Jestem długo w polityce i rozumiem – myślę – o co w niej chodzi. Znam też stare amerykańskie powiedzenie ze świata polityki, iż kampania wyborcza rozpoczyna się następnego dnia po wyborach. Właśnie dlatego doskonale rozumiem, że oficjalnie zgłoszony przez największą partię opozycyjna postulat deportowania niepracujących obywateli Ukrainy w wieku poborowym ma charakter stricte wyborczy.
Rozumiem logikę ścigania się o elektorat z Konfederacją Korony Polskiej Grzegorza Brauna i Konfederacją Sławomira Mentzena oraz Krzysztofa Bosaka. Czy będzie to wyścig skuteczny – to inna sprawa. Rozpychanie się po prawej stronie sceny politycznej jest, nie ma co ukrywać, coraz trudniejsze, w sytuacji gdy nie ma już tylko jednej monopolistycznej formacji, jaką był PiS do roku 2019 (mowa oczywiście o ugrupowaniach parlamentarnych) lub dwóch, jakimi były PiS i Konfederacja do roku 2025, a nawet trzech: PiS, Konfederacja i Korona do roku 2026 i powstania Rozwój Plus.
Pozwolę sobie jednak, mimo oczywistego kontekstu polityczno-wyborczo-kampanijno-PR-owego zwrócić uwagę na kilka aspektów czysto merytorycznych. Zatem po kolei.
Po pierwsze: dotychczas deportowano cudzoziemców za przestępstwa, a nawet czasem wykroczenia, ale nie za niepracowanie. Po drugie: jak ktoś dziś nie pracuje, nie znaczy, że jutro nie podejmie pracy. Po trzecie: owi niepracujący (być może tylko chwilowo) Ukraińcy tu w Polsce wydają pieniądze na jedzenie, mieszkanie, zakupy etc., a więc nakręcają koniunkturę gospodarczą. Po czwarte: nie słyszałem o jakimkolwiek państwie, które deportowałoby ludzi za to, że nie pracują, choć oczywiście Rzeczypospolita mogłaby tu być prekursorem. Po piąte: deportowani obywatele naszego wschodniego sąsiada zasililiby Ukrainę jako siła robocza, co w sytuacji jawnego już przedstawiania przez Kijów planu bycia liderem naszego regionu kosztem Polski – byłoby wręcz skrajnie irracjonalne. Po szóste: przez wieki, zwłaszcza w okresie Pierwszej Rzeczypospolitej, nasza ojczyzna przyciągała ludzi ze Wschodu (rosyjscy bojarowie) i Zachodu (mniejszości religijne) – bo byliśmy oazą wolności. Czyżbyśmy teraz mieli zrezygnować z tego dziedzictwa, aby zasilić Ukrainę mięsem armatnim i ludźmi do odbudowy tamtejszej, a nie polskiej gospodarki?
Wpisuję te moje uwagi do sztambucha prawicowej opozycji. Rywalizowanie z Kijowem wymaga mądrości, a nie tromtadracji.
Artykuł ukazał sie w dwutygodniku "Prawda jest Ciekawa"
"Ukraińcy tu w Polsce wydają pieniądze na jedzenie, mieszkanie, zakupy etc., a więc nakręcają koniunkturę gospodarczą"
Jak nie pracują, a są w wieku poborowym, to mogą nakręcać gospodarkę na Ukrainie. Dotychczas znałem Pana posła jako zawziętego tępiciela Banderyzmu. Teraz widzę, że spółkuje z KKP Brauna i udaje, że nie jest tępicielem dla wyborczej agitacji :)
@u2....Właśnie dzisiaj padło pytanie ze strony pana Menzena.Dlaczego nie wiemy o pobiciu Polaków w grudniu w Suwałkach, w styczniu w Bytowie gdzie zamordowano Polaka? O ilu podobnych sprawach nawet nie wiemy? Mentzen podjął się interwencji poselskiej,bo nie chciał tego zrobić komendant policji.Czyli mamy czekać aż nas pobiją? Dziwne jest to,że komendant policji szczegółowo i wnikliwie ,,bada'' czy aby nikt z kręgu znajomych nie jest ksenofobem? Czy dojdzie do takiej sytuacji jak w przypadku Polaka? I pomyśleć,że tak niewiele dzieli nas od sytuacji w Wielkiej Brytanii?
"Dlaczego nie wiemy o pobiciu Polaków w grudniu w Suwałkach"
Nie śledzę pitawala suwalskiego. Bywam w Suwałkach okazjonalnie. Ale sprawa jest rzeczywiście bulwersująca. Chodzi o pobicie polskiego chłopaka w marcu.
dorzeczy.pl
Sprawa dla Mentzena: Pobicie polskiego dziecka w Suwałkach
youtube.com
[...]
Do zdarzenia doszło w marcu. Polscy chłopcy grali z Ukraińcami w piłkę nożną. Nie były to rozgrywki turniejowe, a zwykły mecz na osiedlu. Początkowo wszystko przebiegało po towarzysku. Sytuacja zmieniła się, gdy Ukraińcy zaczęli przegrywać. Zaczęli faulować i zachowywać się agresywnie. Nastolatkowie mieli zacząć także przepychać polskich nastolatków. W pewnym momencie jeden z Ukraińców strącił polskiemu nastolatkowi okulary. Gdy ten pochylił się, aby je podnieść, został mocno uderzony w twarz przez obywatela Ukrainy. Zaatakowany stracił przytomność. Następnie agresor – chłopiec trenujący sporty walki – wraz z kolegami uciekli. Na miejsce została wezwana karetka i policja.
Pobicie w Suwałkach. Mentzen: Odwrócenie roli sprawcy i ofiary
Rodzina poszkodowanego wskazuje, że po pobiciu działania policji i kuratorów objęły pobitego chłopaka oraz jego kolegów. Powodem było zawiadomienie o rzekomym znieważeniu Ukraińca ze względu na narodowość. Czynu tego mieli dokonać poszkodowany i jego koledzy z drużyny. Chłopcy, którzy grali we wspomnianym meczu towarzyskim wskazują, że do żadnego nieważenia nie doszło. Mentzen rozmawiał z nimi w Suwałkach. W materiale tłumaczą, że po prostu grali w piłkę i nie mieli żadnego problemu z tym, że w przeciwnej ekipie są Ukraińcy.
Matka chłopca z Ukrainy powiedziała, że narrację o znieważeniu podpowiedział jej prawnik jako linię obrony syna.
W dalszej części materiału Mentzen wskazał, że działania instytucji państwowych doprowadziły do odwrócenia ról sprawcy i pokrzywdzonego. Funkcjonariusze policji zostali wysłani do domu pokrzywdzonego chłopaka tydzień później. – To bulwersująca historia, w której państwo ze sprawcy robi ofiarę, a z ofiar sprawców, tylko dlatego, że napastnik był Ukraińcem – ocenił Mentzen. – Sprawa powinna być na czołówkach gazet. Powinni się nią zainteresować dziennikarze, politycy – powiedział poseł Konfederacji.
Kuratorzy mieli zadawać rodzinom polskich nastolatków uwłaczające pytania. – Na dzień dzisiejszy wygląda to tak, że w tej sprawie o pobicie ma być jakaś mediacja, a jeżeli chodzi o ksenofobię, to już chodzą kuratorzy po domach […], więc dla nas ta sprawa się odwraca w drugą stronę – mówi w materiale Mentzena ojciec pobitego chłopaka.
Chodzi o ucznia, który w szkole ma średnią ocen ponad 5 i wielokrotnie był na wyjazdach za granicą, gdzie miał kontakt z osobami z różnych kultur. Ponadto jego ojciec od ok. 20 lat zatrudnia Białorusinów. Rodzice zapewniają, że nigdy nie było z nim żadnych kłopotów, a zarzuty o rzekomą "ksenofobię" zostały po prostu zmyślone. Jak wspomnieliśmy, przyznała to zresztą matka nastolatka z Ukrainy.
PS. Był również rozbój i ciężkie pobicie w Suwałkach z użyciem maczety, ale to było w sierpniu ub. roku i nie podano narodowości 3 rozbójników. Takie historie się jednak zdarzają, ale nie są aż tak bulwersujące. Sprawcy są zatrzymani i mają postawione zarzuty. gov.pl