nich była -o czym media nie doniosły - pewna młoda dama . To urodzona w Argentynie.w polskiej rodzinie Marcia Majcher. Ona wygrała (w przeciwieństwie do reszty) - bo w ubiegłym roku za film o naszych rodakach ,takich jak ona w tejże Argentynie dostała "Złotego Lwa" na Festiwalu w Gdańsku. Po finale Mundialu tylko jej było mi szkoda.
Artykuł ukazał się w tygodniku "Sieci"