Niedługo będzie rocznica Nocy Kryształowej. Dla tych, którzy nie pamiętają tamtych czasów - mamy krótkie przypomnienie: W nocy z 9 na 10 listopada 1938 w całych Niemczech miały miejsce ataki na żydów — synagogi, instytucje, sklepy, biznesy, prywatne mieszkania. Palono synagogi, rabowano biznesy, bito złapanych. Od potłuczonego szkła wzięła się nazwa: Noc Kryształowa.
W Niemczech powoli dochodzi do władzy AfD — więc wcześniej czy później jakiś komentator postawi pytanie: Czy czeka nas powtórka z Nocy Kryształowej?
Wielki i Na Ogół Nieomylny Wódz Apaczów odpowiada: Tak, czeka nas powtórka. Zobaczymy Noc Kryształową 2.0.
Z jedną — a w zasadzie dwoma — różnicami.
Różnica pierwsza: Poprzednia Noc Kryształowa była zjawiskiem specyficznie niemieckim. Rozruchy antyżydowskie ograniczyły się do Niemiec. Natomiast Noc Kryształowa 2.0 może mieć miejsce w Berlinie — ale również w Paryżu, Brukseli, Londynie — słowem w każdej większej zachodniej metropolii — byle tylko była w niej jakaś społeczność żydowska.
I różnica druga: Poprzednia Noc Kryształowa była robiona przez umundurowane bojówki partii narodowych socjalistów — oraz gówniarzerię z Hitlerjugend. Natomiast Noc Kryształowa 2.0 nie będzie robiona przez członków AfD — tylko kolorowych imigrantów z krajów muzułmańskich i Afryki — przy całkowitej bezradności — lub wręcz: obojętności — policji państwowej.
Jak to? - zawołacie. To Niemcy okażą się krajem tak słabym, że tłumy egzotów będą urządzać na ulicach regularne polowania na żydów — a berlińska policja nie kiwnie palcem, aby temu przeszkodzić i zaprowadzić porządek?
Tak — dokładnie tak będzie. W Berlinie rządzi sojusz lewaków i islamistów. Co oznacza: Dawniej berlińska policja zwalczała gangi bliskowschodnie. Dzisiaj mafiosi z gangów bliskowschodnich są przełożonymi nad berlińską policją. Czyli: Szeregowi niemieccy policjanci dostają jednoznaczne sugestie: Nie przeszkadzać. I się do tych sugestii zastosują. Kto będzie zbyt gorliwie bronił porządku — będzie miał kłopoty.
No to teraz Państwo — dzięki temu, że czytacie Wielkiego i Na Ogół Nieomylnego Wodza Apaczów — znacie przyszłość. Możecie zacząć odliczanie do tej nadchodzącej Nocy Kryształowej 2.0.
(Zdajemy sobie sprawę z tego, że wśród Państwa mogą być tacy co żydów nie lubią. Tych musimy ostrzec: Nie cieszcie się, gdy zobaczycie, że żydzi obrywają. Wy będziecie następni).
Może nie tyle kryształowa co zbożowa z rozciągnięciem na wiele produktów które będziemy musieli ściągać z Ukrainy. Nie tylko my. Pan Żełenski bardzo się pogniewał na niedobry unijny rząd i zażadał pełnego dostępu albo rezygnację z członkostwa. Min.Taras Wysocki odrzucił członkostwo we wspólnocie jeśli Bruksela planuje ograniczyć sprzedaz swoich produktów rolnych.Konflikt wkracza więc w koleją fazę.Dla Żełeńskiego takie rozwiązanie jest niedopuszczalne i min Wysocki bezwarunkowo żąda wejścia Ukrainy na rynek ze wszystkimi swoimi ,surowcami, biopaliwami,i przetwórstwem.Czy czeka nas i inne kraje powtórka?
Klasyka. Sake jak zwykle nie odpowiada na temat tekstu, tylko najpierw konstruuje sobie jego własną wersję, a następnie z wielkim zapałem przystępuje do jej obalania. To zresztą metoda dość wygodna. Z rzeczywistością można mieć kłopot, natomiast z własnym wyobrażeniem rzeczywistości polemizuje się znakomicie.
Autor pisze o przewidywanej Nocy Kryształowej 2.0, czyli o przemocy wobec Żydów i o odpowiedzialności państwa za ochronę obywateli. Sake natomiast odkrywa Noc zbożową, Ukrainę, Żełenskiego, Wysockiego i ukraińskie rolnictwo. Naprawdę trudno odmówić rozmachu, choć związek z tekstem wyjściowym pozostaje mniej więcej taki jak związek kapusty kiszonej z kryształowym żyrandolem. Skoro jednak już Sake przeniosła dyskusję na Ukrainę, to akurat tutaj pojawia się temat wart poważnej rozmowy.
Bruksela rzeczywiście rozważa ograniczenia dostępu części ukraińskich produktów rolnych do rynku UE, także w perspektywie ewentualnego członkostwa Ukrainy. Wysocki z kolei mówi, że Ukraina może zaakceptować okres przejściowy, ale nie trwałe ograniczenia. I tu zaczyna się problem znacznie ciekawszy niż wszystkie Noce Kryształowe 2.0 razem wzięte. Jeżeli Ukraina ma zostać członkiem Unii Europejskiej, to czy może być członkiem z trwałym ograniczeniem dostępu do wspólnego rynku? A jeżeli ma mieć pełny dostęp, to kto poniesie koszty konkurencji dla rolników obecnych państw członkowskich? Można oczywiście powiedzieć: solidarność z Ukrainą. Można też powiedzieć: ochrona europejskiego rolnictwa. Jedno i drugie brzmi bardzo ładnie. Tyle że rachunek ekonomiczny, jak to zwykle bywa, nie znika tylko dlatego, że przykryjemy go wzniosłym hasłem.
I właśnie o tym warto rozmawiać. O zasadach, kosztach i interesach poszczególnych państw, a nie o własnoręcznie wymyślonej Nocy zbożowej, która ma zastąpić odpowiedź na tekst, którego najwyraźniej nie chciało się przeczytać do końca.