Ruszają siatkarskie mistrzostwa Europy kobiet. Tradycyjnie poprzedzają czempionat mężczyzn. Dziś siatkarki w Biało-Czerwonych barwach są w jakiejś mierze w cieniu facetów dla których ostatnie dwadzieścia lat to pasmo niebywałych sukcesów. Męska reprezentacja zaczęła bowiem dokładnie dwie dekady temu drogę na siatkarski szczyt ,sensacyjnie zdobywając srebrny medal Mistrzostw Świata ,ulegając w finale "Canarinhos"- wtedy Brazylia była niedoscignionym, wielokrotnym mistrzem globu. Na drodze ma sportowy Olimp i pozostawienie na nim były cztery medale światowego czempionatu , w tym dwa złote pod rząd oraz srebro i brąz ,a także wicemistrzostwo olimpijskie -pierwszy medal dla Biało-Czerwonych po pół wieku od "Mazurka Dąbrowskiego" w Montrealu na igrzyskach Anno Domini 1976 . No i oczywiście trzy wiktorie w Lidze Światowej (raz) i Lidze Narodów (dwa razy- i to pod rząd).
Na tym tle sukcesy naszych siatkarek wyglądają o wiele skromniej. Choć przecież pierwszych pięć lat tego wieku należało do siatkarskich dam ,a nie huzarow. To wtedy "Złotka" charyzmtycznego, choć dla niektórych kontrowersyjnego trenera sp. Andrzeja Niemczyka zdobyły dwa razy pod rząd (2003,2005) mistrzostwo Starego Kontynentu . Do tego dodajmy jeszcze brązowy medal na ME w 2009 , rozgrywanych w Łodzi - i to był jedyny raz kiedy medal Mistrzostw Europy wywalczyły jednocześnie siatkarki i siatkarze w bialo-czerwonych strojach.
Jakie będą mistrzostwa rozgrywane w aż czterech krajach - to już staje się zresztą tradycją - dla podopiecznych włoskiego trenera Stefano Lavariniego ? Polki są wymieniane w gronie faworytek do medalu. Trudno żeby było inaczej : poza tegoroczna w trzech poprzednich edycjach (2023-2025) nasze dziewczyny zawsze kończyły Ligę Narodów na podium. Na każdej wielkiej imprezie w ostatnich latach ocierały się o medal : ćwierćfinały igrzysk olimpijskich, mistrzostw globu i kontynenty to pokazują. Czy jednak nie jest to swoista " klątwa ćwierćfinału " ? Czy trenera z Italii stać na więcej ? Czy nie jest to podobny " syndrom 1/4 finału",który był trauma polskich siatkarzy,którzy na tym właśnie etapie odpadali na czterech (!) kolejnych igrzyskach (2008,2012,2016 i 2020 ,a faktycznie 2021 ze względu na pandemię COVID -a)? Siatkarze przełamała to po 16 latach,ale w tzw.miedzyczasie grali trzy pod rząd w finale Mundialu i wygrali go dwa razy pod rząd !
Uważam,że czas najwyższy się przełamać . Jeśli Polska na kobiecych ME nie zdobędzie znowu medalu trzeba będzie pomyśleć o zmianie coacha. Bo przecież trudno wymienić 12 czy 14 zawodniczek,czyż nie ?
*Artykuł ukazał się w "Gazecie Olsztyńskiej"