Opublikowane w tym tygodniu przez Główny Urząd Statystyczny wyniki badania koniunktury konsumenckiej za wrzesień br. w postaci dwóch wskaźników: bieżącego wskaźnika ufności konsumenckiej (BWUK), oraz wyprzedzającego wskaźnika ufności konsumenckiej (WWUK), choć niektórzy komentatorzy dostrzegają w nich poprawę, mogą być nieco mylące.
Bowiem oba z nich wciąż osiągają minusowe wyniki. Zaś dopiero, gdyby były „na plusie” można by mówić o faktycznej ich poprawie. GUS wyjaśnia zresztą, że „obydwa wskaźniki ufności konsumenckiej mogą przyjmować wartości od –100 do +100. Wartość dodatnia oznacza przewagę liczebną konsumentów nastawionych optymistycznie nad konsumentami nastawionymi pesymistycznie, natomiast wartość ujemna oznacza przewagę liczebną konsumentów nastawionych pesymistycznie nad konsumentami nastawionymi optymistycznie”
Tłumacząc to na „język polski” znaczy to, że skoro, od miesięcy zresztą, oba wskaźniki osiągają swoje wartości „na minusie”, trudno przyjąć, że obecny poziom BWUK (-10,8 pkt.) oraz WWUK (-7,9 pkt) stanowią jakąś poprawę. Nawet, gdy w porównaniu z poprzednim miesiącem, tj. sierpniem, BWUK wzrósł do −10,8 pkt. (z −11,3 pkt.). Przy czym wskaźnik wyprzedzający, mówiący o obecnym postrzeganiu przez gospodarstwa domowe ich przyszłej, czy też nadchodzącej sytuacji finansowej, spadł z -7,6 pkt. poprzednio.
O tym, dlaczego oba wskaźniki pozostają „na minusie”, skomentował w niepublikowanym wywiadzie dla naszego portalu ekonomicznego, filarybiznesu.pl, dr Jakub Rybacki, z Zakładu Ekonomicznych Analiz Empirycznych Akademii Leona Koźmińskiego:
- Powodów jest kilka. Na pewno ostatni wzrost cen paliw wywołuje obawy o to, jak będą wyglądały budżety domowe. Bo faktycznie więcej pieniędzy będziemy przeznaczać na koszty transportu, a mniej - na konsumenckie przyjemności. Będziemy więc musieli sobie więcej odmawiać na wydatki związane z pójściem do kina, czy przeznaczonych na jakieś bardziej wyszukane zakupy. Są zatem powody, by nasi konsumenci wyrażali swoje niezadowolenie z takiego stanu rzeczy, co się wyraża minusowymi wartościami obu wskaźników ufności konsumenckiej. Nie sądzę przy tym, by najbliższe miesiące przyniosły w tym zakresie jakieś większe zmiany w kierunku spektakularnej poprawy zarówno konsumenckiego wskaźnika bieżącego, jak i wyprzedzającego. Pamiętajmy, że (...)obecnie przeciętne wynagrodzenia rosną w dość umiarkowanym tempie i nie widać, aby w najbliższym czasie ceny paliw i energii miały ulec zmniejszeniu.
Z kolei eksperci PKO Banku Państwowego uważają, że spadek WWUK oznacza w odniesieniu do konsumentów, że „pogorszenie sytuacji finansowej przekłada się na gorsze oceny odnośnie do możliwości oszczędzania – coraz mniej ankietowanych deklaruje zdolność do oszczędzania, choć odsetek ten (63%) pozostaje na wysokim poziomie w ujęciu historycznym. Dane wskazują, że popyt konsumencki utrzymuje się na stabilnym poziomie, mimo trudniejszej sytuacji finansowej, co jest możliwe dzięki spadkowi stopy oszczędności, która w ostatnich kwartałach osiągnęła rekordowo wysokie wartości”.
Zaś zdaniem ekspertów Banku Pekao SA „możemy zauważyć wzrost oczekiwań inflacyjnych do najwyższego poziomu od sześciu miesięcy, bez wątpienia związany z wyższymi cenami paliw, oraz poprawę bieżącej skłonności do dokonywania ważnych zakupów. Tym niemniej, ogólna stabilność nastrojów sugeruje, że nie należy spodziewać się istotnych zmian, jeśli chodzi o dynamikę wydatków konsumpcyjnych”.
Co ciekawe w tym kontekście eksperci Erste Banku napisali: „wyniki oceniamy pozytywnie i są one dla nas pewnym zaskoczeniem. Początek miesiąca był dla konsumentów wymagający. Od 1 września ceny paliw gwałtownie wzrosły w związku z przywróceniem pełnej stawki VAT, po czym dalej rosły w ślad za ropą. Do tego napływające informacje geopolityczne nie sprzyjały optymizmowi. Znalazło to odzwierciedlenie w wyraźnym pogorszeniu ocen gospodarstw domowych dotyczących ich obecnej i przyszłej sytuacji finansowej (obie najniżej od kwietnia). Jednocześnie jednak gospodarstwa domowe lepiej niż w sierpniu oceniły obecną i przyszłą sytuację gospodarczą”.
Cóż, jak widać opinie eksperckie na temat minusowych jak by nie było wyników gus-owskich badań nastrojów konsumenckich mogą się różnić. Jednak zarówno BWUK, jak i WWUK, pokazują, że nie jest dobrze, gdy inflacja zaczęła rosnąć, ceny paliw i energii - również, a wcześniej dość mocno dostrzegalny wzrost płac - wyhamował.
Tymczasem przed nami zima, a rząd wciąż zwiększający i tak już rozdętą dziurę budżetową, przyczynia się wskutek swojej nieudolnej polityki do pogarszania się sytuacji finansowej gospodarstw domowych, a więc nas wszystkich.
...................................................................................
Rozumiemy się bez słów ;-)
dakowski.pl
LUDZIE TUSKA, MAFIA RUSKA!
TUSK’S PEOPLE, THE RUSSIAN MAFIA!
Całość na:
biuletynnowy.blogspot.com
Do krytyków reżimu Tuska przyłączył się znany w Polsce niemiecki satyryk Steffen Moeller z Wuppertal. Pewnie niechcący :)
AI Overview
Polska mimo ogromnego sukcesu gospodarczego nie jest wolna od problemów, na co otwarcie zwraca uwagę Steffen Möller, niemiecki aktor, pisarz i satyryk. W swoich komentarzach dotyczących współczesnego rozwoju kraju i fali przeprowadzek obywateli Niemiec do Polski podkreśla, że dynamicznie rozwijający się kraj „to nie jest raj”. [1]
Do kluczowych wyzwań i problemów, które dostrzega Möller oraz komentatorzy gospodarczy, należą:
Möller, który przez lata zyskał w Polsce status eksperta od relacji polsko-niemieckich, trafnie diagnozuje, że transformacja ekonomiczna przyniosła ze sobą wyzwania typowe dla bogatych państw zachodnich. [1, 2]
Czy interesują Cię konkretne wypowiedzi Steffena Möllera na temat różnic kulturowych między Polakami a Niemcami, czy chcesz dowiedzieć się więcej o jego najnowszych książkach i projektach kabaretowych? [1]
share.google