To ,co dzieje się teraz na południowej granicy Unii Europejskiej przypomina to,co działo się na wschodniej granicy UE. Wtedy atakowana była Polska oraz w mniejszym stopniu także Łotwa i Litwa - teraz Hiszpania. Wówczas atakującym była Białoruś przy logistyczno- politycznym wsparciu Rosji. Dziś jest nim Maroko ,przy wsparciu politycznym Izraela i USA. Oczywiście różne są intencje i zamiary tych,którzy w ten sposób destabilizowali najpierw Rzeczypospolita Polską i republiki bałtyckie, a obecnie Królestwo Hiszpanii. Mińskowi (i jego akuszerowi : Moskwie) zależało na uderzenia w nasz kraj ,dzięki któremu Ukraina przetrwała pierwsze najgorsze tygodnie i miesiące wojny w Europie Wschodniej. Oczywiscie dostawały też państwa bardzo niewielkie -Bałtowie ,którzy nie mają wielkiej siły w powstrzymywaniu planów Moskwy,ale są antyrosyjska ością w gardle. Teraz inny duży kraj UE (Hiszpania jest państwem nr w Unii, a Polska nr 5).
Źle życzę najbardziej lewicowemu premierowi na Starym Kontynencie -Pedro Sanchezowi,ale nie o lidera PSOE -partii hiszpańskich socjalistow tu chodzi ,a o jego ojczyznę. Zresztą on akurat z napływu muzułmańskich imigrantów jest najmniej niezadowolony : przecież jego towarzysze (i towarzyszki , zawłaszcza europoslanki ) partyjni wprost mówią o przyznawaniu obywatelstwa hiszpańskiego imigrantów z Afryki jako sposobie na wygraniu kolejnych wyborów. Sanchez zdecydowanie sprzeciwiał się wykorzystaniu lotnisko wojskowych w Hiszpanii przez Amerykanów w wojnie z Islamską Republika Iranu (oficjalna nazwa państwa Persow). Nic dziwnego zatem, że w tym konflikcie Waszyngton wspiera Rabat . Z kolei wyraźne opowiedzenie się Izraela za Marokiem wynika ze starej zasady : " wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem". Jeśli Madryt jako jeden pięciu krajów UE uznał państwo palestynskie ,a na dodatek był jednym pierwszych , którzy ogłosili bojkot festiwalu Eurowizji organizowanego przez Tel-Aviv - to nie dziwmy się zbytnio ,że Izrael wykorzystywał okazję do wystawienia rachunku.
Owe 72 tysiące muzułmańskich najezdzcow w hiszpańskiej enklawie Ceuta w ostatnich dniach nie jest bynajmniej pierwsza taką narodowo-religijna inwazja na to terytorium. Przecież już pięć lat temu dosłownie w kilka godzin zameldowało się tam osiem tysięcy,głownie młodych, Marokanczykow. Teraz odbyło się to na dużo większa skalę - Rabat uznał ,że mu wolno. Jednak już ponad pół wieku temu ,w roku 1975 roku Królestwo Maroka wyrzuciło obywateli Królestwa Hiszpanii z Sahary ! Skadinad przez dekady całe Madryt,obojętnie kto tam rządził, wspierał dążenia separatystyczne na Saharze Zachodniej,a więc w istocie rzeczy działał na rzecz uszczuplenia marokanskiego terytorium.
Najważniejsze jednak z naszego punktu widzenia jest olbrzymie podobieństwo owej "wojny hybrydowej" na dwóch krancach Europy. Przy udziałem innych państw zaangażowanych bezpośrednio i wspierających ,ale stosujacych podobną metodę destabilizacji państwa członkowskiego UE ,będące częścią świata Zachodu.
*Artykuł ukazał się na portalu "Wpolityce.pl"
"w roku 1975 roku Królestwo Maroka wyrzuciło obywateli Królestwa Hiszpanii z Sahary"
Durnie, pozbyli się cywilizowanych ludzi, do których teraz masowo uciekają.
AI Overview
To stwierdzenie jest niedokładne. W 1975 roku Maroko nie wyrzuciło siłą obywateli Hiszpanii, lecz przejęło kontrolę nad Saharą Hiszpańską w wyniku Zielonego Marszu oraz trójstronnego porozumienia madryckiego z Hiszpanii ejournals.eu, a wycofanie Hiszpanów odbyło się na drodze dyplomatycznej. [1]
Przebieg wydarzeń w 1975 roku
Hiszpańscy osadnicy i wojska opuścili ten region w sposób uporządkowany, a nie poprzez natychmiastowe wydalenie przez armię marokańską. [1]