Na takie właśnie miano -underdoga - zasłużyła Maja Chwalinska. Nikt na nią nie stawial,a ona podbiła Paryż. Jest czwartą Polką w finale w stuletniej niemal historii turniejow Wielkiego Szlema. Tu sprostowanie dla zagranicznych mediów i niestety niektórych krajowych,które piszą ,że jest to trzecia polska finalistka turniejów wielkoszlemowych po Agnieszce Radwanskiej i Idze Świątek. To brak znajomości historii tenisa i polskiego w nim udział . Przecież pierwszą finalistka aż trzech turniejów Wielkiego Szlema -we Francji,Anglii i USA -była Jadwiga Jędrzejowska . Ba,wygrała ona nawet Wielkiego Szlema,tyle ,że w deblu . Było to tuż przed II wojną światową i był to też Rolland Garros (1939 rok).
Wróćmy jednak do naszej małej,bo liczącej tylko 164 cm ,ale z wielkim sercem Maji Chwalinskiej. Awans o 93 miejsca w klasyfikacji ATP w.jednym turnieju jest jednym z najbardziej spektakularnych w dziejach tego sportu . Maja jest sobą: jest bardzo szczera,skromna, wciąż pozbawiona wody sodowej. Ta jej autentyczność obok olbrzymiego sukcesu sportowego spowodowały ,że stała.się nie.tylko bohaterką mediów sportowych ,ale w ogóle także tych,które sportem zajmują się sporadycznie. Ba,panna Maja stała się bohaterką Polaków-bo my,Polacy kochamy zwycięzców,ale też jednak potrafimy docenić naturalność, skromność,brak zadęcia - a tym wszystkim właśnie dysponujemy Chwalińska.
Sukces Polki przełożyl się na pierwszy w dziejach polskiego tenisa fakt zameldowania się w pierwszej "setce" rankingu ATP aż czterech Polek. Mamy teraz więcej niż Francja czy Australia(nie liczę "importowanych" do różnych państw Rosjanek. To duża rzecz nie tylko w.wymiarze czysto sportowo- wynikowym. Także,gdy chodzi o promocję kobiecego tenisa. Także gdy chodzi o werbowanie do tej dyscypliny kolejnych adeptek,które będą chciały być takie,jak Iga ,Maja czy Magdy (Frech czy Linette). A.co.za tym idzie ich rodziców ,którzy generalnie od dekad są sponsorami tego sportu. Bez nich sukcesy naszych dziewczyn,ale też Łukasza Kubota, Jerzego Janowicza czy Huberta Hurkacza nie byłyby możliwe. Pamiętajmy zatem,że bohaterami ostatniego Rolland Garros byli w wielkiej mierze państwo Chwalinscy,nie tylko ich wspaniała córka.
Artykuł ukazał się w "Gazecie Olsztyńskiej"
"sukcesy Janowicza i Hurkacza" oraz Igi....aaaa! jeszcze Kubota...i jeszcze tego ....poprawność mi nie pozwała
go wymienić...
Panie Czarnecki! Pan sie nie znasz na NICZYM! A juz na tenisie zupełnie.
PS.Fibaka miałem na myśli...
Maja dostała dziką kartę do Wimbledonu :-))