Dziś inaczej niż co tydzień : nie będę stawiał tez czy opisywał,ale zadam pytania . Prosto z mostu,jak to ja.
Zaczynamy tę jazdę bez trzymanki . Gramy jako Polska mecz tenisowy z naszym wschodnim sąsiadem w ramach nieoficjalnych mistrzostw świata tenisistek. Nie przyjeżdżają dwie najlepsze zawodniczki. W rezultacie przegrywamy. Z nimi szanse na wygraną byłyby spore -choć i tak, stawiając sprawę uczciwie,nie byłoby ono oczywiste. Kalendarz indywidualny okazał się ważniejszy niż reprezentowanie barw narodowych. Nie pierwszy i nie ostatni raz. Pytam naiwnie : czy tak musi być ?
Jednocześnie zauważyłem ciekawą tendencję . Nieobecność Igi Świątek została przez media właściwie od razu rozgrzeszona. Złość skupiła się na 39 rakiecie świata -Magdalenie Fręch . Pytam zatem : skoro po cichu usprawiedliwiamy polską rakietę nr 1 to czemu tej samej taryfy ulgowej nie stosujemy wobec naszej rakiety nr 2 ? Podwójne standardy ? Syndrom świętej krowy ? Jeśli już jest medialny pregierz to wobec obu,a nie jednej. Nawet jeśli zasługi panny Igi są wielokroć dla biało- czerwonego tenisa większe niż niż panny Magdy. Jeśli oczywiście uznamy ,że można mieć pretensje o nie granie dla barw narodowych,gdy w tej dyscyplinie -inaczej niż w piłce nożnej - nie ma specjalnych przerw "na reprezentację". To były pytanie pierwsze i pytanie drugie,oba tenisowe.
Czas na pytanie trzecie. Tym razem futbolowe. Jak to jest ,że dwa kluby Ekstraklasy z jednymi z najwiekszych budżetowe zamiast bić się o mistrzostwo i europejskie puchary rozpaczliwie walczą o utrzymanie ? Według wszelkich znaków na ziemi i niebie conajmniej jeden z nich spadnie z najwyższej klasy rozgrywkowej. Chodzi oczywiście o Legie i Widzew. I związane z tym pytanie czwarte : jak to jest ,że klub ,który wydał w przerwie zimowej największe pieniądze na transfery jest jedną z "czerwonych latarni" Ekstraklasy ? Rzecz jasna chodzi o RTS (Robotnicze Towarzystwo Sportowe) Widzew Łódź ?
Pytanie piąte i ostatnie . Pewnie dla części Szanownych Czytelników nieoczywiste,ale dla ekspertów jak najbardziej na czasie. Dlaczego trener kadry w naszym najbardziej "eksportowym" sporcie zespołowym czyli siatkówce powołuje do reprezentacji "po uwazaniu" , preferuje "swojaków" ,obnosi się ze swoimi antypatiami ,jeśli chodzi o szereg zawodników ? A potem narzekamy,że "zabrakło tak niewiele" do olimpijskiego złota w Paryżu czy złotego medalu na siatkarskim Mundialu w Manili na Filipinach (wygraną z Włochaminw półfinale w zasadzie niemal gwarantowalaby ostateczny triumf na MŚ )?
Powtórzmy za księciem duńskim Hamletem :"oto jest pytanie ! " . Do tego razy pięć...
*Artykuł ukazał się w "Gazecie Olsztynskiej"