Andrzej Rogalski „Deep state” ten termin użył Steve Bannon jeden z autorów skutecznej strategii wyborczej Donalda Trumpa. Ten termin określa nieznaną opinii publicznej ukrytą, mającą tajny charakter, realną władzę, która rządzi Stanami Zjednoczonymi. W klasycznej definicji wymienia się jej dwa najsilniejsze człony: kompleks militarno-przemysłowy oraz globalną finansjerą. Do niej zalicza się wszystkie siły niewybieralne pretendujące do kierowania polityką, grupy formalne i nieformalne, wręcz kamuflujące swoje istnienie, posiadające potężne wpływy i działające poza legalnym systemem. Koterie, kliki, mafie, różne tajne loże, kręgi finansjery, oszuści, globaliści, czy korporacje mające większe ambicje niż to dotyczyłoby ich sfery działalności. To ukryte państwo zostało nazwane, częściowo pokazane i pokonane w wyborach. Trump miał z nim podjąć walkę – takie były obietnice, pozostała realizacja. „..”Amerykańska polityka zagraniczna wróciła na stare tory, które realizowali Bushowie, Clinton i Obama. Została ona dawno temu wytyczona przez siły skupione w „deep state”. Program ogłoszono pod koniec lat 90-tych i nazwano „Strategy, Forces and Resources for a New Century”. Plan miał doprowadzić do dominacji USA na świecie. Jej autorzy pisali, że Ameryce potrzebny jest nowy „Pearl Harbor” (powód przystąpienia do II wojny światowej). Jakby na zamówienie miał miejsce atak 11 września 2001 roku. W programie wymienione są państwa, które mają być zmienione w „demokracje”, inaczej mówiąc zaatakowane. Listę otwierał Irak, dalej na niej znalazły się Libia, Somalia, Syria, Północna Korea i wreszcie Iran. Jak widać plan jest w trakcie realizacji i wygląda na to, że będzie go kontynuował Donald Trump, a to oznacza kolejne wojny, punkty zapalne na świecie i nie
[...USUNIĘTO: zbyt długa wklejka...]
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
- Odsłony: 9721
system polityczno gospodarczy jest coraz bardziej niewydolny w konfrontacji z XXI wiecznym modelem w którym ośrodkiem władzy politycznej i gospodarczej jest oligarchia urzędnicza. – Władza nad gospodarką sprawowana przez oligarchię urzędniczą została sprawdzona nie tylko w tym kraju. Jakie były tego skutki?
Polska, aby wybić się na faktyczna suwerenność musi przeprowadzić dekolonizacj[ę] systemu – Przede wszystkim powinna zacząć prowadzić własną politykę. Zamiast tego, niejako dla odreagowania, zajmuje się dyrygowaniem podległym ciemnym ludem tubylczym.
Demokracja dla mas to mit, to ochlokracja, to odmiana systemu niewolniczego. – Natomiast dyktatura oligarchii urzędniczej prowadzi do wyzwolenia? Chyba tylko w propagandzie.
Bo jak można zachować w takim systemie własność jeśli bandyta, złodziej, rabuś, gangster ma prawo głosu – Mogłoby być jeszcze gorzej: Władza mogłaby, jak w Sowietach, decydować, kto ma schizofrenię bezobiawową, a kto nie. Przymiarki do tego przeprowadzono już w poprzednim etapie w postaci odbierania biernego prawa wyborczego.
Jak utrzymać wolność sumienia i prawo do posiadania Boga jeśli aktywni wyznawcy komunizmu, faszyzmu, politycznej poprawności nie tylko mają prawo głosu. – Przecież to, co Pan tu głosi, jest czystym faszyzmem. Powinien Pan mieć prawo głosu?
będą zmuszali polskie dzieci do uczęszczania na ich lekcje w szkołach – To może postąpić przeciwnie i zlikwidować przymus szkolny i ministerstwo oświaty?