09 stycznia 2026 roku prezydent Karol Nawrocki powołał w skład Rady Parlamentarzystów przy Prezydencie m.in. niedawnego ministra d.s. zagranicznych oraz ministra d.s. UE w rządach M. Morawieckiego Szymona Szynkowskiego vel Sęk, który onegdaj stwierdził był, że trzeba być w UE, żeby ją zmienić: "W Unii Europejskiej nie tylko warto być, ale trzeba być. Jeżeli jesteśmy odpowiedzialni za Europę - a czujemy się jako państwo z ponadtysiącletnią historią odpowiedzialni nie tylko za Unię Europejską, ale za Europę, za jej przyszłość - to Unię trzeba starać się zmieniać; ścieżkę jej rozwoju korygować w taki sposób, żeby Europa w przyszłości nie uległa tym wszystkim negatywnym zjawiskom. Bo jeśli ulegnie, to skutki tego odczuje również Polska [1]".
Panie ministrze! Biorąc pod uwagę fakt, że Unia Europejska oraz państwa zrzeszone w bloku MERCOSUR (Brazylia, Argentyna, Urugwaj i Paragwaj) podpisały umowę, która oznacza de facto koniec europejskiego rolnictwa to mam nadzieję, że już Pan zrozumiał, że to, co Pan mówił było naiwną mrzonką. Mało tego! UE - mimo udowodnionej bezsensowności - brnie dalej w klimatyczny fanatyzm, Zielony Ład, Globalne Ocieplenie, redukcję CO2, w jakieś ETES-y (1 lub 2) czy w OZE. A do tego wtłacza też w umysły Europejczyków chore postkomunistyczne i lewackie idee... od gender po LBGTQ+.
Obecnego więc kierunku rozwoju UE nie da się zmienić od środka, nie da się UE zawrócić do stanu dobrowolnego związku niepodległych i suwerennych państw, tzw. Europy Ojczyzn. Trzeba być naprawdę w balonie jakiejś "political fiction", aby w taką zmianę wierzyć.
Są jakieś przebłyski otrzeźwienia unijnych elit jak np. skuteczna próba odsunięcia umowy z krajami MERCOSUR o 2 lata, co było możliwe dzięki jej zaskarżeniu do TSUE. Tyle tylko, że już Niemcy gaworzą, iż i tak doprowadzą do jej obowiązywania zgodnie z pierwotnym terminem. A ponadto co to jest 2 lata jeżeli nad tą umową pracowano z determinacją niemal od ćwierćwiecza... Czy jest jakaś szansa na wyrzucenie tej umowy do kosza? Nie ma żadnej!
A i jeszcze niemiecka szefowa KE w UE Pani Ursula von der Leyen raczyła poinformować, że podpisała też podobną umowę z Indiami, którą nazwała "matką wszystkich umów". Co tam jeszcze ma w swoim koszyczku z "niespodziankami"?
Ogólnie elity UE pod wodzą Niemiec, Francji i Niderlandów od dziesiątków lat budują Jedne Sfederalizowane i Scentralizowane Państwo Europa ze stolicą tak naprawdę w Berlinie i ewentualnie z jakimiś odgałęzieniami w Brukseli. Europejski Bank Centralny (EBC) mieści się przecież w Niemczech a to jest najważniejsza instytucja unijna strefy Euro, do której na szczęście nie weszliśmy i wierzę, że nie wejdziemy [2, 3].
Wchodząc do UE wyobrażaliśmy sobie, że ona będzie dla nas ostoją zachodniego bogactwa. Po latach bycia pod wpływem Rosji Sowieckiej myśleliśmy, że nasza bytność w UE jest dla nas historycznie oczywista, bo zawsze tą Europą byliśmy. Pragnęliśmy swobodnie podróżować po Europie i w niej też mieć możliwość zatrudnienia za o wiele większe pieniądze niż w kraju. Ostatecznie też sądziliśmy, że UE jest gwarancją naszej suwerenności i niepodległości oraz liczyliśmy na ogromne unijne finansowe wsparcie, które pozwoliłoby uczynić naszą Polskę bogatą i zasobną.
Jednak ogólnie nasze wyobrażenie o UE było takie, że jest to twór podobny do EWG, gdzie najważniejszymi elementami była wolność europejskiego przepływu: ludzi, kapitału i dóbr oraz usług. Tak sobie wyobrażaliśmy tą UE, do której wstępowaliśmy. I w sumie wtedy ona mniej więcej taka była, choć już wtedy można było zauważyć, że staje się lub może stać się poniekąd drugim ZSRR.
Dzisiaj UE jest czym innym niż była w w 2003 czy 2004 roku, kiedy do niej wstępowaliśmy. Ciekawe jakie wtedy byłyby wyniki naszego referendum akcesyjnego, gdyby Polakom zadano pytanie, które dziś jest aktualne i właściwe:
"Czy wyraża Pani/Pan zgodę na przystąpienie Polski do UE, która będzie dążyła do zbudowania Jednego Sfederalizowanego i Scentralizowanego Państwa Europa ze stolicą w Berlinie a tym samym godzi się Pani/Pan na utratę polskiej suwerenności i niepodległości?"
Ja wtedy podejrzewałem, że w takim niewłaściwym kierunku będzie zmierzać UE i dlatego w 2003 roku w referendum akcesyjnym głosowałem "przeciw", bo zdawałem sobie już wtedy sprawę, że budowane jest drugie ZSRR, czyli Związek Socjalistycznych Republik Europejskich (ZSRE) wedle zapisów "Manifestu z Ventotene" autorstwa przede wszystkim komunisty A. Spinellego [4] oraz ideach takich komunistów jak A. Gramsci (komunistyczny "marsz przez instytucje") [5] czy wytycznych tzw. marksistowskiej, niemieckiej Szkoły Frankfurckiej [6].
Mogę więc powiedzieć, że mam czyste sumienie, bo nie uległem powszechnej prounijnej propagandzie i w referendum akcesyjnym głosowałem "przeciw", ale naprawdę nie cieszę się z tego mojego czystego sumienia, bowiem niestety obrany kierunek rozwoju UE jest taki, którego wtedy się ogromnie bałem. A tym kierunkiem - powtórzę już nie wiem, który raz - jest budowa lewackiego Jednego Państwa Europa ze stolicą w Berlinie, no może wspólnie z Brukselą, bo tam są bizantyjskie budynki i budowle wybudowane dla postkomunistycznych elit całej UE.
Jednak tak naprawdę ta budowa Jednego Sfederalizowanego i Scentralizowanego Państwa Europa była prowadzona "krok po kroczku" i niejako "w ukryciu". Dopiero bowiem 1 marca 2017 roku KE "odkryła karty" i formalnie w tzw. "Białej księdze w sprawie przyszłości UE" [7] jednoznacznie wymieniła tylko jedno źródło ideowe jej dalszego rozwoju – właśnie napisany w duchu ideologii marksistowskiej Manifest z Ventotene. Jego autorzy zakładają federalizację i centralizację Europy, niezależnie od woli mieszkańców kontynentu.
Tak dygresyjnie... Jakże symptomatyczne jest to totalitarne określenie "niezależnie od woli mieszkańców kontynentu" i jakże podobne do określenia twórcy ideowego nazizmu i komunizmu Karola Marksa: "Klasy i rasy, które są zbyt słabe, żeby opanować nowe warunki życia, muszą zniknąć..." [8].
Warto też wiedzieć, że w umowie koalicyjnej obecnego rządu w Niemczech zawarto postulat dążenia do zbudowania takiego jednego scentralizowanego i federacyjnego państwa Europa.
Realizacja postulatu federalizacji i centralizacji oczywiście oznacza ni mniej ni więcej jak likwidację suwerennych i niepodległych państw europejskich, które w nowym Związku Socjalistycznych Republik Europejskich (ZSRR - bis) będą odgrywały rolę landów/województw/republik.
Naprawdę. W 2003 roku głosowaliśmy a w 2004 roku przystępowaliśmy do innej UE niż jest dzisiaj a do tego dochodzą jeszcze inne uwarunkowania geopolityczne, które wyrażają się np. poprzez hipotetyczne porozumienie między Niemcami i Rosją mające na celu podział wpływów tych krajów w Europie. Niemcy mają dominować - poprzez sfederalizowane i scentralizowane jedno państwo europejskie - w krajach, które dziś lub w przyszłości są (będą) członkami Unii Europejskiej, natomiast wpływy Rosji mają po ich zachodniej stronie obejmować m.in. Ukrainę i Białoruś. A wszystko ma zmierzać do budowy Eurazji od Władywostoku do Lizbony.
Także Panie ministrze! Jest Pan blisko naszego Prezydenta i wierzę, że już może Pan swobodnie mu doradzać wiedząc, że Polska ma tak naprawdę dwa wyjścia: albo czekać cierpliwie na samoistny upadek dzisiejszej UE, czyli Euroexit albo po prostu dokonać Polexitu! Pierwszy sposób na bycie w UE jest bezsensowny, bo zanim UE upadnie to jeszcze zdąży narobić zbyt wiele szkód. Zostaje więc Polexit!
Ja o wyjściu z UE gaworzę już od lat a tym samym nie podzielam opinii, że w UE trzeba być, żeby ją zmienić. Jej się nie da zmienić i trzeba zrobić wszystko, żeby upadła nawet przez nasz Polexit! Wtedy będzie można zbudować coś nowego i racjonalnego, np. w stylu EWG-bis czy Międzymorza. Tym bardziej, że następuje nowy podział świata inspirowany przez Prezydenta USA D. Trumpa i jego administrację.
Tak... będzie to proces trudny, bo przez lata Polacy niemal w 90% chcieli być w UE, ale na szczęście się to zmienia i to dość radykalnie – już 25% Polaków poddaje w wątpliwość sens naszego uczestnictwa w tej niemiecko-francuskiej i antypolskiej organizacji....
[2] Co nas czeka po likwidacji gotówki i rewolucji neomarksistowskiej? - czytaj: https://krzysztofjaw.blogspot.com/2021/01/co-nas-czeka-po-likwidacji-gotowki-i.html
[3] Dlaczego posiadanie własnej waluty jest koniecznością? - czytaj: https://krzysztofjaw.blogspot.com/2021/01/dlaczego-posiadanie-wasnej-waluty-jest.html
[5] https://pl.wikipedia.org/wiki/Antonio_Gramsci
[6] https://pl.wikipedia.org/wiki/Szko%C5%82a_frankfurcka
[7] https://ec.europa.eu/info/sites/default/files/biala_ksiega_w_sprawie_przyszlosci_europy_pl.pdf - warto naprawdę przeczytać ten komunistyczny bełkot.
[8] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2011/08/dzien-wojska-polskiego-i-syjo-sowiecko.html
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
"Ja o wyjściu z UE gaworzę już od lat"
To przestań gaworzyć tylko spakuj walizki i zwijaj się do... wybór jest duży.
Białoruś Łukaszenki, Rosja Putina, Korea Kima, znajdzie się jeszcze parę innych miejscówek dla takich jak ty udających patriotyzm.
polskawolna.pl
a Polska przez zdzichów, tfu folksdojczów 😡
100/100. Należy zatrzymać cywilizację śmierci dla Polski.
Kto tego może dokonać? Prezydent z takimi ministrami?
Gaworzenie to etap rozwoju mowy niemowlęcia, pojawiający się zazwyczaj między 5. a 7. miesiącem życia (do max. 10. m.ż.), polegający na świadomym, rytmicznym powtarzaniu sylab (np. "ma-ma", "ba-ba", "ta-ta"). Jest to trening aparatu mowy i słuchu, który w przeciwieństwie do wcześniejszego głużenia, ma charakter naśladowczy. Dźwięki te nie mają jeszcze znaczenia, ale są kluczowym krokiem w komunikacji.
Gratuluję dokonania kluczowego kroku na drodze rozwoju. Kolejnym krokiem niech będzie próba uświadomienia sobie, że decyzje rodzą konsekwencje.
"Ogólnie elity UE pod wodzą Niemiec, Francji i Niderlandów od dziesiątków lat budują Jedne Sfederalizowane i Scentralizowane Państwo Europa"
Nie. To mylna teza uporczywie przywoływana w przestrzeni publicznej,
Tak, Niemcy, Francja ograniczają rolę i siłę głosu mniejszych państw w UE, ale bynajmniej nie poprzez budowanie Sfederalizowanego Państwa Europa.
Czy California i Texas mają w USA więcej do powiedzenia niż Niemcy i Francja w UE? Oczywiście, że nie. Normalna FEDERALIZACJA ZMNIEJSZA ZNACZENIE części składowych federacji. Gdyby przełożyć federalizację Ameryki na Europę, to Łotwa będzie miała 2 senatorów, Niemcy 2 senatorów, Litwa, Estonia, Słowacja, Węgry, Czechy, Luksemburg też po 2 senatorów.
Federalizacja to ograniczenie egoizmów narodowych i państwowych, gdy obecna "pseudo-federalizacja" to kierunek odwrotny, bo jest w interesie egoizmów narodowych i państwowych państw najsilniejszych.
Problemem nie jest ani UE ani federalizacja, ani nawet egoizmy najsilniejszych państw. Problem to:
Postulaty wychodzenia z UE są nieracjonalne. Politycznie, bo znakomita większość Polaków partię, która naprawdę postawi to hasło, wyśle na drzewo. Praktycznie, bo to nie UE jest źródłem patologii, tylko my sami.
Najczęstszym błędem różnych postuloatorów, od woJOWników żądających jednomandatowych okręgów wyborczych, poprzez liberałów postulujacych zniesienie państwa, aż po tych, co głoszą potrzebę wyjścia z UE jest abstrahowanie od rzeczywistości. Tacy ludzie, to ludzie idei. Znaleźli ideę, która ich zdaniem tłumaczy rzeczywistość i obiecuje lepszą przyszłość i chcą jej wprowadzenia w życie. Trochę jak komuniści. Człowiek normalny zainteresowany jest rzeczywistością bardziej niż ideą i patrzy na rzeczywistość, a nie na ładnie i atrakcyjnie (z wierzchu) wyglądające konstrukcje intelektualne. Zatem - jak bardzo się poprawiło życie w Wielkiej Brytanii po wyjściu z UE, bo to przecież przykład z rzeczywistości, z praktyki, z życia, to przecież weryfikacja tych idei. Czy ten przykład jest pozytywny i pociągający? Wszyscy Europejczycy teraz chcą do Wielkiej Brytanii? Urosła w siłę? Tam teraz taniej, więcej wolności i sprawiedliwości? Więcej prawdy i uczciwości? Tam teraz rozwój, przemysłu, rolnictwa itd?
Zachęcam do tego, by nie dawać się uwieść idei. Bo te idee mają urok uwodzenia. A my dajemy się skusić. A potem ciężko, a dla niektórych niemożliwe, przyznać się do błędu.
Można narzekać, na brud i nieporządek w pociągu, którym się jedzie. Postulat "to wysiadajmy" jest prostacki i prymitywny, bo może to stacja na Syberii, jest zima, a następny pociąg za miesiąc.
Witam i dziękuję za rozszerzony komentarz. Teraz nie mam czasu, ale odpowiem na razie tak: nie można tą samą miarą oceniać Stanów USA i krajów europejskich, które nieraz mają i tysiącletnią historię istnienia.
Pzdr