Piszę te słowa na Łotwie. Sportem narodowym jest tutaj hokej, w którym ten mały kraj(niespełna dwa miliony ludzi) przed trzema laty zdobył brązowy medal Mistrzostw Świata. W tym samym roku 2023 koszykarze (w formule 3x3) zdobyli 5 miejsce na MŚ, a dwa lata wcześniej, gdy dyscyplina ta debiutowała na Igrzyskach Olimpijskich Łotysze zdobyli historyczne złoto. Skądinąd też historyczne, bo pierwsze Mistrzostwa Europy w „prawdziwej” koszykówce (pięciu graczy), które miały miejsce w 1935 roku też padły łupem Łotyszy. Na ME, które odbyły się tuż przed agresja Niemiec na Polskę i przed wybuchem II Wojny Światowej Łotwa zdobyła srebro. Bardzo popularnym sportem masowym jest tutaj „novuss” zwany też „marynarskim bilardem” - to taki mini-bilard, gra zręcznościowa.
Kiedyś byłem tu parę dni w nadmorskiej miejscowości Jurmala- tam z kolei modna jest siatkówka plażowa.
Łotwa za czasów I Rzeczypospolitej była częścią polskich Inflant. Mało kto wie, że Ryga podlegała w strukturze kościoła katolickiego pod diecezję Warmińsko- Mazurską. Zatem nic dziwnego, że obecny biskup stolicy Łotwy biegle mówi po polsku....
Bardzo wielu tutejszych polityków ma polskie korzenie. Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej i trzykrotny komisarz nazywa się Dombrovskis. Polskie pochodzenie mieli też byli szefowie MSW ,MON czy służb specjalnych.
Polscy kibice zapamiętali pewnie ( a zwłaszcza ówczesny trener kadry Zbigniew Boniek) fakt, że Łotwa kosztem Polski sensacyjnie awansowała do finałów Mistrzostw Europy Anno Domini 2024 -zresztą pierwszy i ostatni raz. AKAPIT Państwo polskie było tu dwa wieki- od XVI do XVIII. Później polska armia dowodzona przez generała Edwarda Rydza-Śmigłego wyzwoliła od bolszewików Łatgalie w 1920 roku. Tutejsze władze odnoszą się do Polaków znacznie bardziej życzliwie niż często antypolskie władze sąsiada - Litwy. W polskich klubach współcześnie grało szereg łotewskich koszykarzy. Ważniejszy jednak jest fakt, że istnieje tu spora i dobrze zorganizowana mniejszość polska. Jako przewodniczący Sejmowej Komisji Łączności z Polakami Zagranicą wizytowałem polskie szkoły w Rzeżycy (Rezekne) i Jakubowie (Jekavbas). Parokrotnie byłem też w Dyneburgu czyli Dźwinsku (Dauvgapils), gdzie mieszka najwięcej Polaków i stoi pomnik upamiętniający AK. Odział dywersyjny AK Zagra- Lin przeprowadzał tu akcje dywersyjne. To ta sama jednostka, która detonowała bomby na dworcach w Berlinie i Wrocławiu. Warto o tym pamiętać.
*Artkuł ukazał się w tygodniku "Sieci"*Artkuł ukazał się w tygodniku "Sieci"