Zaczynam cykl, który może się nie spodobać wszystkim. I dobrze. Nie zamierzam bowiem sprawdzać, która partia ma najlepszy program. Nie będę też pisał, kto jest bardziej patriotyczny, bardziej europejski, bardziej prawicowy czy bardziej demokratyczny. To już każdy może sobie ocenić sam. Mnie interesuje coś znacznie bardziej przyziemnego: co z obietnic wynika po zetknięciu z rzeczywistością? Ponieważ pierwszym badanym ugrupowaniem jest Koalicja Obywatelska, mamy sytuację wyjątkowo wygodną. KO nie jest już partią opozycyjną. Rządzi prawie trzy lata, więc możemy przestać czytać program i zacząć oglądać rachunki. I od razu uprzedzę prawicowego czytelnika: tak, będziemy rozmawiać o kolejkach do lekarzy, CPK, pieniądzach, aferach, sądach i praworządności, ale również o wzroście gospodarczym, KPO, inwestycjach i energetyce, bo jeżeli mamy mierzyć wszystkich jedną miarą, to nie możemy wybierać faktów tylko dlatego, że pasują do naszej tezy.
Zacznijmy od rachunku.
Najpierw rzecz, której nie da się zagadać żadną telewizją. W 2023 r. Polska miała deficyt sektora finansów publicznych na poziomie 5,2 proc. PKB, a dług sektora instytucji rządowych i samorządowych wynosił 49,6 proc. PKB. To był punkt startowy obecnego rządu. Nie było więc żadnego finansowego raju, który KO dostała w prezencie. Jenak w 2024 r. deficyt wzrósł do 6,5 proc. PKB, a w 2025 r. do 7,3 proc. PKB. Dług sektora w 2025 r. sięgnął 59,7 proc. PKB.
Na 2026 r. budżet państwa zakłada:
647,2 mld zł dochodów,
918,9 mld zł wydatków,
271,7 mld zł deficytu.
I to jest pierwszy wynik naszego audytu. KO nie prowadzi polityki zaciskania pasa. Prowadzi politykę wysokich wydatków państwa finansowanych również długiem. Można uważać, że w obecnej sytuacji jest to potrzebne. Można uważać, że jest zbyt ryzykowne, ale nie ma sensu udawać, że problemu nie ma. A teraz niespodzianka. Gdybyśmy na tym zakończyli, wyszedłby kolejny tekst pod tytułem: „Tusk zadłuża Polskę”. Taki tekst można napisać w pięć minut, tylko że on niczego nie wyjaśnia. Polska gospodarka w 2025 r. wzrosła realnie o 3,6 proc. Popyt krajowy wzrósł o 4 proc. Nakłady brutto na środki trwałe wzrosły o 4,2 proc. Wartość dodana przemysłu wzrosła o 3 proc. Nie mamy więc gospodarki leżącej na podłodze. Mamy gospodarkę rosnącą. I właśnie dlatego sprawa jest ciekawsza. Pytanie nie brzmi: czy Polska rośnie? Rośnie. Pytanie brzmi: czy rośnie w sposób, który pozwoli nam za pięć i dziesięć lat udźwignąć rosnące wydatki i zadłużenie?
I tu zaczynają się schody. Inwestycje: pierwsza poważna dziura. W 2025 r. stopa inwestycji wyniosła 17 proc. PKB. Dokładnie tyle samo co w 2024 r. Nakłady inwestycyjne wprawdzie wzrosły, ale nie mamy żadnego wielkiego przełomu a to oznacza rzecz bardzo ważną. Jeżeli chcemy przez następną dekadę szybko zwiększać płace i poziom życia, sama konsumpcja nam nie wystarczy. Potrzebujemy większej zdolności produkcyjnej: fabryk, maszyn, automatyzacji, energii, sieci, transportu, technologii. I tutaj właśnie pojawia się największa słabość obecnego modelu. Polska gospodarka rośnie szybciej niż inwestuje. To jest znacznie poważniejszy problem niż kolejny spór o to, kto bardziej lubi Tuska.
„Ale przecież jest KPO!”
Tak i właśnie dlatego nie będę udawał, że rząd niczego nie inwestuje. Do końca czerwca 2026 r. zawarto umowy KPO na 225,4 mld zł, czyli 93,7 proc. całej alokacji. Płatności przekroczyły 79 mld zł. To ogromne pieniądze, ale trzeba zauważyć jedną rzecz. KPO składa się zarówno z dotacji, jak i pożyczek. Pożyczka jest kapitałem, ale jest również zobowiązaniem. Dlatego prawdziwe pytanie brzmi nie: „Ile pieniędzy dostaliśmy?” Tylko: „Ile dodatkowej zdolności gospodarczej dzięki tym pieniądzom stworzyliśmy?” Jeżeli za 100 mld zł powstanie infrastruktura, która przez następne 30 lat zwiększy produkcję, eksport i produktywność - mamy zupełnie inną sytuację niż wtedy, gdy 100 mld zł zostanie po prostu przejedzone. Pieniądz wydany nie jest jeszcze rozwojem. Rozwojem jest dopiero to, co po wydaniu pieniędzy zostaje.
Teraz temat, który prawica wyciągnie jako pierwszy: CPK.
I tutaj trzeba powiedzieć rzecz niewygodną dla obu stron. „KO zatrzymała CPK” - to dzisiaj nie jest prawdą. W czerwcu 2026 r. spółka CPK podpisała umowę na prace fundamentowe pod terminal. Wartość kontraktu to blisko 146 mln zł, a rozpoczęcie prac terenowych zaplanowano na wrzesień 2026 r. Czyli CPK nie zostało wyrzucone do kosza. Jednak równie nieprawdziwe byłoby twierdzenie: „KO po prostu kontynuuje CPK dokładnie tak, jak zaplanował PiS”. Nie. Projekt został zweryfikowany, zmieniony i przesunięty w czasie. I tutaj rząd ma argument, którego nie należy lekceważyć. NIK w 2025 r. bardzo krytycznie oceniła przygotowanie i realizację CPK w latach 2021–2024. Wskazała m.in. na nierealne terminy, problemy z planowaniem wydatków i nieprawidłowości w przygotowaniu inwestycji. Jednocześnie NIK wyraźnie zaznaczyła, że nie oceniała zasadności samej budowy CPK. Czyli prawda wygląda tak: CPK nie zostało zatrzymane. CPK zostało zmienione i opóźnione. NIK wskazała poważne nieprawidłowości w przygotowaniu wcześniejszego projektu a teraz obecny rząd przechodzi do realizacji zmodyfikowanego projektu.
„Ale kolejki do lekarzy wzrosły!”
Tutaj prawicowe media mają realny temat i tego nie zamierzam pudrować. NIK w raporcie dotyczącym funkcjonowania NFZ stwierdziła, że w latach 2021–2024 dostęp Polaków do diagnostyki i leczenia się pogorszył, a średni czas oczekiwania na diagnozę i rozpoczęcie terapii wzrósł. Kontrola wskazała też problemy z nadzorem NFZ i sytuacją finansową Funduszu a więc nie możemy napisać: „KO poprawiła służbę zdrowia, a prawica kłamie o kolejkach”. Byłoby to po prostu nieuczciwe, ale nie możemy również napisać: „KO zniszczyła służbę zdrowia”, bo raport NIK obejmuje lata 2021–2024, a więc w dużej części okres poprzedniego rządu.
Co zrobiła obecna władza?
Zwiększyła finansowanie. Rząd podaje, że nakłady na świadczenia zdrowotne w 2024 r. wyniosły ponad 182,3 mld zł, o 25 mld zł więcej niż plan poprzedniego rządu. Jednak większe pieniądze nie rozwiązały problemu. Dlatego w 2026 r. wdrażane są m.in. zmiany w monitorowaniu kolejek i centralnej e-rejestracji. Od października system ma obejmować kolejne grupy zabiegów i dawać NFZ bieżące dane o liczbie oczekujących i rzeczywistym czasie oczekiwania. Wniosek? Prawica ma rację, że kolejki są realnym problemem, ale nie ma podstaw, by cały problem przypisać KO. I KO również nie ma podstaw, by powiedzieć: „wydaliśmy więcej, więc problem został rozwiązany”. Nie został i to jest jeden z tych punktów, gdzie rachunek jest dla rządu, delikatnie pisząc, niewygodny.
A pieniądze? Afery?
Tu również nie zamierzam stosować podwójnej miary. Jeżeli były nieprawidłowości za PiS - sprawdzamy. Jeżeli są za obecnej władzy - również sprawdzamy. W 2026 r. prokuratura prowadzi m.in. śledztwo dotyczące nieprawidłowości w RARS. W lipcu przedstawiono zarzuty czterem kolejnym osobom, a CBA zatrzymało trzy osoby. Ale uwaga na słowa. Zarzut nie jest wyrokiem. Nie będę więc pisał o „ukradzionych miliardach”, jeśli nie ma prawomocnego wyroku stwierdzającego kradzież, ale również nie będę pisał: „nie ma afer, bo nie ma wyroków”. Postępowanie prokuratorskie jest faktem. Zarzuty są faktem. Kontrole są faktem a o winie rozstrzyga sąd. To jest elementarny porządek. Co więcej, NIK w analizie wykonania budżetu za 2024 r. wskazała ponad 13 mld zł nieprawidłowości w badanych próbach, m.in. niecelowe wydatkowanie środków oraz dotacje bez podstawy prawnej lub w nieprawidłowej wysokości. Jednocześnie NIK odnotowała działania poprawiające przejrzystość części finansów publicznych. Czyli mamy dokładnie to, czego chcemy: konkretne pieniądze, konkretne kontrole, konkretne nieprawidłowości, bez potrzeby dopisywania sensacji.
„A teraz dewastują wymiar sprawiedliwości”.
Tutaj sprawa jest jeszcze trudniejsza, bo słowo „dewastacja” jest już oceną. Musimy więc zejść poziom niżej. Co konkretnie zrobiono? I tu znajdziemy rzeczy, które można analizować prawnie. Przykładem jest reforma Krajowej Rady Sądownictwa. Ustawa z 2024 r. dotycząca KRS była przedmiotem kontroli konstytucyjnej. Trybunał Konstytucyjny w listopadzie 2025 r. wydał w tej sprawie wyrok stwierdzający niezgodność ustawy z Konstytucją. Jednocześnie mamy spór o sam status obecnego Trybunału Konstytucyjnego i wcześniejsze zmiany w sądownictwie. Czyli tutaj żadna uczciwa analiza nie może brzmieć: „PiS zniszczył sądy, KO je naprawia”. Ani: „KO niszczy praworządność, a PiS jej broni”. Obie wersje są za proste. Mamy ciąg zmian prawnych, orzeczeń, sporów kompetencyjnych i wzajemnego kwestionowania części działań poprzedniej i obecnej władzy. I to trzeba analizować ustawa po ustawie. W tym cyklu nie będę jednak udawał konstytucjonalisty, który jednym zdaniem rozstrzyga wszystkie te spory. Jeżeli pada zarzut „złamali Konstytucję”, pytanie powinno być proste: który artykuł, którą ustawą i jakie orzeczenie to potwierdza? Wtedy dopiero zaczyna się rozmowa.
No dobrze. To co właściwie zrobiła KO?
Po odrzuceniu propagandowych uproszczeń obraz jest dość ciekawy. Gospodarka? Rośnie. W 2025 r. realnie o 3,6 proc. Inwestycje? Rosną, ale stopa inwestycji pozostaje niska - 17 proc. PKB. KPO? Został w dużej części uruchomiony a umowy obejmują już 93,7 proc. alokacji. CPK? Nie zostało zatrzymane. Jest w fazie przechodzenia do budowy. Jednocześnie projekt został zmieniony i opóźniony, a NIK wskazała poważne problemy w jego wcześniejszym przygotowaniu. Zdrowie? Więcej pieniędzy, ale problem kolejek pozostaje. NIK wskazywała na pogorszenie dostępności w kontrolowanym okresie, a rząd próbuje teraz zmieniać sposób zarządzania kolejkami. Afery? Są postępowania i są zarzuty, ale zarzut nie jest wyrokiem. Finanse? I tutaj jest największy problem.
Deficyt jest ogromny, a dług szybko rośnie.
Budżet na 2026 r. zakłada 271,7 mld zł deficytu. I teraz najważniejsze: czy to jest dobry model? Tego pytania nie chcę jeszcze rozstrzygać, bo najpierw trzeba zadać pytanie bardziej techniczne: Co ma się wydarzyć za pięć lat? Jeżeli dzisiaj państwo wydaje więcej, niż zbiera, odpowiedź może być sensowna tylko wtedy, kiedy te pieniądze tworzą przyszłą zdolność do zarabiania, czyli: więcej produkcji, większa produktywność, tańsza energia, więcej eksportu, więcej kapitału, więcej mieszkań, lepsza infrastruktura, więcej wartości dodanej pozostającej w Polsce. Jeżeli tego nie będzie, pozostanie nam druga część równania, czyli dług.
I tutaj właśnie widzę największą słabość programu KO. Nie w tym, że państwo wydaje. Nie w tym, że inwestuje. Nie w tym, że korzysta z pieniędzy europejskich. Problemem jest to, że nie widzę jeszcze zamkniętego rachunku pokazującego, jak obecny poziom wydatków przełoży się na taką produktywność gospodarki, która pozwoli bezpiecznie udźwignąć narastające zobowiązania. To jest dużo poważniejszy zarzut niż: „Tusk nie wybudował CPK”.
A co z obietnicami?
Tutaj też nie ma sensu uciekać. Jedna z najbardziej znanych obietnic KO - 60 tys. zł kwoty wolnej od podatku - nadal nie została zrealizowana. Obecna kwota wolna pozostaje na poziomie 30 tys. zł. Potwierdzają to także dokumenty Sejmu dotyczące tej obietnicy. I to jest po prostu minus. Nie trzeba go tłumaczyć PiS-em. Nie trzeba tłumaczyć Kaczyńskim. Nie trzeba tłumaczyć wojną. Obietnica była konkretna. Realizacji nie ma. Tak samo będziemy sprawdzać następne punkty, bez taryfy ulgowej.
Jaki więc jest rachunek KO?
Po trzech latach nie wychodzi ani czarny, ani biały. Wychodzi szary - i właśnie dlatego interesujący. KO może pokazać: wzrost gospodarczy, uruchomienie KPO, realizowane inwestycje, rozwój OZE, kontynuację CPK, wzrost wydatków na zdrowie i bezpieczeństwo. Musi jednak równocześnie przyjąć do wiadomości: bardzo wysoki deficyt, szybki wzrost długu, brak przełomu inwestycyjnego, nierozwiązany problem ochrony zdrowia, niewykonaną część obietnic podatkowych, trudny spór o sposób reformowania wymiaru sprawiedliwości, oraz postępowania dotyczące nieprawidłowości w instytucjach państwowych. To nie jest laurka, ale nie jest to również akt oskarżenia. To jest rachunek. I właśnie dlatego zaczynam ten cykl, bo jestem ciekaw jednej rzeczy. Nie tego, kto wygra następne wybory. To zostawmy wyborcom. Chcę sprawdzić coś znacznie trudniejszego: czy którakolwiek z polskich formacji ma dzisiaj naprawdę zamknięty model rozwoju na następne 10 lat. Nie listę wydatków. Nie listę życzeń. Nie listę przeciwników. Tylko mechanizm: skąd kapitał, jakie inwestycje, jaka produkcja, jaka produktywność, jakie płace, jakie dochody państwa, jaki popyt i jaki poziom długu.
KO właśnie przeszła pierwszy egzamin. I wynik jest ciekawy. Gospodarka rośnie. Państwo inwestuje. KPO ruszyło. CPK nie umarło. OZE rośnie. Ale jednocześnie: dług rośnie szybko, inwestycje są nadal zbyt niskie, zdrowie pozostaje problemem, część obietnic nie została wykonana, a dziesięcioletni mechanizm zamknięcia tego rachunku nadal nie jest przekonujący. Czyli najkrócej: KO pokazała, że potrafi wydawać pieniądze. Teraz musi jeszcze pokazać, że potrafi dzięki nim zwiększyć możliwości gospodarki szybciej, niż zwiększa jej zobowiązania. I to jest, moim zdaniem, znacznie ciekawsze pytanie niż to, czy ktoś lubi Tuska albo Kaczyńskiego, bo rachunek państwa nie interesuje się naszymi sympatiami. Rachunek po prostu przychodzi.
,,To nie jest laurka ,ale i nie jest to jeszcze akt oskarżenia''.....Mądre słowa,tylko co jeszcze KO będzie musiała spieprzyć,ilu niewinnych ludzi wsadzić do więzień, ilu narazić na czekanie z nowotworem do wizyty za rok lub więcej,ile wydać na imprezki w stylu pokazu raczej nie jabłek i polskiego miodu w Ministerstwie Rolnictwa co pokazu glonojadów celebryckich? No i bardzo źle widzę zapowiedzi pana,że szykuje się kolejny ,,cykl'' bicia piany.
Właśnie dlatego napisałem ten tekst, żeby zamiast kolejnego aktu oskarżenia albo laurki zrobić rachunek Droga Sake. Z Twojego komentarza wynika jednak, że dla Ciebie „rachunek” zaczyna się od pytania: ilu ludzi KO wsadziła do więzienia, ilu chorych czeka rok na lekarza i ile wydano na imprezkę w ministerstwie. To są oczywiście tematy, ale zauważ, że każdy z nich wymaga najpierw sprawdzenia faktów.
Po pierwsze: „ilu niewinnych ludzi wsadzono do więzień”. W sprawach RARS są zarzuty, zatrzymania i tymczasowe aresztowania, ale zarzut nie jest wyrokiem, a tym bardziej dowodem winy. Nie znalazłem podstaw, żeby pisać, że obecna władza „wsadza niewinnych ludzi do więzień”. Jeśli ktoś ma konkretne prawomocne orzeczenie, które to potwierdza, bardzo chętnie je zobaczę.
Po drugie: kolejki do lekarzy. Tu sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana niż „KO wydłużyła kolejki”. NIK stwierdziła, że dostęp do świadczeń pogarszał się już w latach 2021–2024. W latach 2021–2023 w prawie 67 proc. badanych podmiotów wydłużył się czas oczekiwania w przypadkach stabilnych, a w 37,5 proc. przypadków pilnych. Czyli problem narastał jeszcze za poprzedniego rządu. Jednocześnie za obecnego rządu nakłady na zdrowie rzeczywiście rosły. NFZ zaplanował na 2025 r. ponad 183,6 mld zł na świadczenia medyczne, o 26 mld więcej niż rok wcześniej. Wykonanie wydatków budżetowych w części „Zdrowie” w 2025 r. było z kolei o 16,3 mld zł wyższe niż w 2024 r. I to właśnie jest dla mnie ciekawy problem do analizy: skoro pieniędzy jest więcej, a system nadal ma poważne problemy z dostępnością, to znaczy, że samo dosypywanie pieniędzy nie wystarcza. Trzeba sprawdzić, gdzie ginie efekt tych pieniędzy. To jest konkret.
Po trzecie: ministerialna impreza. Jeżeli publiczne pieniądze poszły na przedsięwzięcie, którego jedynym efektem było dobre samopoczucie organizatorów i celebrytów, to oczywiście należy to rozliczyć. Patologia jest patologią niezależnie od tego, kto akurat rządzi. Tylko że z punktu widzenia finansów państwa, a o tym jest mój wpis, jest to temat marginalny. Można i należy rozliczyć sto takich imprez, ale od tego nie zmieni się deficyt budżetu, koszt obsługi długu, poziom inwestycji ani zdolność gospodarki do wytwarzania dochodu. I właśnie tutaj się różnimy Droga Sake.
Ty zajmujesz się kolejną imprezką, kolejnym celebrytą, kolejnym oburzającym przykładem. Ja próbuję odpowiedzieć na pytanie, które dla państwa jest dużo ważniejsze: skąd mają się wziąć pieniądze, co państwo za nie zbuduje i czy za 5–10 lat będziemy dzięki temu bogatsi, czy tylko bardziej zadłużeni. To nie jest „bicie piany”. To jest właśnie próba wyjścia poza bicie piany.
A cykl będzie. Nie dlatego, że mam zamiar bić w KO, czy ją wybielać, tylko dlatego, że dokładnie te same pytania chcę zadać każdemu ugrupowaniu: skąd pieniądze, jakie inwestycje, jaka produktywność, jakie płace, jaka energia, jaki przemysł, jakie mieszkania, jaka demografia i wreszcie - jaki dług, bo program zaczyna się wtedy, kiedy kończy się lista życzeń. A jeśli odpowiedzi na te pytania są dla Ciebie „biciem piany”, to pozostaje mi życzyć sobie, żeby podczas tego cyklu piana nie przesłoniła rachunku.
@@Mjk1...Cykl będzie,no cóż przeżyjemy i to -zwłaszcza pytanie rachunek czy laurka. Oczywiście nic z tego gadania nie wyniknie bo emocjonalne działania KO tak widoczne w wypowiedziach członków i rządzących tą trupą głupków są najlepszą odpowiedzią na ich działania. Dla pana patologią jest wszystko,tylko,że nie da się rządzić ,,samą patologią''. Konkrety które tu pan tak troskliwie rozpatruje są już dobrze znane Polakom więc przypuszczam, że bez bicia piany i ,,chłodnego oka'' tu się nic więcej się nie odbędzie.Myślę,że tu chodzi wyłącznie o obarczenie winą poprzedniego rządu by podtrzymać pana nieustającą relację jakoby Kaczyński jest osobą nienormalną. Rachunek czy laurka które pan będzie ciągnął do zmęczenia rozmówcy nie zwalnia pana od spojrzenia na całość tych rządów a nie tylko wybiórcze pytania.
Podziwiam konsekwencję Droga Sake. Ja proponuję policzyć rachunek za rządy KO, a Ty już po raz kolejny próbujesz wystawić rachunek… za moje poglądy. Zamiast więc pieniędzy, inwestycji, długu, energetyki, przemysłu czy efektów rządzenia dostaję: trupę głupków, emocje, Kaczyńskiego, moje rzekome intencje i podejrzenie, że cały cykl jest wielką operacją wybielania KO. To doprawdy fascynujące. Wystarczy napisać sprawdźmy liczby, żeby natychmiast pojawił się psycholog autorów, który już wie, co autor naprawdę miał na myśli. Kalkulator najwyraźniej jest mniej potrzebny. A przecież sprawa jest banalnie prosta. KO dostała władzę - więc ją rozliczam. Nie z tego, czy jej członkowie są głupkami, nie z tego, czy Kaczyński jest taki czy owaki, tylko z tego, co obiecali, co zrobili, ile to kosztowało i jaki jest efekt. A potem przyjdzie kolej na następnych. I wtedy będzie można sprawdzić, czy rzeczywiście robię laurkę KO, czy po prostu uparłem się na rzecz w Polsce dość egzotyczną: stosowanie tej samej miary do wszystkich.
Co do konkretów znanych Polakom. Właśnie po to je porządkuję, bo jeśli wszystko jest tak doskonale znane, to nie powinno być żadnego problemu z liczbami. I jeszcze jedno: piszesz, że mam patrzeć na całość rządów. Bezapelacyjnie. Tylko całość nie oznacza wrzucenia do jednego garnka afer, sądów, Kaczyńskiego, celebrytów, emocji i stanu ducha Tuska. Całość trzeba najpierw rozłożyć na rachunki, a dopiero potem złożyć z nich bilans. Ty natomiast proponujesz bilans bez rachunków. To trochę jak księgowy, który zamiast faktur przynosi charakterystykę moralną kontrahenta.
Ja jednak zostanę przy fakturach a jeśli to jest bicie piany, to przynajmniej będzie to piana robiona z kalkulatorem, a nie zamiast niego.
"będziemy rozmawiać o kolejkach do lekarzy, CPK, pieniądzach, aferach, sądach i praworządności, ale również o wzroście gospodarczym, KPO, inwestycjach i energetyce"
Ludzie jak chorowali i umierali, tak nadal chorują i umierają, czyli wszystko w normie. CPK, zamienił Tusk na PP i robota wre, jak woda w czajniku. Ta zmiana nazwy wcale nie jest kosmetyczna, to ułatwienie dla posłanki Wcisło, która jest w stanie zapamiętać co najwyżej dwie literki, w dodatku takie same. Już jest palowanie próbne. Za chwilę, w październiku, najpóźniej w listopadzie, zacznie się palowanie właściwe. 8000 pali zostanie wbitych. Azja Tuhajbejowicz patrzy z zazdrością. Pieniędzy nadal ni ma i nie będzie. Afery są, ale zamiatane sprawnie pod dywan. Sądy są, ale jeszcze nie wszystkie przejęte "naszymi sędziami". Praworządność? Tylko pozory, bo jak bezprawnie ktoś uzurpuje stanowisko PK, to każdy może podważyć akt oskarżenia wydany przez nieuprawniony, nielegalny organ i jego członka z ramienia premiera Tuska.
Wzrost gospodarczy? Agencje obniżają ratingi Polski ze wskazaniem negatywnym na przyszłość. Może uda się Tuskowi zwalić wszystko na PKN i PJK. I będzie po staremu :)
KPO? Coś tam było, ale SAFE jest na topie. Inwestycje? Premier Tusk obiecuje statek, kosmiczny, polską sieć Starlinków. Będzie dobrze :) Energetyka? Jest, coraz bardziej zielona dzięki Hennig-K i Zielonej Zielińskiej :)
Skoro już żartujemy Uboot, to spróbujmy jednak oprzeć żarty na faktach.
Zdrowie: ludzie chorowali i umierali także za PiS. NIK stwierdziła, że kolejki pogarszały się już w latach 2021–2024, a więc problem narastał przed zmianą władzy. KO zwiększyła nakłady, ale kolejki nie zniknęły. I właśnie dlatego trzeba pytać, dlaczego większe pieniądze nie dają proporcjonalnego efektu.
CPK: „nie ma CPK” też już nie jest faktem. 22 czerwca podpisano kontrakt na fundamenty terminala za blisko 146 mln zł, obejmujący ponad 8 tys. pali. Można dyskutować o kosztach, zakresie i sensowności projektu, ale trudno twierdzić, że nic się tam nie dzieje.
Pieniądze i KPO: do końca czerwca z KPO podpisano umowy na ponad 225 mld zł, a wypłaty przekroczyły 79 mld zł. To są fakty, nie propaganda.
SAFE: pierwsza transza 6,6 mld euro też już wpłynęła. Niestety to pożyczka, nie prezent, więc jestem wobec SAFE krytyczny i właśnie dlatego trzeba policzyć jego koszt, warunki i to, ile z tych pieniędzy rzeczywiście zostanie w polskiej gospodarce.
Afery: jeżeli są nieprawidłowości, należy je rozliczać - niezależnie od tego, kto rządzi, ale zarzut nie jest wyrokiem.
Sądy i praworządność: spór o Prokuratora Krajowego i legalność zmian jest realny. Tyle że bezprawny organ jest już oceną jednej strony sporu, a nie prostym faktem.
Wzrost: GUS podał za 2025 r. wzrost PKB o 3,6 proc., popytu krajowego o 4 proc. i inwestycji o 4,2 proc. Jednocześnie stopa inwestycji wyniosła tylko 17 proc., a finanse publiczne są poważnym problemem. Czyli nie ma ani gospodarczego cudu, ale też nie ma katastrofy - jest rachunek do zrobienia.
Energetyka: OZE rośnie, ale pytanie o koszt energii, stabilność systemu i miejsce przemysłu w tej transformacji pozostaje jak najbardziej otwarte.
A co do „bicia piany” - właśnie dlatego powstaje ten cykl. Można bez końca żartować z celebrytów, konferencji, statków kosmicznych i Starlinków. Ja wolę zadać każdej partii te same pytania: skąd pieniądze, na co, jakie inwestycje, jaka produktywność, energia, przemysł, mieszkania, demografia i dług.
"GUS podał za 2025 r. wzrost PKB o 3,6 proc., popytu krajowego o 4 proc. i inwestycji o 4,2 proc."
No co ja mogę dyskutować z tak oczywistymi faktami, wyłożonymi jak "kawa na ławę". Programie, dzięki któremu rozpoznawalność uzyskał PAD i został prezidą Miranda, pardon, Bolanda, the Banana Republic. Jest doskonale, a będzie jeszcze lepiej. Ale może ja konfabuluję raz? Takie mjk1 ? :) Hę ? :)
Wszystko to z punktu widzenia wieczności, odległych gwiazdozbiorów i 1000-letniej Rzeszy to pikuś, pan pikuś dla niewtajemniczonych w gnozę, astrologię, astronomię, mistycyzm i agnostycyzm :)
Ależ oczywiście, że można dyskutować Uboot. Trzeba jednak dyskutować z liczbami, a nie z moją rzekomą „konfabulacją”. GUS podał konkretne dane. To nie jest moja opinia ani laurka dla KO, tylko statystyka. Czy te liczby wystarczą, żeby uznać gospodarkę za zdrową? Oczywiście, że nie. Dlatego w tekście podałem również stopę inwestycji, wysoki deficyt, rosnący dług i problemy z finansami państwa.
Reszta o Mirandzie, Rzeszy, gwiazdozbiorach i gnozie jest niewątpliwie bardzo interesująca, ale zostawmy ją astrologom. Ja na razie zostaję przy rachunkach.
Odpowiedz mi mjk1, dlaczego Tusk zmienił szefa GUS? Dlaczego agencje ratingowe obniżyły rating Polski z prognozami negatywnymi na przyszłość? Skoro jest tak dobrze jak twierdzisz, to dlaczego jest tak źle?
Nie mieszaj dwóch różnych spraw Uboot. Tak, Tusk odwołał w listopadzie 2024 r. prezesa GUS, a od 1 stycznia 2025 r. powołał nowego. To fakt. Jeśli masz dowód, że zmiana miała służyć fałszowaniu statystyk, proszę go pokazać. Sam fakt zmiany prezesa tego nie dowodzi. Tak samo ratingi Polski rzeczywiście są poważnym sygnałem ostrzegawczym. Moody’s we wrześniu 2026 r. obniżył rating Polski do A3, wskazując na pogorszenie sytuacji fiskalnej i rosnący dług. Przeciez o tym napisałem i nigdzie nie napisałem, że jest dobrze. Napisałem, jakie są liczby: PKB +3,6%, inwestycje +4,2%, a jednocześnie niska stopa inwestycji, wysoki deficyt i rosnący dług. Naprawdę nie trzeba mnie przekonywać Uboot, że sytuacja ma również ciemną stronę. Właśnie dlatego robię rachunek.
Jeżeli kwestionujesz którąś z podanych przeze mnie liczb - proszę wskazać którą. Wtedy mamy o czym rozmawiać. Jeśli natomiast liczby są prawdziwe, a wniosek z nich ma być dopiero przedmiotem dyskusji, to dokładnie do tego służy mój cykl.
@mjk1 Koniecznie obejrzyj, żeby wiedzieć kogo Tusk zatrudnia w najważniejszych polskich urzędach. To nie są polskie urzędy, to są polskie urzędy obsadzone przez obcych.
Ten wpis nie jest laurką Spike. Przytoczyłem liczby, a nie oceny: PKB w 2025 r. wzrósł o 3,6%, inwestycje o 4,2%, ale stopa inwestycji wyniosła tylko 17%. Jednocześnie dług sektora inwestycji rządowych i samorządowych doszedł do 59,7% PKB, a Fitch utrzymuje Polsce perspektywę negatywną, wskazując na wysoki deficyt i szybko rosnący dług. Moody’s we wrześniu 2026 r. nawet obniżył Polsce rating, choć perspektywę zmienił na stabilną. Czyli napisałem dokładnie to: gospodarka rośnie, ale finanse państwa są poważnym problemem. Jedno nie wyklucza drugiego.
Masz natomiast rację, że nie da się oceniać obecnych finansów bez uwzględnienia wcześniejszych decyzji: wydatków obronnych, inwestycji, tarcz covidowych, przejęć firm czy wcześniejszego zadłużenia. Tyle że to nie było przedmiotem tego wpisu. Będzie o tym miejsce przy analizie poprzedniego rządu. I właśnie dlatego będzie cały cykl. Każdemu ugrupowaniu zadam te same pytania i przyłożę tę samą miarkę. Wtedy dopiero będzie można zobaczyć, gdzie jest laurka, gdzie akt oskarżenia, gdzie ściema a gdzie po prostu rachunek.
A że tekst „zalatuje AI”? Cóż, AI też potrafi przepisać dane GUS-u. Ale ratingu Fitch ani długu 59,7% PKB chyba jeszcze sama nie wymyśliła. Kiedyś, żeby napisać taki tekst trzeba było pójść do biblioteki. W dobie Internetu wystarczyło wpisać dane w wyszukiwarkę. Teraz wpisując pytanie w tę sama wyszukiwarkę od razu włącza się AI i segreguje wszystkie wyniki. Nawet nie wiem jak to wyłączyć, ale też nie mam najmniejszego zamiaru tego robić. Jeżeli jednak chcesz, mogę napisać, że przed każdym wpisem biegnę do biblioteki, może ktoś uwierzy.