Jako człowiek staroświecki przyzwyczajony jestem do pojęć, języka, semantyki sprzed ery „political corectness” czyli "politycznej poprawności". Nazywam więc Afrykę tak, jak ongiś o niej mówiono. Przy okazji apel: nie dajmy wtłoczyć sobie ICH siatki pojęciowej, nie dajmy wdrukować w naszą świadomość ICH „politycznie poprawnych” zabobonów,w których gęsto jest od absurdalnych feminatyw i pseudoantyrasistowskich formułek. Od terroru „political corectness” tylko mały krok do wycofania z bibliotek choćby powieści Alfreda Szklarskiego „Przygody Tomka na Czarnym Lądzie” (w niektórych wydaniach : "Tomek na Czarnym Lądzie") oraz Karola Makuszyńskiego (prawicowy, a jakże, pisarz , związany z Obozem Narodowym) „Przygody Koziołka Matołka”. W Belgii bowiem,w której spędzam wciąż sporo czasu demontowano już pomniki związane kolonialną przeszłością tego państwa, a po drugiej stronie kanału La Manche (dla Brytyjczyków to zawsze będzie „English Channel”) na indeksy trafił Rudyard Kipling, bo ośmielił się sto i więcej lat temu pisać językiem, który nie uwzględniał lewico-liberalnych przesądów forsowanych wiek później.
Wróćmy jednak do naszych (czarnych) baranów. Gdy świat interesuje się przede wszystkim tym , co Rosja robi w Europie Wschodniej to Moskwa po cichu stwarza fakty dokonane na najbiedniejszym kontynencie świata -Afryce . Najbiedniejszym, ale mającym istotne znaczenie nie tylko jako wielki rynek zbytu na rosyjską broń oraz importowe Eldorado surowców (także złota!)dla Moskwy, ale też jako zbiór parudziesięciu państw od których głosów zależą decyzje ONZ dotyczące choćby sankcji- lub nie- przeciwko Federacji Rosyjskiej. Charakterystyczne, że w głosowaniach w Nowym Jorku wiele krajów Afryki werbalnie potępia rosyjską wojnę w Europie Wschodniej, ale zaraz potem wstrzymuje się od głosu, głosuje przeciw albo demonstracyjnie nie bierze udziału w głosowaniach dotyczących właśnie konkretnych kar - sankcji wobec Rosji .
Jeśli spojrzy się na mapę to widać, że od Libii nasycanej przez lata tysiącami (sic!) rosyjskich żołnierzy oraz sprzętem wojskowym (moździerze i transportery opancerzone) tylko geograficzny rzut beretem do Sudanu, Sudanu Południowego, Nigru, Mali, Burkina Faso. Nie przypadkiem we wszystkich tych państwach w ostatnich latach, głównie na drodze przewrotów wojskowych, zainstalowano prorosyjskie antyzachodnie rządy. Żeby je utrzymać Kreml wysyła tam wprost żołnierzy, a przynajmniej wojskowych "doradców" niczym za komuny w naszym regionie Europy.
Jednak rosyjskie macki sięgają dalej. Niektórzy pseudoeksperci wzruszali ramionami, gdy w przedostatnich wyborach prezydenckich na Madagaskarze (czwarta wyspa świata ! ) Rosjanie zaproponowali sfinansowanie kampanii wyborczej wszystkim sześciu kandydatom ! Pseudoeksperci przestali to lekceważyć, gdy ostatnio w tymże państwie rządzonym niegdyś przez polskiego szlachcica Maurycego Beniowskiego (dopóki nie zamordowali go Francuzi) nastąpił zamach stanu i władze przejęli sojusznicy Moskwy.
Rosja traci może na innych kontynentach, ale na „Czarnym Lądzie” (!) zyskuje...
*Artykuł ukazał się w dwutygodniku "Prawda Jest Ciekawa"
KOMPROMITACJA!!!
"„Przygody Tomka na Czarnym Lądzie” (w niektórych wydaniach : "Tomek na Czarnym Lądzie") oraz KAROLA
MAKUSZYŃSKIEGO"---KONIEC CYTATU. Wersaliki ode mnie.
Nawet w Samoobronie wiedzieli jak miał na imię KORNEL MAKUSZYŃSKI!!!
Co za ....