Gdy noc już definitywnie przegrywa z blaskiem poranka, kocham wychodzić do ogrodu, stać i się po prostu rozglądać. Napawać się rodzącym dniem, mając przekonanie, że będzie to dobry dzień. Choć zdrowy rozsądek, jak zwykle strasznie przyziemny, podpowiada: - No, nie wiem...
Jest godzina 3:45. Stoję właśnie na tarasie i słucham słowika. Wprawdzie głównie przyjaźnię się z kosami, ale słowik o poranku na prawdę potrafi ci ustawić dzień.
Po chwili, zataczając kręgi i ósemki nade mną zaczęła latać jaskólka. Nie.... to niemożliwe. Oczywiście! To nietoperz. Polował na owady tuż nad moją głową, tak, że nawet pomyślałem, czy on przypadkiem nie bierze mnie za jakiegoś wyrośniętego chrząszcza, czy muchę.
Na wszelki wypadek szybko zmówiłem ojcze nasz i zdrowaśki, no bo nietoperz to – wiadomo – diabelskie nasienie. I faktycznie zaraz zniknął.
Spokój... Cisza... Zero wiatru – jak mówimy pod żaglami – flauta.
Trudno dłużej trwać w nirwanie, bo mózg mówi: - dobra, dosyć i zaraz podrzuca jakieś wspomnienie. Bez nacisku świadomości; ot tak, losowo.
I maszci, znowu podsyła Tuska. Świadomie wolałbym aby zniknął, ale parszywiec uwił sobie gniazdo w naszych mózgach. No dobrze...
Popatrzmy, co myślałem jakieś osiem lat temu.
_________________________
DONALD SIĘ WŚCIEK!
Donald się wściek – jak mówił Paweł Graś.
Jakiś idiota w czasie coffeetime bawił się ulubionym laptopem na biurku szefa i nieopacznie zostawił internet na stronie =memy.komorowski=
Donald, który każe do siebie mówić – szefie, jak donoszą mściwi i złośliwi Flamandowie w tej Brukseli, był już wq..ny od samego rana, bo zapodziała się już trzecia kulka od piłkarzyków, które kazał zainstalować w garderobie. Wysłał więc Grasia, by kupił od razu pięćdziesiąt kulek w sklepie z piłkarzykami, ale ten wrócił z niczym, bo sklep otwierają o jedenastej.
Tak po prawdzie, to chyba Graś sam zapodziewał te kulki w zemście, bo cały poprzedni tydzień malutkim pędzelkiem przemalowywał piłkarzyki na Bayern Monachium i Lechia Gdańsk. A potem musiał grać z szefem, oczywiście, jako Bayern i jeszcze bardziej oczywiście, przegrywać z tym trampkarzem z Lechii.
No i jak teraz zobaczył jaja z tym ciulem Bronkiem, którego sam osobiście wstawił pod żyrandol, to ssanie paluszka, karmienie osiołka marchewką, aferę krzesłową i wsypę w Krakowie; no i te mendowate i wredne komentarze internautów – półgłówków, których już prawie miał na widelcu z tymi ACTA, to się wściek, jak zwykle zburaczał na gębie, tak, że rudość owłosienia odcinała się jak u Van Gogha, latał w kółko i wrzeszczał:
- Fakju! Fakju! Fakfakfak!!!
Bo właśnie miał włączony guziczek "En" i nie chciał tracić lekcji. I jeszcze te Bronkobusy!!! Tuskobusy to był mój osobisty pomysł! I ja miałem tylko cztery, a ten głupek szesnaście! Co za palant (łot ze fak!)
Don nie ma humoru od tygodnia. Dokładnie, gdy zniknął Władimir.
Najpierw chciał natychmiast wysłać Kaszalota-Bula-Bronka, by zapieprzał na Krym, ogłosił się carem i przejął całe archiwum KGB/FSU, szczególnie aneks z tajnopisem ze spaceru z Vładem na molo w Sopocie.
Zreflektował się jednak szybko, że raczej to by nie przeszło i nawet zjednoczone siły ABW+CBŚ+CBA+SW+ SKW, oraz BOR, jako ochrona, by tym razem nie dały tak łatwo przejąć pałacu, jak poprzednio. I z tym carem to też ryzykowne... Co by na przykład było, gdyby ruskie to nagle zaakceptowały??? No nie... Bredzisław na Kremlu?! I te wszystkie atomówki w jego renku? [nie poprawiać!] Zagłada Wszechświata murowana!
Takie myśli, jak błyskawica mu wtedy przelatywały przez głowę, więc zapalił specjalnie dla niego przygotowywane cygaro Fuente Fuente OpusX, o uspokajającym działaniu (to przecież Belgia do cholery...) i jak zwykle w takich sytuacjach zadzwonił do Andżeli po poradę. Lecz ta też była nieswoja i zdenerwowana, bo już z Vladem finalizowała reaktywację na tych trofiejnych terenach Ukrainy - tego niewdzięcznego bękarta, Niemieckiej Nadwołżańskiej ASRR, a tu schweine zniknął. Nie daruje mu tego, choćby palant był martwy, skremowany, spopielony i rozsypany nad Ziemią ze Sputnika. Tak się kobiecie nie robi. Szczególnie niemieckiej kobiecie. No i po tym wszystkim... Fuj, jednak, co to za dzicz. Tak sobie rozmyślała gdy ten Donek Pierdonek, jak kazał się pieszczotliwie nazywać w momentach ekstazy, gitarę jej zawraca. Choć właściwie to całą filharmonię.
I co teraz? Kulek do piłkarzyków nie ma (to najgorsze), Władymir może się już w piekle smaży (Bohu sdiełaj by z sopockim podsłuchem), no i jeszcze ten ciul cielakowi daje possać...
Zgroza i gomora.
Chcę do Warszaaawy!!!
(I Sopotu)
- Eeeela!!! Chono tutaj!!!!!
_____________________
To były czasy. Takie wspomnienia uspakajają. Humor, kpina, drobna satyra. Daleko do ***** ***. Nie ma bydlaków Wagnera z jednej strony i nadludzi Webera z drugiej. Ciężko. Naród w stresie coraz bardziej głupieje. Wszyscy warczą na siebie. Chyba, że akurat wyją.
A miało być lepiej...
Jest tu więcej takich kalek po resecie. Reset ma resetować widza do ameby.
youtu.be
Mam tylko czarny, ale robiony fabrycznie 😊 Z szydełkiem nie widziano mnie dawno (może to i błąd) 🤫
Pozdrowienia 🌷
Nikt nigdy niczego nie napisał, z czego wniosek po wielokroć ponury. Weź te szydełko.
Nie ściemniaj tryc aka fryc. EzE stworzyła wiele udanych ilustracji za pomocą SI i je umieściła na NB. Nie dorastasz jej do pięt, dlatego jesteś tylko jej starą podeszwą :-)
A ty, psychiczny kaleko, co zrobiłeś?
Ja pytam, co zrobiłeś, a nie jak rozwija się twoja choroba psychiczna polegająca na codziennym siedzeniu od rana do późnej nocy w emocjonalnym wiezieniu.
To, co zrobiłeś?
Nie możesz porównwywać dwóch rozłącznych zbiorów ponieważ ich przekrój jest - z definicji - zbiorem pustym. Kłamiesz zatem, że zrobiłeś więcej, a stopniując do "wielokrotnie" wręcz łżesz.
Zauważ, jak nisko spadłeś po dwóch moich postach, bez jednej mojej inwektywy pod twoim adresem. Odrobina logiki i asertywności, a leżysz na deskach krwawiąc publicznie.
Zrób coś konkretnego. Dla siebie. Zachęcam.
Mi ostatnio syn pojechał tak: "Matka, trzeba robić w życiu to, co nam najlepiej wychodzi, więc Ty... Pisz."
Szydełko wobec tego trzymać będę w odwodzie, jako możliwą sekretną broń przeciwko chcącym mnie uwieść współczesnym izmom (z feminizmem włącznie).
Ciągnę w tym roku swoje plywadełko nad polskie wody, kto wie, może i na Roś. W Piszu przeżywałem studencką miłość...
😛
Też będę.
Powinniśmy zrobić zlot u Rolnika z Mazur 😉
Będąc na Mazurach, wieczorami, podczas zachodów słońca powiadam sobie fragment tego Przybosiowego wiersza:
"(...)
Wieczór, woźnica cienia, wzgórzami jak końmi
powozi, zatrzymując widok przed miastem zamkniętym,
po czym słońce, zawieszone nisko, u strumienia poi.
Z odjazdu wypływa na niewidzialnej łodzi
Muza tych miejsc, uwożąca ostatnie spojrzenie
z pagórka, który ukwiecony dwiema dłońmi,
nie przepłynął widnokręgu wpław.
Gdzie tai się staw, głęboko uwikłany w trzcinie
śniącej, jak swoje odbicie do jawy natężyć,
i las, wyszumiały z zadumy, drzewami podchodzi
do wody, powianej światłem. Staw
wynurza błękitowi księżyc.
Dalej, nad wzgórzem nieruchomym, stoi
powietrze: lustro zdmuchnięte.".
Spróbuj.
Do Ciebie o mnie
Zapatrzony, że samymi rzęsami
zmiótłbym śnieg z twojej ścieżki,
chwytam w zachwyt ruch twój — i gubię:
Krokiem tak zalotnie lekkim,
jakbyś wiodła ptaszka na promieniu,
szłaś przede mną — przed sobą, przed wszystkim!
Poderwany spod nóg przez wróble
twój cień w krzewie się zazielenił,
pojaśniał w drobne listki.
I zniknęłaś — w swoim śpiewie. Zamilkliśmy.
Ale odtąd zasłuchany, gdy pytam
o mnie,
od rośliny do słowa
każdy pąk się wyraża kwieciście;
kwiat rozkwita nagiej, ogromniej
we wszechkwiat.
(Gałąź wiśniowa
przewinęła się do kwiatów od liści
zwinniej,
niż wiewiórka zdążyłaby się domyślić.)🌼
Taki zlot nie jest możliwy do wykonania - jeszcze się okaże, że z nas są normalni i uśmiechnięci ludzie i co wtedy? Do tego nie można dopuścić.
Wydrukuję ten fragment i przeczytam (a może wyrecytuję) żonie nad wodą. Ale Ty płacisz za przedszkole...
Ponoć siedzi w swoim echte Heimat czyli w Dojczland u swojej Töchter. Co was tam tak ciągnie ? Nostalgie ? :-)
PS. Ponoć Niemcy zostaną zniszczone w nadchodzącej wojnie światowej. Nie wiem jak, wydaje mi się to teraz mało prawdopodobne. Nie życzę Niemcom źle, pomimo tej całej nienawistnej antypolskiej agentur na NB. Ale tak ostrzegam was na NB o wizjach Mariana Węcławka, śniącego wizjonera z Leszna :-)
Syn mało że przystojny to jeszcze rozgarnięty; szczęściara 😉
Ale w końcu sobie przypomniałem:
Esteta @Eustachy mi powiedział 🌼
Zaczynaj od siebie , ja jestem gotowy .
Jeszcze raz pytam , gdzie twój projekt . Początki mojego widzisz w awatarze . Trollowanie na blogach czy gdzie tam się nie liczy . Tobie U bocie też . Umawianie się na balety też się nie liczy .
Oto i projekt. Mogę sprzedać za litr śliwowicy:
imgbox.com
A może chcesz zobaczyć przy nabrzeżu? To na drugiej stronie...
Zgrabne pływadełko. Gratuluję i podziwiam.
Dziękuję. Jak widać poniżej, to nie koniec prezentacji...
😁
Mój Tata potrafił zrobić coś z niczego... Dzisiaj coraz częściej obserwować można zabiegi odwrotne... Można by sparafrazować Hobbes'a - Polak, Polakowi...
Ale nie docenia tylko szydzi, zupełnie nie wiem z jakiego powodu. Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to to, że uruchamia to w nim jakieś przykre skojarzenia.
m.youtube.com
W gumki lecisz , czy o drogę pytasz ? Nieswojego RIBa na zdjęciu pokazał gdzieś pewnie w Chorwacji i w darmowym CADzie dla przedszkolaków podrysował . Gdzie ty się pasujesz , za kogo ty masz ludzi . Trzeba być jełopem kwadratowym żeby ludzi mieć za takich łosi . Pamiętaj , że nie znasz ludzi do których piszesz . Wszystko spieprzyłeś , proporcje kształty , przenikanie i położenie brył i ich rodzaje , dosłownie wszystko .Taka twoja śliwowica z dżemu i denaturatu . Smacznego życzę biesiadnikom . Łajba jest fabryczna i po prostu używana . A co może pływaki z gumy dmuchałeś i wulkanizowałeś ? Chyba z dupy to i dmuch i ogień . Tak tak , twoje obrazki z netu , coś jak pornosy . Popatrz to się zechce . Masz więcej ? Pokaż . Dzieciak z podstawówki lewą nogą lepiej by to narysował . Krótko mówiąc Dzwon gumowy jesteś . Twoja klima grzeje . Pamiętam jak wykpiłeś projekt kuterka Lecha Makowieckiego na ścianie . Łeb popiołem posypać trzeba i pokorę zachować . Do jego pięt to ci sto lat brakuje . Popatrz teraz sobie złamasie jak projekt wygląda na żywo . imgbox.com . I nie odzywaj się więcej na tym forum na tematy ścisłe . Bo cię będę tępił jak kot myszy .
Tyle
Aha
Dziewczyny i nie tylko uważajcie na jego "śliwowicę" bo to może być denaturat z dżemem .
Chłoptaś się zdenerwował, nie spodziewał się. Dziękuję, że doceniłeś, że wygląda jak fabryczne w Chorwacji.
Twoj samochód wyprodukowała fabryka, niewiele przy nim wymyśliłeś, co najwyżej kupiłeś gotowe części, by doprowadzić do stanu fabrycznego. Może coś dłubnąłeś, to wszystko.
Ja moj zrobiłem w garażu od zera. Chcesz zdjęcia z garażu? Zabawa w tym, że gdy pokażę te z garażu, to wyjedziesz na wała jak stąd do Londynu. I stąd te twoje nerwy...
To co, chcesz być wałem? A może coś ci z projektu rozwinąć? Może dowolnej, wskazanej części, co? Jak wielkim wałem chcesz zostać na stałe na tym forum? Nie nadajesz się na kota, prawie mi przykro...
😁
"Ja moj zrobiłem w garażu od zera " Ty się chyba na prawdę tej dykty z dżemem nachlałeś że takie brednie na kacu wypisujesz . Nawet narysować tego widoku nie potrafisz w CADzie dla przedszkolaków . Walnij se lepiej twojej "śliwowicy" i idź spać to będzie najmądrzej .
"
Tomaszku, chciałeś być kotem, a z uśmiechem na twarzy zrobię z ciebie zawartość kociej kuwety za pomocą krótkiej prezentacji. Zaczynam.
imgbox.com
Na zdjęciach widzisz tylny fragment złożony z wręg z projektu. Projekt nie ma zachwianych proporcji tylko ma obrazowanie ortogonalne czyli nie ma perspektywy. Wręgi nanizane są na rurki dla otrzymania wstępnej geometrii. W lewym dolnym rogu ekranu widzisz poziomą listwę zakończoną piórem (puzzel) ponieważ powierzchnia robocza CNC wynosi 2500*1250mm i pięciometrowy pokład składa się z dwóch części.
W dalszej części kuweta zobaczy wiecej. Poprosiłem Chorwata, by wywlókł cudo z wody, ograbił ze wszystkiego, zdarł pokład, bym mogł pokazac kuwecie kadłub od wewnątrz. Demolka będzie gotowa na wieczór więc zapraszam wieczorem.
🤣
Oto moje dziełka na miarę moich możliwości. Upiekę do Gdyni ze dwa do tej kawy. Zaręczam, że smakują o niebo, półtora lepiej niż wyglądają ☺️
zapodaj.net
zapodaj.net
Te serduszko, to piernik?
Nie, to torcik jabłkowy z nutą mango - robiony był w ramach prezentu dla przyjaciółki.
Smakowity już z nazwy. Jednakże myślę, że nie spróbuję, z braku "zdolności honorowej" więc odstępuję swoją część, a decyzję, kogo nią poczęstować, zostawiam cukiernicy.
😁
Mmmniam.
Ale zasada - pokaż kotku, co masz w środku - stanowczo obowiązuje (ocena organoleptyczna).
Się wie - transport będzie trudny, ale nie niemożliwy 😎
Ciast, tortów, słodkości robić nie umiem :-(((
Tomcio - nie nerwuj się.
Ten niedojrzały, jak mówią Amerykanie green, osobnik jest wiecznym aspirantem, który kłamstwami, prowokacją, trollowaniem i hejterstwem, stara się wspiąc na wyższy szczebel drabiny społecznej i dołączyć do prawdziwych, dorosłych ludzi. Głupie to jak but, bo on nawet obrażając i pusząc się, chce tylko zaimponować. Stąd te łódki, których nawet nie nazwie prawidłowo, bo udaje, jak ten drugi głupek GPS, że jest z ferajny, a także przywłaszczanie sobie stopnia inżyniera elektronika, który nawet nie wie, co to historyczna heterodyna.
Fakt, dzieciaka należy karcić, jak konfabuluje, ale też powinno się go pogłaskać po główce. Na szczęście robią to tutejsze dziewczyny, bo mają silny instynkt macierzyński.
On już dawno przekroczył niewidzialną barierę i już nie jest złośliwy, czy denerwujący, tylko śmieszny. W tym przypomina mi bardzo Tuska na wystepach ludowych.
Już niedługo się okaże jakie masz przy mnie dwie lewe ręce, Ale że mam zabawę z tej waszej polskiej zawiści, to poczekacie do dzisiejszego obiadu, a wtedy go wam zepsuję i nie będzie wam smakował.
Emerytowany inżynierze, pokaż, co ostatnio zrobiłeś.
😛
Litości , wybuszuj jakiś obrazek z netu , tylko nie twoja "śliwowica".
Tak zostanie
Robisz tak: piszesz do mnie, czy mogę zrobić nowe foty. Odpowiadam twierdząco, bo rzecz stoi w garażu. Pytasz, czy od dziobu, czy od rufy, czy od burty. Odpowiadam, że od burty nie, bo zajmuje cały garaż wiec jest miejsce tylko wzdłuż na robienie zdjęć. Pytasz, jakie mam zegary. Ja: systemowy Johnson, multizegar GPS oraz radio - tu mnie masz. Leżę i kwiczę.
Prosisz (słowo "proszę" jest warunkiem koniecznym) o zdjecie od rufy tak, by było widać na radiu taką, a taką częstotliwość. Jak myślisz cioto, jakie mam szanse, by trafić pięć cyfr? Na dodatek prosisz o pozdrowienia dowolnej tresci na dziobie, tu i tu. Znajdę takie foty w necie?
I co? I masz taką fotkę ode mnie na pamiątkę. Odrożniasz, cioto, oryginal od fotomontażu?
A może chcesz zobaczyć tubę, ale nie klejoną i nie gumową tylko zgrzane prądem wysokiej częstotliwości gazoszczelne PCV zbrojone poliestrem? Pierwszy raz zgrzewałem, mogłem się lepiej przyłożyć.
imgbox.com
Fiu, fiu...
👍
To może wybierz wersję bo ja cię o nic nie prosiłem . To ta łódka jest w Chorwacji czy u ciebie w garażu ?A może one się rozmnożyły bo wyglądają różnie . Wiesz , po takiej śliwowicy niedługo będzie ich pięć . Kolory , listwy odbojowe , zabudowa pawęży , zabudowa dziob co odpadły ? No i to odkrycie XXI wieku gazoszczelne PCV , i dwusuwowy Johnson sprzed pół wieku , śmierdziel jak ruski CPN . no i ten prąd wysokiej czestotliwości . Chyba zrobił swoje ale w twoim łbie tępym . Pieprzysz parówo farmazony i tyle .Z resztą po co mi to dowodzić ? Zrobiłeś ? Pokaż , każdy kto zrobił ma ich setkę , ale to co zrobiłeś a nie zbiór jakichś fotek z netu ,które cały dzień zbierałeś . Chorwat cię olał i dupa z króla . Dzwon gumowy i złamas, zachlany denaturat jesteś .
Wal się
Żal mi się zrobiło twojej żony, że ją wali (twoje określenie, nie przecz) taki prymityw, jak ty, więc pozostawiam ci imię. Doceń ludzki gest pana.
Na sam koniec tej nierównej rozmowy, w której już na początku znany był jej końcowy efekt, powiem ci coś, co od lat spędza ci sen z powiek, bo co raz wracasz do tej sprawy - czy klima grzeje?
Tak, durniu - klima grzeje. W jednym miejscu chlodzi, w innym grzeje, ale tam gdzie grzeje, grzeje bardziej od tego, gdzie chłodzi. No przepraszam, mam trudności posługiwać się językiem polskiego żula w Anglii wiec powiem zwyczajnie, jak człowiek: ilość ciepła wytwarzana przez klimę jest równa ilości energii koniecznej do jej działania.
Wydrukuj, naucz się na pamięć, bo wstyd rodzinie przynosisz.
Pozdrowienia dla twojej małżonki, trochę szkoda kobiety, ale bez przesady -- widziały gały, co brały.
😄
Powtórz to w ciągu miesiąca.
To teraz je wychowaj... zrobić dziecko to i knur potrafi.
Wszystko gra , tylko porównywanie jego do buta czy GPSa to duży optymizm .
Aha
Trzeba ostrzec dziewczyny przed jego "śliwowicą " z dykty i dżemu bo efekt może być tragiczny .
😛
A dlaczego nie od razu firer ? :-)
PS. Te obecne spędy Tuska przypominają mi jako żywo hitlerowskie wiece.
PS2 Podobną taktykę miał Hermann Schaper ze swoim komando śmierci, kiedy mordował polskich żydów. Jako że jego einsatzkommando było stosunkowo mało liczne, a żydów było dziesiątki, setki tysięcy, to przemieszczał się szybko i w wiele miejsc, aby zrobić wrażenie, że wszędzie są Niemcy i że niepodzielnie panują.
Zgadnij, kto w chwilach intymnych mówił mu - Mój ty firerze.
Ps. Wstrętni plotkarze mówią, że bez tego mu nie stanął (podobno reagował też na Heil!)
Pokaż Donku co masz na swoim ... :-)
No i koniecznie U2 musi zabrać ziółka 😎
Jak będziesz w weekend na targach sztuki oraz tego i owego... to proszę, pozdrów Gabriela ode mnie
to i ziółka Ci się trafią 😎
PS
Synowi tylko nie dawaj 😎
To ja zamawiam śliwowicę domowej roboty. Od ciebie sake może być japońska sake. Mogę w zamian przywieźć ducha puszczy :-)
PS. Oczywiście musimy w końcu wyjaśnić kto jest za firerkiem Tuskiem a kto za prezesem Kaczyńskim. Dlatego pistolety też trzeba z sobą wziąć :-)
PS2 Wy dziewczyny będziecie tylko sekundować, ale jak jakiś strzelec chybi, to może trafić sekundantkę :-)
😛
Nie ma sprawy droga sake. Napój z Japonii rozcieńczę już w moim układzie pokarmowym, o ile zdążę :-)
Zdążysz - Tri przecież chybiał będzie 🙂
Paradoksalnie ta wizja uspokaja mnie. Dziękuję.
Jeśli śliwowica - to tylko łącka. Rokrocznie z Czorsztyna (od zaprzyjaźnionego bacy od oscypków, bryndzy i buncu) przywożę solidny zapasik.
Daje krzepę, krasi lica nasza łącka śliwowica
Znajomy syn prokuratora za Stalina mówił, że dostał tę śliwowicę od znajomych, ale mu nie smakowała. A mi się kojarzy z najbogatszym posłem w Sejmie p. Łąckim z peło, który mówi w TVP że Polacy są urodzonymi antysemitami. Widać, że jak ktoś jest bardziej antypolski, to jest tym bardziej bogaty w Polsce :-)
PS. Najbardziej mi onegdaj smakowała śliwowica tatrzańska z Biedry, ale to było z dekadę temu. Teraz jest niezła śliwowica Witkacy czy Pejsachówka (Passover) - niezwykle mocna - 70% - trzeba uważać podczas konsumpcji, aby nie przesadzić, ale kolega z Czech ze studiów na PW, a właściwie Polak spod Cieszyna, twierdził, że najlepsza śliwowica to domowej roboty. Wtedy byłem abstynentem, ale nie na 100%, więc tematy pędzenia śliwek mnie nie interesowały :-)
PS2. Teraz uważam, że śliwowica najlepiej wyłącza zmysły i przenosi w stan błogości, przy okazji nie uderzając w dekiel jak łyskacz, nawet markowy.
Paschalną znam dosyć dobrze. Niezła, choć - proszę bez pejoratywnych skojarzeń - jest nieco za żydowska. To się wyczuwa, że jest koszerna. Jak gęsi pipek. Łącka ma szczególny aromat. I jak słusznie zauważyłeś, ona nie jak inne mocne alkohole, nie zamula czachy. Wprost przeciwnie, umysł się nieco rozjaśnia. A dawniej, gdy jeszcze nie zakochałem się w Pieninach, smak śliwowicy poznawałem ze sztandarowego produktu w okrągłej, płaskiej butelce, pod wówczas z Jugosławii, a teraz z Chorwacji. Ta Sljivovica, znana również poprzez ścisłe związki Chorwacji z Rzeszą, jako Slivovitz (po angielsku po prostu Plum Brandy, początkowo związana była z firmą Badel. Nie należy jej mylić z najpopularniejszą na Bałkanach gorzałą, jaką jest rakija (raki) - 40 - 50% destylat z różnych owoców. Chyba pierwsi wyprodukowali to Serbowie. Nie lubię tego, bo jest dla mnie zbyt bimbrowa. Także ciężka jest włoska Grappa, którą się produkuje z pozostałości po wyciśnięciu soku z winogrona na wino. To już niestety oficjalny bimber.
Więc w tej klasyfikacji nasza Śliwowica Łącka jest zdecydowanie najlepsza. Dodam taką ciekawostkę - bardzo mocno za legalizacją Łąckiej walczył kumpel ruskiego szpiega Auganowa, popularny "Kudłaty", czyli Józef Oleksy.
Gospodarza Bloga trzeba zaprosić, będzie się mógł sprawdzić jako Trained Lifeguard ;-)
Oj Heniek, lepiej żeby mnie nie było. Jestem strasznie dyktatorski, a na dodatek pierdziel - gawędziarz. Mógłbym was do głosu nie dopuścić.
Ale fakt... Pod koniec, gwarantuję, wszyscy zostaliby fanatycznymi pisiorami (no, może któryś, wiecie kto, pozostałby pisiurkiem).
Obecność @jazgdyni jest sine qua non - nie tylko jako Lifesaver - każdy na pewno będzie chciał spróbować tej legendarnej kawy 😊
Panie kawoszki to cymes. Bo znaczy to, że z natury są łagodne. Najgorsze są te, co wolą ocet, koniecznie eko jabłkowy.
Niestety Kopi Luwak nie poczęstuję. Ostatnie 5 deko oprawiłem w ramkę, jako pamiątkę z Bali (to długa historia, więc o tym innym razem.) Ale Blue Mountain, czy Maragogype można zdobyć. Luwak dzisiaj to coś 1500 za kg. Nie stać mnie ;-(
Spokojna głowa - przed spotkaniem - odstawię 😎
Kurcze, nie zrozumiałem. Co musisz odstawiać?
Dzień dobry ☺️ No, kawę odstawię na chwilę, by nie wyjść na nazbyt łagodną 😌 Udanego dnia.
No, no...
Szanowna Edelka chce się zaprezentować jako ostra kocica.
Miauuu. Grrrrr!
To jeszcze zależy jaki lifeguard - marine czy beach.
Zacznijmy od plażowego:
Their aim is to prevent accidents before they happen - up to 95% of their work is preventative. They monitor sea conditions to set up the appropriate flags, watch the people on the beach and offer safety advice both on the beach and in classrooms through our education programmes.
Morski ratownik ma wiele więcej roboty. Na przykład musi mieć licencję na łódkę MOB.
Moje najwspanialsze obcowanie z przyrodą zawiera się w tych słowach:
A tymczasem leżę pod gruszą
na dowolnie wybranym boku.
Wtedy mam co na świecie najświętsze,
świę ty spokój.
youtu.be
.
Po co Kadłubek jak jest taki historyk. Po co Górski jak jest taki kabaret.
Kadłubek przez wielu historyków nie jest traktowany jako bezdyskusyjny, poważny kronikarz. Przedzierają się przez jego zapisy oddzielając ziarno od plew.