Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentujący
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Zabawa w Berka, czyli niedouk w Trybunale Konstytucyjnym?

Obserwator 25.09.2026

Szanowni.

Sytuacja wokół i z Trybunałem Konstytucyjnym niepokoi mnie od lat, ale ostatnio jakoś szczególnie, a już zwłaszcza dziś, kiedy przeczytałem, że "kontrowersyjny" kandydat na sędziego Trybunału Konstytucyjnego raczył pouczyć Prezydenta, że: "..."nie istnieje taka procedura, na którą w tej chwili powołują się przedstawiciele prezydenta".

– Niezależnie od tego, że ja byłbym pierwszy, który byłby zainteresowany, żeby w tej procedurze rozwiać wszystkie wątpliwości, zamknąć temat. On był omawiany na posiedzeniu komisji sejmowej, było to szczegółowo wyjaśniane, ale pewnie, że wolałbym, żeby tych wątpliwości nikt w tej chwili nie podnosił – dodał.

Maciej Berek stwierdził, że "nie istnieje taka procedura, w której prezydent weryfikuje rozstrzygnięcie Sejmu i mówi: »a ja jestem nieprzekonany, chciałbym jeszcze dodatkowych informacji«".

– To jest trochę tak, że w zależności od tego, w jakim interwale czasu jesteśmy, o kogo chodzi, różne te zarzuty są podnoszone, ale one wszystkie mają wspólny mianownik: nie ma takiej procedury, w której prezydent weryfikuje to, co zrobił Sejm, bo uważa, że ma do tego uprawnienie. Nie ma takiego uprawnienia – tłumaczył..." [za: DoRzeczy, 25.09.2026, 08:44, link: artykuł w "DoRzeczy".

Niczego wybrańcowi wybrańców odmówić nie można, zwłaszcza dobrego samopoczucia i pewności siebie, niemniej, jeżeli już się ktoś najmuje do pracy w jakiejkolwiek instytucji, to powinien przynajmniej wiedzieć do firma robi i w jaki sposób.

Akurat - trzeba trafu - nie tak dawno Trybunał Konstytucyjny był orzekł coś-niecoś na temat roli Prezydenta w naszym Państwie, więc byłoby na miejscu ze strony kandydata, gdyby się z tym raczył zapoznać, bo może miałby mniej wątpliwości, a w każdym razie zachował umiar i powściągliwość z wystąpieniami publicznymi w swojej sprawie, co zresztą każdemu sędziemu, a co dopiero TK, wypada robić (konkretnie Konstytucja nakazuje co wypada robić).

Jak wiadomo kryzys instytucjonalny i prawny, z którym mierzy się Rzeczpospolita Polska, obnażył fundamentalną słabość Ustawy Zasadniczej z 1997 roku, choć jej głównych sponsorów trudno posądzić o naiwność. Mianowicie twórcy Konstytucji RP oparli architekturę państwa na idealistycznym założeniu, wyrażonym w Preambule, a mianowicie wymogu „współdziałania władz”. Założono, nie wiadomo czemu, istnienie minimalnej kultury politycznej oraz dobrej wiary polityków, która miała stanowić amortyzator dla konfliktów.

Niestety, polski „crash test” ustrojowy dowiódł, że gdy kultura polityczna upada, a litera prawa staje się instrumentalnym narzędziem walki partyjnej, obywatele zostają pozbawieni skutecznej tarczy. Klasyczny trójpodział władzy, w którym organy mają się wzajemnie szachować, ulega paraliżowi w obliczu tzw. tyranii większości. Większość parlamentarna, kontrolując rząd, jest w stanie omijać bezpieczniki państwowe, siłowo interpretować przepisy i ignorować niewygodne dla siebie prawo. I co gorsza, dotyczy to każdej strony sporów politycznych, a przecież to nasze Państwo, nasze, obywateli, bez względu na poglądy polityczne i spory odnośnie kierunku działania, bo zostało ono powołane przez nas po to, aby chronić nasze wolności przed samowolą urzędników i instytucji Państwa.

Wobec dysfunkcji Trybunału Konstytucyjnego, podzielonego sądownictwa i otwartego wypowiadania posłuszeństwa ustawom przez najwyższych urzędników władzy wykonawczej, rodzi się kluczowe pytanie: Gdzie w tym systemie znajduje się ostateczny hamulec awaryjny? I znajomość odpowiedzi na to pytanie, powinna podziałać tonizująco na emocje kandydata.

Co prawda ortodoksyjna doktryna prawnicza (czysty legalizm), który - jak się zdaje - znajduje reprezentanta w jego osobie, rozkłada ręce i nogi, twierdząc, że Prezydent to taki rodzaj autonomicznego funkcjonalnie, ale nie merytorycznie, uchwytu do długopisu.

Po prostu prawo nie przewiduje rozwiązań na wypadek buntu aparatu państwowego. Pojawiające się polityczne koncepcje „grubej kreski” czy „resetu konstytucyjnego”, realizowane zwykłymi uchwałami Sejmu, wpadają w sprzeczność logiczną – próbują naprawiać prawo poprzez jego jawne omijanie.

A przecież jest odpowiedź na pytanie o drogę wyjścia z tego ślepego zaułka, zawarta wprost w Konstytucji i czegoś nie dostrzegana, albo bardzo słabo przez mieniących się strażnikami doktryny prawników wszelakich, na szczęście jasno i wyraźnie wskazana przez Trybunał Konstytucyjny - odpowiedzią jest bezpośrednia interwencja Suwerena (czyli nas wszystkich) reprezentowanego przez Prezydenta RP jako strażnika woli Narodu, oparta na istocie instytucji ślubowania.

Oczywiście ze strony "pozytywistów" podnoszą się głosy, że przyjęcie ślubowania jest prezydenckim obowiązkiem, a jeżeli On odmówi, to świeżo wybrani przez Sejm kandydaci do Trybunału Konstytucyjnego złożą ślubowanie przed notariuszem, Sejmem czy też Zgromadzeniem Narodowym w trybie żadnym, albo zgoła w telewizji.

W sumie to równie dobrze mogą odczytać tekst w najbardziej demokratycznej instytucji jaka przychodzi mi na myśl, a mianowicie w pralni chemicznej, gdzie stanik gwiazdy palestry wisi w pełnej zgodzie obok stringów striptizerki, garnituru grabarza i koszuli frotte murarza. Może to nawet lepsze od telewizji, którą już mało kto ogląda, notariusza w cztery oczy czy Sejmu który ich wybrał, przynajmniej przekrój społeczny będzie może nieco szerszy.

Przecież istotą ślubowania nie jest sama uroczystość czy wyklepanie gdziekolwiek roty przysięgi, ale to, że składający w odpowiedni sposób przysięgę, ślubuje Narodowi że w swoich działaniach, związanych z piastowanym urzędem, będzie...(no i tu są rzeczy przewidziane w jej tekście, dla różnych powołań są różne, stąd składa się przysięgę na ręce przedstawiciela Narodu przewidzianego do danych spraw, dlatego kto inny przyjmuje przysięgę od żołnierzy, kto inny od policjantów, służb mundurowych i nie tylko, a kto inny od członków gabinetu Rady Ministrów i sędziów). Ale ta przysięga obwiązuje CAŁY OKRES PEŁNIENIA DANEJ FUNKCJI (!!!), zaś działanie danej osoby w ramach powierzonego jej mandatu nieustannie podlega nadzorowi Suwerena pod kątem zgodności ze złożoną przysięgą. 

A że w Polsce - zgodnie z Konstytucją - wyroki wydają Sądy i Trybunały (art. 174 Konstytucji), zaś w Trybunale Konstytucyjnym zasiada 15 sędziów (art. 194 ust. 1 Konstytucji), to oczywiście ma zastosowanie art. 144 ust. 3 pkt 17 Konstytucji, a mianowicie, że sędziów powołuje Prezydent. 

Tryb określa Ustawa o Trybunale Konstytucyjnym, gdzie w art. 21 ust. 1 jest napisane, co Prezydent ma uczynić, aby kandydat stał się sędzią Trybunału Konstytucyjnego, a mianowicie, że: "...Osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, w terminie 30 dni od dnia wyboru, ślubowanie następującej treści: "Uroczyście ślubuję, że pełniąc powierzone mi obowiązki sędziego Trybunału Konstytucyjnego, będę wiernie służyć Narodowi i stać na straży Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, czyniąc to bezstronnie, według mego sumienia i z najwyższą starannością oraz strzegąc godności sprawowanego urzędu."

Co prawda Trybunał Rzeplińskiego orzekł był w grudniu 2015 roku, że wspomniany art. 21 ust. 1 rozumiany w sposób inny, niż przewidujący obowiązek Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej niezwłocznego odebrania ślubowania od sędziego Trybunału wybranego przez Sejm, jest wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z dnia 3 grudnia 2015 r., sygn. akt K 34/15 (Dz.U.2015.2129) niezgodny z art. 194 ust. 1 Konstytucji RP, ale po pierwsze, TK nie ma uprawnień do interpretowania ustaw, a po drugie, z konieczności ograniczeń kognicji może to dotyczyć tylko funkcji instytucjonalnej Prezydenta, a nie jego osobistej prerogatywy, związanej z dopuszczeniem do aktu złożenia przysięgi, a mianowicie osobistej decyzji Prezydenta jako bezpośredniego reprezentanta Suwerena, o akceptacji tej osoby na dane stanowisko, pod kątem tego, czy jest ona na tyle wiarygodna, aby powierzyć jej daną funkcję.

A Suweren nie jest ograniczony Konstytucją w inny sposób niż nakazany w ustawie, zresztą Konstytucja wprost tego zabrania (art. 31 ust. 3: "...Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw...", a jak do tej pory nie ma ustawy ograniczającej władzę zwierzchnią Narodu nad tą całą menażerią, a zawartą bezpośrednio w Preambule i art. 4 Konstytucji, prawda?

I: Fundament Filozoficzno-Prawny

Aby zrozumieć mechanizm rozwiązania, należy powrócić do filozoficznych korzeni umowy społecznej, ujętych w Konstytucji (ponieważ może się zdarzyć, że ten felieton trafi w ręce jakiegoś profesora prawa z UW, albo jeszcze kogoś z "nadzwyczajnych", to proszę wybaczyć, ale muszę teraz pisać nie tylko jasno i wyraźnie, czyli jak zwykle, ale jeszcze specjalnie pisać powoli, a to może potrwać):

1. Prawa dla Państwa, nie dla Suwerena 

Preambuła Konstytucji RP wyraźnie stwierdza: „My, Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej (...) ustanawiamy Konstytucję (...) jako prawa podstawowe dla państwa”. Suweren powołuje państwo i określa dla niego ramy w celu ochrony własnych wolności. Konstytucja nakłada ograniczenia na machinerię państwową, a nie na samego Suwerena. 

Gdy państwo, kierowane przez doraźną większość, łamie tę umowę, zostaje ona jednostronnie zerwana przez władzę ustanowioną.

2. Suwerenność Narodu jako Norma Nadrzędna (Art. 4) 

Artykuł 4 ust. 1 („Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu”) jest ostatecznym źródłem legitymacji dla każdego działania w państwie. W stanie głębokiego paraliżu, gdy aparat urzędniczy wypowiada posłuszeństwo obywatelom, ujawnia się potrzeba arbitra, który reprezentuje Suwerena w sposób ciągły i niepodzielny.

3. Prezydent jako Mandatariusz Suwerena (Art. 126 ust. 2) 

Prezydent RP jest jedynym jednoosobowym organem państwa pochodzącym z bezpośrednich wyborów całego Narodu. Zgodnie z art. 126 ust. 2: „Prezydent Rzeczypospolitej czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji”.

Zgodnie z uzasadnieniem wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dn. 26 listopada 2025 r. (sygn.. akt: K 24/20, pkt. 4.1., akapit 65 i 66): „…Prezydent jest przedstawicielem Narodu i to przez głowę państwa suweren sprawuje władzę (art. 127 ust. 1 w związku z art. 4 Konstytucji). Mając na względzie sposób wyboru Prezydenta, przekładający się na najsilniejszą legitymację demokratyczną ze wszystkich organów władz publicznych, jak też rotę przysięgi (art. 130 Konstytucji), głowa państwa występuje jako pierwszy obywatel, który – explicite prawnie oraz implicite politycznie – uprawniony i obowiązany jest dbać nie tylko o wąsko pojmowany interes państwa, lecz także o realizację dobra wspólnego (zob. J. Trzciński, Rzeczpospolita Polska dobrem wspólnym wszystkich obywateli, [w:] Sądownictwo administracyjne gwarantem wolności i praw obywatelskich 1980-2005, red. J. Góral, Warszawa 2005, s. 454 i n.).

Podwójna natura kompetencji Prezydenta oznacza, że jego funkcje i zadania w istocie znacząco wykraczają poza zakres działania władzy wykonawczej i stanowią czynnik równoważący, określany w doktrynie również mianem arbitrażu politycznego (D. Dudek, op.cit., s. 20). O ile w ramach funkcji instytucjonalnej Prezydent jako najwyższy przedstawiciel Rzeczypospolitej Polskiej i gwarant ciągłości władzy państwowej, stojący na straży Konstytucji i wykonujący inne zadania, może działać wyłącznie w ramach ściśle określonych przez Konstytucję i ustawy, o tyle funkcja personalna, wiążąca się z rolą przedstawiciela Narodu z najsilniejszą legitymacją demokratyczną, uprawnia Prezydenta do podejmowania wszelkich działań, które mają na celu obronę obywatela oraz instytucji i organów przed samowolą funkcjonariuszy publicznych, nie wymaga żadnych dodatkowych i szczególnych uprawnień formalnych, choć może być ograniczana w drodze ustawy. Znaczy to zarazem, że Prezydent – z racji swojej roli ustrojowej – nie tylko może i nie tylko powinien, lecz wręcz musi realnie i aktywnie reprezentować obywateli niesprawiedliwie dotkniętych działaniami osób pełniących funkcje w sferze imperium…”.

W warunkach kryzysu, kiedy np. rząd ostentacyjnie łamie prawo, ten bezwarunkowy mandat aktywuje obowiązek podjęcia działań chroniących państwo. Prezydent interweniuje w trybie art. 126 ut. 2 Konstytucji w zw. z art. 4 Konstytucji, aby ratować umowę z Preambuły, mając - jako reprezentant Suwerena - prawo do pominięcia dysfunkcyjnych procedur parlamentarnych.

Rozdział II: Ślubowanie jako Ciągły Kontrakt

Najistotniejszym elementem jest zrozumienie lekceważonej istoty instytucji ślubowania, a z tym jest u nas nietęgo. 

A przecież w polskim systemie politycznym żaden najwyższy urzędnik nie może objąć władzy bez złożenia przysięgi przed Prezydentem RP.

Współczesne prawo często traktuje ślubowanie jak jednorazowy rytuał (bilet wstępu). Trzeba jednak podkreślić jego ustrojowy sens: ślubowanie to trwały kontrakt pomiędzy urzędnikiem a państwem. Kiedy urzędnik w sposób rażący i ciągły łamie Konstytucję, dopuszcza się wiarołomstwa. Zrywa warunki kontraktu. W tym momencie Prezydent, jako depozytariusz tego ślubowania, ma prawo wydać akt deklaratoryjny: stwierdzić, że ze względu na złamanie słowa, ślubowanie staje się nieważne ex nunc (czyli od chwilą ogłoszenia), a urzędnik traci mandat do sprawowania władzy: „pełnomocnictwa do podejmowania wszelkich działań wobec obywateli przez jakichkolwiek przedstawicieli władz publicznych (czyli ogólnie wszystkie osoby wykonujące swoje funkcje w ramach organów i instytucji) są z konieczności ograniczone wyłącznie do działań zgodnych z wyznaczonym standardem konstytucyjnym. Znaczy to, że jakiekolwiek działanie jakiegokolwiek przedstawiciela władz publicznych wobec obywatela, naruszające jego wolność i zasadę sprawiedliwości, w tym przez stosowanie prawa z pominięciem lub naruszeniem tych zasad, jest osobistym wyjściem danego funkcjonariusza publicznego poza udzielone pełnomocnictwo, a więc działaniem samowolnym, wykorzystującym bezprawnie siłę państwa na szkodę obywatela, a w konsekwencji na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej, które to działanie wychodzi poza konstytucyjny łańcuch pełnomocnictw…” (w/w wyrok TK, akapit 67).

Rozdział III: Trzystopniowa Procedura Eskalacji

Opierając się na uprawnieniach prezydenckich i naturze aktów urzędowych (w tym zarządzeń niewymagających kontrasygnaty), powinna być stosowana następująca, trzystopniowa procedura dyscyplinowania urzędników:

  • Krok 1: "Gwizdek Ostrzegawczy" (ścieżka urzędnicza): Gdy urzędnik łamie pełnomocnictwa, Kancelaria Prezydenta wystosowuje oficjalną, ale dyskretną korespondencję do jego zwierzchników (np. do Premiera). To test intencji rządu i szansa na cichą korektę bezprawia.
  • Krok 2: "Żółta Kartka" ("władcze postanowienie"): W przypadku braku reakcji, Prezydent wydaje formalne Postanowienie, w którym z urzędu (art. 126 ust. 2) stwierdza przekroczenie prerogatyw przez urzędnika. Dokument przesyłany jest Premierowi celem kontrasygnaty, zmuszając szefa rządu do oficjalnego zajęcia stanowiska wobec konstytucyjnego deliktu podwładnego.
  • Krok 3: "Czerwona Kartka ("zarządzenie o cofnięciu uznania"): Jeśli rząd ignoruje prawo, Prezydent wydaje ostateczne Zarządzenie o unieważnieniu ślubowania urzędnika ze względu na jego wiarołomstwo.

Skutki (Śmierć Administracyjna): Osoba, której ślubowanie unieważniono, traci mandat do sprawowania urzędu, a każda jej decyzja administracyjna staje się decyzją nieistniejącą (non existens). Aparat państwowy (niżsi urzędnicy, urzędy centralne) dostaje jednoznaczny sygnał, że wykonywanie poleceń tej osoby stanowi łamanie prawa, co skutkuje stopniowym paraliżem jej bezprawnych działań.

Problem nadużycia uprawnień:

 Oczywistym jest, że w obecnym stanie prawnym nie istnieje procedura, mogąca powstrzymać Prezydenta przed nadużywaniem uprawnień wynikających z Jego mandatu. Dlatego też z konieczności należy podnieść postulat inicjatywy ustawodawczej Prezydenta o ustawowe ograniczenie oraz regulacje korzystania przez Prezydenta z jego prerogatyw wynikających z funkcji personalnej.

 Niemniej jak do tej pory takich ograniczeń nie ma, a - co tu dużo ukrywać - Państwo nam się sypie...

Więc p. Berek nie ma racji...

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 593
u2

u2

25.09.2026 19:59

Wczoraj obejrzałem krótki fragment programu "Gość Dzisiaj" w TV Republika. Wystąpili u redaktor Holeckiej, panowie Michał Gramatyka i Michał Wawer. Ten drugi mówił, że jest zarejestrowanym radcą prawnym, co nie oznacza, że może zostać od razu sędzią sądu publicznego, np. rejonowego. O tym decyduje KRS po złożeniu m.in. wykazu spraw, które prowadził jako radca. I to podlega ocenie. Wymagany jest 3-letni okres czynnego sprawowania funkcji radcy. w W przypadku SN, NSA czy TK wymagania wzrastają i wymagany jest dla radcy okres 10 lat. Tutaj nie liczy się samo zarejestrowanie jako radcy, tylko czynne wykonywanie zawodu radcy. 

PS. Pewnie sprawa p. Berka ma drugie dno i tego publicznie nikt nie mówi. Ale można sie domyślać się o co chodzi reżimowi Tuska, który wyznaczył nieuka na kandydata do TK.

paparazzi

paparazzi

25.09.2026 21:20

W odpowiedzi do: u2

Nie jestem konstytucjonalista ale wiem że Bolek to nie "Bolek" bo Bolek jest analfabeta i podpisuje się krzyżykami a donosy są sfałszowane czystym podpisem Lech Wałęsa . O to ostatnie doniesienia z sądów polskich. A co na to Bieńkowska ?

u2

u2

25.09.2026 21:29

W odpowiedzi do: paparazzi

"A co na to Bieńkowska ?" 

Jest na Ukrainie w Radzie Nadzorczej Kolei jak Sławku Nowaku i paru innych pomagierów Tuska :)

Marek Michalski

Marek Michalski

25.09.2026 22:41

Nadużycie uprawnień i niedopełnienie obowiązków to chleb powszedni władz ustawodawczych, wykonawczych i sądowniczych. I co im suweren zrobi? Złapie złapanych na gorącym uczynku?

Żyjemy w stanie kłamstwa współuczestniczącego w chyba wszystkim możliwych sprawach publicznych na tle ich ideologizacji.

Pierwsze z brzegu przykłady: ETS i pandemia. Wszyscy umoczeni kłamią i kłamać będą.

Dobry wyłom uczynił poseł Paweł Jabłoński,

dorzeczy.pl

ale prawdę mówiąc i on...

...zasłużył na art.231 K.K. co najmniej jako poseł w w/w sprawach.

EsaurGappa

EsaurGappa

25.09.2026 22:54

W odpowiedzi do: Marek Michalski

Sam w powikłaniach decyzji dnia codziennego padam ofiarą kłamstwa powszedniego.Dziękuje Bogu że mam tylko małe sprawunki do zrobienia co dzień,bo gdybym miał na głowie problemy innych ludzi do rozwiązania, mógłbym się często mylić z prawdą.

Marek Michalski

Marek Michalski

25.09.2026 23:03

W odpowiedzi do: EsaurGappa

Natura ludzka jest omylna, ale zbiorowa i konsekwentna omylność w niemal wszystkich sprawach, w których się nad nami pochylają nasi niemiłościwie panujący, jest wymowna.

naszeblogi.pl

EsaurGappa

EsaurGappa

25.09.2026 23:18

W odpowiedzi do: Marek Michalski

To przeciwieństwo zmowy milczenia,bo gdy ja wiem że wszyscy potrafią kłamać,bo też to czynię, potrafię odnaleźć źródło kłamstwa? Prawda nie potrzebuje zgiełku,cisza jest naturalnym jej domem.Zrobić dziś coś dobrego w ciszy,jest to sztuka prawdziwe Boska.

Obserwator
Nazwa bloga:
z beczki Diogenesa XXI w.
Zawód:
wolny
Miasto:
wędrowiec

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 245
Liczba wyświetleń: 896 382
Liczba komentarzy: 2 263

Ostatnie wpisy blogera

  • Oby nie było za późno...
  • Wybory na horyzoncie, pora myśleć nad hasłami...
  • Znudzony pasterz i wilki

Moje ostatnie komentarze

  • @mjk1Dyskusja nie ma sensu, Pan nie czyta ze zrozumieniem tego co napisałem, tylko konfabuluje Pan na temat moich rzekomych intencji, w dodatku zarzucając mi, że nie napisałem jakie zadałem pytanie…
  • Proszę o cytat, gdzie napisałem, że zapytałem SI "czy lukę popytową można uzupełnić dodrukiem pieniądza" i cytat z miejsca w którym wmawiam czytelnikom, że SI oceniała Pańską koncepcję, albo…
  • @mjk1Bynajmniej nie było moim celem sprawdzanie Twoich koncepcji w OpenAi, tylko mojej, a cała treść dyskusji jest zamieszczona - mój pierwszy prompt miał brzmienie: "...Problemem ekonomii…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Czy Prezydent Duda odpowie na wezwanie Premiera Orbana?
  • p. Gadowski ma przerąbane...
  • Czy naprawdę zostały nam dwa tygodnie, czyli bunt rozłamowy

Ostatnio komentowane

  • EsaurGappa, To przeciwieństwo zmowy milczenia,bo gdy ja wiem że wszyscy potrafią kłamać,bo też to czynię, potrafię odnaleźć źródło kłamstwa? Prawda nie potrzebuje zgiełku,cisza jest naturalnym jej domem.Zrobić…
  • Marek Michalski, Natura ludzka jest omylna, ale zbiorowa i konsekwentna omylność w niemal wszystkich sprawach, w których się nad nami pochylają nasi niemiłościwie panujący, jest wymowna.naszeblogi.pl
  • EsaurGappa, Sam w powikłaniach decyzji dnia codziennego padam ofiarą kłamstwa powszedniego.Dziękuje Bogu że mam tylko małe sprawunki do zrobienia co dzień,bo gdybym miał na głowie problemy innych ludzi do…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności