Jestem kanibalem!

Po pierwsze nie zabijaj! Każdy przyzwoity człowiek powinien głośno protestować, kiedy krzywdzone i zabijane są zwierzęta, zabijane niestety w majestacie prawa" - apeluje europarlamentarzystka Wiosny Sylwia Spurek.. O pani Spurek jest też głośno z powodu jej zachwytu nad obrazem z krowami w obozowych pasiakach, ale - przepraszam - za bardzo szanuję inteligencję PT Czytelników i swoją własną, żeby zajmować się zachwytami "wiosennej" europosłanki.

Owszem, sam jestem zawziętym zwolennikiem surowego karania osobników, którzy sadystycznie, dla zaspokojenia swoich najniższych instynktów zabijają swoje psy i koty, lub je porzucają w okrutny sposób. Ale pani Spurek chodzi o zabijanie w ogóle i tu powstaje problem, który - jak kolejny ze sztucznie tworzonych problemów "postępowej" Europy - coraz bardziej przebija się na lewackim Zachodzie i zaprząta umysły unijnych biurokratów oraz zielonych terrorystów. Wypowiedź europosłanki o “krowach, które są są gwałcone, żeby dawać mleko” stała się hitem wśród internautów, a prof. Magdalena Środa położyła "wisienkę na torcie", kiedy wyraziła zainteresowanie ideą nadania obywatelstwa… zwierzętom domowym. No cóż - ci od CO2 mają "świętą" Gretę, a my tutaj "świętą" Sylwię od zwierząt.

Nasza "święta" Sylwia wie zatem, dlaczego rozprzestrzenia się w Polsce ASF, czyli afrykański pomór świń: "Za rozprzestrzenianie się wirusa ASF odpowiada głównie władza publiczna, która zaniedbała procedury bioasekuracji wśród zwierząt hodowlanych i przestrzeganie rygoru higieny u ludzi". Oczywiście swoje "prawdy" głosi w kontekście Ardanowski Lex, czyli ustawowego odstrzału dzików. Ciekawe, czy Spurek, aktualnie przebywająca w Belgii, wie, że w belgijskiej strefie zagrożenia wirusem, dziki wybito do nogi. Podobnie uczyniono we Francji, tuż przy granicy belgijskiej. Tam do dzisiaj nie żałuje się amunicji przy odstrzale tych zwierząt. Co więcej, na terytorium Danii pozostało zaledwie 40 dzików. Mimo to tamtejsze władze planują odstrzał nawet tak niewielkiej grupy zwierząt. Co więcej na granicy z Niemcami wzniesiono ogrodzenie. A skoro mowa już o Niemcach, to na terenie tego kraju w ubiegłym roku zastrzelono 836 tys. dzików. Swoją drogą wątpię szczerze, że pani Sylwia zdecyduje się własną, europoselską piersią bronić ryjących watah - wszak nie da się równać brukselskiego ciepełka z niewygodą leśnych ostępów.

Ale wróćmy do lewackiego problemu zabijania zwierząt w ogóle. Lewaccy "obrońcy" zwierząt  uważają bowiem, że zwierzęta bardziej cierpią niż ludzie. Ba, spotkałem się z opinią, że "w konsekwencji, moralnie bardziej złe są przemysłowe farmy drobiu niż komunistyczne zniewolenie". Czyli co? Kurze farmy są większym złem nawet od niemieckich obozów koncentracyjnych, a klient KFC jest gorszy od kanibala? I kiedy tak się zastanowiłem, to spojrzałem w  lustro i stwierdziłem z odrazą, że jestem jeszcze gorszy.

Lista mojej hańby jest długa. Przede wszystkim regularnie, na moje pośrednie zlecenie mordowane są przeróżne zwierzęta. Nie każę - co prawda - wprost zabijać konkretnych osobników, ale jestem konsumentem i rynek nauczył się szacować moje (i podobnych do mnie "kanibali") zapotrzebowanie i zabija dla mnie kurczaki, świnie, krowy, ryby, jelenie, barany,  kaczki, indyki, itd. Czy mógłbym żyć bez mięsa? Owszem, z łatwością to sobie wyobrażam, ale dlaczego mam rezygnować z rzeczy, które mi smakują? Po prostu. Hańbię się także tym, że zwiedzam ZOO i fotografuję te zniewolone zwierzęta, byłem w delfinarium, w oceanarium, na wyścigach konnych, wyścigach psów, kiedyś w cyrku i w papugarni. Dla mało kumatych zaznaczam, ż papugarnia to raczej nie za duże, drewniane więzienie dla papug, które "garują" w środku ku uciesze łapiącej je gawiedzi, niekoniecznie delikatnej dla skrzydlatej gromady. Używam też lepu na muchy i środków owadobójczych, a mojej jamniczce w swoim czasie założyłem przeciw - kleszczową obrożę. Czyli: albo zabijam zwierzęta, bo lubię je jeść, albo zabijam, bo mnie wkurzają ( muchy, komary, kleszcze), albo trzymam w przeróżnych więzieniach, bo je podziwiam (słonie, lwy, żyrafy, papugi). Straszny ze mnie bydlak.

A tak serio, to nie rozumiem tych osób, które swoją miłość do zwierząt uważają za absolutną i bezgraniczną. Każde zwierzę chcą przytulić, ale  jednocześnie najczęściej wieprzowinkę codziennie jedzą. Widocznie miłość zależna jest od smaku i aktualnych promocji w popularnej sieci niemieckich marketów. A wszystko jest niesłychanie proste: cały nasz świat wygląda tak, że my, czyli ludzie, zwierzęta sobie podporządkowaliśmy i w zgodzie z kultowym " Folwarkiem zwierzęcym" naprawdę jesteśmy ich największymi wrogami. Dla naszej wygody przestaliśmy mówić, jakie zwierzę ma zostać zabite, by smak potrawy był zgodny z naszym podniebieniem. Dlatego mówimy o wołowinie, wieprzowinie, dziczyźnie, drobiu… Nie musimy sobie wyobrażać smutnej, patrzącej nam prosto w oczy świnki albo radośnie kicającego zajączka - wcale nie czekoladowego. Ale czy mam się z tego powodu biczować i uważać za mordercę/kanibala? Nam, ludziom, sporo przez te tysiąclecia się udało, dzięki czemu nasze życie jest wygodniejsze. Dlatego nigdy życiu nie zaprotestuję przeciw ścięciu jednego drzewa, blokującego wielką inwestycję, bo zaczął się okres lęgowy ptaków,  ani nie zablokuję budowy drogi szybkiego ruchu, bo tylko idiota może uznać, że droga ( zazwyczaj przez łąki i nieużytki) radykalnie zmieni ekosystem fauny i flory. Jesteśmy do bólu pragmatyczni i - owszem - ów pragmatyzm ( najczęściej zdominowany chciwością) gubi nas często ekologicznie, ale to już inna "inszość".

Na zakończenie zasłyszana gdzieś historia: jedna z tysiąca restauracji na Florydzie z wielkim akwarium. Obrońcy zwierząt chcieli uratować ponad 100-letniego homara, który wiódł tam powolne życie. Homar przeżył obie Wojny Światowe, zapewne nawet o nich nie wiedząc, ale interwencji obrońców zwierząt już przeżyć - niestety - nie zdołał. Zszedł podczas nieudolnego transportu, zorganizowanego przez swoich "mecenasów”. Historyjkę dedykuję pani europosłance i wszystkim "obrońcom" zwierząt, którzy chyba nie wiedzą tak do końca co czynią.

I może nawet jestem kanibalem, ale jedno jest dużo bardziej pewne: lewactwo to stan umysłu.

 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Marek1taki

07-02-2020 [23:13] - Marek1taki | Link:

Ekologiści niedawno bronili praw zwierząt zaburzając odstrzał dzików związany z rozprzestrzenianiem się epidemii ASF. Nie wiedzieć czemu nie zostali oskarżeni o zakłócenie porządku publicznego. Zamiast tego przegłosowano specustawę.
Piszę o tym bo właśnie w kolejnym odcinku serialu "Archiwista" było lokowanie produktów. Ekologizmu i nie tylko. Dotyczył zabójstwa ekologistycznie-śledczego dziennikarza przez posła-myśliwego powołującego się na immunitet. W dwuznacznej, jednak pozytywnie przedstawionej, roli "wolne rysie" i policjantka włamująca się notorycznie dla zdobywania dowodów. Trudno nie dostrzec promowania ekoideologii, obrzydzania myśliwstwa i i strzelectwa oraz podgotowki ideologicznej pod ograniczenie praw obywatelskich dla wygody służb. Tych samych, którym wiąże ręce politycznie-poprawna interpretacja prawa przez prokuraturę i sądy.
Ten odcinek kręcony był akurat w czasie jak epidemia ASF się rozprzestrzeniała i równolegle do działań pseudoekologicznej międzynarodówki chroniącej plagi ASF i kornika. W czasie nagonki na śp.prof.Szyszko - ministra, posła i myśliwego. I kręcony w czasie "dobrej zmiany".
To nie dzieje się w propagandowej próżni. Równolegle mamy "Pokot" i sekcierstwo weganizmu. Może więc nie tylko stan umysłu ale i spisek na rzecz tzw. zrównoważonego rozwoju?

Obrazek użytkownika jazgdyni

08-02-2020 [05:37] - jazgdyni | Link:

No Boże, tak już jest od zarania dziejów. Chwilę po tym jak powstał proton i elektron, pojawiły się zwierzęta mięsożerne, siejące przerażenie carnivore i te łagodne, potulne roślinożerne, gdzie tylko zebra pojęła znaczenie pasiaków pani Spurek, zwane też fikuśnie fitofagami. Przypomnę, że ta pani Spurek, to kiedyś zastępca Rzecznika Praw Człowieka. Podkreślam - PRAW CZŁOWIEKA, a nie krowy, czy moich ukochanych gęsich wątróbek, tak okrutnie wytwarzanych.
Tylko ta wspaniała pani doktor nie jest z nauką na bieżąco i zapewne nie wie, że trawa jest też w jakimś stopniu inteligentna i jak ją owce za mocno wygryzają, to przegania je na inne miejsce. A takie drzewa w lesie to już wysoko rozwinięte inteligentne społeczności, gdzie rodzice - dorosłe drzewa - opiekują się swoimi dzieciakami, gdy te podrastają w poszycie, a rolę internetu i apteki zarazem pełnią rozległe sieci grzybowe. I europosłanka Spurek każe nam jeść te godne podziwu istoty?! Zamknąłbym tą wrażliwą panią w pomieszczeniu z mimozą, albo którąś z akacji, z obowiązkowym dotykaniem co 5 minut listków i obserwacją, jak te trwożnie natychmiast się zwijają.
A poza tym o roślinożercach (fitofagach) nauka mówi tak - "Organizmy roślinożerne
Ten rodzaj pokarmu zawiera niewiele łatwo przyswajalnych substancji odżywczych,
dlatego roślinożercy pochłaniają ogromne ilości pożywienia. "

Gdybyśmy my, wszyscy ludzie na świecie posłuchali Dobrej Doktor i przerzucili się na to fitofagostwo (nie mylić z fagastwem), to po ilu latach ogołocilibyśmy Ziemię z zieleni? Podejrzewam, że bardzo szybko, przy okazji obdarzając wszystkie rośliny niesłychanym cierpieniem.

Gdyby pani Spurek była uczciwsza i mądrzejsza, to by namawiała wszystkich, by zostali padlinożercami. To krzywdy nikomu nie wyrządza. A Ty, Szanowny Autorze, mógłbyś w całym majestacie zostać kanibalem, gdy zamiast zakopywać, czy spalać Tatusia, który właśnie odszedł, urządziłbyś wykwintną ucztę dla rodziny i przyjaciół. Prawdziwą stypę.

My ludzie jednak okazaliśmy sie najsprytniejsi, lub najbardziej cwani w przyrodzie i zostaliśmy wszystkożercami. Omnivore.

Smacznego i do następnego.

Obrazek użytkownika angela

08-02-2020 [08:27] - angela | Link:

Nie do pojęcia jest, żeby garstka ludzi narzucała większości, jak żyć. 
Tych marginalnych  grup, ktore chcą rządzić swiatem, narobilo się już trochę. 
Tzw ekolodzy, LGBT,  a teraz "obroncy" zierzat, serwują  całym spoleczenstwom  swoje oderwane od normalności dewiacje. 
Nie dajmy sie zwariować,  ktos chce postawic wszystko na głowie,  ze nie powiem, na d....  .
Jezeli będziemy  ulegać , i dawać   im jakikolwiek posłuch, to gotowi wymyśleć jeszcze coś gorszego.
Nie slyszalam jednak od tych obrońców krow i żab,  zeby choć słowem potępili  skandaliczny wyrok sądu, po zgwalceniu i zabójstwie  trzyletniego dziecka.
 

Obrazek użytkownika Trotelreiner

08-02-2020 [10:29] - Trotelreiner | Link:

"Nie zamierzam w tym szambie napisać ani jednego słowa"---koniec cytatu.
Tekst z 6.02.2020

I co?
https://www.salon24.pl/u/okop/...
Link do notki Pana @kemira

everybody lies...
 

Obrazek użytkownika Kemir

08-02-2020 [13:26] - Kemir | Link:

Nieporozumienie, bo nie chcę myśleć, że to świadoma manipulacja.
Cytat dotyczy bloga prowadzonego przez Echo24 - co łatwo sprawdzić.Tyle.

Obrazek użytkownika Trotelreiner

08-02-2020 [19:17] - Trotelreiner | Link:

Aaaa! To najmocniej przepraszam :-((