Memento praeteriti - pamięci ofiar Powstańców’44

Dziś, w 75 rocznicę Powstania Warszawskiego, chciałabym tylko przypomnieć swój dawniejszy wpis. Także dlatego, że od jego ukazania wiele się zmieniło - udało się odsłonić w Łodzi pomnik poświęcony pamięci powstańców warszawskich i, niestety, zmarła też bohaterka mojego reportażu - prof. Maria Gołębiowska - która wraz z mężem Henrykiem o ten pomnik zabiegała. Na szczęście doczekała jeszcze jego odsłonięcia. Pamiętajmy o powstańcach warszawskich!

_____

„A historia okłamie nas jutro, groby nasze wyrówna ktoś obcy,
umieramy nie mówiąc, że smutno, nie armia, nie wojsko, my – dziewczęta i chłopcy”
(1944, słowa recytowane na barykadach przez powstańców warszawskich)
 
 
1 sierpnia 1944 roku – nad Warszawą zawisło stężałe od gorącego dnia pełni lata powietrze. Ale dawało się wyczuć coś jeszcze, jakiś niepokój - inny niż w „zwykłe” dni okupacji, jakieś napięcie, ten szczególny rodzaj wyczekiwania na wydarzenie, o którym się powszechnie nie mówi, ale które wywołuje lęk i nadzieję jednocześnie, i które musi nadejść. Nadeszło.

O godzinie 17.00 wybucha w Warszawie powstanie: tragiczne i bohaterskie zarazem, będące zrywem ducha i klęską materii; w sowieckiej Polsce przez lata spychane w zapomnienie i domagające się od Polski Odrodzonej należnego mu w pamięci kolejnych pokoleń miejsca. Dla powstańców było ono zarówno początkiem, jak i końcem życia: dzieci stały się dorosłe, młodzież dojrzała, dziewczęta i chłopcy - wiele, zbyt wiele z nich zginęło, ale dla tych, co przeżyli, już nic nie było takie same jak wcześniej. Nie da się zapomnieć obrazów grozy tamtych dni. A przed oczyma wciąż pojawiają się twarze powstańców…
 
O bohaterstwie powstańców chce pamiętać łodzianka – emerytowana profesor Maria Gołębiowska, zasłużona lekarka, pediatra, jak mówi o sobie – udzielający pomocy świadek powstania warszawskiego. Chce też, aby pamiętali o nich łodzianie. Wspiera ją w tym mąż, Henryk Gołębiowski - pseudonim „Kaczor”, walczący w powstaniu żołnierz Armii Krajowej pułku Baszta. To z inicjatywy państwa Marii i Henryka Gołębiowskich w 2014 roku udało się „naznaczyć” w Łodzi stosowne miejsce nazwą, będącą świadectwem pamięci o powstańcach. Tym miejscem jest Skwer im. Powstańców Warszawskich. Musiało jednak minąć aż 70 lat od tragicznych wydarzeń…
 
Pogodne było niebo sierpniowe, gdy wyglądano przylotu ptaków.
Żołnierzyk młody, raniony w głowę, bez amunicji szedł do ataku,
a wróg nas raził z wylotów strzelnic i huk moździerzy po mieście dudnił,
i coraz więcej spalonych dzielnic, i coraz ciężej, i coraz trudniej…
(Zbigniew Jasiński, ps. Rudy, „Pieśń o powstaniu”, 1944)
 
W sierpniu 1944 r. Maria Gołębiowska, wówczas jeszcze Michalska, była 19-letnią studentką drugiego roku medycyny na tajnych kompletach Uniwersytetu Ziem Zachodnich, czyli Uniwersytetu Poznańskiego w Warszawie. W czerwcu przeszła szkolenia sanitarne w poradni chirurgicznej na Woli, pod koniec lipca zdała u prof. Edwarda Lotha bardzo trudny egzamin z anatomii. W dniu wybuchu powstania była ze swoja matką, przyszłością teściową i młodszą siostrą w domu przy ul. Elektoralnej 1 róg ul. Przechodniej. Ku zaskoczeniu i rozpaczy matki czternastoletnia Lusia wyruszyła natychmiast na powstańcze barykady. Maria czekała na rozkaz, gdzie ma się stawić. Do walki ruszył także Henryk Gołębiowski, wówczas narzeczony Marii. Pożegnali się rano, nie wiedząc, czy jeszcze się spotkają. Maria, jej matka i matka narzeczonego pierwsze dni spędziły głównie w piwnicach.
 
- Z każdą godziną piwnice były coraz bardziej przepełnione, pomiędzy piwnicami domów wyburzano przejścia, gromadzili się mieszkańcy z tobołkami i napływali uciekinierzy z Woli. Docierały do nas okropne wieści o tym, że Niemcy zabijają wszystkich bez wyjątku. W moje imieniny, 5 sierpnia, do piwnicy wpadli nagle własowcy – zamroczeni środkami odurzającymi i alkoholem zaczęli strzelać na oślep. Wszyscy żywi zostaliśmy wywleczeni na podwórze, ustawieni pod ścianą, czekaliśmy na ostatni strzał. Oko w oko ze śmiercią, to przerażające…
 
Próbuję poczuć w sobie to przerażenie, zamykam oczy, widzę ludzi, ręce w górze, przede mną ścianę, za mną… nie wiem, nie potrafię. Siedzę w przytulnym pokoju, na półkach książki, zdjęcia, drewniane figury świątków i Chrystusów, na stoliku parująca herbata i pachnące ciasto. To trzeba było przeżyć, doświadczyć, bez tego nie sposób poczuć każdą komórką swego ciała, zbyt ciepło jest, zbyt bezpiecznie…
 
(Więcej czytaj na: Z krwi i ziemi kamień pamięci winien być utoczony)

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika xena2012

01-08-2017 [22:43] - xena2012 | Link:

Odwiedzając w Warszawie groby Powstańców Warszawskich,groby poległych Harcerzy rzuca się w oczy wiek.Niektórzy tam spoczywający to prawie dzieci.Jak wielkie dla nich znaczenie miało słowo Ojczyzna, niepodległość. jak wielka była w nich wola walki i jaka dojrzałość. Porównawszy  ich postawy do zachowań rówieśników nawet zreszta starszych w obecnej Polsce dla których szczytem możliwości jest tarzanie sie w błocie na Woodstocku myślę ze ich ofiara była daremna.

Obrazek użytkownika wielkopolskizdzichu

01-08-2017 [22:53] - wielkopolskizdzichu | Link:

Rzeczywiście tarzanie się w błocie przy muzyce to hańba, lepiej uczestniczyć w politycznych zjazdach u Ojca Dyrektora. Ci od zjazdów gotowi będą ginąć za Ojczyznę.

Obrazek użytkownika xena2012

02-08-2017 [07:31] - xena2012 | Link:

Sądząc po emocjonalnym wpisie przypuszczam,że czuł się Pan nader wyzwolony po wytarzaniu w błocie.A był Pan kiedykolwiek na tych grobach,zastanowił się choć chwilę,zamyślił?

Obrazek użytkownika wielkopolskizdzichu

02-08-2017 [07:42] - wielkopolskizdzichu | Link:

Chodzenie na groby powstańców i tańczenie pogo nie są sobie przeciwstawne, są to dwa niezależne od siebie przejawy życia kulturalno społecznego. 

Obrazek użytkownika xena2012

01-08-2017 [22:43] - xena2012 | Link:

Odwiedzając w Warszawie groby Powstańców Warszawskich,groby poległych Harcerzy rzuca się w oczy wiek.Niektórzy tam spoczywający to prawie dzieci.Jak wielkie dla nich znaczenie miało słowo Ojczyzna, niepodległość. jak wielka była w nich wola walki i jaka dojrzałość. Porównawszy  ich postawy do zachowań rówieśników nawet zreszta starszych w obecnej Polsce dla których szczytem możliwości jest tarzanie sie w błocie na Woodstocku myślę ze ich ofiara była daremna.

Obrazek użytkownika Domasuł

02-08-2017 [02:43] - Domasuł (niezweryfikowany) | Link:

Od lat staram się zrozumieć Powstanie. Nie osadzac, jak robia wszyscy, tylko zrozumieć. Uwazam, ze 90% informacji na temat II wojny swiatowej w ogole jest przekłamanych. Swoja wlasna wersje tamtych czasów trzeba sobie ukladac ze strzepkow relacji. Np tutaj szczególnie zwrocil moja uwagę jeden fragment:

"Pukamy do drzwi pierwszego z nich. Wychodzi mężczyzna. W odpowiedzi na moją prośbę o pomoc, rzuca – „mamy już dość warszawiaków”…
Podążam za słowami opowieści. Zmęczone, przerażone kobiety pukają do drzwi drugiego domu – to samo, trzeciego – też, czwartego – także."