Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentujący
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Niewiarygodne, PiS wreszcie zaczęło liczyć.

mjk1 04.10.2026

 Stało się coś naprawdę niepokojącego. PiS zamiast zajmować się sprawami naprawdę fundamentalnymi, od których zależą losy Polski, Europy i całego świata a nawet galaktyki, czyli kamieniem, wieńcem, kubkiem kawy, mikrofonem z prezerwatywą, pomnikiem, obrazem w Katowicach, tym, kto gdzie stał pod Trybunałem Konstytucyjnym, kto kogo obraził i kto komu powinien odpowiedzieć na Twitterze - nagle zajął się finansami państwa. Czyli czymś śmiertelnie nudnym. Nie ma tam nawet porządnej awantury, nie ma skandalu, nie ma wielkiego moralnego oburzenia. Są tylko, nudne jak flaki z olejem, jakieś liczby. I jeszcze gorsza rzecz - ktoś zaczął pytać, skąd wziąć pieniądze. Naprawdę trudno pojąć, jak można wpaść na tak mało atrakcyjny pomysł. Przecież znacznie ciekawiej jest przez cały dzień dyskutować o tym, kto powiedział, że ktoś powiedział coś o prezydencie, niż zastanawiać się, czy państwo będzie miało pieniądze na inwestycje. Finanse publiczne? Podatki? Energetyka? Produktywność? Szara strefa? Dług? Toż to katorga i kara dla czytelnika. A jednak PiS zrobił rzecz wyjątkowo podejrzaną. Zaczął mówić o gospodarce. I co jeszcze bardziej podejrzane - zaczął mówić o niej konkretnie.

Tym razem jest już o czym rozmawiać.

 Przyznaję, że na taki moment czekałem. Nie dlatego, że PiS dostaje ode mnie z góry kredyt zaufania. Nie dostaje. Nie dlatego, że wszystkie przedstawione propozycje uważam za dobre. Tego na tym etapie po prostu nie wiadomo. I właśnie dlatego dzisiejsze wystąpienie jest dla mnie tak interesujące. Pojawił się wreszcie materiał, który można sprawdzać a to ogromna różnica.

 Do tej pory w moim cyklu można było PiS zarzucić przede wszystkim jedno: przez długi czas słyszeliśmy, że partia ma odpowiedź na problemy Polski, natomiast kiedy przyszło do pokazania aktualnego programu, mieliśmy dopiero pierwsze jego elementy. Dzisiaj sytuacja się zmieniła.

 Podczas kongresu gospodarczego PiS prof. Mariusz Andrzejewski z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie przedstawił szereg konkretnych propozycji gospodarczych i podatkowych. Mówił między innymi o zmianie zasad składki zdrowotnej dla części przedsiębiorców, przywróceniu karty podatkowej, jednorazowej amortyzacji inwestycji, zawieszeniu KSeF dla małych i średnich firm, automatycznej waloryzacji progów podatkowych oraz niższym podatku od części dywidend. Pojawiły się także propozycje dotyczące kosztów energii, ETS, energetyki jądrowej i mieszkań komunalnych.

 Daniel Obajtek mówił dodatkowo o możliwości zastąpienia CIT podatkiem obrotowym. I nagle z dyskusji o tym, kto kogo bardziej nie lubi, przechodzimy do pytania: jak ma działać gospodarka? To już jest rozmowa, którą naprawdę warto i należy prowadzić.

Najbardziej podoba mi się jednak coś innego.

 Prof. Andrzejewski nie poprzestał na wyliczaniu pomysłów. Podał również ich orientacyjny koszt. Około 50 miliardów złotych rocznie. I tutaj zaczyna się prawdziwa zabawa, bo właśnie w tym miejscu program przestaje być listą życzeń a zaczyna być rachunkiem. Pięćdziesiąt miliardów, too dużo pieniędzy. I bardzo dobrze, że ktoś wreszcie przedstawił tę liczbę, bo od dawna właśnie tego domagam się od wszystkich partii: nie tylko co chcecie zrobić, ale również ile to będzie kosztowało. A jeszcze ważniejsze - skąd weźmiecie pieniądze?

Pierwsza odpowiedź: szara strefa.

 Andrzejewski wskazuje, że część kosztów można pokryć dzięki ograniczeniu szarej strefy. Pada liczba około 20 miliardów złotych dodatkowych dochodów. I tutaj mam zamiar zrobić coś, co być może nie spodoba się ani zwolennikom PiS, ani jego przeciwnikom. Nie zamierzam tej liczby ani wyśmiać, ani przyjąć na wiarę. Chcę ją, po prostu, policzyć, bo może się okazać, że jest realna. Może się okazać, że jest przesadzona. A może rzeczywistość będzie gdzieś pośrodku. I każda z tych odpowiedzi będzie znacznie ciekawsza od politycznego okładania się po łbach. Jeżeli rzeczywiście można odzyskać 20 miliardów dzięki temu, że część działalności gospodarczej wyjdzie z szarej strefy, to trzeba tylko pokazać mechanizm. Ile osób? Jakich przedsiębiorców? Jaki obrót? Jakie podatki? Jakie składki? Ile z tego rzeczywiście trafi do budżetu, bo 20 miliardów to jeszcze nie rachunek. To dopiero wynik, który rachunek powinien uzasadnić.

Ale nawet wtedy zostaje trzydzieści miliardów.

 I to jest chyba najciekawsze pytanie całego dzisiejszego kongresu. Mamy około 50 miliardów kosztów. Mamy około 20 miliardów przewidywanych dodatkowych wpływów. Zostaje około 30 miliardów złotych. No i dobrze. Skąd je wziąć? I tutaj właśnie zaczyna się prawdziwy egzamin. 

 Nie zamierzam jednak z tego powodu robić zarzutu. Wręcz przeciwnie. Uważam, że dopiero teraz można zacząć poważną rozmowę, bo wcześniej mieliśmy programy polityczne, w których łatwo było powiedzieć: „Tego się nie da zrobić”. Teraz możemy powiedzieć coś znacznie bardziej konkretnego: „Dobrze. To się być może da zrobić. Pokażcie rachunek”. To jest zupełnie inna rozmowa.

I tu pojawia się coś, co mnie w tym kierunku szczególnie interesuje.

 W przedstawionych propozycjach powtarza się pewna myśl: nie próbować naprawiać finansów państwa wyłącznie przez cięcie wydatków, lecz zwiększać zdolność gospodarki do wytwarzania dochodu. To jest różnica fundamentalna. Można oczywiście powiedzieć: „Za dużo wydajemy. Trzeba ciąć”. Tylko że można wtedy bardzo łatwo osiągnąć sytuację, w której państwo wydaje mniej, ale gospodarka również rozwija się wolniej. Można też postawić pytanie: jak zwiększyć produkcję, inwestycje, produktywność i dochody przedsiębiorstw, żeby za kilka lat państwo miało większą bazę podatkową? To jest znacznie trudniejsze, ale również znacznie ciekawsze. I właśnie w tę stronę idą niektóre dzisiejsze propozycje.

Jednorazowa amortyzacja.

 To może być jeden z najciekawszych przykładów. Jeżeli przedsiębiorca kupuje maszynę, urządzenie czy inną rzecz potrzebną do inwestycji, to możliwość szybkiego zaliczenia takiego wydatku do kosztów podatkowych oznacza, że państwo nie mówi: „Najpierw zapłać podatek, a dopiero potem inwestuj”, tylko: „Inwestujesz? Dobrze. Państwo przez jakiś czas poczeka na część podatku”. To oczywiście kosztuje. I właśnie dlatego jednorazowa amortyzacja ma być jednym z największych kosztów całego pakietu, ale jednocześnie może zwiększać inwestycje. A inwestycja może zwiększyć produktywność. Wyższa produktywność może zwiększyć płace. Wyższe płace i większa produkcja zwiększają podstawę podatkową i wtedy część kosztu początkowego może wrócić do państwa w przyszłości. To jest mechanizm gospodarczy. Nie gwarancja sukcesu. Mechanizm. I właśnie takich mechanizmów oczekuję od programu.

Podobnie ze składką zdrowotną.

 Możemy oczywiście dyskutować, czy proponowana zmiana jest słuszna. Ciekawa jednak jest sama logika. Jeżeli przedsiębiorca ma prostsze i niższe obciążenia, to część pieniędzy, które dzisiaj oddaje państwu, może zostać w przedsiębiorstwie. Co zrobi przedsiębiorca z tymi pieniędzmi? Może kupić maszynę, może zatrudnić człowieka, może podnieść wynagrodzenie. Może spłacić kredyt a może też nic nie zrobić. I właśnie dlatego nie można powiedzieć: „obniżenie podatku automatycznie zwiększy gospodarkę”. Nie automatycznie, ale można postawić hipotezę, że niższe koszty działalności mogą zwiększyć aktywność gospodarczą. I tę hipotezę można później sprawdzić. To jest znacznie bardziej poważne niż opowieść: „damy przedsiębiorcom więcej pieniędzy i będzie dobrze”.

Karta podatkowa i szara strefa.

 Tutaj sprawa jest jeszcze ciekawsza. Jeżeli ktoś prowadzi małą działalność i system podatkowy jest dla niego tak skomplikowany, że bardziej opłaca mu się działać poza oficjalnym obrotem, to państwo ma dwa wyjścia. Może go ścigać, ale może zapytać: „Co musiałbym zmienić, żebyś sam chciał wejść do systemu?” Przywrócenie karty podatkowej jest właśnie próbą odpowiedzi na to pytanie. Może się udać. Może nie, ale znowu: jest to mechanizm, który można sprawdzić. I właśnie dlatego nie odrzucałbym go z góry.

KSeF? Tu również pojawia się pewien paradoks.

 Państwo chce wiedzieć coraz więcej o gospodarce. To zrozumiałe, ale jeżeli narzędzie kontroli staje się dla najmniejszych przedsiębiorców kolejnym kosztem, kolejną komplikacją i kolejnym powodem do ucieczki poza oficjalny obrót, to może się okazać, że osiągamy efekt odwrotny od zamierzonego. Stąd propozycja czasowego zawieszenia KSeF dla małych i średnich firm i sprawdzenia, czy prostszy system rzeczywiście pomaga ograniczać szarą strefę. To również jest pomysł, który można zweryfikować. Nie trzeba go kochać i nie trzeba go nienawidzić. Trzeba sprawdzić, czy działa.

A teraz energia.

 I tutaj program robi się jeszcze poważniejszy, bo trudno mówić o konkurencyjności polskiego przemysłu bez mówienia o cenie energii. Andrzejewski wskazywał, że koszty uprawnień do emisji CO₂ znacząco wpływają na cenę energii w Polsce i zaproponował, aby państwo przejęło część tego kosztu, szczególnie w odniesieniu do przemysłu. Padała kwota około 17 mld zł rocznie jako potencjalny koszt takiego rozwiązania. Jednocześnie wskazano na dalszy rozwój energetyki jądrowej i małych reaktorów modułowych.

 I znowu - 17 miliardów? To nie jest drobiazg, to trzeba policzyć, ale nie można również udawać, że cena energii dla przemysłu nie ma znaczenia. Jeżeli polska huta, fabryka chemiczna czy zakład produkcyjny płaci znacznie więcej za energię niż konkurent w innym kraju, to prędzej czy później zaczynamy tracić przemysł. A wtedy państwo może oszczędzić 17 miliardów na dopłatach i stracić znacznie więcej na podatkach, miejscach pracy, inwestycjach i eksporcie. To właśnie jest rachunek, który trzeba robić. Nie tylko „ile wydamy”. Także: „ile stracimy, jeżeli niczego nie zrobimy?”

I dlatego podoba mi się jeden element całej tej filozofii.

 Nie chodzi tylko o rozdawanie pieniędzy. Chodzi o zmianę warunków, w których ludzie i przedsiębiorstwa produkują. To jest zasadnicza różnica. Państwo może przeznaczyć 10 miliardów na kolejne świadczenie. Pieniądze zostaną wydane, ale po roku ich nie ma. Może też przeznaczyć pieniądze na inwestycję, która zwiększy możliwości produkcyjne kraju. Wtedy pieniądz może zacząć pracować. I właśnie dlatego tak bardzo interesuje mnie w tej propozycji temat inwestycji, bo Polska nie potrzebuje wyłącznie większej konsumpcji. Potrzebuje większej zdolności do produkowania tego, co później będzie można sprzedać i opodatkować.

I tutaj wraca mój stary temat.

 Przez ostatnie miesiące pisałem o pieniądzu, kredycie, inwestycjach i zdolności państwa do finansowania rozwoju. Spotykałem się przy tym z pytaniem, dlaczego w ogóle zajmuję się takimi "pierdołami". Otóż właśnie dlatego. Można przez dwieście lat kłócić się o to, czy ktoś jest bardziej prawicowy, bardziej lewicowy, bardziej patriotyczny, bardziej europejski, bardziej antyniemiecki albo bardziej antyrosyjski. Potem jednak przychodzi rachunek za elektrownię. Za kolej, za mieszkania, za przemysł, za obronność, za energię, za ochronę zdrowia, za emerytury. I rachunek nie pyta, kto jest bardziej patriotyczny. Rachunek pyta, czy masz pieniądze?

Dlatego dzisiejszy PiS oceniam przede wszystkim przez zmianę sposobu rozmowy.

 Nie będę dziś pisał, że cały program jest świetny. Byłoby to zwyczajnie nieuczciwe. Część propozycji wymaga dokładnego policzenia. Część może mieć skutki uboczne. Część może się okazać zbyt kosztowna. Część wymaga odpowiedzi na pytanie, skąd wziąć pieniądze. I właśnie dlatego nie zamierzam PiS-owi odpuszczać tych pytań tylko dlatego, że tym razem podoba mi się kierunek rozmowy. Wręcz przeciwnie. Teraz będę pytał jeszcze bardziej szczegółowo. Jeżeli partia mówi: 50 miliardów kosztów i 20 miliardów dodatkowych wpływów z ograniczenia szarej strefy, to ja pytam: dobrze - a pozostałe 30 miliardów? Nie jest to atak. To jest elementarz.

I właśnie tak powinien wyglądać mój cykl.

 Najpierw zrobiłem rachunek KO. Potem zrobiłem rachunek PiS. Teraz PiS sam dostarczył mi materiału, którego potrzebowałem. I bardzo dobrze, bo nie interesuje mnie udowodnienie, że jedna partia jest dobra, a druga zła. Interesuje mnie znacznie bardziej banalna rzecz: czy Polska ma plan, który da się sfinansować i wykonać.

 Jeżeli KO pokaże taki plan - będę go liczył. Jeżeli PiS pokaże taki plan - będę go liczył. Jeżeli pokaże go Konfederacja, Lewica czy ktokolwiek inny - również.

Jeżeli jednak ktoś powie: „Nie mamy pieniędzy, ale jakoś to będzie”, to kalkulator pozostaje kalkulatorem a blondynka zapewne znowu zapyta, dlaczego nie piszę o czymś naprawdę ważnym Odpowiem więc od razu.

Droga Blondynko, można pisać o Paryżu. Można pisać o Trybunale. Można pisać o prezydencie. Można pisać o demonstracjach. Można też pisać o kubku kawy, kamieniu i wieńcu. Naprawdę można pisać o wszystkim. I bardzo dobrze, ale ja akurat mam ochotę pisać o tym, czy Polska będzie miała pieniądze na mieszkania, energetykę, przemysł, inwestycje i rozwój. Jeżeli kogoś to śmiertelnie nudzi, naprawdę nie ma obowiązku czytania. I jest w tym pewien zabawny paradoks. Kiedy przez kilka miesięcy słyszę, że finanse państwa są nieważne, a polityka gospodarcza to „bicie piany”, nagle sam PiS organizuje kongres pod hasłem: „plan naprawy finansów publicznych”. Czyli jednak nie taki nieważny temat.

I właśnie dlatego dzisiejszy kongres uważam za ważny.

 Nie dlatego, że PiS już wszystko policzył. Nie policzył. Nie dlatego, że znamy już odpowiedź na pytanie, skąd będzie całe 50 miliardów. Nie znamy. I nie dlatego, że każda przedstawiona propozycja jest automatycznie dobra. Nie jest. Ważny jest jednak kierunek. Wreszcie rozmawiamy o podatkach, inwestycjach, przedsiębiorcach, energii, produktywności, szarej strefie i finansach państwa. Wreszcie można zadawać pytania, na które odpowiedzi mają mieć postać liczb a to jest ogromny krok naprzód w stosunku do polityki, w której program zaczyna się i kończy na: „damy”, „zabierzemy”, „obronimy”, „zatrzymamy”, „rozliczymy”.

 Państwo nie jest wpisem na Twitterze. Nie jest konferencją prasową. Nie jest nawet kampanią wyborczą. Państwo jest wielkim mechanizmem gospodarczym. A jeżeli chcemy, żeby było bogatsze, silniejsze i bardziej odporne, musimy w końcu zacząć rozmawiać o tym, co ten mechanizm ma produkować i jak go sfinansować. PiS zrobił dzisiaj coś, czego od dawna oczekiwałem: zaczął mówić nie tylko o tym, czego chce, ale również o tym, ile to kosztuje. Teraz kolejny krok jest już prosty. Policzmy, czy ma rację, bo dopiero wtedy będziemy wiedzieli, czy mamy do czynienia z programem gospodarczym, czy tylko z kolejną listą obietnic.

 A jeżeli rachunek się zgodzi? Wtedy będzie można powiedzieć coś znacznie ważniejszego niż to, że PiS wygrał jakąś kolejną polityczną awanturę. Może po prostu wreszcie zaczęliśmy rozmawiać o tym, jak zbudować bogatszą Polskę.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 430
sake3

sake2020

03.10.2026 19:48

Ale dowcip. Pan @mkj1 widocznie nie mógł znaleźć Kaczyńskiego na geriatrii,a zlekceważył szaraczka Czarnka i Obajtka ,który już sporo czasu mówią o sprawach gospodarczych . Problemy Polski które pana ta drażnią wiążą się z programem,a ten trzeba wypracować. Żeby wiedzieć co krytykować to trzeba się temu przyjrzeć ,żeby potem poprawić. Czyli odpada nam bicie piany i nudne pytania przynajmniej do wyborów?Bogu niech będą dzięki.

mjk1

mjk1

04.10.2026 10:04

W odpowiedzi do: sake2020

Dziękuję Droga Sake. Właśnie sama napisałaś najlepszą recenzję mojego wpisu. I to nawet bez czytania go do końca. Jeszcze niedawno moje zajmowanie się finansami państwa i programem gospodarczym było według Ciebie nudnym biciem piany. Teraz dowiaduję się, że jednak trzeba programowi się przyjrzeć, żeby wiedzieć, co krytykować, a nawet - o zgrozo - trzeba go najpierw wypracować. Rzeczywiście mamy więc gigantyczny postęp. Przez lata PiS wiedział, jak naprawić Polskę, ale teraz okazuje się, że program dopiero trzeba wypracować. Bardzo ciekawe. To co właściwie było przez te wszystkie lata? Gotowy program czy dopiero jego zapowiedź?

A z Czarnkiem i Obajtkiem jest jeszcze zabawniej. Piszesz, że oni już od dawna mówią o gospodarce. Oczywiście, że mówią. Tylko jakoś kiedy ja pisałem o gospodarce, finansach, inwestycjach i źródłach finansowania, Ty niezmiennie uważałaś to za bicie piany. Teraz, kiedy PiS zaczął przedstawiać konkretne rozwiązania, nagle okazuje się, że właśnie tym należy się zajmować. Czyli według Ciebie logika wygląda następująco:

- gdy pytam o program - biję pianę;
- gdy programu nie ma - trzeba go wypracować;
- gdy program się pojawia - trzeba mu się przyjrzeć;
- a gdy ja robię dokładnie to od początku - nadal biję pianę.

Przyznam, że to jest bardzo wygodny system argumentacji. Trudno z nim przegrać, bo niezależnie od tego, co się wydarzy, zawsze można mieć rację. A przecież mój „nudny” temat był od początku banalnie prosty: Co chcecie zrobić? Ile to będzie kosztować? Skąd weźmiecie pieniądze? I jaki będzie efekt? Dzisiaj PiS zaczyna wreszcie na te pytania odpowiadać. Pojawiają się konkretne propozycje, pojawiają się nawet pierwsze szacunki kosztów. I nagle Sake odkrywa, że jednak warto się temu przyjrzeć. No właśnie, tylko, że ja dokładnie to proponowałem od początku.

Jeśli więc chcesz podziękować Bogu za koniec mojego „bicia piany”, to proszę bardzo. Ja natomiast poczekam jeszcze na coś znacznie ciekawszego: na moment, w którym PiS skończy wypracowywać program, pokaże pełny rachunek, a my będziemy mogli sprawdzić, czy te wszystkie obietnice rzeczywiście mają z czego zostać sfinansowane. Jak na razie najbardziej zmieniło się nie to, co ja piszę, tylko to, co Ty uważasz za warte czytania. naprawdę trudno o lepszy przykład na to, że najpierw warto przeczytać co ktoś pisze a dopiera potem go krytykować.

sake3

sake2020

04.10.2026 10:53

W odpowiedzi do: mjk1

@mjk1...No cóż trafiło się panu jak ślepej kurze ziarno.Kolejna bowiem seria z tzw.cyklu zanosiła się na nudy a tak to i pan będzie sobie skrobał,a ja czytała najnowsze wiadomości i tak będziemy się uzupełniali. Niech pan nie czeka na ,,moment'' końca programu bo będzie musiał pan ostro wziąć się za jakże bogaty program KO. Czeka pana prawdziwy zawrót głowy komu wystawić laurkę. Serce by chciało kochanemu przez nas wszystkich guru  jego rządowej trupie cyrkowej.Nie musi pan już poszukiwać Kaczyńskiego,był bowiem cały i zdrowy,bez objawów geriatrii na kongresie PiS w Warszawie,wskazał też  prof.Andrzejewskiego z Krakowa jako twórcę obecnego jeszcze nie ukończonego programu który z trudem przebija się z powodów o których ja akurat piszę.No i proszę tak nie zadzierać nosa.,bo tak naprawdę nie wiadomo komu potrzebne były pana nadmiernie rozbudowane wątki ekonomiczne dla studentów AE a nie dla przeciętnego Polaka. Chyba tylko dla pana Grzesia . żeby pianę ubić dobrze.

Ijontichy

Ijontichy

04.10.2026 07:59

4 strony kancelaryjnego papieru...przecież to tylko troll,który dostał gotowca mógł wkleić!!

Jemu się zdaje i jego szefom,że tego działania podprogowego na NB nikt nie zauważy...mylicie sie!

Prymitywna socjotechnika z czasów Rewolucji Francuskiej....

mjk1

mjk1

04.10.2026 10:16

W odpowiedzi do: Ijontichy

Naprawdę Ijonie? Cztery strony tekstu i już mamy działanie podprogowe, szefów, gotowca i socjotechnikę z czasów Rewolucji Francuskiej. Przyznam, że rozmach Twojej wyobraźni jest znacznie większy niż Twoje argumenty.

Napisałem kilka stron o programie gospodarczym PiS, podałem konkretne propozycje, koszty i pytania o źródła finansowania. Zamiast wskazać choćby jeden błąd w liczbach albo jeden fałszywy wniosek, odkryłeś tajną operację psychologiczną. To już nawet nie jest polemika z tekstem. To jest polemika z własnym podejrzeniem, że tekst nie mógł powstać bez udziału jakiegoś tajemniczego centrum dowodzenia.

„Troll dostał gotowca i wkleił”. Rozumiem. Czyli według Ciebie człowiek, który potrafi napisać cztery strony o gospodarce, musi być albo trollem, albo pracownikiem tajnej kancelarii. Samodzielne napisanie tekstu najwyraźniej nie mieści się już w katalogu możliwych wyjaśnień. A „szefowie” są szczególnie interesujący. Może następnym razem napiszesz, kto konkretnie jest moim szefem, ile mi płaci i gdzie znajduje się jego gabinet. Wtedy będziemy już mieli nie tylko socjotechnikę, ale i pełnoprawną teorię spiskową.

Co do działania podprogowego - rzeczywiście coś takiego w moim tekście występuje. Podprogowo próbuję skłonić czytelnika do zadania bardzo niebezpiecznego pytania: Skąd będą pieniądze? Obawiam się, że dla niektórych jest to rzeczywiście forma politycznej demoralizacji.

A z tą Rewolucją Francuską też bym uważał. Robespierre przynajmniej miał konkretny problem do rozwiązania. Ty masz cztery strony tekstu, których najwyraźniej nie przeczytałeś, ale już zdążyłeś zorganizować całe zaplecze ideologiczne.

Drogi Ijonie, naprawdę można nie zgadzać się z moim tekstem. Można napisać, że propozycje PiS są złe, że kosztują więcej, niż podano, że źródła finansowania są niewiarygodne albo że cały program jest niespójny. To byłaby polemika. Ale „troll dostał gotowca od szefów i prowadzi na NB działania podprogowe” to nie jest polemika. To jest moment, w którym teoria spiskowa zaczyna zastępować czytanie ze zrozumieniem.

Wybacz ale ja jednak pozostanę przy bardziej staromodnej metodzie: najpierw przeczytać, potem sprawdzić, następnie odpowiedzieć. Szefowie, gotowce i działania podprogowe zostawmy tym, którzy bez nich nie potrafią wyjaśnić, co właściwie jest nie tak z tekstem.

sake3

sake2020

04.10.2026 14:40

W odpowiedzi do: mjk1

@mkj1....,,Niewiarygodne,PiS wreszcie zaczęło liczyć'' .Tyle tytuł więc pytam gdzie wyliczenia innych partii? Skoro PiS ,,wreszcie'' to gdzie są te inne programy? Dlaczego ich pan dotąd nie przedstawił?Możę nie myślimy o kiju bejsbolowym którym Tusk tak skutecznie wyniósł obrzydliwą spadochroniarę  na drugie miejsce a przypuszczam z jej wrzasków,że już oblewano w Warszawce pierwsze . To samo będzie i teraz. Tak więc zamiast wzajemnych podejrzeń o trollowanie może najpierw się upewnić czy warto i czy bejsbol nie będzie i tu potrzebny a program wzorem niedoścignionego marszałka też wrzucony do kosza który jest najlepszym schowkiem na obywatelskie i prezydencke projekty.

mada

mada

05.10.2026 18:05

W odpowiedzi do: sake2020

Niektórym piewcom wolności wystarczy, że mogą bez maseczek na gębie zawieść swoją kobietę do rodzenia na izbę przyjęć.  Zawsze może się tam znaleźć ktoś mniej pijany i pomoże lekarzowi.

spike

spike

04.10.2026 20:38

W odpowiedzi do: Ijontichy

Jest takie przysłowie, krowa co dużo ryczy, mało mleka daje.

spike

spike

04.10.2026 20:51

Znowu wodolejstwo, opisujesz to co było, co może być, można odnieść wrażenie, że miałeś kolego dłuuugie wakacje gdzieś na Marsie.
Czy masz z jakiekolwiek inne partii, zaczynając od tuskowej, która by opisywał jakąkolwiek przyszłość i rozwój Polski?
Ciekawe że w żadnej analizie nie poruszyłeś problemu najważniejszego, jak to się stało, że z chwilą przejęcia władzy przez kieszonkowców, przychodzy państwa zaczęły spadać, czyli szukasz problemu w skutku, nie przyczyny.

Jakby cały tekst wyżymać, to zostanie niewiele, a wtedy łatwiej to przeanalizować, zalatuje literówką, a na to szkoda czasu.

mjk1

mjk1

05.10.2026 11:26

Kochani Sake, Spike - chyba czas uporządkować kilka rzeczy, bo zaczynam mieć wrażenie, że im bardziej szczegółowo odpowiadam, tym bardziej Wy odkrywacie nowe powody, dla których nie powinienem odpowiadać.

Sake mówi: „A gdzie programy innych partii?” Będą. Przecież właśnie dlatego nazwałem to cyklem. Najpierw był program KO, teraz przyszedł czas na PiS, później będą następni. Chyba trudno byłoby w jednym tekście analizować jednocześnie PiS, KO, Konfederację, PSL, Lewicę i jeszcze pół polskiej sceny politycznej, bo wtedy rzeczywiście zarzucilibyście mi wodolejstwo.

Co więcej, PiS sam dostarczył mi bardzo dobrego powodu, żeby się jego programem zająć. Wreszcie pojawiły się konkrety, pojawiły się propozycje i - co dla mnie najważniejsze, pojawiły się pierwsze próby policzenia kosztów. I właśnie dlatego zaczyna się właściwa zabawa, bo wcześniej słyszałem, że program trzeba dopiero wypracować. Kiedy program się pojawił, usłyszałem, że trzeba się mu najpierw przyjrzeć. Kiedy się przyjrzałem, Spike pyta: a dlaczego nie analizujesz innych partii? Spokojnie. Właśnie dlatego, że je też będę analizował. Każdy dostanie ten sam egzamin. Te same pytania. Te same kryteria. I ten sam kalkulator.

Skoro jednak już jesteśmy przy kalkulatorze, Spike... Napisałeś, że z mojego tekstu zostanie niewiele, że to wodolejstwo i że szkoda czasu na literówki. Bardzo możliwe, tylko że ja wolę, żeby z mojego tekstu po wyżymaniu zostało kilka konkretnych pytań i liczb, niż żeby z Twojego komentarza po wyżymaniu został tylko zarzut, że ktoś jest głupi. Zwłaszcza że mamy jeszcze jeden drobny problem. W naszej wcześniejszej dyskusji o kreacji pieniądza przez banki komercyjne nazwałeś mnie głąbem, ponieważ twierdziłeś, że banki po prostu pożyczają pieniądze swoich klientów i depozyty, a żadna kreacja pieniądza przez banki komercyjne nie istnieje. W tym momencie powinienem właściwie zakończyć dyskusję, bo trudno poważnie rozmawiać o współczesnym systemie bankowym z kimś, kto opisuje go tak, jakby był kasą zapomogowo-pożyczkową w pegeerze gdzieś na końcu świata, w której gospodarz wpłaca pięć złotych, a następnie pożycza je sąsiadowi. Współczesny bank komercyjny niestety nie działa w ten sposób. Bank, udzielając kredytu, może jednocześnie stworzyć po stronie aktywów należność z tytułu kredytu, a po stronie pasywów nowy depozyt na rachunku kredytobiorcy. Ten depozyt jest częścią pieniądza bankowego znajdującego się w obiegu. To nie jest żadna moja autorska teoria. To jest elementarna wiedza o współczesnym systemie pieniężnym, opisywana między innymi przez banki centralne w tym NBP. Można oczywiście dyskutować o skali tej kreacji, ograniczeniach, rezerwach, kapitale, regulacjach i o tym, jak polityka banku centralnego wpływa na cały proces, ale twierdzenie, że bank komercyjny jedynie przekazuje dalej pieniądze wcześniej wpłacone przez klientów, jest po prostu opisem współczesnego banku według modelu kasy zapomogowo-pożyczkowej. Potem jeszcze nazywasz mnie głóbem, kogoś, kto zwraca na to uwagę.

Wróćmy jednak do PiS, bo tutaj robi się naprawdę ciekawie W moim tekście wskazałem brakujące około 30 mld zł między szacowanym kosztem programu a wskazanymi wtedy źródłami finansowania. Teraz pojawiają się kolejne wyjaśnienia. Świetnie, bo właśnie po to jest analiza. Jeżeli pojawią się dodatkowe 30 miliardów, to nie będę płakał, że program się nie zgadza. Napiszę po prostu: dobrze, teraz sprawdźmy, czy te pieniądze rzeczywiście można uzyskać. Czym innym jest: „znajdziemy 30 mld.”, a czym innym: „oto mechanizm, dzięki któremu państwo rzeczywiście otrzyma 30 miliardów”. I tu dopiero zaczyna się ekonomia.

Jeszcze ciekawsza jest sprawa ETS Przez długi czas słyszeliśmy od PiS o wyjściu z ETS. Powtarzali to zarówno Czarnek jak i Kaczyński dziesiątki razy. Tymczasem w obecnych propozycjach pojawia się pomysł finansowania z budżetu kosztów związanych z ETS. I bardzo dobrze - tylko chciałbym wiedzieć, który właściwie wariant analizujemy. Wychodzimy z ETS? Czy: zostajemy w ETS, ale rachunek przenosimy z przedsiębiorstw na budżet państwa, bo to są dwie zupełnie różne rzeczy. A jeśli mamy finansować koszty ETS z budżetu, to następne pytanie brzmi: co z ETS2? Ile będzie kosztowało państwo przejęcie jego kosztów? Kto to policzył? Skąd będą pieniądze? Czy jest to już w tych 50 miliardach, czy jest to kolejny rachunek? To nie są pytania przeciwko PiS. To są pytania do programu PiS.

I jeszcze jedna rzecz, o której najwyraźniej bardzo nie lubicie rozmawiać Cały czas słyszymy, że każda kolejna złotówka długu zaciąganego przez rząd Tuska prowadzi nas w stronę Grecji, Mam w związku z tym bardzo prostą propozycję: stosujmy tę samą miarę do każdego rządu. Grecki licznik nie rozpoznaje przecież, czy złotówkę pożyczył Tusk, Kaczyński czy ktokolwiek inny. Jeżeli więc program PiS będzie wymagał dodatkowego zadłużenia, to nie będę twierdził, że jest przez to zły, tylko będę oczekiwał odpowiedzi na dokładnie to samo pytanie, które stawiam wszystkim: ile, po co, na jak długo i co dzięki temu powstanie? Jak pisałem wcześniej dług zaciągnięty na inwestycję zwiększającą zdolność produkcyjną państwa to nie to samo co dług zaciągnięty na bieżące rozdawnictwo. Jeden i drugi trzeba policzyć i właśnie dlatego ten cykl będzie kontynuowany Najpierw KO, teraz PiS, potem kolejne ugrupowania. Nie będę nikomu wystawiał laurek i nie będę nikogo z góry skreślał. Każdy dostanie ten sam zestaw pytań. Skąd pieniądze? Ile kosztuje program? Co ma dzięki niemu powstać? Jak ma wzrosnąć produkcja? Jak mają wzrosnąć dochody? Co z energią? Co z mieszkaniami? Co z przemysłem? Co z długiem? I wreszcie najważniejsze: czy po wyborach będzie miał kto ten program uchwalić i wykonać?

Można napisać najpiękniejszy program gospodarczy świata. Jeżeli jednak nie ma większości, koalicji albo przynajmniej realnego planu zdobycia poparcia dla jego najważniejszych punktów, to pozostaje on nadal programem a nie polityką gospodarczą. Tak więc, proszę się nie martwić. Do programów innych partii również dojdziemy.

A Spike’owi proponuję, żeby przed kolejnym zarzutem o wodolejstwo zrobił coś niezwykle staromodnego: przeczytał tekst, sprawdził liczby i - jeśli już koniecznie chce mnie nazwać głupcem - najpierw upewnił się, że rozumie mechanizm, o którym mówi, bo inaczej zamiast dyskusji o gospodarce będziemy mieli kolejny pojedynek: kalkulator kontra kasa zapomogowo-pożyczkowa z PGR-u. Obawiam się, że kalkulator ma tu jednak lekką przewagę.

spike

spike

05.10.2026 12:26

W odpowiedzi do: mjk1

Kolego litości, znowu lejesz wodę, przyznam że tego komentarza nie czytałem. Czy nie rozumiesz co się do ciebie pisze? twój tekst jak i komentarze przypominają lurę z wkładką. Miałem profesora, ścisły umysł, nie cierpiał wodolejców, na początku ostrzegał, potem wywalał, tak jest w naukach ścisłych, wodolejstwo się sprawdza w naukach humanistycznych. Ekonomia nie zalicza się do nauk ścisłych, co ekonomista to inne zdanie, podobnie jak u prawników, te nauki głównie służą do manipulacji, kłamstwa i oszustwa, często na wielką skalę. - - - - - - Tak więc pisz i odpowiadaj konkretnie, byś lepiej był zrozumiany, jeżeli masz wątpliwości i nie traktuj komentujących jak kretynów, na ekonomii mogą się nie znać, ale w ich specjalności z pewnością jesteś "cieniasem".
spike

spike

05.10.2026 12:28

W odpowiedzi do: spike

PS. no i masz kolejny przykład rozmywania rozmowy, wciągasz do jałowej dyskusji, nie mającej nic wspólnego z twoim tekstem.
sake3

sake2020

05.10.2026 13:05

W odpowiedzi do: spike

@spike.....Pan @mkj1 wsiadł na swego ulubionego konika i już zaczął liczyć ,dodawać,główkować i rozdzielać między nas swoją wiedzę.Tymczasem łaczenia,dzielenia, wymiany w partiach trwają więc cóż można mówić o programie? Dopiero co słyszeliśmy ,że Rozwój + dopiero po wyborach zajmie się tworzeniem partii i jej programem,bo już dziś nagły zwrot akcji.Obecne plany to praca z nowymi koalicjantami nawet z  rządzącymi.Już jest po słowie z panią Pełczyńską -Nałęcz,jutro uściskanie rączek i wspólne zdjęcie,bo jak zapewnił już miliony szturmują Rozwój+.No więc trzeba też pisać i program,nie sądzi pan,bo co ma osądzać pan @mkj?Do roboty panie mkj,dać zarękawki? Może przyjdzie się bić na pięści,bo chwilowo bezrobotny Mentzen po szkole mgr.Giertycha pluje na prawo i lewo .A jak się okaże że on już pierwszy był w kolejce do Tuska,to będzie dwu premierów i dwa długi i dwa programy?

mjk1

mjk1

05.10.2026 16:30

W odpowiedzi do: sake2020

Ostatni raz Kochani Sake i Spike. Doszliśmy już do momentu, w którym dalsza dyskusja nie ma większego sensu. Spike pisze, że nie przeczytał mojego komentarza, po czym udziela mi szczegółowych wskazówek, jak i co powinienem pisać. Sake natomiast tłumaczy mi, że programy dopiero się tworzą, a jednocześnie pyta, co właściwie mam analizować. To zaczyna przypominać rozmowę nie o gospodarce, lecz o tym, czy autor ma prawo pisać o tym, co go interesuje.

Otóż ma. Ja piszę o finansach państwa, programach gospodarczych, inwestycjach, długu i mechanizmach ekonomicznych. Nie dlatego, że uważam się za wyrocznię, tylko dlatego, że właśnie te sprawy mnie interesują. Jeżeli kogoś ta tematyka nudzi albo uważa moje teksty za „wodolejstwo”, naprawdę nie ma żadnego obowiązku ich czytać. Tym bardziej nie ma obowiązku komentowania każdego z nich. A jeśli już ktoś chce polemizować, to proponuję prostą zasadę: przeczytać tekst, wskazać konkretny błąd i odpowiedzieć argumentem. Nie trzeba mnie przy tym wychowywać, pouczać, wysyłać do roboty ani urządzać mi egzaminu z tego, czym powinienem się zajmować. Ja Szanownemu Państwu przecież nie mówię, co mają czytać, o czym mają pisać i czym mają się interesować. I może właśnie na tym zakończmy tę jałową dyskusję o moim prawie do pisania o gospodarce.

Ja będę dalej pisał o tym, co uważam za ważne a Szanowni Państwo mogą spokojnie tego nie czytać. To naprawdę jest bardzo prosty system - i, co najważniejsze, nie wymaga żadnego programu gospodarczego.

spike

spike

05.10.2026 17:03

W odpowiedzi do: mjk1

Oooo, matki, córki, kochanki, jesteś kolego grafomanem, a kto i gdzie ma do ciebie jakiekolwiek pretensje, że piszesz, ja już kolejny n-ty raz zwracam uwagę, że konkrety rozmywasz grafomanią, co i jak powinien rozumieć, że nie rozumie etc. Kiedyś miałem wykładowcę, który nim cokolwiek powiedział na temat, połowę i więcej czasu poświęcał na "d..pę Maryni, fajnie było i śmiesznie, ale kto chciał czegoś się nauczyć, trzeba było w domu popracować, podobnie u ciebie, "nasza mowa powinna brzmieć tak, tak, nie, nie ...." reszta to wodolejstwo.

sake3

sake2020

05.10.2026 17:33

W odpowiedzi do: mjk1

@mkj1....To co właściwie chce pan recenzować skoro programy dopiero się piszą?Sądziłam,że na Akademii Ekonomicznej też uczą logiki. 

paparazzi

paparazzi

05.10.2026 19:46

W odpowiedzi do: sake2020

Ten gość, mkj1 właśnie do tego był oddelegowany. Za darmo nie pisze , chyba że poszli do lasu.

mada

mada

05.10.2026 18:21

Mnie zastanawia  co zrobić zdeficytem

Przy wykonaniu budżetu deficyt w 27r. będzie na poziomie 280mld zł.

PiS dostanie  budżet na podobnym  poziomie

Zeby zejść z deficytu trzeba  zmniejszyć budżet , bo dochodów tak szybko nie zwiększymy.Podobnie w następnych latach  - zadłużenie musi wzrastać albo ciąć wydatki.

Po cięciach podniosą głowę niezadowoleni, bo za Tuska było lepiej. A motłoch ma rozumku tyciu-tyciu i nie będzie go przemęczał żeby zrozumieć.

Kwadratura koła wydaje się łatwiejsza

mjk1

mjk1

05.10.2026 20:46

W odpowiedzi do: mada

Właśnie to jest moim zdaniem jedno z najważniejszych pytań, jakie powinniśmy dzisiaj zadawać każdej partii Mado. Zgadzam się z Tobą, co do zasadniczego problemu: z deficytem rzędu 280 mld zł nie da się żyć w nieskończoność, bo nawet jeżeli państwo potrafi przez jakiś czas finansować taki deficyt długiem, to dług w końcu zaczyna ograniczać możliwości kolejnych rządów. Nie zgodziłbym się tylko z tym, że jedynym sposobem jest zmniejszenie budżetu. Można również zwiększać dochody państwa, uszczelniać podatki, ograniczać szarą strefę, zwiększać produkcję i zatrudnienie, a więc powiększać bazę podatkową. Można też przesuwać wydatki z konsumpcyjnych na inwestycyjne. Tylko że - i tu jest sedno, żadna z tych metod nie jest magiczną różdżką. Jeżeli mamy dzisiaj kilkaset miliardów deficytu, to nie zlikwidujemy go jednym ruchem. Trzeba zdecydować, co ciąć, czego nie ciąć, co zwiększać, jakie podatki zmieniać, jakie inwestycje utrzymać i przede wszystkim jak szybko gospodarka może rosnąć bez dalszego dokładania długu.

I dlatego właśnie interesują mnie programy gospodarcze. Nie dlatego, żeby wystawiać komuś laurkę, tylko dlatego, że kiedy polityk mówi: wybudujemy mieszkania, obniżymy podatki, zwiększymy inwestycje, poprawimy służbę zdrowia, będziemy mieć tanią energię i jeszcze zmniejszymy deficyt - to ja chciałbym zobaczyć rachunek. bo wszystkie te rzeczy mogą być osobno bardzo sensowne. Problem zaczyna się wtedy, kiedy ktoś próbuje zrobić je wszystkie naraz, nie pokazując, kto za to zapłaci.

I właśnie dlatego uważam, że pytanie o deficyt jest ważniejsze niż kolejne polityczne awantury. Niezależnie od tego, czy rządzi Tusk, Kaczyński, Mentzen czy ktokolwiek inny, rachunek pozostaje ten sam. Budżet nie rozpoznaje partyjnych barw a dług również nie.

Dlatego jeśli PiS przedstawia program naprawy państwa, to jednym z pierwszych pytań powinno być właśnie to, które postawiłaś, jak zamierza zejść z deficytu, nie doprowadzając jednocześnie do zahamowania inwestycji i wzrostu gospodarczego? To jest znacznie ciekawsze pytanie niż to, kto kogo nazwał trollem, grafomanem czy „motłochem”, bo na takie pytania odpowiada się nie epitetem, tylko liczbami.

Kazimierz Koziorowski

Kazimierz Koziorowski

05.10.2026 18:37

jest prosty sposob oszacowania preferencji wyborczych przyszlych elektoratow. to srednia wieku w dowolnym zgromadzeniu ludu w imie jakze slusznych hasel i postulatow ugrupowania politycznego. w PiS wyglada to na 65+ i wciaz wzrasta. w konfach ze 20 lat mniej. 

zasada ta nie dotyczy KOalicjji oportunistow. nieudacznicy z poprzedniego rozdania stali sie niemal bodzcem zalozycielskim obecnego ukladu mafijnego, ktory moze sobie pozwolic na utrzymywanie stabilnej liczby poplecznikow niezaleznie od, co i raz, ujawnianych skandalicznych okolicznosci

mjk1

mjk1

05.10.2026 20:53

W odpowiedzi do: Kazimierz Koziorowski

Chyba się zgodzimy Panie Kazimierzu Kazimierzu, że mój wpis był o programie gospodarczym PiS, a nie o średniej wieku na wiecach, więc chyba nie ma sensu robić z tego kolejnej nawalanki. Pozdrawiam.

Kazimierz Koziorowski

Kazimierz Koziorowski

05.10.2026 22:09

W odpowiedzi do: mjk1

badzmy realistami. program gospodarczy, chocby dobrze rokujacy, ugrupowania ktore nie wykorzystalo swojej dziejowej szansy; a kolejnej nie dostanie - nie zainteresuje niezdecydowangeo elektoratu dla ktorego pichci sie obietnice cuda niewidy

kat

Kat

05.10.2026 21:56

Masz rację. Polska musi ogarnąć trzy rzeczy, zdolność do zarabiania pieniędzy, audyt wydatków i znaleźć przecieki i przekonać obywateli do WIELKIEJ NARODOWEJ POŻYCZKI NA INWESTYCJE. Pisałem od zawsze Polska powinna być bogata bogactwem swoich obywateli. Trzeba wy...lic paśnik dla wszystkich opcji politycznych. Kasa i jeszcze raz kasa. Bez spiny... z ruskimi też można handlować .mam wiele pomysłów ale tak jak piszesz , trzeba to policzyć. Morawiecki nawalił takiej kichy, że szkoda gadać i jeszcze się okreslił jako rozwój plus a raczej minus. Zgadzam się z Obajtkiem i piszę to już od lat ....TYLKO PODATEK OBROTOWY ..... mały ale z przewidywalnością wpływów. No i żeby tego Ziobro psychopaty nie dopuszczali do władzy bo on nawet swoją rodzinę aresztuje...hahaha. Pozdrawiam serdecznie ,takie tematy mnie rajcują i na PO hybel komunie. 3 MAJ się ciepło

mjk1
Zawód:
mjk1

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 249
Liczba wyświetleń: 314 261
Liczba komentarzy: 5 034

Ostatnie wpisy blogera

  • A gdyby zamiast KO rządziło PiS?
  • Wielki rachunek dla Polski, czyli kamień na wagę państwa.
  • PiS - rachunek za osiem lat i nowy sprawdzian

Moje ostatnie komentarze

  • Proszę poczytać komentarze pod moimi wpisami, to Pani nie tylko ręce i nogi opadną.
  • Chyba się zgodzimy Panie Kazimierzu Kazimierzu, że mój wpis był o programie gospodarczym PiS, a nie o średniej wieku na wiecach, więc chyba nie ma sensu robić z tego kolejnej nawalanki. Pozdrawiam.
  • Właśnie to jest moim zdaniem jedno z najważniejszych pytań, jakie powinniśmy dzisiaj zadawać każdej partii Mado. Zgadzam się z Tobą, co do zasadniczego problemu: z deficytem rzędu 280 mld zł nie da…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Wotum zaufania
  • Jakiego Państwa tak naprawdę chcemy?
  • Czy za rządzenie odpowiedzialny jest rząd?

Ostatnio komentowane

  • Kazimierz Koziorowski, badzmy realistami. program gospodarczy, chocby dobrze rokujacy, ugrupowania ktore nie wykorzystalo swojej dziejowej szansy; a kolejnej nie dostanie - nie zainteresuje niezdecydowangeo elektoratu dla…
  • Kat, Masz rację. Polska musi ogarnąć trzy rzeczy, zdolność do zarabiania pieniędzy, audyt wydatków i znaleźć przecieki i przekonać obywateli do WIELKIEJ NARODOWEJ POŻYCZKI NA INWESTYCJE. Pisałem od zawsze…
  • mjk1, Chyba się zgodzimy Panie Kazimierzu Kazimierzu, że mój wpis był o programie gospodarczym PiS, a nie o średniej wieku na wiecach, więc chyba nie ma sensu robić z tego kolejnej nawalanki. Pozdrawiam.

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności