Celem lewactwa — tak bolszewików w Rosji sto lat temu, jak i lewakoismamistów w Berlinie dzisiaj jest: Nie wolno pozwolić, aby powstała klasa ludzi dysponujących jakąś własnością.
W Rosji objawiało się to tym, że trochę bardziej zamożnych chłopów — kułaków, czyli takich, którzy posiadali swój kawałek pola, swoje gospodarstwo — i byli dzięki temu w miarę niezależni — mordowano.
A w dzisiejszej Europie lewactwo stara się odebrać klasie średniej możliwość akumulowania kapitału. Jak? Maksymalnie utrudniając nabycie mieszkania własnościowego lub budowę domu.
W Polsce tego tak nie widać — bo Polacy to ciągle naród mało skomunizowany, złożony z drobnych właścicieli. Zdecydowana większość rodzin posiada jakąś nieruchomość: Pole na wsi po dziadkach, mieszkanie po rodzicach, kawalerkę po jakiejś zmarłej cioci.
W Niemczech jest inaczej — tylko niewielki odsetek Niemców jest właścicielami. Zdecydowana większość mieszka na wynajętym. To jest zasadnicza różnica między Polakami a Niemcami: Polacy są narodem drobnych właścicieli mieszkających na swoim. Niemcy to chłopstwo pańszczyźniane, któremu pozwala się mieszkać gdzie mieszka — w zamian za czynsz.
Obecne lewackie rządy Berlina odgrażają się, że pójdą dalej — i w ogóle zabronią budowy domów jednorodzinnych. Oczywiście: Tylko domów jednorodzinnych dla klasy średniej. Kasta polityczna nadal je będzie mogła budować.
Ale i w Polce pojawiają się wezwania do tego, aby tak pozmieniać prawo — aby Polacy nie byli w stanie kupować mieszkań na własność. Jak? Wprowadzając przepisy zakazujące budowania mieszkań małych. Jeżeli zezwolicie tylko na budowę mieszkań wielkich — to wytniecie z rynku sporą część ludzi. A o to właśnie chodzi — aby nie było ich stać na kupno swojego kąta i byli na zawsze skazani ma wynajem. Aby ich sprowadzić do roli chłopów pańszczyźnianych całe życie pracujących na kogoś innego.
Przestańmy budować jakiekolwiek kawalerki! "Między mikrokawalerką a kawalerką jest mikroróżnica"
wzywa Gazwyb, gazeta założona i prowadzona przez wnuki działaczy z KPP. Ich dziadkowie mordowali kułaków — aby zniszczyć klasę drobnych właścicieli. Wnuki są sprytniejsze: Nie chcą mordować, przynajmniej na razie, ale chcą uniemożliwić obywatelom posiadanie trwałego majątku i na trwale ich uzależnić od łaski władzy państwowej.
No ale jak tu pogodzić - własność "seniora" - z dążeniem do własności jego "poddanych"...
Zdaje się że wódz Apaczów powinien się zastanowić nad ideą systemu feudalnego - może go nie rozumieć bo w jego okolicach /Ameryka Północna/ żyło się na etapie wspólnoty plemiennej małych grup łowców-zbieraczy na poziomie epoki kamiennej - gdzie tam im do rolnictwa i feudalizmu...
Rozproszona własność prywatna od zawsze jest solą w oku dla lewactwa i to bez względu na przebranie. Własność to niezaleźność. Pomijając oczywistych to sam prezes wielokrotnie występował przeciwko rolnikom, wyzywał ich od pazernych, prywatnych przedsiębiorcòw od kombinatoròw czyli złodziei. Wystarczy popatrzeć na statystyki i widać zaciekłą nienawiść obecnej i poprzednich ekip do tych niezależnych walczących z kolejnymi zielonymi, tęczowymi ładami….
Kilka razy wkleiłem tutaj link o wchodzacej wlasnie ustawie o planach zagospodarowania przestrzennego, ktore w konsekwencji zablokuje mozliwosć budowania domow na własnym terenie , a wiec w większości rownież i prawo dysponowania swoja własnością. Ale temat nikogo nie interesuje.
Chyba, ze wszyscy tutaj są szczęśliwymi mieszkańcami bloków i przewidują, że ich dzieci równiez takimi pozostaną.
Co tu dużo pisać, już teraz kupno mieszkania przez normalnie zarabiającego pracownika wymaga dwóch pensji żeby żyć i płacić raty, przez 30 lat - a co z ew utrata pracy bo gwarancji stałego zatrudnienia nikt nie ma. Jestem czasem złośliwy i wcale by mnie nie zdziwiło gdyby ktoś wpadł na pomysł kredytu wielopokoleniowego a w razie braku sukcesji przejęcie nieruchomości, to takie współczesne dziedziczne niewolnictwo. Ale czy zupełnie niemożliwe.