Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Waszyngton czyli „Poland”

Ryszard Czarnecki , 12.06.2017
„Ju-Es-Ej”, „Ju-Es-Ej”! Piszę te słowa w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej. Piszę między spotkaniami z jednym, drugim, trzecim kongresmenem a kolejnym: z szefem jednej z Komisji Senatu USA.
Bardzo lubię być w tym kraju, ale tak samo jak bardzo lubię przechadzać się po Waszyngtonie, oglądać mecz futbolu amerykańskiego w Południowej Karolinie czy jeść prawdziwego amerykańskiego hamburgera w Ohio ‒ tak samo bardzo nie lubię tu …przyjeżdżać. Długie kolejki na lotnisku im. Johna Fostera Dullesa (sekretarza stanu w czasach prezydenta Eisenhowera, brata szefa wywiadu amerykańskiego), oficer wypytujący, gdzie będę mieszkał i na jak długo przyjechałem, poczucie, że ja muszę mieć wizę, a moi amerykańscy przyjaciele kiedy jadą do mojego kraju ‒ jakoś nie muszą. Ta asymetria jest doprawdy wkurzająca.
Ale ostatnio funkcjonariusz nawet nie zażądał odcisków palców (!) i widząc dyplomatyczny paszport i słysząc, że będę miał spotkania w Kongresie zapytał czy będę widział się z Trumpem…
W Kongresie spotykałem się ‒ nie jest to przypadek, bo ciągnie wilka do lasu ‒ głównie z Republikanami. U amerykańskich polityków lubię poczucie humoru. Szef Komisji Budżetowej Senatu USA Mike Enzi, reprezentujący stan Wyoming, również Republikanin, który ogrywa kluczową rolę w potyczkach o amerykański budżet, w tym także w budżetowej wojence między prezydentem Donaldem Johnem Trumpem, a jego macierzystym obozem politycznym, pytany o kulisy tych negocjacji mówi mi „jestem przecież tylko księgowym”, po czym wybucha śmiechem… Trzeba przyznać, że pogodne usposobienie to zaleta rządzących obecnie Ameryką, choć przecież opozycja – ta nad Potomakiem, a nie ta nad Wisłą – też do smutasów nie należy.
Kongres Kongresem, ale nie mniej ciekawe były z mojego punktu widzenia rozmowy w World Bank. Spędziłem tam cały Boży dzień od 8.15 AM do 6.45 PM. Co ma Bank Światowy do Unii Europejskiej? Ano to, że UE jest jednym z trzech głównych donatorów tegoż banku, którego główna siedziba mieści się w Waszyngtonie właśnie, a główna siedzibie w Europie ‒ w Paryżu. Nie powiem, 400 milionów euro piechotą nie chodzi. Tyle, że teraz World Bank ma duży ból głowy. Nowa administracja Białego Domu z jej konserwatywną wrażliwością nie chce finansować Banku Światowego, a przynajmniej nie w takiej skali jak obecnie. Uważa, pewnie słusznie, że choć Bank mieści się w USA to praktycznie USA nic z niego nie ma. Poza tym władze amerykańskie traktowane są w kontekście WB jak Święty Mikołaj, który ma dawać prezenty i się nie wtrącać. Stąd też zarząd World Banku, a rozmawiałem z jego wiceprezydentami, poczynając od Włoszki przez Japończyka, Szwajcara, milczącą Brytyjkę o nigeryjskim nazwisku czy na Niemcu kończąc, ma poważny ból głowy.
Bank Światowy mieści się drzwi w drzwi z Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Co do MFW nie można powiedzieć, że „ja tam z gośćmi byłem, miód i wino piłem…” ‒ jak pisał Mickiewicz w „Panu Tadeuszu”. Bo, owszem byłem, ale ze staropolską gościnnością to u nich jest nietęgo. Stare polskie porzekadło mówi „na frasunek dobry trunek”, ale MFW – IMF jak widać problemów takich jak BŚ – WB nie ma i gościom serwowana jest tylko woda.
A co do wody w Waszyngtonie, to mamy tu niewątpliwe polonicum. Powszechnie serwowana jest bowiem, dostępna również w każdym sklepie, woda o swojskiej nazwie Poland. Moi koledzy cudzoziemcy byli pod wyraźnym wrażeniem ekspansji naszego kraju na rynki amerykańskie. Fin, były korespondent mediów z „Krainy Tysiąca Jezior”, obecnie europoseł kiwał głową z uznaniem, a ja sobie pomyślałem, że nie jest moim obowiązkiem jako wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego prostować i tłumaczyć, że Rzeczpospolita jest, owszem, coraz lepsza gdy chodzi o zdobywanie obcych rynków, ale akurat owa Poland na butelkach pochodzi od nazwy miasta w stanie Maine. A że zakładali je Polacy, to już inna para kaloszy.
Popijając więc Poland w gmachach najważniejszych instytucji finansowych świata przypomniał mi się, nie wiedzieć czemu, początek filmu nieodżałowanego Stanisław Barei „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”. W filmie było tak, że samochód z córką partyjnego dygnitarza potrącił na pasach pewnego nieszczęśnika. Zaraz zebrał się tłum gapiów i jakaś przejęta jejmość drze się na cały regulator: „wody, wody mu dajcie”. Potrącony, a jednocześnie cały czas skacowany delikwent podnosi głowę i z oburzeniem pomieszanym z rezygnacją prostuje: „piwa, idiotko!”.
Ale piwo ‒ dla Sarmatów ‒ będzie dopiero po powrocie do Rzeczpospolitej…
* tekst ukazał się w tygodniku „Wprost” (29.05.2017)
  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 1628
Ryszard Czarnecki
Nazwa bloga:
Blog autorski

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 6, 999
Liczba wyświetleń: 8,140,799
Liczba komentarzy: 11,177

Ostatnie wpisy blogera

  • FAIR PLAY PO NIEMIECKU I ZAWÓD : DYREKTOR
  • UKRAINSKIE DRONY NAD POLSKĄ ?
  • Polska ,Ukraina, konflikt czyli Kijów ante portas ...

Moje ostatnie komentarze

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • EKSHUMACJA ŚP. WASSERMANA I MILCZENIE PIĄTEJ KOLUMNY
  • Najnowszy kawał o Tusku i Gierku
  • Nowy kawał o Tusku i raju

Ostatnio komentowane

  • Alina@Warszawa, LEGION św. EKSPEDYTA: "Stało się! Pierwszy polityk Konfederacji Mentzena stawia Polskę na pierwszym miejscu" Tekst ciekawy, chociaż pomija fakt, że od dawna  to Grzegorz Braun postawił…
  • sake2020, Do listy hańbiących zachowań trzeba dołączyć  wspólne oświadczenie kardynałów Polski i Ukrainy Wymownie milczą o UPA i nad przyszłą gloryfikacją zbrodniarzy,za to ostrzegają przed ,,negatywną…
  • Mirek Skalski, Tutaj też jest taki cymbał, choć jeszcze nie grozi Polakom ale już aktywnie wybiela banderowców. Od tego się zaczyna, Dla niepoznaki przyjął ksywkę "kaczysta" mimo tego, że kaczyści razem ze swoim…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności