Dzieje się w polityce międzynarodowej. Po podpisaniu umowy UE-MERCOSUR w Paragwaju (akurat ten kraj ma prezydencje w organizacji, do której obok niego należą jeszcze tylko -albo aż -" Brazylia, Argentyna i Urugwaj) w tym tygodniu kolej na dopięcie umowy UE-Indie. Dobra wiadomość jest taka, że nie przewiduje ona części rolniczej, tylko część handlową. Tłumacząc to na prosty język: jak rolnictwa UE- 27nie zniszczy inwazja latynoamerykańskich produktów rolno-spożywczych to import z Indii dobić go nie powinien. Na horyzoncie jest jeszcze umowa UE-Australia. Zapewne przy umowach z New Delhi i Canberrą Bruksela nie sięgnie do takich forteli prawnych ,jak zrobiła to przy „dealu” z Buenos Aires, Brasilią, Montevideo i Asunción: nie będzie rozdzielać tych umów na dwie części , żeby szybciej przepchnąć mniej kontrowersyjną czyli handlową ,a przesunąć w czasie tą drugą, rolniczą, która z oczywistych względów być musiała „gorącym kartoflem”. Nie będzie też omijania kluczowego organu Unii ,jakim jest Rada Europejska. Nie mówiąc już o tym, że wciąż nie było finalnego głosowania nad umową z MERCOSUR w Parlamencie Europejskim.
Na marginesie szczytu MERCOSUR- Unia Europejska w stolicy Paragwaju to najbardziej rozbawiła mnie wypowiedź prezydenta Brazylii Luiza Inacio Luli da Silivy, który wywinął się od zarzutów korupcyjnych, a w Asuncion mówił o... "zwycięstwie demokracji". Ciekawie ją pojmuje, skoro jego poprzednik Jair Bolsonaro został przez upolityczniony (nie tylko przecież w Brazylii) wymiar sprawiedliwości skazany na 27 lat więzienia. Cóż, eksprezydenta,a wcześniej ekskapitana brazylijskiej armii i posła do parlamentu przez 28 lat na wiecu wyborczym w kampanii prezydenckiej w 2018 roku dźgnięto nożem w brzuch tak mocno, że od tego czasu przeszedł już sześć operacji jamy brzusznej.
Jak widać polityka w stylu brazylijskim jest dość szczególna i szczerze mówiąc z dystansem traktuje morały pana Lula da Silva o demokracji.
W tym największym kraju Ameryki Południowej mówi się, w odróżnieniu od znacznej większości hiszpańskojęzycznych państw kontynentu - językiem portugalskim. Podobnym wyjątkiem , jak Brazylia w Ameryce Południowej są Węgry w Grupie Wyszehradzkiej. Polacy, Czesi i Słowacy mówią językami słowiańskimi ,a Madziarowie rzadkim na Starym Kontynencie językiem z grupy ugrofińskich. Gdzie Rzym, gdzie Krym? Co ma Asunción do Budapesztu? To tylko z mojej strony przypomnienie, że już za kilka tygodni w kraju naszych bratanków będą wybory parlamentarne. Tymczasem opozycyjna TISZA w ostatnim sondażu ma już rekordową przewagę aż 12% (51 do 39) nad FIDESZEM. Czy parta Orbana po 16 latach rządzenia może przegrać? Może, ale jeszcze walczy i może nie musi- choć w tak podbramkowej sytuacji dotychczas nie była....
*Artykuł ukazał się na portalu "Wprost"
To szacunek ma być na wyrost, bądź ustalony ustawowo?W takim razie należy jeszcze doprecyzować za co należałoby traktować z szacunkiem a może i wiersze pochwalne pisać na cześć pańci von der Leyen?