Prezydent Karol Nawrocki dał się już poznać jako Duda 2.0 z aktywności o sile 90%Trzaskowskiego w charakterze długopisu Tuska, ale należy docenić jego rolę jako Wałęsy2.0. Dlaczego? Ponieważ już był „za a nawet przeciw”, gdy ustawy o budżecie, kasach rejestrujących i reformie Państwowej Inspekcji Pracy podpisał i skierował do Trybunału Konstytucyjnego. Teraz wziął się za „wspieranie lewej nogi”.
Prezydent IIIRP powołuje kolejną radę złożoną z lewicy. Z lewicy, bo nikogo innego nie znajdzie w sejmie, z którego zamierza ją zaczerpnąć. W dodatku zwołuje ją w sprawie nowej konstytucji. Zatem utrwalacze władzy ludowej mają się wypowiadać we własnej sprawie, czyli w obronie własnych lewicowych dokonań i ciągłości z „wyzwolonym” przez Stalina PRLem. Na co nam Konstytucja z 23 kwietnia 1935r., skoro możemy honorować PKWN i jego następstwa? Już PKWN w wersji2.0 kierował się zasadą Wałęsy: „Proponuję, żebyśmy uzgodnili 10 laickich przykazań” i mamy w efekcie konstytucję „kwietniową”, tyle że z 2 kwietnia 1997r.
Jest więc niewątpliwie „plusem dodatnim”, że Prezydent Nawrocki zainteresował się podstawą konstytucyjną bytu państwa, ale niewątpliwie „plusem ujemnym” jest, że zamierza „dokonać zwrotu o 360 stopni”. Pozostaje go usprawiedliwić, że być może „nie chce, ale musi”.
Znów mamy klasykę gatunku - „otacza się ludźmi lewicy”. Brzmi groźnie, prawie jak tajna loża marksistów w piwnicy Pałacu Prezydenckiego, tylko drobny problem - jakimi konkretnie ludźmi? Nazwiska? Funkcje? Cokolwiek poza mglistym lewactwem? Czy może mamy uwierzyć na słowo, bo MM tak czuje w kościach? Na razie wygląda to tak: wszyscy są z lewicy, bo ja tak mówię. Świetna metoda analizy - szybka, wygodna i całkowicie odporna na fakty. Dalej jest jeszcze lepiej. Porównania lecą hurtowo: Duda 2.0, Wałęsa 2.0, PRL, Stalin… Jeszcze chwila i zabraknie tylko kosmitów albo Atlantydy, żeby domknąć zestaw. To już nie jest komentarz polityczny, tylko bagno publicystyczne - kto wrzuci więcej historycznych analogii, ten wygrywa. I ten dramatyczny ton, jakby powołanie jakiejś rady było początkiem odbudowy PKWN w wersji deluxe. Naprawdę? Może najpierw sprawdźmy, kto tam faktycznie jest, zanim ogłosimy powrót do 1944 roku?
Reasumując. Dużo wielkich słów, dużo emocji, zero konkretów. Jeśli naprawdę lewica przejęła wszystko, to chyba nie powinno być problemu z podaniem choć trzech nazwisk. Czekam z niecierpliwością - najlepiej bez porównań do Stalina.