Hasło „Patriotyzm jest wyższą formą humanizmu” nie było wytworem retorycznej przesady ani nacjonalistycznego uniesienia, lecz próbą uchwycenia fundamentalnej prawdy o naturze człowieka. Współcześnie jednak pojęcie patriotyzmu uległo głębokiej degradacji. Zostało oderwane od swoich antropologicznych i filozoficznych podstaw, a następnie sprowadzone do karykatury: podejrzanego sentymentu, reliktu przeszłości lub wręcz zapowiedzi totalitaryzmu. Taki zabieg nie jest przypadkowy. Jest on efektem długotrwałego procesu ideologicznego, który konsekwentnie podważa naturalne prawa człowieka do własności, rodziny i tradycji.
.

Polaku, bez Ojczyzny będziesz niewolnikiem, bo niewolnik nie ma ojczyzny (napisane raz dużą literą, bo chodzi o Sancta Mater Polonia, a raz małą, bo chodzi o ogólne pojęcie).
.
Patriotyzm, rozumiany klasycznie, nie jest ideologią ani konstruktem politycznym. Jest stanem naturalnym, wynikającym z samej istoty człowieka jako bytu społecznego, historycznego i dziedziczącego. Człowiek nie istnieje w próżni – rodzi się w konkretnej rodzinie, na określonej ziemi, w danej kulturze i tradycji. To zakorzenienie nie ogranicza jego wolności, lecz ją konstytuuje. Dopiero posiadając – ziemię, dom, ojcowiznę, język i pamięć – człowiek staje się podmiotem, a nie przedmiotem historii.
W tym sensie patriotyzm jest wyższą formą humanizmu, ponieważ broni konkretnego człowieka przed abstrakcją. Humanizm oderwany od ojczyzny łatwo przeistacza się w pusty uniwersalizm, w którym „ludzkość” znaczy wszystko, a realny człowiek nie znaczy nic. Patriotyzm przeciwnie – zakłada odpowiedzialność za to, co własne, dziedziczone i przekazane. Broni prawa do posiadania jako warunku wolności. Tam, gdzie nie ma własności, tam nie ma odpowiedzialności; tam, gdzie nie ma odpowiedzialności, tam rodzi się niewolnictwo.
Nowoczesne państwo opiekuńcze - socjalistyczne, przedstawiane jako triumf humanitaryzmu, w rzeczywistości systematycznie podkopuje to prawo. Rozrost fiskalizmu i wszechobecność podatków nie są neutralnymi narzędziami administracyjnymi, lecz mechanizmem podporządkowania. Do tego dochodzi wszelkiego rodzaju kontrola. Jeśli wszystko jest obciążone daniną, to nic nie jest naprawdę własne. Człowiek przestaje być gospodarzem, a staje się użytkownikiem – zależnym od decyzji aparatu polityczno-urzędniczego. Własność zostaje zastąpiona czasowym przywilejem, a wolność – iluzją bezpieczeństwa.
Nieprzypadkowo patriotyzm bywa dziś utożsamiany z nacjonalizmem, a ten z kolei z faszyzmem. To intelektualne uproszczenie służy zdyskredytowaniu samej idei przywiązania do ojczyzny. Pomija się fakt, że realne totalitaryzmy XX wieku wyrastały nie z kultury własności i tradycji, lecz z kolektywistycznych ideologii socjalistycznych, które niszczyły zarówno naród, jak i jednostkę. Człowiek bez ojczyzny, bez własności i bez pamięci historycznej jest najłatwiejszym obiektem manipulacji.
W miejsce patriotyzmu proponuje się dziś globalizm i „patriotyzm planetarny”, tzw. religię zieloną, czyli ekologizm. Jest to koncepcja pozbawiona sensu filozoficznego. Nie można kochać abstrakcji, za którą nie stoi realna odpowiedzialność. Ziemia jako planeta nie jest ojczyzną – jest przestrzenią życia. Ojczyzna natomiast jest dziedzictwem. Biedny mieszkaniec Bangladeszu nie staje się posiadaczem świata tylko dlatego, że żyje na tej samej planecie co miliarder z Zachodu. Prawa bez własności są fikcją i tu nie chodzi wyłącznie o własność materialna, lecz intelektualną i duchową.
Najgłębszym zagrożeniem pozostaje jednak relatywizm, który neguje istnienie prawdy obiektywnej. Jeśli nie ma prawdy, nie ma też dobra wspólnego, a jeśli nie ma dobra wspólnego, patriotyzm staje się niezrozumiały. Tymczasem klasyczna formuła „Amor Patriae Nostra Lex” ( taki napis nosiła na zbroi polska husaria) nie była hasłem wojennym, lecz wyrazem porządku moralnego, w którym miłość do ojczyzny była konsekwencją miłości do prawdy, rodziny i Boga.
Patriotyzm nie jest więc przeciwieństwem humanizmu, lecz jego dopełnieniem. Jest obroną człowieka konkretnego przed systemami, które w imię abstrakcyjnych idei odbierają mu to, co najbardziej ludzkie: dom, pamięć i wolność oraz religię.
.
Postscriptum
Pisać może każdy, czytać nie musi każdy!
.

Moją książkę pt. " Zgubny urok", można nabyć jako e-book (tanio) i w wersji papierowej (trochę drożej), oto link wydawcy, a tam wszystkie szczegóły dotyczące zakupu: ridero.eu
.
Moja strona internetowa, a tam kilka informacji o mnie i moich książkach, można coś przeczytać ciekawego, a nawet się wystraszyć (link): mareksikorskiksiazki.blogspot.com
.

Patriotyzm to piękna cecha i postawa.
Teraz rodzi się takie niewłaściwe pytanie: Czy XVII wieczna szlachta polska uważała chłopów za Polaków?
Teraz. Patriotyzm to wyższa forma nie humanizmu, tylko wspólnoty. Forma rozciągająca się zarówno poprzez ludzi jak i ich generacje, jak i poprzez szeroko rozumianą kulturę, a więc wartości, sztukę itd.
Każda wspólnota człowieka "zakotwicza" i jest jego "oparciem", począwszy od kobieta + mężczyzna, potem rodzina itd.
Człowiek mający oparcie we wspólnocie jest problemem dla władzy, dla każdej władzy "Po prostu wytworzymy taki stan ducha, taki stan emocji, że ludzie powiedzą chcemy to mieć" - o preparatach genetycznych firmy Pfizer i Moderna mówiła do Polaków władza w osobie ministra.
Człowiek nie istnieje indywidualnie, ale zawsze w relacji. W relacji do Boga, w relacji do innych ludzi z którymi w te relacje wchodzi. Od charakteru tych relacji niemal wszystko zależy. Czy będą twórcze czy destrukcyjne. Czy będą tworzyć wspólnotę, czy ją rozbijać. Życzmy sobie tego pierwszego, to lepsze dla wszystkich.
Aha. Patriotyzm ma jeszcze tę zaletę, że pozwala na zróżnicowanie FORM. Inni są ludzie innych ojczyzn i narodów. I to jest wartością.
"Biedny mieszkaniec Bangladeszu nie staje się posiadaczem świata tylko dlatego, że żyje na tej samej planecie co miliarder z Zachodu."
Zblazowany miliarder z Zachodu inwestuje na Wschodzie. Wyprowadza produkcję ze swojej Ojczyzny, ktorą gardzi, do biednego kraju ale z setkami milionów mieszkańców, czyli z tzw. tanią siłą roboczą i z tanimi surowcami. Podkopuje gałąź, na której siedzi na Zachodzie. Co prawda widzę w Polsce Kebaby obsługiwane przez przybyszów z Bangladeszu. Widziałem w Suwałkach i w podwarszawskiej miejscowości. Robią pyszne jedzenie. To wielowiekowa tradycja kulinarna. Inna od polskiej, nie znaczy że gorsza.