Dnia 18 czerwca 2026 roku okradziono mnie w Budapeszcie. Stało się to w dzień, czyli ok. godz. 18:00, na trasie tramwajowej w pobliżu Parlamentu. Straciłem dokumenty, karty kredytowe i płatnicze, różne legitymacje, klucze do domu i samochodu oraz pieniądze.
O tym opowiadam w poniższym podcaście, lecz też daję dobrą radę wszelkim turystom.
Niech świat wie o tym, lecz tenże świat nie okazał mi współczucia, a pomoc ograniczyła się tylko do obciążenia mnie sporymi kosztami z tytułu pewnych prawnych poczynań, mimo że byłem osobą pokrzywdzoną i przez to bez żadnych środków pieniężnych - paradoks czy prawdziwe oblicze tego mizernego padołu łez?
Złoczyńcom przebaczyłem!
Ta publikacja jest ostrzeżeniem i też dobrą radą! Uważajcie na swoje portfele!
.
.
Sic transit gloria mundi!
Straciłem:
klucze do domu,
klucze do samochodu,
dowód osobisty,
prawo jazdy,
legitymację EKUZ,
legitymację SHS,
kartę płatniczą,
kartę płatniczą drugą,
kartę kredytową,
kartę kredytową drugą,
oraz 500.000 forintów.
Otrzymana pomoc ze strony państwa polskiego:
1,5 litra taniej wody,
90 euro jako pożyczka na zapłacenie za paszport tymczasowy
(zwrot na konto MSZ w ciągu 14 dni), z możliwością wysłania pisma o łaskę, czyli anulowanie.
.
Ta publikacja, choć może zabawna, niech będzie ostrzeżeniem i też dobrą radą!
Uważajcie na swoje portfele!
.

Wracam z Budapesztu jako żebrak, lecz z księżniczką, a wiary w Naród Węgierski i dobrych ludzi nie straciłem! (fot. własna i AI)
.
Mimo kradzieży i osobistym spotkaniem się z machiną biurokracji ducha nie zgasiłem.
Następnego dnia zwiedzałem Muzeum Sztuk Pięknych w Budapeszcie, a bilet kupiłem wcześnie online - miałem szczęście, link: W Muzeum Sztuk Pięknych w Budapeszcie
.

Niesamowite!!! Złodzieje w Budapeszcie!!! :-)))
A jakie oblicze pokazuje Budapeszt dniem?
To przykry przykład, że we współczesnej rzeczywistości nie można liczyć na żadną pomoc ani państwa, w którym był incydent ani na nasze polskie państwo. A nie przepraszam można liczyć na pożyczkę zwrotną i łyk wody. Smutne.
Trza napisać do wodza Tuska. On tego nie wie bo by zapobiegł konsularnym nieścisłością. Note bene zawsze tam kradli ulicznicy.
Mnie obrobili w metrze w Rzymie w 2004. Zrobili sztuczny tłok. Młoda Cyganka siedziała na podłodze i patrzyła ludziom na kieszenie. Ja miałem Nokię, taki fikuśny telefon komórkowy w kształcie muszli morskiej, chyba 7600 (38+38=76). Jest w Panteonie najdziwniejszych telefonów :) Nawet nie poczułem jak mi go zaiwaniła. Przezornie portfel i dokumenty miałem głęboko za pazuchą i w różnych miejscach:) Cyrk zrobiłem na policji w Rzymie, gdzie udałem perfetto Italiano, Italiano verro, bo powiedziałem dwa zdania idealnie po włosku i mnie pierwszego wzięli na spytki żandarmi. Potem udawałem durnia i mówiłem tylko po angielsku. Napisałem im na kartce modus operandi Cygańskiego gangu i podałem numery fabryczne telefonu, tzw. IMEI :) :)