tak „pierwszego Tuska” jak i „drugiego Tuska” – budżet się walił. Z tym że obecnie jest to kompletna jazda na ścianę — Tusk co każde dwa miesiące zwiększa dług Polski o tyle o ile Gierek Polskę zadłużył w dziesięć lat.
Z jedną wszakże różnicą: Gierek po pierwszych trzech latach rządów mógł się pochwalić jakimiś inwestycjami — jak Rafineria Gdańska, które wybudował. Tusk po trzech latach rządów nie wybudował kompletnie nic – ale Rzepa nie odważy się aby o tym napisać wprost.
Więc mamy więcej zaufania do tego, że PiS przedstawi jakiś plan wyjścia z obecnej katastrofy finansów publicznych — niż że zrobi to Tusk. Który jest politykiem zwyczajnie i po prostu — nieudolnym, niekompetentnym i niezdolnym do rządzenia.
Głupawy Redaktorek Krzysztof Adam Kowalczyk, który za swoją twórczość ma już zasłużone miejsce w Galerii Durniów pisze:
Brak logiki i spójności. Jajecznica programu gospodarczego PiS
PiS bije na alarm, że finanse publiczne są w stanie katastrofy, ale nie mówi, jak chce je uzdrawiać. Zamiast tego kusi wyborców ciekawymi, ale kosztownymi propozycjami podatkowymi. Gdzie tu spójność?
Z tym - finanse publiczne za PiS mniej więcej się spinały, byłbym jednak ostrożny Wodzu. W ostatnim pełnym roku rządów PiS deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł 5,3% PKB, więc trudno mówić o budżecie, który się po prostu spinał. W moich wpisach wykazałem, że obecnego zadłużenia nie można automatycznie przypisać wyłącznie Tuskowi. Część obecnych obciążeń wynika z decyzji i zobowiązań zaciągniętych wcześniej. Dobrym przykładem jest choćby ponad 63 mld zł zobowiązań PFR i BGK, których finansowanie uwzględniono w budżecie na 2025 r. Dlatego właśnie w moich wpisach próbuję robić coś trochę bardziej nudnego od politycznej wojny - przypisywać rachunki do konkretnych decyzji.
Co do określenia „jajecznica programu gospodarczego PiS” - nie mam dostępu do pełnego tekstu Rzeczpospolitej, więc nie będę udawał, że wiem, czy Kowalczyk ma rację. Z dostępnego fragmentu wynika, że jego główny zarzut dotyczy braku pokazania, jak PiS chce jednocześnie uzdrowić finanse i sfinansować kosztowne obniżki podatków. I to jest akurat bardzo konkretne pytanie. Tyle że ja chcę zadać je obu stronom. PiS powinien pokazać rachunek swojego programu, ale jeżeli ktoś twierdzi, że obecna katastrofa finansów publicznych jest wyłącznie skutkiem rządów Tuska, to również powinien pokazać rachunek - co dokładnie Tusk odziedziczył, co sam dołożył, jakie zobowiązania są kontynuacją wcześniejszych decyzji i kto za nie powinien odpowiadać.
Dług publiczny nie ma legitymacji partyjnej. Dług PiS nie staje się długiem Tuska tylko dlatego, że zmienił się premier. I odwrotnie. I właśnie dlatego wolałbym zamiast jajecznicy, katastrofy i Tuska, który wszystko zepsuł, po prostu zobaczyć liczby. Program gospodarczy zaczyna się wtedy, kiedy kończy się opowieść, kto jest winny, a zaczyna się pytanie: ile, za co i z czego.
Kreatywna księgowość to potęga. Umiejetnosc upychania długów to wielka zaleta. Ale jak długo na jednej i drugiej można jechać?
Wszystko zależy od punktu widzenia Esie. Większość tutaj twierdzi, że jak rządzi PiS, to jak najbardziej można stosować kreatywną księgowość a jak rządzi PO, to kreatywna księgowość prowadzi nas do scenariusza greckiego. I nie przekonasz choćbyś się z... . Moje zdanie znasz.