więc napiszmy o broni — która w dużej mierze dała Amerykanom zwycięstwo. Czyli o strzelbie Pennsylvania rifle.
Gdy powstała broń palna szybko zorientowano się, że kule wystrzeliwane z muszkietów nie są celne. Nawet gdy strzelać z muszkietu nieruchomo przytwierdzonego do jakiejś podstawy — to i tak kule będą miały ogromny rozrzut. Ludzie wtedy nie wiedzieli jeszcze o prawie Bernoullego, które sprawia, że okrągła kula wylatująca z lufy i wirująca wokół jakiejś przypadkowej osi — będzie poddana — na skutek prawa Bernoullego właśnie — różnym ciśnieniom powietrze po swoich różnych stronach. A to sprawi, że kula nie poleci prosto — ale jej tor będzie zakręcał — w przypadkowym kierunku.
Nie wiadomo kto pierwszy zauważył, że problem można wyeliminować zastępując lufę gładką — gwintowaną. W takim przypadku kula wylatująca z lufy będzie wirować wzdłuż osi równoległej z kierunkiem lotu, prawo zachowania pędu sprawi, że ta oś będzie stałą — a prawo Bernoullego nie zadziała.
W tamtych czasach ludzie oczywiście nie znali jeszcze fizyki — ale droga prób i błędów odkryli, że broń palna z lufami gwintowanym strzela dużo celniej.
Tyle że bron z lufą gwintowaną jest — po pierwsze — trudniejsza do wyprodukowania. A po drugie — dłużej się ją ładuje. Kaliber kuli musi być ściśle dopasowany do kalibru lufy i kulę trzeba do lufy wciskać siłą. Strzelec z bronią gwintowaną musiał wręcz mieć ze sobą malet — drewniany młotek, którym bił stempel wciskając kulę w dół lufy. Dlatego naładowanie broni gwintowanej trwało długo. Bywało, że i piętnaście minut.
Co innego ładowanie broni gładkolufowej — tu kula może mieć nieco mniejszą średnicę niż lufa, wkłada się ją łatwo, wprawny strzelec mógł karabin naładować i wystrzelić do trzech razy na minutę. Dla wojskowych to wystarczało: Godzili się z tym, że żołnierze będą mieli broń niecelną, ale w miarę szybkostrzelną, gdyż w założeniu oddziały i tak miały strzelać salwami — a gdy jednocześnie strzela kompania czy batalion — to można zakładać, że ktoś w coś trafi, nawet jeżeli nie celują.
Ale co innego w sytuacji amerykańskiego pioniera mieszkającego w lasach Nowego Świata. Ten potrzebował broni do polowania. Celność była najważniejsza, długi czas ładowania nie grał roli. Każdy wiedział, że jelenia musi trafić pierwszą kulą — czasu na przeładowanie nie będzie a jeżeli go nie trafi za pierwszym strzałem — to nie będzie jadł. Dlatego koloniści potrzebowali strzelb gwintowanych.
Ponieważ było zapotrzebowanie — więc imigranci z Niemiec założyli w Pensylwanii warsztaty, w których zaczęli wytwarzać długolufowe strzelby gwintowane na potrzeby osadników. Okazały się sukcesem i wkrótce w całych koloniach, w prawie każdej chałupie na pograniczach — każdy miał swoją Pennsylvania rifle.
Potem przyszła amerykańska wojna o niepodległość. W koloniach wylądowały brytyjskie siły ekspedycyjne uzbrojone w standardowe gładkolufowe muszkiety skałkowe Brown Bess - w miarę szybkostrzelne, idealne do tego, aby dobrze wyszkoleni i wytrenowani żołnierze prowadzili z nich ogień kolejnymi salwami.
Koloniści odpowiedzieli powołując Armię Kontynentalną — uzbrojoną ma wzór brytyjski a szkoloną na podstawie uproszczonych regulaminów pruskich (dlaczego pruskich — to temat na inną opowieść). Ale broni na Armii kontynentalnej było mało, trzeba było wojsko regularne uzupełniać oddziałami powoływanej ad hoc milicji.
W milicji służyli farmerzy i rzemieślnicy odrywani od codziennych zajęć, wyekwipowani i uzbrojeni na własną rękę. Co oznaczało: milicja służyła uzbrojona w przyniesione z domu strzelby Pennsylvania rifle . Jako się rzekło: Strzelające niesamowicie jak na tamte czasy celnie — ale potwornie pracochłonne podczas ładowania.
Co miało dość mordercze konsekwencje: Gdy oddział milicji stawał naprzeciwko formacji regularnego wojska brytyjskiego — to oddawał salwę — i musiał potem broń załadować ponownie. Co trwało wiele minut, w czasie których brytyjska piechota kolonistów zmiatała kolejnymi salwami padającymi na nich regularnie co dwadzieścia sekund.
Po paru kompromitująco przegranych bitwach amerykańscy dowódcy zrozumieli: Wysyłanie milicji ze strzelbami Pennsylvania rifle przeciwko brytyjskiej piechocie z Brown Bess — jest wysyłaniem ich na pewną śmierć. Milicja nie nadawała się do walki w otwartym polu.
Sytuacja zmieliła się podczas kampanii latem 1777 podczas marszu generała Burgoyne na Nowy Jork z Kanady wzdłuż Hudsonu. Tam posuwająca się kolumna amii brytyjskiej została otoczona przez chmary kolonistów ze strzelbami Pennsylvania rifle - tyle że tym razem nie próbowali walczyć z Brytyjczykami w otwartym polu, ale wykorzystując celność swojej broni — strzelali do żołnierzy z ukrycia, z dużej odległości — po czym uciekali. Armia brytyjska znalazła się w sytuacji olbrzyma walczącego z chmarami liliputów, który nie jest w stanie ich dopaść, ale którzy potrafią go boleśnie kąsać.
Straty poniesione przez Brytyjczyków w marszu na południe sprawiły, że gdy w końcu pod Saratoga zagrodziła im drogę regularna armia amerykańska — byli już tak wyczerpani i stracili tylu zabitych — że nie byli w stanie sforsować pobudowanych przez Kościuszkę fortyfikacji — i skończyło się brytyjską kapitulacją.
A dzięki temu do wojny przystąpiła Francja — i dalej już wiemy.
Zwycięstwo pod Saratoga zostało odniesione, bo Amerykanie odkryli jak poprawnie używać milicji — i jej strzelb: nie walczyć w otartym polu — ale z zasadzki, strzelając z dużej odległości, wybierając najpierw oficerów. Brytyjczycy nie byli w stanie odpowiedzieć ze swoich muszkietów celnym ogniem do pojedynczych strzelców wyborowych oddalonych o kilkaset metrów od ich pozycji.
Wojna o niepodległość była i się skończyła i potem przyszła wojna z Wielką Brytanią w roku 1812. Podczas brytyjskiego ataku na Nowy Orlean po stronie amerykańskiej wystąpili ochotnicy z Kentucky uzbrojeni w strzelby Pennsylvania rifle — co sprawiło, że od tej pory zaczęto je nazywać też: Kentucky rifle.
Dylemat: czy lepiej jest mieć broń szybkostrzelną, ale gładkolufową — a więc niecelną — czy gwintowaną, a więc celną, ale długa w ładowaniu — rozwiązał francuski oficer Claude-Étienne Minié, który w połowie XIX wieku wynalazł kulę, którą można było strzelać z lufy gwinowanej — a która była szybka w ładowaniu. Gdy podczas amerykańskiej wojny secesyjnej stanęły naprzeciw siebie armie Północy i Południa — były uzbrojone karabiny gwintowane strzelające kulami Minie: bijące z celnością broni gwintowanej w tempie takim jak z gładkolufowych Brown Bess. Ku swojemu przerażeniu oficerowie nagle zorientowali się, że bitwy zamieniły się w jatki, jakie oficerom z czasów wojny o niepodległość nie mieściłoby się w głowach.
No ale to już zupełnie inna historia.
Ciekawostka: Strzelba Pennsylvania rifle jest chyba jedyną bronią pochodzącą jeszcze z osiemnastego wieku — która jest produkowana po dziś dzień. Nie możemy wam podać linków do stron, gdzie ją można kupić, żeby nie było, że uprawiamy kryptoreklamę. Ale jeżeli wrzucicie do wyszukiwarek " Pennsylvania rifle. for sale" to znajdziecie. Widać w Ameryce jest mnóstwo ludzi, którzy chcą mieć w domu kawałek amerykańskiej historii.