Za niespełna trzy tygodnie rozpoczną się Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Italii. Odbywać się będą m.in.w Madiolanie- znanym bardziej z La Scali, śp. Silvio Berlusconiego oraz jego AC Milan i derbowego antagonisty Interu. Jako gospodarz Igrzysk Mediolan debiutuje. Inne włoskie aglomeracje były przed nim: choćby Rzym 1960 z letnimi igrzyskami i 4 złotymi krążkami Polaków oraz świetnym 9 miejscem w klasyfikacji medalowej( ale tylko 5 państw zdobyło więcej medali niż Polska -a my aż 21!)czy Turyn z igrzyskami zimowymi.......
Jednak znacząca część ZIO odbędzie się w Cortina d’Ampezzo. Nam Polakom ta włoska stolica sportów zimowych musi się dobrze kojarzyć, bo przecież na zimowej „olimpiadzie” jak nieprawidłowo określane są Igrzyska (historycznie olimpiada to okres między igrzyskami!) w Cortinie w 1956 roku zdobyliśmy swój pierwszy zimowy olimpijski medal. Dokonał tego góral Franciszek Gąsienica Groń, który w dwuboju zwanym też kombinacją norweską wywalczył „brąz”. Konkurencja ta składa się ze skoków narciarskich i biegu na nartach a więc jest tylko dla naprawdę wszechstronnych gości.
Polski medal przeszedł został jednak schowany w cień przez dominację Związku Sowieckiego, który na Zimowych Igrzyskach wystąpił po raz pierwszy i od razu wygrał klasyfikację medalową zdobywając aż siedem złotych medali, głownie dzięki biegaczom i biegaczkom narciarskim. Sowiety miały trochę szczęścia, bo dwóch ich zawodników: Michaiłow i Griszyn (cytuje z pamięci) uzyskali ten sam czas w biegu łyżwiarskim na 1500 metrów. Pierwszy swój medal na Igrzyskach Zimowych zdobyła wtedy, obok Polski również Japonia (srebro slalomisty o nazwisku Igaya). Po szesnastu latach to właśnie Japonia zorganizuje pierwsze ZIO w Azji a my po raz pierwszy wysłuchamy tam najpiękniejszą melodie świata - Mazurka Dąbrowskiego za wygraną kolejnego górala z Zakopanego Wojciecha Fortuny na dużej skoczni (skoki na odległość: 111 i 89.5 metra- też recytuje z pamięci.
Od przeszłości do teraźniejszości. Największe szanse na medale dla Polski na włoskich igrzyskach maja łyżwiarze szybcy: Żurek (w sprincie) i Semmirulnyj (długie dystanse), sztafeta mieszana w short trucku oraz snowboardziści Król- Walas i Kwiatkowski. Po cichu marzymy jednak o medalowym pożegnaniu trzykrotnego mistrza olimpijskiego Stocha lub naszej osiemnastoletniej nadziei Tomasiaku. Nawet rząd nie jest wstanie zabronić nam marzyć...
*Artykuł ukazał się w tygodniku "Sieci"
"Nawet rząd nie jest wstanie zabronić nam marzyć..." - jeszcze, ale usilnie pracują nad tym żeby mogli...
Odlot? Infantylne wypowiedzi jak dla małych dzieci...coraz gorzej z tym facetem!