Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentujący
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

POŻEGNANIE Z PRZEMKIEM GINTROWSKIM...

Lech Makowiecki 21.10.2012
Pierwszy raz zetknąłem się z Jackiem Kaczmarskim i Przemkiem Gintrowskim pod koniec lat siedemdziesiątych, w jakimś klubie studenckim w Trójmieście. Wiekowo mieściłem się pomiędzy jednym, a drugim. Ja dopiero zaczynałem muzykować; oni plasowali się już wtedy na studenckim, artystycznym Olimpie.
Za duetem Kaczmarski-Gintrowski szła już sława niepokornych bardów, podsycana odsłuchiwanymi z kaset „Obławą na wilki” i „Murami”. Pomimo znacznej rozpoznawalności nie było w nich cienia zarozumialstwa, żadnego gwiazdorzenia... Wręcz przeciwnie, cechował ich przesympatyczny i kontaktowy luz.
Gdy nieco spóźnieni bardowie znaleźli się wreszcie na scenie,  moją uwagę przykuł śmieszny szczegół: przez wycięty w futerale otwór nonszalancko wystawała główka gitary Jacka. Kaczmarski wyjaśnił, że gitara była za długa (albo pokrowiec za krótki), stąd taki pomysł na naturalną wentylację instrumentu. Zresztą oba futerały były strasznie odrapane i jakieś takie „przydeptane”; potem okazało się, że w trakcie koncertu służyły im na scenie za podnóżki...
Gdy przygasły światła i pojawiły się pierwsze dźwięki strun – zdaliśmy sobie sprawę, że obcujemy z Kulturą i Historią pisanymi z dużej litery... Sala chłonęła każde słowo płynące ze sceny, chwytała w lot każdą aluzję polityczną, reagowała żywiołowo na puenty ballad. Metalicznie brzmiący głos Kaczmarskiego i męski, chrapliwy wokal Gintrowskiego uzupełniały się nawzajem, malując obrazy z przeszłości Polski i kreśląc ostry, czarno-biały obraz czasów współczesnych.  Dwa głosy i dwie gitary, raz w subtelnym, ckliwym  przesłaniu, innym razem z rewolucyjnym, agresywnym zacięciem (wręcz na pograniczu zerwania strun gitarowo-głosowych) – oczarowały mnie totalnie i kompletnie. I właśnie ta nadekspresja, przejęta żywcem z ballad Wysockiego – stanowiły (oprócz genialnych tekstów) o sile i oddziaływaniu tych gigantów pieśni zakazanych...
Po stanie wojennym drogi obu artystów rozeszły się na jakiś czas.
Kaczmarski, którego wojna Jaruzelskiego z Narodem zaskoczyła na koncertach we Francji –  pozostał na Zachodzie, związał się z radiem Wolna Europa i miał możliwość kontynuacji swej twórczości poza cenzurą PRL-u. Po powrocie do wolnej Polski nie mógł jednak odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Próby reaktywacji tria Kaczmarski-Gintrowski-Łapiński skończyły się umiarkowanym wynikiem. Nowa generacja Polaków nie rozumiała przesłania barda Solidarności; ludzie skupieni na nadrabianiu zaległości w konsumpcji dóbr doczesnych nie chcieli już słuchać takich tekstów. Przedwczesne odejście tego „Mickiewicza naszych czasów” musiało być przepełnione goryczą...
Inaczej było z Gintrowskim. „Uziemiony” przez stan wojenny w Polsce Ludowej – zaczął się rozwijać również na innych polach działania. Śpiewał wiersze Herberta, koncertował, nagrywał płyty, skomponował muzykę do kilkudziesięciu filmów (serialowych, fabularnych, dokumentalnych), był też wykładowcą Akademii Teatralnej. Pomimo tych sukcesów na niwie szeroko rozumianej rozrywki – nie dołączył do chóru „salonowych” twórców. Swymi ostatnimi publicznymi wypowiedziami o katastrofie smoleńskiej czy surowymi ocenami aktualnej władzy odcinał się zdecydowanie od rządowych klakierów z branży artystycznej...
Mijaliśmy się sporadycznie na koncertowych szlakach; ostatni raz porozmawialiśmy sobie dłużej 10 kwietnia 2011r., w oczekiwaniu na występ na Krakowskim Przedmieściu w rocznicę tragedii smoleńskiej. Wspominaliśmy stare, studenckie śpiewania; i tę mądrość płynącą wówczas ze sceny, i tę inteligencję ówczesnych słuchaczy, rozumiejących wyrafinowany język poetów. Kiedy wieszczyłem upadek rozumnych odbiorców i związaną z tym konieczność spłycania tekstów ballad do prostych, zrozumiałych (twitterowych) komunikatów dostosowanych do współczesnej  percepcji, Przemek uśmiechnął się tylko. A potem wziął swoją gitarę, wyszedł na scenę i zagrał dla 70tys. ludzi... I poczułem, jak dach nad sceną uniósł się znowu do góry...
Żegnaj, Przemku... Pospieszyłeś się trochę; tyle tu jeszcze jest do zrobienia... Dołączyłeś do Kaczmarskiego, Baczyńskiego, Mickiewicza...
Podeślijcie nam czasem we śnie trochę Waszej Weny... Choć wiem, że i tak nic i nikt Was tutaj nie zastąpi...
Na szczęście zostały nam jeszcze Wasze ballady i wiersze...
Lech Makowiecki
P.S. Z cyklu znalezione w sieci: moja ulubiona ballada w wykonaniu Przemka i Jacka:
Modlitwa o wschodzie słońca
http://www.youtube.com/w…
  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 2634
NASZ_HENRY

NASZ_HENRY

22.10.2012 10:41

Wybrańcy bogów umierają młodo [*]
Lech Makowiecki
Nazwa bloga:
Ostatni Zayazd
Zawód:
Inżynier/Artysta
Miasto:
Trójmiasto

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 709
Liczba wyświetleń: 3 317 321
Liczba komentarzy: 3 558

Ostatnie wpisy blogera

  • Tak mi dopomóż Bóg? Czy może Gott mit uns?
  • INWAZJA NOŻOWNIKÓW. EFEKT ZEPSUCIA OBYCZAJÓW CZY TEŻ ELEMENT WOJNY HYBRYDOWEJ?
  • Déjà vu, czyli brutalna akcja niemieckiej policji pacyfikującej Polaków w Berlinie... Ciąg dalszy nastąpi?

Moje ostatnie komentarze

  • @Sake2020O sile oddziaływania powieści Henryka Sienkiewicza niech zaświadczy list do pisarza, skreślony nieporadną ręką germanizowanego Ślązaka: „Byłbym został „miemcem”, a i dzieci moje tyż, a…
  • @Romuald.To nie jest nic nie znaczący zwrot retoryczny.To świadome wkraczanie na nasze pole.Za chwilę każą mi nadstawiać drugi policzek.Niedoczekanie.Nawet święty ma prawo do świętego gniewu!(vide:…
  • @Marek Michalski.Nie gloryfikuję nikogo. Zauważam tylko białą owcę w parszywym stadzie. Bóg cieszy się z nawrócenia każdego grzesznika... (vide: Dobry Łotr).

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • ŻÓŁTA RASA ZALEJE ŚWIAT?
  • KAMIL STOCH NA DOPINGU? Groźba utraty złotych medali.
  • HOŁD RUSKI – ŚCISLE TAJNE PRZEZ POUFNE...

Ostatnio komentowane

  • spike, Kolegen, ręce, uszy i nogi opadają, gdzie ty mieszkasz, że takich rzeczy nie wiesz, lepiej było nic nie mówić. - - - - - - - - - - Owszem w języku Sląskim są naleciałości niemieckie, zależy z…
  • sake2020, Szkoda czasu i atłasu na głupie przepychanki z panem. Jakoś nikt nie ma ochoty na wysłuchiwanie pana mądrości o gospodarce w reżimie który nam zafundowano,ale jakby teraz zabrał się pan za ,,dyskusję…
  • mjk1, A gdzie Ty na Śląsku jakichś piewców niemieckości spotkałaś oprócz Kohuta, Gorzelika, czy podobnych co z tego żyją. Opowiadasz bajki z mchu i paproci a zapytana o konkrety zawsze odpowiadasz: "wiem…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności