Do niedawna z uśmiechem pobłażania oglądaliśmy zachodnie filmy ukazujące zachowanie w szkołach rozwydrzonych europejskich i amerykańskich uczniów. U nas to było niemożliwe, nieprawdopodobne i ogólnie potępiane… A już krwawe zamachy z użyciem broni białej czy palnej, spędzające sen z oczu dyrektorom tamtejszych szkół były u nas niewyobrażalne…
Niestety – lewacka „praca u podstaw” niszcząca polską młodzież wydaje dziś swoje pierwsze owoce. Wysyp młodocianych nożowników w polskich szkołach, który dziś jeszcze szokuje, jutro może nam wszystkim spowszednieć… Z czasem przyzwyczaimy się do tego, nauczymy bacznie rozglądać się wokół siebie i unikać miejsc niebezpiecznych… Ale jak można unikać szkoły?
Jako stary belfer (przez trzy lata byłem nauczycielem a także wychowawcą w Technikum Budowy Okrętów „Conradinum” w Gdańsku) - mogę sobie pozwolić na porównania. I kilka rad dla rządzących dziś edukacją oraz wychowaniem młodego pokolenia w naszym nieszczęsnym kraju.
To prawda; młodzież na przełomie lat 70/80 była zupełnie inna. W moim przypadku – klas mundurowych, prawie wyłącznie męskich – nieliczne dziewczęta traktowane były przez chłopaków po kumpelsku, ale z należnym dla płci pięknej szacunkiem. Wyniesiona z domu kindersztuba i szczery patriotyzm uczniów (wielu z nich nosiło w klapie antykomunistyczne oporniki) wzbudzały mój szacunek. Jako młody nauczyciel – starszy zaledwie o pięć lat od maturzystów – traktowany byłem przez mych podopiecznych z należnym respektem i … podziwem... Nie tylko ze względu na przekazywaną im wiedzę z technologii budowy kadłuba okrętowego i części maszyn. Trenowałem wtedy pływanie i karate Shotokan, a na moje koncerty w trójmiejskich klubach studenckich potrafiła przyjść cała klasa... Autorytet super wychowawcy zdobywa się w różny sposób... :)))
Wśród moich byłych wychowanków odnajduję dziś kanclerza jednej z renomowanych wyższych uczelni, zawodnika i trenera o międzynarodowej sławie i pewnego arcybiskupa... Mimo zaorania polskich stoczni większość absolwentów TBO znalazła zatrudnienie w innych branżach. Wielu doktoryzowało się, zrobiło kariery naukowe, skorzystało ze swej wiedzy i przekwalifikowało się na inne specjalizacje. Są spełnieni, mają udane związki rodzinne, doczekali się mądrego potomstwa. To działo się za tzw. komuny. W czasach, gdy opór wobec totalitarnej opresji nie dał się złamać...
Dlatego ze zgrozą oglądam transmisję z ostatnich krwawych ekscesów w polskich liceach... I zastanawiam się, dlaczego współczesna „komuna” jest aż tak skuteczna? Cały kraj zadaje sobie dziś pytanie: Jakie błędy wychowawcze popełniono w Polsce ostatnimi czasy...
Ano, wszystkie z możliwych...
1/ Upowszechniono owsiakowe hasło „Róbta co chceta”, które jest w zasadzie anty-dekalogiem. W związku z tym zabijanie nie jest zabronione. Cbdd.
2/ Usunięto wysokie wymagania względem uczniów (poluzowanie edukacyjne, brak zadawanych prac domowych, równanie w dół z ocenami, bezstresowe wychowanie).
3/ Nie zagospodarowano nadmiaru wolnego czasu młodzieży (rodzice, szkoła, kościół, inne instytucje). Brakuje atrakcyjnych zajęć pozalekcyjnych. Znikły kółka zainteresowań, treningi sportowe, zajęcia z muzyki, chóru, plastyki... Często jedynym hobby młodzieży pozostał hejt, unurzany w wulgaryzmach zapożyczonych od dorosłych.
4/ Dopuszczono do przebodźcowania malolatów przez niekontrolowany dostęp do zakazanych treści (wszechobecna w internecie pornografia, przemoc, obscena itp. itd.)
Jak to można naprawić? Trzeba odwrócić cały ten proces...
1/ Przywrócić lekcje religii i etyki w szkołach. Na lekcjach wychowawczych (i nie tylko) kreować normalność, wartości rodzinne i zaszczepiać u dzieci patriotyzm. Promować prawdę, dobro i piękno – tak jak to my, Polacy, rozumieliśmy je przez wieki.
2/ Zwiększyć wymagania wobec uczniów i znów nagradzać prymusów za postępy w nauce. Nie każdy musi być magistrem! Ojczyzna potrzebuje dobrych hydraulików, rolników, budowlańców, mechaników, elektryków i in.
3/ Należy zagospodarować uczniom wolny od nauki czas. Treningi sportowe, artystyczne warsztaty, modelarstwo itp. koła zainteresowań rozwijają fizycznie i intelektualnie, nie pozostawiając miejsca na bezrefleksyjne serfowanie w sieci.
4/ Wzbogacić program nauczania o niezbędne w naszej sytuacji geopolitycznej umiejętności: przysposobienie obronne, sporty walki, pierwszą pomoc etc.
I na koniec - przywrócić obowiązkową służbę wojskową, uczącą dyscypliny, działania w grupie i praktycznych umiejętności radzenia sobie w świecie nadchodzących zagrożeń...
Nadmieniam, że internetowy challange (wyzwanie) uruchamiające młodocianych „nożowników”, łatwy dostęp do narkotyków osłabiających wolę i ocierające się o hipnozę sieciowe pranie mózgów małolatów przez specjalistów od wojen hybrydowych – to wszystko wymaga zdecydowanej i skutecznej reakcji polskich służb... A więc do dzieła, panie i panowie! Nie wszystko uda się zwalić na prezydenta!
PS Już w 2012 roku czułem, że wszystko idzie w złym kierunku. Na dowód przytaczam wiersz otwierający tomik „Pro publico bono”:
WSZYSTKO JUŻ MOŻNA...
Można tu sprzedać wszystko: godność, honor, sławę.
Można świętość zamienić na jurną zabawę.
Można kajać się za nic, stać w pokutnym worku,
Rodowe srebra oddać (za garstkę paciorków).
Można już groby ojców tańcem sponiewierać.
Można (za garść srebrników) opluć bohatera.
Można wiary się zaprzeć. Nową wiarę stworzyć.
Można kraść. Można kłamać. Można cudzołożyć.
Można krzyże usuwać. Można je podeptać.
Można chórem zakrzyczeć tych, co modły szepczą.
Można dzieci ogłupiać, demoralizować.
Można – wszystko, co wstrętne – zalegalizować.
Można już rękę podać tym, co donosili.
(I wytłumaczyć można, że nic nie szkodzili).
Można katów przewiny do archiwum złożyć.
Można ofiary wyśmiać. Znowu upokorzyć.
Można „wybierać przyszłość”. Względnie „tu i teraz”.
(Tych, co myślą inaczej – wyzwać od moherów).
Można wynieść na cokół łotra; cóż to szkodzi?
Nie wstyd, by znów rządzili k..wa oraz złodziej.*
Można z „ludźmi honoru” siadać do kolacji.
Zabić też można kogoś (zwłaszcza, gdy ma rację).
A potem zbrodnię można odciąć grubą kreską,
Zdać się na sprawiedliwość (po śmierci) niebieską.
Można (nawet wypada) być dzisiaj „na haju”,
By bez żalu pożegnać wolność swego kraju.
Można (jak i należy) obśmiać dziś Ojczyznę.
Można (trzeba!) patriotyzm okrzyknąć faszyzmem.
Można sprzedać domeny „Polska” oraz „Poland”.
Naród powalić można, gdy znów powstał z kolan.
Lecz jednego nie wolno robić w naszym Domu:
NIE MOŻNA powyższego zabronić nikomu!
na pytanie o program naprawy RP Józef Piłsudski odpowiedział: „To proste. Bić ku..y i złodziei!”
I jeszcze moja definicja patriotyzmu czasów pokoju, gdy nie trzeba umierać na barykadach i przelewać krwi za Ojczyznę:
PATRIOTYZM:
@Nasz_Henry
???
.................................................
Takiej upierdliwej blogowej zarazy ;-)
dziennikzarazy.pl
Nasz_Henry,
Dla nich mam stosowny wierszyk:
ODA DO SPRZEDAJNYCH ŻURNALISTÓW
O, dziennikarskie hieny! Wy sprzedajne dziewki!
Znam ja was jak zły szeląg. Znam te wasze śpiewki.
To wy, z licem przymilnym, lub z pianą na pysku
Zacnych ludzi niszczycie. Dla sławy. Dla zysku.
Mnożycie się, plugawcy niczym karakany
Bez honoru, sumienia – słudzy swoich panów.
Cóż, że czasem skamlecie do przyjaciół, w domu:
„Wiesz... Kredytów nabrałem... Córce muszę pomóc...”...
Albo - w pijanym widzie – gdy was strach zadręcza –
Wypłakujecie grzechy, by ich nie pamiętać.
Tacyście mądrzy zawsze... Tacy wykształceni...
O! Gdybyście zechcieli, świat by można zmienić!
Lecz wyście już wybrali... Wiem ja, co to znaczy:
Ja przez swój wybór tracę. Wam ktoś zań zapłaci!
Po was – chociażby potop! Czas rzezi baranów.
Kraj nasz w biedę popadnie. Wy – pod nowych panów...
Jesteście ZŁYMI LUDŹMI! Dziećmi swoich maci!
Brzydzę się wami, podlcy – demokracji kaci!
Wiem, że próżna ma mowa, daremne me żale.
Śmiejecie się z naiwnych, drwicie z dawnych zalet.
Iluż ludzi zgubicie? Ilu przez was błądzi?
Naród kiedyś to przejrzy, a Bóg was osądzi...
Te wspaniałe, dawne czasy, które wspomina Pan z prawdziwym rozrzewnieniem i zazdrością za porządkiem, to czasy sowieckiego zamordyzmu. To nie wspaniała młodzież chodziła po sznurku, ale wszyscy chodzili równo po celi.
A dziś jest wolność i ta wolność ma cenę. Tego Pan nie zauważa.
Bezosobowych form "usunięto, upowszechniono..." użył Pan w jakim celu? Samo się zrobiło?
@tricolour.
Fakt, byłem wtedy młody. I to jest pewna wartość. Ale nie wspominam tych czasów z rozrzewnieniem i zazdrością, z tęsknoty za "porządkiem" czasów sowieckiego zamordyzmu. Młodzież o której piszę nie była grzeczna dlatego, że pałowano ją za noszenie opornika w klapie. Ona tę kindersztubę wyniosła z domu rodzinnego. I z Dekalogu.
Jako wychowawca klasy wyciągałem z tego powodu swego ucznia z aresztu milicyjnego. Był zamiejscowy, mieszkał w internacie - więc czekanie na przyjazd rodziców trochę by trwało...
"Usunięto, upowszechniono..." Czyżby to było takie trudne - wywnioskować sens z kontekstu? Nie miałem na myśli prawicy... Teraz OK?
Czy dziś mamy wolność? Na pewno dla koncernów farmaceutycznych. :)
Resztę można wziąć pod but na różne sposoby...
Polecam:
POŻEGNANIE Z WOLNOŚCIĄ
youtube.com
I dalej ciągłe wmawianie tęsknoty za jakąś komuną czy innym Gierkiem i gadki o trzymaniu za mordy . Gówno prawda . A może te czasy byly po prostu bardziej ludzkie bo bieda jednoczyła , bo było inne pojęcie wspólnoty po wojnie , bo wirtualny świat był abstrakcją i wzorce byłyinne , bo istniały jakieś reguły nawet niedomniemane ale za każdym razem inne bo wynikały z życia . Młodzież lała się po mordach bez narzędzi i przedłużaczy , to był obciach po prostu . Ate wszystkie noże czy durna agresja to jakieś bezradne i nieudolne odreagowanie tego że ktoś nie chce w ramkach żyć . Nawet w przebojowym ostatnio MMA lanie leżącego gościa do nieprzytomności po głowie przyprawia tłum o ekstazę . Jeżeli słyszę że mentorem premiera i wielu panów i pań z tytułami jest frajer co go ze wszystkich siłowni wyganiają . Karany za bicie zwykłych ludzi na ulicy To o jakich autorytetach mowa i jakiej wolności . Takie róbta co chceta ale w naszych ramkach . A przemycić jakieś głupoty pod hasłem challengeu będzie można zawsze , nawet w necie pod kontrolą . Nawet łatwiej podsterować cos w określonym celu . Odrzucenie domu , wspólnoty i dekalogu to robi . Internet , grupa na portalu czy gdzies tam to gówno nie wspólnota . To motłoch do sterowania . Nawet jeżeli kodeks karny , mimo ze oparty na dekalogu nie karze już za czynienie zła . On karze za "złamanie prawa". i takie pieprzenie na okrągło słyszymy . To samo obojetnie czy ktoś przejdzie na czerwonym czy pochlasta kogś nożem . to wszystko jest gdzies podsterowane i służy jednemu . Wzięciu wszystkich pod kontrolę , w ryzy i zniewoleniu . Taka fajna AI i oplatanie kontrolą elektroniczną . Likwidacja gotówki też .
@Tricolour.....Tak już w życiu jest ,że młodość wspomina się mile.Nawet sowiecki zamordyzm był do zniesienia a teraz go się wspomina z rozrzewnieniem po latach małżeństwa.
@Lech...- Napisał pan plan naprawy społeczeństwa. Podpisuję się pod nim dwiema rękami. Rządzący mają gotowca. Ale im nie chodzi o naprawę młodzieży a jedynie o przystosowanie ich do prawideł europejskich i dlatego będą pozorować działania. A poza tym zarówno parlamentarzyści jak i rządzący dają im przyzwolenie na odczłowieczenie, wmawiając im, że dostają wolność. Człowiek ( w dobrym znaczeniu) nigdy nie jest wolny. Rodzi się i jest uzależniony od Rodziców, idzie do szkoły jest podporządkowany wymogom szkoły. Idzie do pracy jest zależny od przełożonego. Żeni się i traci wolność na rzecz Rodziny. A niemoralność, niegodziwość czy " mój brzuch moja sprawa" nie ma nic wspólnego z" wolnością ". To jest odczłowieczenie. I na to jest Kodeks Prawny. Nawet nie wolno nam przechodzić na czerwonym świetle czy jeździć po spożyciu. Bo i na to jest kara.
@Zofia
Ktoś powiedział:
"Wolność twojego machania pięściami kończy się przed moim nosem..." :)))
Wbrew pozorom składający się z samych zakazów i nakazów DEKALOG zapewnia ludziom najwięcej wolności.
Poniżej fragment mojego felietonu sprzed wielu lat:
DEKALOG A WOLNOŚĆ...
Wg skrótowej definicji zawartej w Wikipedii WOLNOŚĆ jest brakiem przymusu, możliwością działania zgodnie z własną wolą. Z kolei DEKALOG (inaczej Dziesięć Przykazań) – to zbiór podstawowych nakazów moralnych, obowiązujących pierwotnie wyznawców judaizmu, a następnie przyjętych przez chrześcijan. Na pierwszy rzut oka są to określenia przeciwstawne i wzajemnie się wykluczające. Pierwsze z nich oznacza prawo człowieka do wszelkich należnych mu swobód (vide: lewackie „Zabrania się zabraniać!” czy „Róbta co chceta!”). Drugie kojarzy się z serią opresyjnych zakazów obejmujących większość dziedzin naszego życia... Czy stosowanie się na co dzień do zasad Dekalogu ogranicza/wyklucza naszą Wolność? A może jest odwrotnie? Może to właśnie tych dziesięć uniwersalnych zasad regulujących od tysięcy lat stosunki międzyludzkie jest idealnym kompromisem gwarantującym każdemu maksimum wolności? Czym jest wolność bez moralności? Jeśli w imię spełniania naszych osobistych zachcianek można już kraść, kłamać i zdradzać – czynić to będziemy depcząc osobistą wolność ludzi okradanych, okłamywanych i zdradzanych… Jeśli zaburzy się podstawowe relacje między dziećmi a rodzicami – rodzi to dramatyczne konsekwencje dla wszystkich bez wyjątku! Gdy dopuszcza się zabijanie dzieci (aborcja na życzenie), usprawiedliwiona niejako staje się też „selekcja” dorosłych (eutanazja)… Nie przypadkiem w swej dekalogowej homilii poświęconej Czwartemu Przykazaniu (adresowanemu do młodego pokolenia) Ojciec św. JP II upominał również rodzica: „Pamiętaj, abyś prawdziwie zasługiwał na tę cześć”...
Jeśli w imię spełniania zachcianek Tuska mozna kłamać,okradać i zdradzać to co z naszą własnością którą ciułaną w banku którą można grabić,oddawać UE na niemieckie życzenie?
@Sake 2020
Dobry wojak Szwejk mawiał: wiele rzeczy nie wolno, ale można... :)
Zastanawiałem się, dlaczego pozwalają prezesowi Glapińskiemu skupować kolejne tony złota...
I nagle zdałem sobie sprawę z tego, że po przyjęciu przez Polskę Euro 700 ton złota powędruje prosto do Banku we Frankfurcie nad Menem...
Jednak w 1939r udało się nam wywieźć polskie złoto do Francji, a potem do Anglii...
Edukacja włączająca. Hmm. Budzi ogromne kontrowersje, spotyka się z krytyką – tyle wiem. Rzeczywistość weryfikuje zarzuty i problemy podnoszone przez nauczycieli, rodziców i ekspertów, czyli najmniej ważnych w tej sprawie.
Zapewnienie bezpieczeństwa w klasie masowej, do której trafiają uczniowie z głębokimi zaburzeniami zachowania i silnym niedostosowaniem społecznym i dzieci ze spektrum autyzmu i zdecydowanie uzdolnione, czy niepełnosprawnością intelektualną i zaburzeniami zachowania. To jest jedno z największych i najtrudniejszych wyzwań współczesnej edukacji. Nauczyciele przedmiotowi często nie mają specjalistycznego przygotowania do pracy z dziećmi o bardzo zróżnicowanych potrzebach, co prowadzi do szybkiego wypalenia zawodowego. Wielu rodziców, ekspertów i praktyków stoi na stanowisku, że edukacja włączająca ma swoje nieprzekraczalne granice. Czy słyszał Pan, żeby kto pytał dzieci o zasadność takiej edukacji?
Można powiedzieć ; Nas nikt nie pytał o opinię. Moja odpowiedź ; Nas nikt nie uśredniał.
Dobrze napisane Panie Lechu.Pozdrawiam
@Jan1797
Najgorsi są ludzie wykształceni ponad swoją inteligencję...
Płatne studia wyrządziły wielu młodym Polakom ogromną krzywdę.
Uwierzyli, że coś umieją...
A mieli tylko na to papier...