Moskwa straciła w ostatnich czterech latach wielką część swojej międzynarodowej reputacji,ale zyskały ponad jedną piątą terytorium Ukrainy oraz poszerzyła obszar swojego szelfu kontynentalnego w Arktyce ,a przede wszystkim wyraźnie zwiększyła swoje wpływy w Afryce. Od lat o tych rosyjskich wpływach na najbiedniejszym kontynencie świata donosiły media brytyjskie (np.BBC)i francuskie (np. Le Monde). Wyliczanka krajów mających promoskiewskie rządy jest długa: Mali,Republika Środkowoafrykańska, Sudan,Sudan Południowy,Libia, Madagaskar, Mozambik,Niger, Burkina - Faso w sporym stopniu też RPA. Listę państw stanowiących rosyjską strefę wpływów w Afryc e przedstawił przed trzeba laty amerykański Center for Strategic and International Studies. Jednak wtedy nie było na niej jeszcze ani Mali (francuskie wojska wycofały się z tego kraju właśnie w 2022 roku i od 2023 jedynymi obcymi wojskami były rosyjskie),Nigru czy Burkina -Faso (w obu tych krajach przewroty wojskowe instalujące rządy przychylne Kremlowi nastąpiły później).
Media zachodnie skupiają się często na sensacjach,jak słynny samolot napełniony złotem,który poleciał z Sudanu Południowego do Moskwy , gdzie złoto było zapłatą za chroniących rząd w Dżubie - stolicy tego państwa powstałego ledwie 14 lat temu w wyniku najdłuższej w Afryce wojnie domowej(trwała 22 lata) rosyjskich żołnierzy. Albo o wedrujacych do Libii drogą morską rosyjskich transporterach opancerzonych BTS i BTR oraz mozdzierzach w towarzystwie 2000 żołnierzy,w tym najemników. Po prostu Putin postawił na Chalife Bilkesima Haftara -i już. Jednak epatujace opinie publiczną newsy tego typu nieco przysłaniaja konsekwentny rosyjskich marsz w głąb kontynentu zwanego w czasach przed "poprawnością polityczną" -"Czarnym Lądem". A to dzieje się cały czas i to zupełnie niezależnie od rosyjskiej wojny w Europie Wschodniej. Warto to w końcu zauważyć.
*Artykuł ukazał się na portalu "Wprost"