Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Media a niepodległość (tekst z 1993 roku, a jaki aktualny)

Teresa Bochwic, 06.03.2026

Poniższy tekst wygłosiłam w 1993 roku na wielkim zjeździe krakowskiego pisma "Arka", które wkrótce zmieniło tytuł i część redakcji na "Arcana" i istnieje do dziś. Może Państwa zainteresuje a może nawet zainspiruje. Zjazd był wspaniały, byli "wszyscy", w każdym razie wszyscy z tej strony, że tak powiem, obiad przepyszny i przebogaty (i pieczony kurczak, i kotlet na każdym talerzu plus dwie surówki i domowe ciasto na deser) podawały Siostry Serafinki. W dwudziestolecie Arcanów" też byłam w Krakowie (a bywam tam nieczęsto, nawet nie raz na rok, choć miasto przepiękne, nieco poplątane tylko).

Tekst jest trochę przestarzały, a nawet staroświecki, został trochę skrócony. Zaznaczam w nim bardzo widoczne już wtedy tendencje. Może trochę w nim skrzywdziłam Krzysztofa Czabańskiego :)), szefa Komisji Likwidacyjnej komunistycznego koncernu RSW "Prasa-Książka-Ruch", wówczas niemal monopolisty na rynku prasowym i wydawniczym. Wszystko przez to, że za mało mi wtedy mówili, a z mojej pozycji myszki małej nie wszystko wtedy sama widziałam.

 =======================

W paru słowach przypomnijmy na początek sytuację prasy w PRL. Jej zasadniczą cechą było centralne sterowanie, kompletne podporządkowanie cenzurze, która nie tyle zabraniała czegoś drukować, ile wszystkie informacje i myśli trzymała w „niewoli”, by je zwalniać zależnie od potrzeb partii i kreowanego przez nią obrazu świata poddanych.

Po 1989 roku powołano Komisję Likwidacyjną RSW, której celem miało być rozbicie prasy komunistycznej. Było to trudne zadanie i moim zdaniem komisja nie wywiązała się z niego w sposób zgodny z oczekiwaniami społecznymi. Skutkiem działania komisji było m. in. oddanie wielu tytułów postkomunistycznym zespołom redakcyjnym, bez ustanowienia nowego redaktora naczelnego, i tolerowanie sprzedaży pism przez spółdzielnie (przeważnie redaktorom naczelnym) za bezcen. Reszta zaś znajdowała się już w rękach lewicy dawnej opozycji.

Kiedy powstał „Nowy Świat", nie otrzymał najmniejszej nawet pomocy lokalowej, organizacyjnej czy finansowej ze strony Komisji Likwidacyjnej RSW Prasa. Żadnej pomocy nie otrzymała „Polska Dzisiaj" Jerzego Mikke, któremu nadludzkim wysiłkiem udało się wydać kilka numerów tego pisma. Pytanie o pomoc ze strony Komisji dla „Gazety Polskiej" Wierzbickiego wzbudziłoby śmiech nawet na tej sali. Niewidzialna ręka rynku wciągnęła już niektóre z tych pism w odmęty i zapewne utopi wiele innych, które jeszcze się pojawią…

Niewidzialna ręka dofinansowuje także różne pisma; mamy dzięki niej dziesiątki lokalnych gazet walczącego postkomunizmu. Mamy również „Tinę”, ,,Dziewczynę", ,,Bravo" i zalew niewiarygodnie prymitywnej, sprzedawanej po dumpingowych cenach prasy zachodniej, szczególnie niemieckiej, która rozprowadza tutaj swoją kolorową papkę, by wejść na rynek ogłoszeniowy, a tym samym na rynek zbytu własnych towarów. Bo nie chodzi o to, żeby sprzedać „Tinę", na której się nie zarobi, tylko żeby nakręcić koniunkturę na zachodnią stal i utrzymać miejsca pracy dla robotnika zachodnioeuropejskiego. Polska prasa zdominowana jest zatem przez lewicę, postkomunistów, albo przez zachodni biznes. 

Tak ułożyła sprawy Komisja Likwidacyjna, jej działania i zaniechania. Tyle tytułem wstępu.

Co buduje niepodległość?

Na początek zadajmy pytanie: co buduje niepodległość, co służy wewnętrznej wolności człowieka, a tym samym pozwala zachować suwerenność zewnętrzną?

Po pierwsze jest to poczucie TOŻSAMOŚCI. Poczucie tożsamości to podstawowy warunek życia i funkcjonowania, i to już na poziomie komórki. Poczucie tożsamości i identyczności w gatunku ludzkim tworzy się za pomocą kultury, historii i tradycji - będzie to wiedza o przeszłości, zrytualizowane sposoby dobrego działania, skutecznego postępowania, przy zachowaniu przyjętych wspólnie zasad. W skład tradycji wchodzi wyznawana wiara. Ogranicza ona samowolę jednostek przez wbudowanie zasad w system wartości. Poczucie tożsamości: jestem sobą, jestem ważny, mam przodków, mam korzenie, historię, obyczaje, mam zasady, wierzę w coś nade mną, zasługuję na szacunek innych. Jestem wolny z natury, a przynajmniej chcę być wolny. 

Prasa, podobnie zresztą jak literatura narodowa, powinna to poczucie utrwalać, w żadnym wypadku nie podważać go. Tymczasem nasza prasa podważa szacunek Polaków do samych siebie, odrzuca tradycję, unieważnia nas [wyr.- JK]. Żąda europejskości, wmawia ksenofobię - gardzi, zamiast wskazywać błędy.

Po drugie - niepodległość, wolność buduje również DOBRA KONDYCJA MORALNA Zapewnia ją umiejętność odróżnienia dobra od zła i związanie swego postępowania z systemem etycznym, wykształcenie w sobie sumienia. Sprzyjają jej właściwe dla danego społeczeństwa wzorce bohaterów i zachowań godnych podziwu i szacunku. Właściwe dla danej kultury, dla danego narodu. W kulturze europejskiej, w której kręgu znajdujemy się, będzie to 300 Spartan spod Termopil, Aleksander Macedoński, Chrystus, Wilhelm Tell, Tristan i Izolda, jakkolwiek szokująco brzmi to zestawienie; to wzory bohaterów, tych którzy umieli kochać, zdobywać i poświęcać się dla innych. W kulturze polskiej będzie to Zawisza Czarny, Kościuszko, Staś Tarkowski, ojciec Kolbe, ksiądz Popiełuszko, był Wałęsa - czyli ludzie patriotyczni, prawdomówni, niezłomni. Oczywiście, nie aspiruję do wyczerpania przykładów.

Dobrą kondycję moralną zapewnia wreszcie jednoznaczność, uporządkowanie chaosu. To jest białe, a to czarne, jak Chrystusowe tak-tak, nie-nie. Nie przeczy to bynajmniej zrozumieniu złożoności świata, ludzkich losów, pojmowaniu daremności niektórych wysiłków - cokolwiek składa się na rzeczywistość, jakkolwiek potoczą się czyjeś losy, jakkolwiek jesteśmy w stanie zrozumieć i wybaczyć najstraszniejsze zbrodnie, zdrady i podłości - zbrodnia jest złem, zdrada i podłość pozostaje zdradą i podłością. Wymaga przejścia swej zwykłej drogi: nazwania, uznania, rachunku sumienia, wyznania żalu i skruchy, pokuty, zadośćuczynienia, aby doszło do wybaczenia, zapomnienia. Kto zaprzecza istnieniu tej drogi, kto chce ją skrócić lub pominąć niektóre jej etapy, ten sytuuje siebie poza kręgiem kultury europejskiej, działa też na niekorzyść społecznej kondycji moralnej.

Po trzecie: WIEDZA I DOBRE ROZPOZNANIE RZECZYWISTOŚCI - to również element budowania wolności. Prawda wyzwala, powiedział Chrystus. Nie ma niepodległości ducha bez prawdy, bez rzetelnej wiedzy o zdarzeniach i o czynach, a przecież to informowanie jest zadaniem prasy.

Po czwarte: WIĘŹ SPOŁECZNA. Jej budowanie, troska o nią. Pomaga ona zapobiec atomizacji życia społecznego, alienowaniu się ludzi i anomii społecznej z wszelkimi jej konsekwencjami patologicznymi. Oprócz takich spraw, które tu pozostają nieco na uboczu, jak dbałość o rodzinę, o demokratyczne sposoby funkcjonowania życia publicznego, o stworzenie praw na bazie moralności, chciałam tu zwrócić uwagę na to, co służy budowaniu i utrzymaniu więzi społecznej:

1. zaufanie do liderów na każdym poziomie grupy społecznej; wiara, że ich cele, sposoby działania i intencje zgodne są z wyznawanymi przez grupę;

2. zaufanie do środków przekazu - że prasa, radio, telewizja mówią prawdę, że ich celem jest powiększenie wiedzy o aktualnym świecie, że wyznają podobną do naszej hierarchię wartości, że to samo jest dla nich ważne, co dla nas;

3. zaufanie do własnych tradycji, do swoich, miejscowych sposobów życia, świętowania, rozpaczania, manifestowania uczuć i poglądów.

 Ten ostatni element budowania więzi społecznej w kontekście prasy oznacza np. oczekiwanie, że prasa będzie świętować to, co świętuje społeczeństwo. Że np. będzie się pisało o Zielonych Świątkach czy o Bożym Ciele - nie traktując ich jako „dni kultu i widowiska”, ale jako wyraz uznanego społecznie sacrum - a nie o św. Patryku, Walentynkach czy innych uroczystościach protestanckich czy buddyjskich i nie będzie ich propagować jako wzorców zachowań społecznych. Że w dzień rocznicy napaści hitlerowskiej na Polskę telewizja pokaże coś, co upamiętnia bohaterską obronę Polaków, a nie film o męczeństwie niemieckich żołnierzy (jak to miało miejsce trzy lata temu).

 Oczywiście, ze stosunkiem do prasy np. w Polsce wiąże się ściśle stosunek Polaków do uczenia się. Polak może się uczyć, dowiadywać o nowościach, podpatrywać, urządzać mieszkanie tak jak na Zachodzie, chwytać nowinki cywilizacyjne, ale nie znosi być pouczany, nawet przez tych, których szanuje, i jeżeli go pouczają, bardzo szybko tracą ten szacunek. Taka wada narodowa, jak to się mówi. Ale zaufanie do środków przekazu polega również na tym, by unikały one pouczania.

Rola prasy

 Skoro już ustaliliśmy, co służy wolności, a więc i budowaniu niepodległości, popatrzmy, jaka jest nasza prasa i co ona społeczeństwu oferuje w tym zakresie. Zadania prasy da się podzielić na cztery role: informacyjną, edukacyjną, wzorotwórczą, rozrywkową. Jak widać z tego podziału, wszystkie te rodzaje odnoszą się bezpośrednio do naszego pytania: co służy budowaniu niepodległości? Bo to właśnie prasa pomaga albo przeszkadza w budowaniu poczucia tożsamości i odrębności, w ugruntowaniu dobrej kondycji moralnej, umiejętności odróżniania dobra od zła i kształtowaniu sumienia. Prasa lansuje wzorce zachowań, rozrywek i wzorce bohaterów, i zależnie od upodobań prowadzących pisma redaktorów TV i radia będzie to Rambo albo Aleksander Macedoński, Jaruzelski albo Fieldorf.

 Prasa pomaga wydobyć się z chaosu informacyjnego, albo zanurza w nim jeszcze bardziej, pomniejsza wielkie, by nadąć mierne. Prasa może jednoznacznie oceniać i nazywać zło złem, dobro dobrem, albo pozostawiając ocenę czytelnikowi, może też jednak kwestionować wszystko, co pewne: zło - ale miało powody i konieczności; dobro - ale miało wady i słabości. Co najważniejsze, prasa może pisać prawdę, całą prawdę i tylko prawdę, a może pisać prawie całą prawdę, prawdę powiększoną, zmniejszoną o dowolny fragment, uzupełnioną nieprawdą, może zasłaniać pewne aspekty wydarzeń, części wypowiedzi.

 Prasa może wreszcie służyć budowaniu więzi społecznych, pomagając ludziom doprecyzować poglądy i poszukać osób myślących podobnie, a może podważać opinię jednych, lansując innych, kierując się własnym interesem. Może pisać o dobrej, poprawnej i kochającej się rodzinie, a może nieustannie węszyć patologię rodziców znęcających się nad dziećmi, czy - ostatnio szczególnie chętnie - deprawujących swoje dzieci seksualnie, albo sprzedających je na Zachód. 

 Pod hasłem tropienia zła niszczy się zaufanie do więzi rodzinnych i do normalności własnych bliskich. Prasa może też towarzyszyć ludziom w ich świętach, informować, obchodzić rocznice, przypominać zapomniane obrzędy i tradycje, szczególnie że po 45 latach komunizmu tak wiele już zatarło się w pamięci nawet ludzi wierzących i znających historię, a może udawać, że Polska jest wielonarodowym krajem bez historii, gdzie równouprawnione - w sensie zapotrzebowania na nie - są ogólnopolskie obchody świąt innych religii i narodów, i że mogą one publicznie być czymkolwiek więcej niż egzotycznym obyczajem. ·

Telewizja mogłaby pod szyldem ,,Akademia Filmu Polskiego" przypominać wybitne dokonania reżyserów przedwojennych i powojennych, również tworzących za granicą, a może - co ostatnio właśnie robi - sławić dzieje Peerelu, przypominając nam stalinowskie produkcyjniaki. Albo posadzić obok siebie w jednym programie byłych studentów marcowych i tych, co ich bili - żeby zachować rzekomą równowagę racji. 

 Prasa może wreszcie umacniać polskość, pokazując, że nie podważa to praw żadnego innego narodu do istnienia czy bycia równie godnym szacunku, a może budzić złość, utyskując nad wadami, ciemnotą i brakiem ucywilizowania Polaków, obrzydzać nawet najcenniejsze dla nich słowo: patriotyzm, a tym samym kwestionować ofiarę krwi wielu pokoleń walczących o niepodległość Polaków.

Manipulacje

 Celem manipulacji - obojętne, sformułowanym czy nie - jest rozbrojenie władz poznawczych czytelnika, widza, słuchacza, wytworzenie w nim stanu podatności emocjonalnej na przyjęcie nowego, fałszywego obrazu świata, czyli przygotowanie go do chorego myślenia. Ostatecznie służy to własnym celom manipulatora. Przeważnie chodzi o władzę.

 Pragnęłabym tu dokonać niedoskonałego, ale ważnego podziału ze względu na przedmiot atakowany przez manipulację. Otóż manipulacja atakuje albo samą rzeczywistość, usiłując ją zniekształcić w przekazie lub naprawdę zmienić, albo władze poznawcze i siły moralne odbiorcy. 

 W pierwszym przypadku zawsze chodzi o kłamstwo w różnych postaciach. Będzie to kreowanie zdarzeń na podstawie fałszywych przekazów, wymyślanie zdarzeń, przypisywanie komuś wypowiedzi i pytanie potem innych, co o niej sądzą. Pisanie o rzekomych wypowiedziach polityka za granicą, o planowanym zamachu stanu, o nadużyciu władzy lub uprawnień. Zdradzanie planów dyplomatycznych, by udaremnić ważne rozmowy lub wpłynąć istotnie na ich przebieg. Szczytowym osiągnięciem w tym zakresie jest wymyślona przez profesora Geremka praktyka ,,faktu prasowego", który, w odróżnieniu od faktów bezprzymiotnikowych, w rzeczywistości nie miał miejsca, ale skutki ma i to niebłahe. Wszystkie te kłamstwa poważnie, a czasem trwale, zniekształcają nie tylko umysły, ale wpływają na samą rzeczywistość. 

 Będzie to także „zlepianie" zdarzeń i osób: o Macierewiczu w ogóle nie da się np. nic powiedzieć bez sprawy teczek, tak jak kiedyś musiało się jednym tchem wymienić Kuronia i Modzelewskiego. Będą to dalej proste kłamstwa plus sprostowania, często sprostowania dodatkowo pomawiające (padł ich ofiarą senator Stępień, na wieki chyba przylepiony przez „Gazetę Wyborczą" jako „donosiciel" do sprawy lżącego prezydenta pijaczka z Brzegu. Kto zauważył sprostowanie i przeprosiny? Bo doniósł kto inny!). Będą kłamstwa wielokrotnie powtarzane, np.: że dekomunizacja ma dotyczyć wszystkich partyjnych. Nieporozumienia powtarzane mimo wielokrotnych wyjaśnień. Oszczerstwa, które same w sobie złe, jeszcze blokują możliwość krytyki i dyskusji na ważny temat. Np. trudno w tej chwili prowadzić poważną dyskusję na temat roli Kościoła w Polsce, ponieważ dyskutanta ustawia to natychmiast w rzędzie autentycznie atakujących Kościół ludzi złej woli. Będzie wreszcie technika wydobywania niektórych zdarzeń, przy pomijaniu innych w taki sposób, by zbudować z góry założony obraz rzeczywistości, a potem się nad nią znęcać. Do tej grupy zaliczyłabym niezwykle groźne lansowanie poglądu, że Polacy en masse to antysemici, albo ciemniaki i ksenofoby, za pomocą rozdmuchiwania chuligańskich napaści na pomniki żydowskie czy jednostronnego przekazywania sporów wokół nosicieli HiV.

 Gdy manipulacja atakuje także władze poznawcze czytelnika-widza, jedną z częściej stosowanych metod jest oskarżenie o przyjmowanie spiskowej teorii historii. Chodzi tu o przekonanie, że historią rządzą siły tajemne, że wydarzenia są prowokowane i kontrolowane przez pewne grupy - Żydów, masonów, mafie i różne bractwa. W sferach intelektualnych teoria ta jest zdecydowanie odrzucana, jako m. in. zbyt łatwo objaśniająca świat, podobnie jak odrzuca się marksizm, który dostrzegając ważne nowe aspekty, np. historyczność wydarzeń i sytuacji społecznych, nadmiernie skoncentrował się na nieubłaganych rzekomo prawach rozwoju historycznego. Zarzut spiskowej teorii historii stosowany jest jednak od jakiegoś czasu przez pewnych publicystów jako narzędzie obezwładniania umysłowego adwersarzy.

 Spiski i umowy istnieją. Mogliby o tym opowiedzieć wszyscy zamordowani skrytobójczo władcy. Wystarczy jednak wspomnieć o czyichś niejawnych rozmowach, by uzyskać opinię osoby w najlepszym razie niewykształconej. Oskarżenie o paranoję to inny, może nawet groźniejszy sposób rozbrajania umysłowego. Teoria spiskowa dotyka intelektualistów, paranoja dotyka wszystkich.

 Teoria spiskowa pozostawia wiarę w zdrowie naszego umysłu, który tylko błądzi i może się wycofać. Paranoja podważa w ogóle nasze władze umysłowe. Obydwa te oskarżenia sprawiają, że ludzie otrzymują jakby zakaz kojarzenia faktów. A zakazu tego udzielają tzw. autorytety, ci, których myślenie ma być wzorcowo poprawne.

 Trzeci rodzaj manipulacji występuje wtedy, gdy przedmiotem ataku są siły moralne odbiorcy. Tutaj można wyliczyć takie sposoby fałszowania rzeczywistości poprzez zaburzanie jej odbioru, jak przypisywanie niektórym poglądom bezpodstawnie ,,nieprzyzwoitości”, „agresywności” […] Często wiąże się to z ostracyzmem towarzyskim, a w każdym razie ostracyzmem gazet wobec autorów […]. 

 Ostatni sposób atakowania sił moralnych – to ukryte kwestionowanie aksjomatów etycznych […] sprzyja chaosowi, burzy jednoznaczność, wiarę we wzorce, zaufanie do samych siebie […]. 

 Przed manipulacją chroni doświadczenie, tradycja, wiedza, rodzina, silnie uwewnętrznione wartości. Chroni pamięć moralna, chronią „prymitywne”, nie badające „złożoności losów ludzkich”, proste oceny. […]

Jakie są skutki?

 W rezultacie opisanych wyżej oddziaływań otrzymujemy społeczeństwo zdezorientowane, zmęczone, odrzucające politykę […], złożone z ludzi, których władze umysłowe zamiast kierować się na rozwiązywanie bieżących zadań, uwikłane są w codzienne (dziennik TV) rozpaczliwe próby intelektualnego sprostania manipulacjom. Wysiłek skazany niestety na niepowodzenie, bo mamy do czynienia z fachowcami. […].

 Sądzę, że sowietyzacja głębiej dotknęła środowisko dziennikarskie, niż sądziliśmy. 

(„Arka”, tom 46: (4)1993, s. 175-182)

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 104
NASZ_HENRY

NASZ_HENRY

06.03.2026 17:58

Tekst aktualny lecz archiwalny, tfu archiwalny lecz aktualny🌼
Teresa Bochwic
Nazwa bloga:
Blog Teresy Bochwic
Zawód:
Sokole Oko
Miasto:
Warszawa

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 594
Liczba wyświetleń: 2,337,845
Liczba komentarzy: 2,826

Ostatnie wpisy blogera

  • Mądrego warto posłuchać. Oświata polska
  • I znowu Niemcy. Wspomnienie cz. 2
  • Naloty sowieckie pod Warszawą. 16-17 stycznia 1945

Moje ostatnie komentarze

  • Dlaczego to się nazywa jubileusz? zupełnie tego nie rozumiem
  • Dziękuję za tak miłą opinię o moich tekstach. Prowadzę także drugi blog na niepoprawni.pl, tam umieszczam ostatnio to samo co tu, ale tam jest też dużo dawnych, sprzed 2012 roku,  może Pana…
  • Hasło brzmi "Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy"

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Chcieli Europy, wybrali polski los
  • Poradnik męża zaufania wybory samorządowe 2014
  • Gdzie było nieproporcjonalnie dużo nieważnych,wysokie ryzyko

Ostatnio komentowane

  • NASZ_HENRY, Tekst aktualny lecz archiwalny, tfu archiwalny lecz aktualny🌼
  • sake2020, Muzea też są formą oświaty,więc chyba nie odbiegam zbytnio od treści bloga.Tymczasem usilnie pracuje się nad tym by zamiast uczyć szokowały a także by wprowadzały zwiedzających w tym młodzież w…
  • Teresa Bochwic, Dziękuję za tak miłą opinię o moich tekstach. Prowadzę także drugi blog na niepoprawni.pl, tam umieszczam ostatnio to samo co tu, ale tam jest też dużo dawnych, sprzed 2012 roku,  może Pana…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności