Nie będzie Polak pluł Ukraińcom w twarz i wybierał im bohaterów. Wybiorą ich Ukraińcom banderowscy naziści.
Nie ma nic dziwnego w tworzeniu przez Ukrainę panteonu narodowego. Wręcz jest godne pochwały. Problem nie w panteonie, tylko w manipulowaniu prawdą historyczną z pobudek politycznych. Te pobudki nie są geopolityczne, są ideologiczne.
Skoro sami nie potrafimy napisać własnej historii w zgodzie z prawdą, skoro nie prowadzimy żadnej własnej polityki opartej o współpracę, to staliśmy się przedmiotem polityki cudzej, która utożsamiła ukraińskość z banderyzmem. Nazistowska sicz jako dogmat państwowości ukraińskiej jest dla naszych wrogów sytuacją idealną.
Żeleński rzekomo sam wybrał sobie przyjaciół. Odwrotnie niż w piosence Andrzeja Garczarka – ostatecznie nie kierowanej do niego - „Przyjaciół nikt nie będzie mi wybierał” wybrał dla Ukrainy dosłownie przyjaźń spadkobierców „pruskich kaprali, Fryderyków” i jako wierny ich przyjaciel „pucuje śniedź pomników, na wieczną chwałę i pamiątkę”.
Poszukał tez wrogów i znalazł, bo jak nazista z nazistami z nami nie pogada. Niech gada z NAZIsynami i NAZIwnukami. To gwarancja komitywy. Projekt Mitteleuropa-NAZIeuropa-UE czeka.
To nie my szukaliśmy wśród Ukraińców potomków banderowców, tylko oni się z tym nazistowskim spadkiem utożsamili.
To wyklucza możliwość porozumienia, gdyż jedna strona składa jasną deklarację: zabijemy was, a druga o dziwo nie chce po raz drugi kłaść głowy pod topór. Niech mi ktoś powie, że to normalna propozycja współpracy, i że jest z korzyścią dla Ukrainy. O korzyść Polski nawet nie pytam.
W ramach pedagogiki wstydu padają słowa o polskim kompleksie wyższości, jakby różnice cywilizacyjne nie grały roli dla obu stron, podobnie jak zarzut o resentymenty w stosunku do obiektywnej prawdy.
Nie jest ani zasługą, ani winą polskiego społeczeństwa, że jesteśmy podlegli polityce UE i USA. To nie my o tym decydowaliśmy. Zadecydowano za nas. Faktem jest polityka proniemiecka i proamerykańska zamiast budowania własnego sojuszu geopolitycznego. Pada jednak zarzut, że to osłabia naszą wiarygodność w oczach władz Ukrainy. Jest w tym część prawdy, ale to podporządkowanie się USA nie przeszkadzało Ukrainie na korzystanie z dostaw opartych o tę polsko-amerykańską współpracę. Ukrainie brak zdolności do refleksji, że roszczeniowość i zwykła intelektualna nieuczciwość wyklucza możliwości współpracy. Czas przyznać, że pod względem mentalności łatwiej będzie ukraińskim banderowcom współpracować z Putinem, Netanyahu i unijnymi komisarzami.
W tej sytuacji nie ma co pisać na Berdyczów, który dzisiaj leży na Ukrainie. Wartość sojuszu z Niemcami jest mniejsza niż za czasów Becka i Hitlera. Z sąsiedzką Szwecją nie potrafiliśmy zacieśnić współpracy wojskowej przez 4 lata wojny. Najbardziej strategiczny jest kierunek północno-wschodni, na którym zadbano o konflikt z Białorusią, gdzie jawnie wtrącaliśmy się w jej sprawy wewnętrzne. Mimo to Białoruś wspomagana przez interesy Chin i USA przeciw Rosji jest naszym potencjalnym sojusznikiem, podobnie jak zagrożone przez Rosję Litwa, Łotwa i Estonia. Tu podporządkowanie polityce USA nie powinno przeszkadzać. Po 35 latach geopolitycznej śpiączki Polska nie ma co liczyć na współpracę z Ukrainą. Musimy kalkulować jej wrogość i tak traktować. Lepszy bity niż proszony mówi stare porzekadło.
Geopolityka determinuje wzajemne korzyści, ale brak na to perspektyw z powodu ideologicznej fiksacji Ukrainy. Czas z tej najlepszej geopolitycznie opcji zrezygnować i wybrać drugą – wcale nie alternatywną geopolitycznie, bo stale równoległą - opcję skierowaną na Białoruś, Litwę, Łotwę i Estonię. Tylko tą drogą można trafić do serca Moskali.
dakowski.pl😡⚫️
Oficjalnie utożsamiają się z ludobójcami świadomi tej statystyki, skoro programowo, na wszystkich szczeblach władzy blokują ekshumacje, by głosić narrację (w sensie hagady) o bohaterstwie w walce z Armią Czerwoną. Jest tylko 6% zabitych krasnoarmiejców, bo to nie oni byli głównym, bezbronnym celem. Tego nie da się jednak ukryć, bo zbyt wielu świadków uciekło, a nawet w dzisiejszej Polsce jest pamięć o wymordowanych wsiach za Sanem i pustki na tych terenach.
Dlaczego jednak nie mówi się o niby Polakach ze szczytów władzy którzy blokują ekshumacje? Co sądzić o niby profesorze Pawle Kowalu który podczas ekshumacji zabraniał dziennikarzom dostępu do szczątków ofiar tylko dlatego by nie uwiecznili śladów bestialskich tortur na dzieciach,kobietach i starcach? A ten osobnik kandyduje przecież na prezydenta Krakowa. Rzeczywiście ,wspaniała polska kandydatura na to stanowisko.
To jest nasz wewnętrzny problem, że nie mamy suwerenności i od 37 lat nie ma ośrodka władzy, który prowadziłby politykę propolską. Mamy we władzach agentury i zdaniem lansowanego Leszka Millera Paweł Kowal jest związany z wpływami Ukrainy. Nie bezpodstawnie. Polityka względem Ukrainy nie różniła się zresztą od polityki względem amerykańskich ośrodków żydowskich i Izraela, czego dowodem jest przeróbka pod ich dyktando ustawy o IPN.
Prawda historyczna jest wyciszana w Polsce w imię polityki historycznej. Temat Wołynia jest nagłaśniany, bo jest wygodny do lansowania się na patriotów, ale wcześniej był wyciszany, żeby Ukraińcy się nie obrazili, że są wśród nich potomkowie morderców. Budowa współpracy na kłamstwie nie sprawdziła się. Zadziwiające, nieprawdaż? To nie są jednak autorskie pomysły polskich polityków, skoro była wyraźna asymetria w stosunkach polsko-ukraińskich i polsko-białoruskich. Nie jeden Kowal w polskiej polityce.
Daleko nie trzeba szukać, nawet na NB są banderowskie cymbały. Największy to @kaczysta. Broni banderowców jak niepodległości i jakoś nikomu to nie przeszkadza, oprócz mnie.
Tego moje oczy nie widziały, więc sercu nie żal.
lepszy banderowiec niz sowiecki parch typu ruskiewitz
Polska klasa polityczna jest słaba,ale Ukraińcy nie docenili polskiego społeczeństwa.Ukraińskie ,,elyty'' słusznie oceniły rzad Tuska jako słaby ,leniwy i spolegliwy,ale nie przewidziały,że ich narastające lekceważenie i obrzydliwa arogancja dotknie miliony Polaków.Polacy poczuli się oszukani jak w zawiedzionej miłości-,, przyjąłem cię pod swój dach, zaopiekowałem,nawet pokochałem a ty zdradziłaś''.Pękł kredyt zaufania i cierpliwość na chamstwo władz Ukrainy wobec Polski i nie zostanie to już zapomniane. Od 2022 roku Polska poniosła ogromny ciężar pomocy Ukrainie.Z danych rzadowych- 310 mln dolarów przekazane bezpośrednio , 219mld dolarów na utrzymywanie uchodźców, Związku Ukraińców i skautingu Ukrainy w Polsce,jeszcze nie podano ile daliśmy w sprzęcie militarnym.Czy strona ukraińska w ogóle nie rozumie komu i ile zawdziecza?
Taka "ocena" "elit" Ukrainy jest od pierwszego Tuska, przez rządy "dobrej zmiany" po dzisiaj. W tym czasie propaganda banderyzmu rozwijała się systematycznie i bez sprzeciwu ze strony sług Ukrainy. Dopiero sprzeciw Prezydenta Nawrockiego sprawił, że temat stał się głośny. Mamy jednak do czynienia z ciągłością procesu, który był zamiatany pod dywan miotłą politykierstwa historycznego. Teraz już wolno głośno mówić na ten temat w mediach. Nie ma już ruskich onuc, ale pedagogika wstydu nadal jest uprawiana. Z taką występuje obecnie, ku mojemu zdziwieniu, Dr Jacek Bartosiak zarzucając słusznie naszym władzom nieudolność, ale przy okazji nam - Polakom - nierealne oczekiwania, kompleks wyższości, resentymenty historyczne. youtube.com
Uważam to za odwracanie kota ogonem, bo nie po stronie polskiej leży źródło współczesnego konfliktu. W 29min.27 sek. dr Bartosiak stawia pytanie co my chcemy uzyskać? Odpowiedź jest oczywista i nieeskalująca: Oprzeć relacje na prawdzie a nie na jawnej wrogości. To nie dotyczy tylko Ukrainy. Dość oczywiste, że dwustronna współpraca jest możliwa na zasadach nierównowagi, nieuczciwości, agresji i pogardy, a przede wszystkim na fałszywych założeniach. Takie relacje mieliśmy z ZSRR, a teraz mamy z UE. Efekty są widoczne – rujnujące dla obu stron.
Bartosiak z Budziszem często jeździli do Kijowa i spotykali się np. z Jermakiem. Ich lobbing na rzecz Ukrainy wygląda na sponsorowany. Poza tym to dwóch nudziarzy.
Mnie nie nudzą, ani nie oczekuję nieomylności. Dobry adwokat próbuje znaleźć rozwiązanie kwadratury koła, ale zrzuca w tym wypadku winę na nas, ale to nie my propagowaliśmy tezę o pierwocinach ukraińskiej państwowości w banderyzmie.
Mam bardziej wiarygodną podpowiedź geopolityczno-historyczną, bo dziel i rządź to nie jest syndrom naszych czasów.
Motywy, metody i efekty działania austriackich zaborców są znane. Natomiast jeśli ktoś wierzy w rzekome spontaniczne powstania chłopskie czy kozackie, to urąga rzeczywistości. Nie przypadkowo w 1644r. wybuchło powstanie, a jakże chłopskie, na drugim końcu jedwabnego szlaku, które zmieniło dynastię Ming na dynastię Quing. Ograniczyło to wpływy misji jezuickich w Chinach, w tym na dworze cesarskim, jakie miały miejsce w czasach cesarza Chongzhena i jezuity Matteo Riciego.
misyjne.pl