„Biznes na służbie zdrowia będzie robiony”, to cytat znany z nagrania rozmowy poseł PO Beaty Sawickiej z agentem CBA. Łzy i okoliczności romansowe pozwoliły zwrócić uwagę opinii publicznej. Ostatnio uwagę przykuł lekarz Szpitala Południowego w Warszawie Dawid Kacprzyk.
Skupiając się na szczegółach personalnych afer medialnych nie traćmy z oczu szerszej perspektywy. Emocjonalne ukontentowanie wodzi elektoraty, a odwodzi ich uwagę od spraw zasadniczych.
Personalia są ważne, bo "kadry decydują o wszystkim" (Stalin), ale konkretnie o czym decydują? O przepuszczaniu na wszelkie sposoby publicznych pieniędzy i blokowaniu normalnego funkcjonowania państwa, aby kondominium tkwiło w pułapce niedorozwoju.
We wpisie „Lex szarlatan to astroturfing!” Nasz Bloger Grzegorz Świderski zwrócił uwagę na mechanizm stanowienia prawa w Polsce:
"Najpierw urząd rozmawia z zaprzyjaźnionym środowiskiem organizacji pacjentów o zwiększeniu własnych kompetencji. Później urząd razem z Ministerstwem Zdrowia przygotowuje projekt ustawy. Następnie organizacje pacjentów uczestniczą w omawianiu jego założeń jeszcze przed oficjalnymi konsultacjami. Założenia projektu były omawiane z organizacjami pacjentów, szczególnie na forum ROP przy Ministrze Zdrowia. Później ta sama Rada publicznie poparła ustawę."
Jeszcze wcześniej muszą zaistnieć przesłanki do działania dla władzy ustawodawczej i wykonawczej (personalnie i funkcjonalnie zespolonej pod pozorami trójpodziału władzy). Gdy chodzi o motyw finansowy przesłanki muszą się znaleźć. Rzymska zasada „Cui bono, cui prodest” wskazuje na niejawną obecność finansjery, która jest docelowym beneficjentem zadłużenia państwa w systemie pieniądza kredytowego. Jawnymi aktorami spektaklu są koncerny i eksperci, którzy kreują popyt na podstawach mniej lub bardziej naukowych, a przede wszystkim propagandowych. Następnie na scenę wchodzą dziennikarze i aktywiści, którzy wywierają presję społeczną na polityków. Ci odgrywają swoje role dobroczyńców i przychylają nieba ludowi. Na jego koszt i koszt jego spadkobierców, rzecz jasna. Pomniejszymi dobroczyńcami są w tym systemie urzędnicy centralni i lokalni zajmujący się dystrybucją finansów na tak ustanowionych podstawach „prawa”, czyli tzw. „załatwianiem”.
Mechanizm nie jest opatentowany dla medycyny, ale działa w niej znakomicie, więc jak tytułowe biznesy na służbie zdrowia są robione?
Przykładem jest nagłośniona w mediach zbiórka pieniędzy na leki przeprowadzona przez Łatwoganga. Zbiórki pozwalają wyjść z wydatkami na służbę zdrowia poza budżet.
Poza lekami onkologicznymi temu samemu „influencerowi udało się ukończyć zbiórki na leczenie chłopców chorych na dystrofię mięśniową Duchenne'a (DMD) - Maksa i Adasia. …Piotr Hancke (Łatwogang) ogłosił, że środki, które od tej pory zostały przekazane od darczyńców, trafią na leczenie kolejnego dziecka.”
Na tę chorobę są obecnie dwa preparaty w trakcie badań: Elevidys i Duvyzat. Zbiórka Łatwoganga dotyczyła preparatu Elevidys.
Natomiast „Komisja Europejska przyznała warunkowe pozwolenie na obrót lekiem Duvyzat”, o którym dalej czytamy: „Firma Italfarmaco prowadzi dodatkowe badania kliniczne mające na celu dalsze potwierdzenie i scharakteryzowanie jego korzyści terapeutycznych.”
Teraz trzeba zdobyć finansowanie publiczne dla tych prywatnych badań klinicznych:
Za preparatem Elevidys z USA lobbowano w Sejmie:
„M.in. o problemie z leczeniem DMD pisała niedawno "Gazeta Polska". Najdroższa obecnie terapia świata, czyli terapia genowa lekiem Elevidys na dystrofię mięśniową Duchenne’a (DMD), w związku, z którą bardzo często organizowane są w Polsce zbiórki, została warunkowo zarejestrowana w USA, ale w Europie już nie, ponieważ uznano, że koszty są niewspółmierne do potencjalnych korzyści, a badania naukowe dotyczące bezpieczeństwa i skuteczności leku są niewystarczające.
Podejmowanie decyzji o refundacji jest trudne, bo w przypadku leku Elevidys roczne koszty dla polskich dzieci wynosiłyby nawet ponad miliard złotych, czyli tyle, ile kosztuje rocznie funkcjonowanie dużego specjalistycznego szpitala
– mówił w rozmowie z "GP" prof. Piotr Czauderna, chirurg dziecięcy i doradca prezydenta Karola Nawrockiego.”
Prof. Czauderna lobbując za Funduszem Medycznym wypowiedział się za ograniczeniem zbiórek a za finansowaniem eksperymentów w oparciu o „luki nadziei”:
„Drugim celem jest przesunięcie środków w ramach FM (Funduszu Medycznego) na leczenie chorób rzadkich u dzieci. Chodzi o finansowanie takich terapii, które nie są dostępne w ramach standardowych procedur. Takich, które mają dowody naukowe na swoją skuteczność, ale które nie są dopuszczone w Polsce.
- Zbiórki często dotyczą terapii eksperymentalnych, których nie można finansować ze środków publicznych. Są jednak sytuacje, w których pojawia się realna, naukowo potwierdzona nadzieja – i to właśnie tam powinny kierować się środki z Funduszu Medycznego - mówi prof. Piotr Czauderna. I dodaje: – Nie mam złudzeń: zbiórki publiczne nie znikną całkowicie. Ale powinniśmy doprowadzić do tego, by było ich coraz mniej.
Profesor wskazuje, że np. w Europie zarejestrowano w bieżącym roku lek na dystrofię mięśniową (Duvyzat), który w Polsce nie jest refundowany. – Mam nadzieję, że środki z Funduszu Medycznego mogłyby uzupełniać takie „luki nadziei" – podobnie jak to było w SMA, gdzie Fundusz odegrał fundamentalną rolę we wprowadzeniu terapii, zanim trafiła ona do zwykłych mechanizmów refundacyjnych.”
Przytoczyłem przykłady dwóch konkurujących preparatów i odmiennych strategii lobbowania. Na koniec należy przypomnieć o przyczynach problemu, czyli o ustawowych regulacjach, które wpływają na ceny leków na etapie badań, dopuszczenia do rynku, produkcji i poprzez bariery graniczne.
Jesteśmy w wielu sytuacjach bezradni wobec chorób, tymczasem wydaje się publiczne pieniądze, nie tylko na leki i nie tylko w medycynie, wbrew zasadzie pomocniczości i wbrew interesowi publicznemu, który stawia dobro całej społeczności ponad korzyści pojedynczych osób.