Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentujący
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Braun: od buntu do rządzenia droga daleka.

mjk1 09.10.2026

Grzegorz Braun ma program, ale czy ma również plan na Polskę?

 Na Naszych Blogach łatwo znaleźć polityków, których jedni uważają za zbawców ojczyzny, a inni za jej nieszczęście. Braun należy do tych, którzy wywołują emocje szczególne. Dla jednych jest człowiekiem, który mówi to, czego inni boją się powiedzieć. Dla drugich - politykiem, którego działalność częściej kojarzy się z konfliktem niż z rozwiązywaniem problemów państwa. Nie zamierzam jednak rozstrzygać tego sporu przez ustalanie, kto kogo bardziej lubi. Sympatie polityczne są prywatną sprawą wyborcy. Interesuje mnie coś znacznie bardziej przyziemnego - co właściwie miałoby się zmienić w Polsce, gdyby Braun i jego środowisko otrzymali realny wpływ na rządzenie?

 Zacznijmy od uczciwego zastrzeżenia. Braun nie jest polityczną pustą kartką. Konfederacja Korony Polskiej opublikowała program, w którym znajdziemy propozycje dotyczące podatków, emerytur, ochrony zdrowia, własności państwowej, wojska i polityki zagranicznej. Sam Braun w kampanii prezydenckiej w 2025 roku zapowiadał między innymi likwidację PIT, CIT i obowiązkowego ZUS oraz dobrze przygotowany Polexit. Nie można więc uczciwie powiedzieć, że nie ma żadnych propozycji. Można natomiast zapytać, czy są one wystarczająco dopracowane, czy tworzą spójną całość i czy ich realizacja rzeczywiście przyniosłaby Polsce korzyści. A to już zupełnie inna rozmowa.

Podatki zlikwidujemy. A rachunek kto zapłaci?

 Weźmy gospodarkę. Braun i jego środowisko chcą radykalnego ograniczenia obciążeń przedsiębiorców i pracowników. W programie KKP nie poprzestano zresztą na ogólnym haśle. Zaproponowano likwidację PIT od pracy i składek ZUS, zastąpienie ich niższym o co najmniej połowę podatkiem od funduszu wynagrodzeń płaconym przez pracodawcę, a także zastąpienie CIT podatkiem od przychodów w wysokości 1,5 procent. Są również propozycje zmian w VAT i rozszerzenia ryczałtu. To już konkrety, które można analizować. I dobrze, bo polski system podatkowy rzeczywiście wymaga uproszczenia, a koszty pracy i niepewność przepisów są poważnymi problemami przedsiębiorców. Tylko że z konkretnej propozycji nie wynika jeszcze automatycznie dobry rezultat. Podatek od przychodu to nie to samo co podatek od dochodu. Firma może mieć duże obroty i niewielką marżę. Dla jednego przedsiębiorstwa zmiana może oznaczać ulgę, dla innego - dodatkowy ciężar. Podobnie obniżenie kosztów pracy może sprzyjać zatrudnieniu, ale skala tego efektu zależy od sytuacji gospodarczej i zachowania firm. Najważniejsze pytanie dotyczy jednak finansów publicznych. Państwo nie utrzymuje się z dobrych intencji. Musi finansować wojsko, policję, sądy, administrację, infrastrukturę i świadczenia, do których wypłaty jest zobowiązane. Jeżeli zmieniamy system podatkowy, musimy wiedzieć, ile pieniędzy wpłynie do budżetu po zmianach i jak będą wyglądały wydatki. Nie wystarczy odpowiedzieć, że dzięki niższym podatkom gospodarka przyspieszy, przedsiębiorcy rozwiną firmy, a wpływy z innych źródeł wzrosną. To możliwy mechanizm, ale jego skali nie da się ustalić za pomocą politycznej wiary. Chciałbym zobaczyć rachunek pokazujący, jakie dochody publiczne przyniesie proponowany system, jakie będą skutki dla różnych grup przedsiębiorstw i jak ma wyglądać finansowanie państwa w okresie przejściowym. Nie dlatego, że jestem przeciwnikiem obniżania podatków. Właśnie dlatego, że traktuję je poważnie. W gospodarce nie wystarczy wiedzieć, co chce się obniżyć. Trzeba jeszcze wiedzieć, jakie będą skutki i jak pokryć pozostałe koszty.

Emerytury i zdrowie, czyli sprawdzian powagi programu.

 Program KKP przewiduje również przejście do emerytury obywatelskiej dla osób wchodzących na rynek pracy, przy zachowaniu praw nabytych obecnych emerytów i osób już pracujących. To propozycja dotycząca milionów ludzi i wieloletnich zobowiązań państwa. Nie można jej ocenić jednym zdaniem ani sprowadzić do pytania, czy podoba nam się obecny system. Trzeba odpowiedzieć, jaka byłaby wysokość takiej emerytury, jak finansowano by ją w kolejnych dekadach i jak przebiegałoby przejście od obecnego systemu do nowego. Trzeba też pokazać, jak zachowanie dotychczasowych zobowiązań miałoby się do jednoczesnego ograniczenia obciążeń pracy.

 Podobnie jest z ochroną zdrowia. Program KKP przewiduje zachowanie podstawowej sieci publicznych szpitali, a zarazem dziesięcioletni program prywatyzacji znacznej części placówek, z udziałem pracowników. Finansowanie miałoby się opierać między innymi na ubezpieczeniu gwarantowanym przez państwo, dodatkowych ubezpieczeniach i środkach prywatnych. Można dyskutować o takim modelu. Można wskazywać na problemy obecnego systemu, kolejki, nieefektywne zarządzanie i niedostateczną dostępność świadczeń. Nie można jednak zakładać, że zmiana własności szpitala sama w sobie rozwiąże problemy organizacyjne i finansowe. Pacjent nie potrzebuje przecież ideologicznego zwycięstwa własności prywatnej ani państwowej. Potrzebuje lekarza, diagnozy, leczenia i pewności, że nie zostanie bez pomocy dlatego, że nie ma pieniędzy na dodatkową polisę. Dlatego chciałbym zobaczyć szczegółowy model działania tego systemu: koszty ubezpieczenia gwarantowanego przez państwo, zakres świadczeń, zasady dopłat, dostępność leczenia w mniejszych miejscowościach i zabezpieczenia dla osób najuboższych.

 To samo dotyczy emerytur. Prawa nabyte trzeba respektować, a przyszłym emerytom zapewnić realną ochronę, ale pomiędzy deklaracją a wykonaniem jest jeszcze rachunek, harmonogram i odpowiedzialność. Im bardziej radykalna reforma, tym mniej wystarczy wiara w jej powodzenie i tym bardziej potrzebne są wyliczenia.

Polexit i co potem?

 Braun postuluje również wyjście Polski z Unii Europejskiej, przy czym w jego programie prezydenckim mowa była o Polexicie odpowiednio przygotowanym. Nie trzeba być entuzjastą unijnych regulacji, by uznać, że jest to sprawa wymagająca szczególnie poważnej analizy. Można krytykować Zielony Ład, unijną biurokrację i ograniczenia swobody państw członkowskich. Można też uważać, że Polska powinna mieć większy wpływ na własną politykę gospodarczą, ale wyjście z Unii nie jest przyciskiem, po którego naciśnięciu wszystkie problemy znikają.

 Polskie przedsiębiorstwa działają w europejskich łańcuchach dostaw, sprzedają towary na wspólnym rynku, korzystają z określonych zasad handlu i podejmują decyzje inwestycyjne w oparciu o istniejące warunki. Zmiana tych warunków może przynieść korzyści w jednych obszarach, a koszty w innych. Dlatego potrzebujemy odpowiedzi na pytania o przyszłe zasady handlu, dostęp do rynków, inwestycje, przepływ kapitału i współpracę przemysłową. Potrzebujemy także planu negocjacji i zabezpieczenia interesów polskich firm w okresie przejściowym. Nie wystarczy powiedzieć, że odzyskamy suwerenność. Trzeba jeszcze pokazać, jak będziemy z niej korzystać, żeby Polska była bezpieczniejsza, silniejsza gospodarczo i zamożniejsza. Suwerenność nie jest przecież celem, który można odhaczyć na liście. Jest zdolnością do samodzielnego prowadzenia polityki i osiągania własnych celów. Jeśli po odzyskaniu swobody podejmowania decyzji podejmiemy decyzje szkodliwe dla własnej gospodarki, sama swoboda nie uczyni nas bogatszymi.

 Tak samo należy oceniać postulaty dotyczące bezpieczeństwa. Zapewnienie, że nie wyślemy polskich żołnierzy na cudzą wojnę, jest deklaracją polityczną, ale bezpieczeństwo kraju wymaga również wiarygodnej armii, przemysłu obronnego, dyplomacji i relacji z państwami, od których zależą nasze interesy. Tu także trzeba pytać o środki, ludzi i sposób realizacji.

Państwo nie jest jednoosobową działalnością gospodarczą.

 Wróćmy jednak do samego Brauna. Nie wiem, czy jego ambicją jest przede wszystkim zdobywanie władzy, czy też większą satysfakcję daje mu walka z tym, co uważa za szkodliwy system. Nie zamierzam udawać, że znam jego prywatne intencje. W polityce można jednak sprawdzać coś ważniejszego niż intencje - przygotowanie do odpowiedzialności. Państwem nie da się zarządzać wyłącznie za pomocą wystąpień, konferencji prasowych i efektownych akcji. Potrzebni są ludzie, którzy potrafią przygotować ustawy, policzyć skutki reform, przeprowadzić zmiany organizacyjne i współpracować z instytucjami, których nie da się zlikwidować jednym oświadczeniem. Dlatego chciałbym poznać zespół, który miałby odpowiadać za realizację programu KKP. Chciałbym wiedzieć, kto przygotowałby budżet po proponowanych zmianach podatkowych, kto przeprowadziłby reformę emerytalną, kto odpowiadałby za ochronę zdrowia i kto negocjowałby nowe warunki współpracy gospodarczej z zagranicą.

 Chciałbym też wiedzieć, jak Braun zamierza zdobyć większość parlamentarną dla swoich propozycji, które reformy uważa za najpilniejsze i co zrobi, gdy okaże się, że nie wszystkie da się przeprowadzić jednocześnie. To nie są pytania złośliwego przeciwnika. To elementarz odpowiedzialnego rządzenia. Każdy może obiecać, że po przejęciu władzy zrobi porządek, ale porządek w państwie nie polega na tym, że znikną ludzie i instytucje, których nie lubimy. Polega na tym, że instytucje będą działały sprawniej, prawo będzie przewidywalne, pieniądze publiczne będą wydawane rozsądnie, a obywatele będą mogli planować własne życie. Nie twierdzę, że Braun nie potrafiłby tego robić. Twierdzę, że sam radykalizm deklaracji nie jest dowodem, że potrafi.

Nie wystarczy wiedzieć, przeciwko czemu się jest.

 Tu dochodzimy do sedna. Polityczny sprzeciw jest potrzebny. Bez krytyki władzy demokracja zamienia się w klub wzajemnej adoracji. Nie ma nic złego w kwestionowaniu utartych rozwiązań, domaganiu się zmian i wskazywaniu błędów rządzących, ale sprzeciw jest dopiero początkiem polityki. 

 Można być przeciwko obecnemu systemowi podatkowemu, ale trzeba zaproponować lepszy. Można krytykować system ochrony zdrowia, ale trzeba pokazać, jak zapewnić leczenie. Można domagać się suwerenności, ale trzeba wiedzieć, jak wykorzystać ją do budowania dobrobytu. Można żądać mniejszego państwa, ale trzeba określić, które funkcje państwa mają pozostać silne i jak je finansować.

 I właśnie dlatego nie wystarczy mi odpowiedź, że Braun przynajmniej mówi to, czego inni nie mówią. Nie wystarczy też wskazanie, że inni politycy zawiedli. To, że poprzednicy nie potrafili rozwiązać problemu, nie dowodzi jeszcze, że nowy kandydat potrafi. Nie ma również sensu odrzucać jego propozycji tylko dlatego, że są radykalne. Niektóre mogą zasługiwać na poważną dyskusję, inne mogą wymagać zasadniczych korekt, a jeszcze inne mogą okazać się nie do pogodzenia z celami, które mają realizować. Każdą trzeba oceniać osobno, na podstawie skutków, kosztów i wykonalności.

 Tak samo należy postępować wobec KO, PiS i każdej innej partii. Nie ma powodu, by jednych rozliczać z rezultatów, a innych nagradzać za same deklaracje. Jeśli ktoś domaga się uczciwej oceny obecnej władzy, powinien zaakceptować identyczne kryteria wobec polityków, których popiera. Inaczej nie mamy do czynienia z oceną programu, lecz z kibicowaniem własnej drużynie.

Najpierw Polska, potem politycy.

 Nie piszę tego po to, by przekonywać kogokolwiek, że powinien lub nie powinien popierać Brauna. Chciałbym raczej, żebyśmy jako wyborcy zaczęli stawiać politykom pytania odpowiednie do odpowiedzialności, jaką chcemy im powierzyć. Jakiej Polski chcemy za pięć i dziesięć lat? Jak szybko mają rosnąć realne wynagrodzenia? Jakie warunki trzeba stworzyć, by polskie przedsiębiorstwa inwestowały, rozwijały technologie i konkurowały na światowych rynkach? Jak zapewnić bezpieczeństwo, dostęp do leczenia i stabilność finansów publicznych? Jak wykorzystać polskie zasoby, wiedzę i pracowitość obywateli?

 Dopiero kiedy znamy odpowiedzi na takie pytania, możemy sprawdzać, czy program konkretnej partii prowadzi do wyznaczonego celu. W przeciwnym razie będziemy wybierać polityków według tego, kto lepiej wypada w mediach, kto mocniej uderzy pięścią w stół i kto sprawniej nazwie naszych przeciwników. A potem znów będziemy zdziwieni, że po wyborach rzeczywistość nie chce podporządkować się obietnicom.

 Braun ma prawo przekonywać Polaków do swojej wizji państwa. Jego zwolennicy mają prawo uznawać tę wizję za atrakcyjną. Ale mają też obowiązek - tak samo jak zwolennicy każdej innej partii - sprawdzić, czy proponowane rozwiązania są wykonalne i czy rzeczywiście służą interesowi Polski. Nie wystarczy powiedzieć, że obecny dom jest źle zbudowany. Trzeba jeszcze przedstawić projekt nowego, policzyć koszty, znaleźć wykonawców i wiedzieć, czy konstrukcja wytrzyma pierwszą wichurę.

   Polityka nie jest konkursem na tego, kto najgłośniej krzyknie, że trzeba zrobić porządek. Wyborcy nie powierzają politykom państwa po to, żeby urządzali w nim awantury. Powierzają im je po to, żeby Polakom żyło się lepiej. Zanim oddamy komuś klucze do wspólnego domu, warto sprawdzić nie tylko, jak sprawnie potrafi wyważać drzwi, lecz także czy umie ten dom utrzymać, naprawić i rozbudować.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 11
mjk1
Zawód:
mjk1

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 251
Liczba wyświetleń: 315 605
Liczba komentarzy: 5 079

Ostatnie wpisy blogera

  • Konfederacje jednak przychodzi z kalkulatorem.
  • Niewiarygodne, PiS wreszcie zaczęło liczyć.
  • A gdyby zamiast KO rządziło PiS?

Moje ostatnie komentarze

  • Nie Grzesiu, już Ci dokładnie wyjaśniłem, że nie każdy podatek to kradzież i dlaczego. Jak nie rozumiesz, to co ja na to poradzę. Ja piszę o tym co funkcjonuje, jak funkcjonuje, co jest złe i co…
  • Wydawało mi się i po sprawdzeniu dalej wydaje, że jednak do mnie. W przeciwnym razie Sake nie odpowiedziałaby na mój komentarz Spike.
  • To nie uwagi, złośliwy komentarz, czy porada odnośnie zdrowia Droga Sake. To tylko dwa pytania. Jeżeli nie potrafisz, nie musisz na nie odpowiadać i absolutnie nikt nie będzie miał do Ciebie o to…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Wotum zaufania
  • Jakiego Państwa tak naprawdę chcemy?
  • Czy za rządzenie odpowiedzialny jest rząd?

Ostatnio komentowane

  • mjk1, Nie Grzesiu, już Ci dokładnie wyjaśniłem, że nie każdy podatek to kradzież i dlaczego. Jak nie rozumiesz, to co ja na to poradzę. Ja piszę o tym co funkcjonuje, jak funkcjonuje, co jest złe i co…
  • Grzegorz GPS Świderski, Każde z narzędzi, które wymieniasz — droga, kolej, sieć, gwarancja, dotacja, współfinansowanie — państwo opłaca z podatków lub długu, który spłacą podatnicy. Gwarancja to zobowiązanie, które w razie…
  • mjk1, Jak Ciebie Grzesiu ktokolwiek ma traktować poważnie, jak Ty nawet "lodówką" porządnie posługiwać się nie potrafisz? Przecież na to już odpowiedziałem i po tej mojej odpowiedzi zarzuciłeś mi, że…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności