Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentujący
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

A gdyby zamiast KO rządziło PiS?

mjk1 01.10.2026

 Pod moimi dwoma poprzednimi wpisami pojawił się dość zabawny zarzut. Pierwszy miał być laurką dla Tuska. Drugi, poświęcony PiS, miał być z kolei atakiem na PiS. Czyli raz jestem za Tuskiem, a raz przeciw PiS. Możliwe, ale możliwe jest też coś znacznie prostszego: w obu przypadkach zastosowałem ten sam rachunek. Najpierw sprawdzamy, co zostało zrobione, potem ile to kosztuje, skąd wzięły się pieniądze i jakie są możliwości dalszego działania. I właśnie dlatego tym razem nie będę brał na warsztat kolejnego ugrupowania. Zróbmy coś ciekawszego. Zamieńmy role. Załóżmy, że po wyborach w 2023 roku PiS jednak zdobywa większość i tworzy rząd.

 Nie dajemy mu jednak żadnego prezentu. Nie poprawiamy finansów. Nie kasujemy długu. Nie cofamy wcześniejszych zobowiązań. Nie dokładamy nowych dochodów. Dajemy PiS dokładnie takie państwo, jakie sam po sobie zostawił i sprawdźmy, co naprawdę mógłby z tym państwem zrobić.

PiS miał już budżet na pierwszy rok swojej kolejnej kadencji.

 To bardzo ważne, bo nie musimy niczego wymyślać. PiS rzeczywiście przygotował projekt budżetu na 2024 rok, zakładając, że będzie nadal rządził. Dochody budżetu państwa miały wynieść 684,5 mld zł, wydatki 849,3 mld zł, a deficyt budżetu państwa nie więcej niż 164,8 mld zł. Zakładano przy tym deficyt całego sektora instytucji rządowych i samorządowych na poziomie około 4,5 proc. PKB, a jego dług na poziomie 53,9 proc. PKB. Nie był to więc projekt budżetu bez deficytu. PiS, zakładając swoją kolejną kadencję, sam planował bardzo duży deficyt. I to jest pierwszy ważny punkt naszego eksperymentu.

Co zrobiła po wyborach nowa władza? 

 Budżet uchwalony już przez nową większość zakładał około 682 mld zł dochodów, 866 mld zł wydatków i 184 mld zł deficytu. Dług sektora instytucji rządowych i samorządowych zaplanowano na 54,2 proc. PKB, a deficyt tego sektora na 5,1 proc. PKB. I teraz proszę spojrzeć na te liczby jeszcze raz.

PiS: 684,5 mld dochodów 849,3 mld wydatków 164,8 mld deficytu.

KO: 682 mld dochodów 866 mld wydatków 184 mld deficytu.

Dochody? Praktycznie takie same. Wydatki? Około 17 mld zł więcej po stronie nowego rządu. Deficyt? Około 19 mld zł większy. Dług sektora? 53,9 proc. PKB według projektu PiS i 54,2 proc. według budżetu przyjętego już przez nową władzę. Czyli różnica była realna, ale subtelna - nie było między tymi dwoma budżetami przepaści. Nie mieliśmy sytuacji: PiS - budżet bez dziury, KO - finansowa katastrofa. Nie mieliśmy również: PiS - państwo bez długu, KO - państwo zadłużone.

Oba projekty zakładały znaczny deficyt i dalszy wzrost zadłużenia.

Dlaczego jednak KO wydała więcej?

 Tutaj też można już przejść od ogólników do konkretów. Nowy rząd zdecydował się między innymi na 30-procentowe podwyżki dla nauczycieli, 33 proc. dla nauczycieli początkujących oraz 20-procentowy wzrost wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej. W budżecie znalazło się również 500 mln zł na in vitro i ponad 3,2 mld zł dodatkowej subwencji rozwojowej dla samorządów. To są konkretne decyzje, które zwiększały wydatki. Jest tutaj jednak pewien haczyk. Nie wszystkie wydatki, które pojawiły się w budżecie KO, były nowymi wydatkami całego państwa. Przykład? Trzynasta i czternasta emerytura. W 2024 roku wpisano je bezpośrednio do budżetu państwa na około 29,5 mld zł, podczas gdy wcześniej były finansowane z Funduszu Solidarnościowego. Podobnie wzrost kosztów 800+ o około 23,5 mld zł wynikał z podniesienia świadczenia z 500 do 800 zł. a ta zmiana była już zaplanowana przez PiS. A więc gdy ktoś pokaże nam później wielki wzrost wydatków budżetowych i powie: „To wszystko nowe wydatki Tuska!” trzeba będzie odpowiedzieć: Nie. Część to nowe decyzje, część to zmiana sposobu finansowania, a część to decyzje podjęte jeszcze przez PiS. I właśnie dlatego trzeba liczyć, a nie patrzeć na jedną tabelkę.

A teraz najważniejsze.

 Spróbujmy więc naprawdę posadzić PiS w miejscu, które po wyborach mógł zająć. Miałby swoje 800+. Miałby trzynastą i czternastą emeryturę. Miałby ogromne wydatki na obronność. Miałby rosnące wydatki na zdrowie. Miałby rozpoczęte inwestycje. Miałby obsługę długu. Miałby wszystkie zobowiązania wynikające z poprzednich lat. I do tego miałby również własny program. W swoim projekcie budżetu na 2024 rok PiS przewidywał już między innymi 158,9 mld zł na obronność, ponad 190,9 mld zł na zdrowie, 63,7 mld zł na 800+ oraz prawie 30 mld zł na 13. i 14. emeryturę. Czyli nie było tak, że PiS po wyborach musiałby dopiero wymyślać, co będzie kosztowało państwo. On już to policzył. I policzył również deficyt.

Czy PiS miał więc jakiś wielki ukryty manewr?

 Po sprawdzeniu liczb nie widzę podstaw, żeby twierdzić, że istniał jakiś ogromny, łatwy do uruchomienia zapas pieniędzy. I to jest chyba najciekawszy wniosek z całego eksperymentu. PiS mógł oczywiście zrobić kilka rzeczy inaczej. Mógł inaczej rozłożyć wydatki. Mógł inaczej ustawić podwyżki dla nauczycieli i pracowników państwowej sfery budżetowej. Mógł zrezygnować z części nowych wydatków. Mógł wolniej realizować niektóre inwestycje. Mógł próbować zwiększyć dochody. Mógł również zaakceptować większy deficyt, ale nie widać tutaj wielkiej alternatywnej ścieżki, która pozwalałaby jednocześnie utrzymać wszystkie dotychczasowe programy, spełnić wszystkie nowe obietnice, zwiększać inwestycje, utrzymywać wysokie wydatki obronne i jeszcze szybko zmniejszać zadłużenie. Do tego potrzebne byłyby dodatkowe dziesiątki miliardów złotych, a tych pieniędzy w tym rachunku po prostu nie ma.

Jest jeszcze jeden bardzo ważny szczegół.

 PiS w swoim projekcie zakładał deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych na poziomie około 4,5 proc. PKB. Budżet przyjęty przez nową władzę zakładał 5,1 proc. Różnica to około 0,6 punktu procentowego PKB. Przy gospodarce wielkości kilku bilionów złotych oznacza to kilkadziesiąt miliardów złotych. To już jest realna różnica, ale nadal nie jest to różnica, która pozwala powiedzieć: „PiS miał pieniądze, a Tusk ich nie ma”. Raczej: „PiS planował mniejszy deficyt, a KO zdecydowała się wydać więcej” a to jest zupełnie inna teza.

A co wydarzyło się naprawdę?

 Tutaj rzeczywistość okazała się jeszcze mniej łaskawa dla obu stron. Budżet państwa na 2024 rok nie zamknął się ani na planowanych przez PiS 164,8 mld zł deficytu, ani na planowanych przez KO 184 mld zł. Ostatecznie deficyt budżetu państwa wyniósł około 211 mld zł. Dochody wyniosły około 623,2 mld zł, a wydatki około 834,2 mld zł. Jeszcze ważniejszy jest cały sektor. Deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł w 2024 roku 6,5 proc. PKB, a dług 55,1 proc. PKB. Rok wcześniej było to odpowiednio 5,3 proc. i 49,7 proc. PKB. Czyli problem nie polegał tylko na tym, że ktoś źle zaplanował 19 miliardów. Rzeczywistość okazała się droższa od planów. I to również jest ważna lekcja.

Czy PiS zrobiłby dokładnie to samo?

 Tego uczciwie powiedzieć nie możemy i właśnie tutaj nie chcę robić politycznej sztuczki. Nie wiemy, jak PiS zachowałby się w rzeczywistości. Możemy natomiast powiedzieć coś znacznie bardziej konkretnego. PiS miał przygotowany własny budżet. Znał stan finansów państwa. Znał swoje zobowiązania. Znał koszty 800+, trzynastej i czternastej emerytury, obronności, zdrowia i innych programów. I sam zaplanował przy tym deficyt budżetu państwa na poziomie 164,8 mld zł oraz deficyt całego sektora na poziomie około 4,5 proc. PKB.

 Nowy rząd zwiększył planowany deficyt budżetu o około 19 mld zł i zwiększył część wydatków, przede wszystkim poprzez własne decyzje dotyczące wynagrodzeń i nowych programów. To jest różnica, ale nie jest to różnica między „mieliśmy pieniądze” a „nie mieliśmy pieniędzy”. To jest różnica między „wydalibyśmy mniej” a „wydaliśmy więcej” a to już można poddać normalnej dyskusji.

I właśnie dlatego zamiana ról jest ciekawsza niż kolejny partyjny audyt.

 Przez lata słyszymy: „Gdybyśmy to my rządzili, zrobilibyśmy inaczej”. Dobrze, tylko pokażmy, ile tego „inaczej” naprawdę mieści się w rachunku. W tym przypadku wiemy już całkiem sporo. PiS, gdyby wygrał wybory, nie dostałby od losu dodatkowych stu miliardów. Dostałby państwo z istniejącym długiem, istniejącymi programami, istniejącymi zobowiązaniami i własnym projektem budżetu zakładającym 164,8 mld zł deficytu. Mógłby inaczej rozłożyć wydatki. Mógłby zrezygnować z części nowych zobowiązań. Mógłby próbować szybciej zwiększać dochody. Mógłby też pożyczyć więcej, ale nie mógłby wydać tej samej złotówki dwa razy. I właśnie tego najbardziej brakuje w politycznych dyskusjach. Każda partia potrafi powiedzieć: „My zrobimy więcej”. Znacznie trudniej powiedzieć: „Oto rachunek. To kosztuje tyle. Tyle mamy. Tyle musimy wydać na rzeczy już istniejące. Na nowe pomysły zostaje tyle. A z reszty świadomie rezygnujemy”.

I dlatego po dwóch poprzednich wpisach proponuję małą zmianę metody.

 Nie pytajmy tym razem: „Czy PiS byłby lepszy od Tuska?” To jest pytanie dla wyborcy. Zapytajmy o coś bardziej przyziemnego: „Czy PiS, rządząc po PiS-ie, miałby rzeczywiście dużo większe pole manewru, niż miała KO?” Po sprawdzeniu budżetu na 2024 rok odpowiedź brzmi: pole manewru było, ale nie było ono wielkie. PiS mógł inaczej ustawić priorytety. Mógł wydać mniej na jedne rzeczy, a więcej na inne. Mógł zaakceptować większy albo mniejszy deficyt, ale nie widać w tych liczbach żadnej tajemniczej szuflady z dodatkowymi dziesiątkami miliardów, które tylko czekały, aż PiS wróci do władzy.

 I to jest dla mnie najciekawszy wniosek, bo kiedy polityk mówi: „Gdybyśmy rządzili, wszystko wyglądałoby inaczej” to warto odpowiedzieć: „Dobrze. Pokaż rachunek.”

 Jeżeli jednak rachunek zaczyna się od tych samych dochodów, tych samych zobowiązań i tego samego długu, to nagle okazuje się, że między wielkimi politycznymi opowieściami a możliwościami państwa jest całkiem spora różnica. I właśnie tę różnicę warto w Polsce wreszcie zacząć liczyć.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 54
spike

spike

01.10.2026 13:07

"Czyli raz jestem za Tuskiem, a raz przeciw PiS." - - - czyli "szpak dziobał bociana, potem była zmiana. bociana dziobał szpak", kolego coś u ciebie kłopot z logiką, o ustawie nie wspomnę, tylko logika w wywodach to podstawa, prowadzi do błędów i przeinaczeń :))))
mjk1

mjk1

01.10.2026 14:28

W odpowiedzi do: spike

Nie spike, można być przeciwko Tuskowi i niekoniecznie za PiS. To co napisałeś to tzw. logika naszej Sake ukochanej, która z każdego krytyka PiS od razu robi zwolennika Tuska. Dokładnie tak, jak Ty to teraz zrobiłeś. 

mjk1
Zawód:
mjk1

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 248
Liczba wyświetleń: 312 816
Liczba komentarzy: 4 986

Ostatnie wpisy blogera

  • Wielki rachunek dla Polski, czyli kamień na wagę państwa.
  • PiS - rachunek za osiem lat i nowy sprawdzian
  • Koalicja Obywatelska trzy lata później. Program, rachunek i fakty

Moje ostatnie komentarze

  • Niestety dalej nie grzeszysz inteligencją Uboot, bo to nie o ten artykuł chodzi. Już mam dość Twoich głupawych zagrywek. Jak nie znajdziesz odpowiedzi do 18-tej, to zrobię z Ciebie głupka. Szukaj,…
  • Nie spike, można być przeciwko Tuskowi i niekoniecznie za PiS. To co napisałeś to tzw. logika naszej Sake ukochanej, która z każdego krytyka PiS od razu robi zwolennika Tuska. Dokładnie tak, jak Ty…
  • Artykuł o prawach konsumentów ma z kreacją pieniądza przez banki komercyjne tyle wspólnego, co Uboot z helikopterem.. Na razie więc, studia teologiczne mi nie grożą.

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Wotum zaufania
  • Jakiego Państwa tak naprawdę chcemy?
  • Czy za rządzenie odpowiedzialny jest rząd?

Ostatnio komentowane

  • sake2020, A kto w Sejmie nie głosował za odebraniem mu immunitetu. Wszyscy. Paniusia zaś widziała tylko Kaczyńskiego.Cóż za imponujące zacietrzewienie?
  • u2, "patriotyzm pana Kaczyńskiego i jego otoczenia - jest chanukowy"Czyli patriotyzm Brauna, Mentzena i Tuska jest antychanukowy. Kto tam w historii rozpętał antychanukową histerię wcześniej? Aby nie…
  • Alina@Warszawa, Kaczyński i jego zwolennicy głosowali za odebraniem Braunowi immunitetu za zgaszenie świec chanukowych w sejmie. To nie wymaga komentarza, dowodzi jednocześnie na czym polega patriotyzm pana…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności