To jeden z powodów, dla których starałem się o obywatelstwo – wspierać w Polsce naukę, a także uhonorować mojego ojca oraz polskich przodków. Mogę być w tym skuteczny, ponieważ Nagroda Nobla daje pewną rozpoznawalność. Chcę też wykorzystać swoje doświadczenie związane z amerykańskim systemem naukowym. Rozmowa z prof. Victorem Ambrosem, Noblistą z medycyny, od września posiadaczem polskiego obywatelstwa
Nie wróżymy profesorowi Ambrosowi sukcesu w reformowaniu polskiej nauki.
Problemem polskiej nauki nie jest brak pieniędzy — tych jest mnóstwo — tylko to, że uczonych jest w Polsce za dużo. A w ogromnej większości ci ludzie nie powinni być żadnymi uczonymi. Poziom, jaki reprezentują jest żaden — a ich "badania naukowe" to kompletna fikcja.
Postulowane bez przerwy zwiększenie nakładów na naukę to droga donikąd. Profesoressa doktoressa Środowa dostawała w przeszłości milionowe granty — i te pieniądze w jej rękach się dematerializowały, znikały wydane nie wiadomo na co. Gdy jej granty podwoicie — to ona te podwojone granty też roztrwoni bez efektów. Problemem nie są pieniądze. Problemem jest doktoressa.
To, czego polska nauka potrzebuje to reformator, który powie: Trzy czwarte won!. Który przeprowadzi brutalną czystkę wśród profesory, który zamknie większość polskich szkół wyższych — jako kompletnie fikcyjnych.
Nie wierzymy w to, że profesor Ambros to rozumie i że jest zdecydowany i zdolny do przeprowadzenia takiej reformy. Z całym szacunkiem dla profesora.
A tymczasem w Gazwwybie, w dziale nauki, został opublikowany artykuł o wróżeniu z tarota. Chcielibyśmy to jakoś skomentować, ale nic Nam nie przychodzi do głowy.
"Profesoressa doktoressa Środowa dostawała w przeszłości milionowe granty — i te pieniądze w jej rękach się dematerializowały, znikały wydane nie wiadomo na co"
Może poszukiwała leku na nieśmiertelność i wieczną młodość jak doktor Faustus. Widać jednak, że te jej poszukiwania zakończyły się pełnym fiaskiem :)
Problemem nie jest doktoressa Srodowa tylko ci, którzy tak te konieczne reformy szkolnictwa wyższego robili, że zarówno doktoressa jak i jej podobni na swych stanowiskach pozostali.