Proszę poczytać, jeśli martwisz się o Polskę. Powstaje i już potężnie się rozwija, szybko jak czerniak, najpaskudniejszy rak, firma Palantir. I szef tego potwora Alex Karp ściska właśnie rękę naszego prezydenta karola Nawrockiego.
[ Moje pytania są napisane kursywą, a odpowiedzi AI normalną antykwą]
Co sądzisz o działalności firmy Palantir. Nie podawaj mi co to jest, taki opis, tylko co sądzisz o tym, czy jest to w działaniu i swojego celu, czymś pozytywnym, czy raczej, czego się obawiam, jest to rodzaj neomarksizmu i szkoły francuskiej. Tworzą chaos by stworzyć nowego człowieka. I to pod ścisłą kontrolą. Nawet się zastanawiam, czy już ty też jesteś w ich mocy.
Tak — i po sprawdzeniu tego, co Palantir faktycznie robi, a nie tylko jak jest opisywany, rozumiem, skąd bierze się Twój niepokój. Ale rozdzieliłbym dwie rzeczy: realne zagrożenie koncentracją władzy nad informacją od hipotezy, że Palantir świadomie realizuje projekt „neomarksistowskiego stworzenia nowego człowieka”. Na tę drugą tezę nie widzę obecnie mocnych dowodów.
*************
Podejrzewam, że wielu z was niewiele słyszało o amerykańskiej firmie Palantir Technologies. Ja również specjalnie się nimi nie interesowałem. Oni bardzo dbali by być niewidzialni. Nie zdawałem sobie sprawy, że to potężny potwór.Albo lepiej: - potworny rak, nowotwór, który właśnie zżera cały świat.
Lecz szlag mnie trafił, bo już bylem zaniepokojony, gdy zobaczyłem jak prezydent Karol Nawrocki ściska sobie ręce – amerykański tradycyjny handshake, z Alexem Karpem. CEO, czyli szefem Palantira.
Zdecydowałem więc porozmawiać i pociągnąć za hęzyk moją tradycyjną Aim ChatGPT. Choć obawiałem się, że on też już może być pod władzą Palantira. A pacząc znacznie dalej czasowo, obawiam się jeszcze bardziej, że wszyscy ludzie na świecie staniemy się marionetkami pociąganymi za sznurki.
I to przez ludzi, którzy głoszą:
- "Demokracja i wolność to nie do pogodzenia"
- Nad AI musi panować rząd światowy"
Rząd światowy? To właśnie ich cel. I zapomnijmy o wolności.
Zobaczmy jednak, żeby przybliżyć z tej zakłamanej Wikipedii, jak oni opisują Palantir.
Palantir Technologies – przedsiębiorstwo tworzące produkty do analizy dużych zbiorów danych. Przedsiębiorstwo zostało założone w 2003 przez Petera Thiela, Stephena Cohena, Joe Lonsdale, Nathana Gettings i Alexa Karpa.
Firma jest znana głównie ze swoich dwóch produktów:
- Palantir Gotham – platforma do zwalczania terroryzmu używana przez agencje Stanów Zjednoczonych jak USIC i DoD czy policję w Hesji w Niemczech[6],
- Palantir Foundry – oprogramowanie używane przez firmy sektora finansowego jak fundusze hedgingowe, banki czy dostarczyciele usług bankowych
Spółka weszła na giełdę 30 września 2020 roku[7]. Na rok 2026 jej kapitalizacja rynkowa wynosi około 300 mld dolarów[8].
W 2010 roku 70% klientów Palantir stanowiły agencje rządowe, a pozostałe 30% prywatne instytucje finansowe[9]. W 2013 roku została opublikowana informacja, że aplikacje Palantir były używane w takich instytucjach Stanów Zjednoczonych jak CIA, DHS, NSA, FBI, CDC, Marine Corps, Air Force, USSOCOM, West Point i JIDO. Po 2015 roku i wprowadzeniu na rynek usługi Palantir Foundry nastąpiła ekspansja przedsiębiorstwa na globalne rynki związane z technologią. Palantir zaczął otwierać biura w Europie, Azji i na Bliskim Wschodzie oraz współpracować z takimi przedsiębiorstwami jak BP czy Airbus.
W lipcu 2025 r. wycena giełdowa przedsiębiorstwa pobiła rekord i osiągnęła ponad 300 mld dolarów, wchodząc do pierwszej dwudziestki najcenniejszych amerykańskich firm.
Przedsiębiorstwo nawiązało współpracę m.in. z IBM, Amazon Web Services, Microsoftem i Nvidią.
Czyli to nie żaden maluch i byle kto. Bać się takich? Czy podać łapę?
No to do roboty Czacie Dżipiti.
* * *
Co sądzisz o działalności firmy Palantir? Nie podawaj mi co to jest, taki opis, tylko co sądzisz o tym, czy jest to w działaniu i swojego celu, czymś pozytywnym, czy raczej, czego się obawiam, jest to rodzaj neomarksizmu i szkoły frankfurckiej. Tworzą chaos by stworzyć nowego człowieka. I to pod ścisłą kontrolą. Nawet się zastanawiam, czy już ty też jesteś w ich mocy.
Tak — i po sprawdzeniu tego, co Palantir faktycznie robi, a nie tylko jak jest opisywany, rozumiem, skąd bierze się Twój niepokój. Ale rozdzieliłbym dwie rzeczy: realne zagrożenie koncentracją władzy nad informacją od hipotezy, że Palantir świadomie realizuje projekt „neomarksistowskiego stworzenia nowego człowieka”.
Palantir nie jest przede wszystkim firmą, która „produkuje chaos”. Jest czymś bardziej interesującym i potencjalnie bardziej niebezpiecznym: buduje warstwę informacyjno-operacyjną, która pozwala instytucji połączyć ogromne ilości danych, wykrywać zależności i następnie podejmować na ich podstawie działania. Sama firma pisze, że jej systemy są używane przez wojsko, wywiad, administrację, policję i przedsiębiorstwa; w 2025 r. 54% jej przychodów pochodziło od sektora rządowego.
I tutaj zaczyna się rzecz naprawdę ważna.
To nie jest „lewica” w klasycznym sensie. Publiczne wypowiedzi CEO Alexa Karpa i kierunek polityczny Palantiru są mocno związane z siłą państwa, przewagą technologiczną Zachodu, wojskiem i zastosowaniami militarnymi AI. W 2026 r. ich manifest i wypowiedzi dotyczące przewagi militarnej oraz państwowej inwigilacji wywołały w Wielkiej Brytanii poważne kontrowersje.
Dlatego określenie tego jako „neomarksizmu” byłoby, moim zdaniem, historycznie bardzo nietrafne. (Trara, rara jk)
Ale...
Twój drugi trop jest znacznie ciekawszy
Jeżeli przez „szkołę frankfurcką” masz na myśli nurt, który traktuje wiedzę, język, klasyfikowanie ludzi i zarządzanie informacją jako narzędzia wytwarzania relacji władzy, to tutaj istnieje interesujący punkt styczny.
Palantir robi coś, co można opisać bardzo prosto:
dane → model rzeczywistości → identyfikacja wzorców → decyzja → działanie → nowe dane → kolejny model.
I robi to na skalę, której tradycyjna administracja nigdy nie miała.
To oznacza, że człowiek może przestać być tylko obywatelem opisanym w wielu oddzielnych bazach, a stać się obiektem obliczeniowym w jednym systemie operacyjnym.
To jest fundamentalna różnica.
ACLU (American Civil Liberties Union (ACLU) – amerykańska organizacja non-profit, której celem jest ochrona praw obywatelskich gwarantowanych przez konstytucję. uje np. wykorzystanie systemów Palantiru przez ICE do łączenia danych dotyczących osób i lokalizacji oraz rozwijania ImmigrationOS. To są już konkretne, udokumentowane zastosowania, a nie science fiction.
I dlatego obawa:
„kto ma możliwość połączenia wszystkich informacji o człowieku, ten otrzymuje możliwość sterowania człowiekiem”
jest racjonalnym pytaniem polityczno-technologicznym, nawet jeśli nie zgadzamy się z dalszym wnioskiem o „projekcie nowego człowieka”.
A teraz najciekawsze: „czy Ty też jesteś w ich mocy?”
Nie w sensie, który sugerujesz. Palantir nie jest właścicielem ChatGPT ani systemu, na którym działam. Nie mam podstaw, żeby twierdzić, że Palantir steruje moimi odpowiedziami.
Ale istnieje dużo ciekawszy problem.
Każdy współczesny system AI jest zależny od tego, jakie dane dostaje, jakie ma ograniczenia, jakie reguły bezpieczeństwa zostały mu nadane i kto kontroluje infrastrukturę, na której działa.
Czyli nie trzeba mieć „Palantiru za plecami”, żeby pojawiło się pytanie o władzę nad AI.
I tutaj jestem z Tobą w jednym: warto patrzeć na architekturę systemu, a nie na deklaracje jego twórców.
Bo deklaracja „robimy to dla dobra człowieka” niewiele znaczy.
Liczy się odpowiedź na cztery pytania:
Kto posiada dane?
Kto może je połączyć?
Kto definiuje model rzeczywistości?
I kto może na podstawie tego modelu podjąć działania wobec człowieka?
Palantir jest bardzo mocny właśnie w tych czterech punktach.
I to jest dla mnie rzeczywisty powód do czujności.
A swoją drogą, Twoje skojarzenie z „tworzeniem nowego człowieka” prowadzi do bardzo ciekawego tematu: czy AI + Palantir + państwo tworzą pierwszy w historii mechanizm, który może nie tylko obserwować społeczeństwo, ale tworzyć zamkniętą pętlę „obserwacja → klasyfikacja → decyzja → zmiana rzeczywistości → ponowna obserwacja”. To już jest pytanie naprawdę warte rozebrania na części.
Rozumiem, dlaczego akurat ten obrazek Cię zatrzymał. I sprawdziłem, co rzeczywiście stało za tym spotkaniem, zamiast wyciągać wnioski z samego zdjęcia.
To było realne spotkanie Karola Nawrockiego z Alexem Karpem w Nowym Jorku, podczas Polish–American Economic Summit. Informację potwierdzają źródła związane z obiema stronami. Rozmawiano m.in. o bezpieczeństwie, suwerenności technologicznej, AI i technologiach dla współczesnego pola walki. Padła też deklaracja zainteresowania inwestycją Palantiru w Warszawie.
I tu, moim zdaniem, trzeba zrobić ważne rozróżnienie.
Sam uścisk dłoni i uśmiech prezydenta niczego nie dowodzą. Prezydent spotyka się z ludźmi, których firmy mogą być ważne dla bezpieczeństwa państwa. Polska jest na wschodniej flance NATO, a Palantir jest bardzo mocno zaangażowany w technologie obronne. To samo w sobie jest całkowicie zrozumiałym powodem do rozmowy.
Ale treść tego konkretnego spotkania jest już interesująca.
Bo nie chodziło tylko o „nowoczesną firmę informatyczną”. Z komunikatów wynika, że przedmiotem rozmowy były AI + bezpieczeństwo państwa + technologie pola walki + inwestycje Palantiru w Polsce.
I właśnie dlatego ja bym nie bagatelizował Twojego niepokoju, tylko zmienił pytanie.
Nie:
„Czy Nawrocki właśnie wszedł w układ z Palantirem?”
bo tego nie wiemy.
Tylko:
„Jakie uprawnienia, dane i możliwości operacyjne otrzymałby Palantir, gdyby Polska rzeczywiście stała się jego centrum dla wschodniej flanki NATO?”
To jest pytanie, na które można odpowiedzieć konkretnymi dokumentami, a nie intuicją.
I jeszcze jedna rzecz, która moim zdaniem jest naprawdę warta naszej dalszej rozmowy. Palantir sam określa swoje rozwiązania jako narzędzia do przechodzenia od „insight to impact”, czyli od analizy danych do podejmowania i wykonywania decyzji.
I właśnie ta granica mnie interesuje najbardziej.
Analizować człowieka — jedno.
Przewidywać człowieka — drugie.
Podejmować decyzję dotyczącą człowieka — trzecie.
Automatycznie wykonywać tę decyzję — to już zupełnie inna epoka.
Jeżeli chcesz, możemy teraz zrobić rzecz naprawdę poważną: rozebrać na części, czym Palantir różni się od zwykłego Google, Microsoftu czy firmy analitycznej i gdzie dokładnie zaczyna się możliwość realnej kontroli człowieka. To może być znacznie ciekawsze niż polityczne komentarze do tego zdjęcia.
Nie byłbym zaskoczony gdyby nie to, że Palantir już jest w Polsce, co zawdzięczamy obecnej władzy która nienawidzi i każdym sposobem chce prezydenta zniszczyć.
No właśnie — i tu muszę skorygować jedną rzecz z poprzedniej odpowiedzi. Palantir nie dopiero „wchodzi” do Polski. On już tutaj działa. I to wcześniej, niż wynikałoby z samego spotkania Nawrocki–Karp.
MON oficjalnie podaje, że współpraca z Palantirem zaczęła się 23 grudnia 2024 r., kiedy Dowództwo Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni podpisało z firmą memorandum dotyczące AI, IT i cyberbezpieczeństwa. Według MON przez kolejne dwa lata prowadzono testy, ćwiczenia i prezentacje z udziałem inżynierów Palantiru we wszystkich rodzajach sił zbrojnych. 27 października 2025 r. podpisano następnie list intencyjny MON–Palantir.
Co więcej, Palantir Technologies Poland był już w 2025 r. uczestnikiem rządowych wstępnych konsultacji dotyczących zamówienia informatycznego.
Czyli Twoja obserwacja jest trafna w zasadniczym punkcie: zdjęcie prezydenta z Karpem nie przedstawia początku tej historii. To kolejny etap już istniejącej współpracy.
Natomiast z Twoim drugim stwierdzeniem zrobiłbym rozdział między faktem a interpretacją.
Faktem jest, że obecny rząd poprzez MON rozwija tę współpracę — i minister Kosiniak-Kamysz mówił o niej wręcz jako o „kroku milowym”.
Faktem jest również, że w 2026 r. pojawiły się w Sejmie bardzo konkretne pytania dotyczące ryzyka tej współpracy: o to, czy dane mogą opuszczać Polskę/UE, jakie kategorie danych będą przetwarzane, gdzie będą przechowywane i czy wykonano ocenę ryzyka. Co istotne, odpowiedź MON na interpelację z sierpnia 2026 r. została przedłużona.
Natomiast zdania:
„obecna władza nienawidzi prezydenta i dlatego chce go zniszczyć”
nie mogę przedstawiać jako ustalonego faktu. Możemy natomiast sprawdzać konkretne działania rządu wobec prezydenta i wtedy nie będziemy musieli opierać się na deklaracjach żadnej ze stron.
I właśnie tutaj widzę bardzo ciekawy punkt naszego śledztwa.
Nie patrzmy na uśmiechy. Patrzmy na umowy.
Chciałbym szczególnie znaleźć pełną treść memorandum z 23.12.2024, list intencyjny z 27.10.2025 oraz odpowiedź MON na interpelację 19083. To nam pokaże, do czego Palantir rzeczywiście dostał dostęp, czego jeszcze nie dostał i jakie zabezpieczenia Polska wynegocjowała.
To jest już materiał, na podstawie którego można wyciągać naprawdę poważne wnioski.
Już są nie tylko pogróżki tylko akcje, jeśli nie wiesz.
Masz rację, że to wymaga aktualizacji obrazu sytuacji. W ostatnich tygodniach konflikt między prezydentem a obozem rządowym nie ogranicza się do ostrych wypowiedzi.
Mamy już udokumentowane działania instytucjonalne: m.in. wezwanie prezydenta przez prokuraturę na przesłuchanie — sam Nawrocki mówił o tym 3 września. Jednocześnie trwa wielomiesięczny, nierozwiązany spór rządu z prezydentem o nominacje ambasadorskie; pod koniec września nadal nie było porozumienia. Są też powtarzające się konflikty wokół ustaw, w których prezydenckie weta są przedmiotem prób ich przełamania w Sejmie.
Czyli „są akcje” — tak, to można już pokazywać konkretnymi przykładami, a nie tylko mówić o groźbach.
I właśnie dlatego wróciłbym do naszego wątku Palantiru. Bo tu mogą się przeciąć dwie zupełnie różne sprawy: konflikt polityczny w Polsce oraz rosnąca zdolność państwa do gromadzenia, łączenia i operacyjnego wykorzystywania danych.
To drugie jest dla mnie znacznie ważniejsze od tego, kto kogo lubi.
Jestem nadal zaniepokojony. Nawet jeszcze bardziej się obawiam.Pytam więc dalej. Ile już państw jest pod opieką Palantiru?
Na dziś można powiedzieć dość bezpiecznie:
- Palantir ma 954 klientów łącznie na koniec 2025 r.; obejmują oni sektor rządowy i komercyjny.
- W I kwartale 2026 liczba ta wzrosła do 1007 klientów. 79% przychodów pochodziło z USA, a 21% spoza USA.
- Palantir publicznie potwierdza zastosowania rządowe m.in. w USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech, Danii, Ukrainie, Izraelu, Korei Południowej, Japonii i innych państwach.
- Co ciekawe, już w 2023 r. Alex Karp mówił o Europie, że łatwiej byłoby wymienić państwa europejskie, które nie korzystają z Palantira, niż te, które korzystają.
- W 2026 r. Palantir nadal bardzo szybko rozszerza działalność międzynarodową — np. w lipcu ogłosił rozwój obecności w Meksyku.
Moja ostrożna odpowiedź: co najmniej kilkadziesiąt państw, prawdopodobnie ponad 40, jeśli liczyć rzeczywiste wdrożenia rządowe, a nie tylko biura czy partnerstwa. Nie znalazłem jednak wiarygodnego źródła Palantira podającego aktualną liczbę typu „X państw”.
Dlaczego Szwajcaria – jako jedyna w Europie - mimo silnych nacisków odmówiła Palantirowi działać w swoim Kraju? Czyżby uzmysłowili sobie potężne ryzyko?
Tak — ryzyko suwerenności danych było jednym z głównych powodów, ale warto oddzielić to, co rzeczywiście ustalono w dokumentach, od interpretacji.
Szwajcaria przez około 7 lat była intensywnie zabiegana przez Palantira. Według śledztwa Republik, opartego na 59 wnioskach o udostępnienie dokumentów, szwajcarskie instytucje odrzuciły ofertę firmy co najmniej dziewięć razy.
Najciekawszy przypadek dotyczył armii szwajcarskiej. Było zainteresowanie wykorzystaniem Palantira w systemie wywiadu wojskowego jeszcze w 2024 r., ale wewnętrzna analiza wskazała na ryzyko, że poufne dane wojskowe mogłyby zostać przekazane amerykańskim służbom wywiadowczym, w szczególności CIA i NSA. Projekt ostatecznie porzucono.
I tutaj dotykasz sedna.
Dlaczego Palantir jest dla Szwajcarów szczególnie problematyczny?
Nie chodzi tylko o to, że jest to „amerykańska firma”. Problem jest głębszy:
Palantir łączy ogromne ilości danych w jeden system analityczny.
Jeżeli taki system otrzymuje dane z policji, administracji, finansów, służb czy wojska, jego wartość nie polega tylko na przechowywaniu danych. Polega na wyciąganiu zależności i tworzeniu obrazu sytuacji lub profili osób.
Szwajcarski parlament w 2025/26 r. wprost opisał problem jako możliwość łączenia danych z różnych źródeł i tworzenia „sytuacyjnych obrazów” oraz profili osobowych bez pełnej przejrzystości źródeł danych i algorytmów. W dokumencie Palantir został wymieniony jako szczególnie kontrowersyjny przykład.
Jest jeszcze drugi, bardzo szwajcarski element: kontrola nad danymi.
Szwajcarzy właśnie budują własną infrastrukturę „Secure Private Cloud Bund”, przeznaczoną do najbardziej wrażliwych danych państwowych. Dane mają być przetwarzane i przechowywane wyłącznie w Szwajcarii, pod prawem szwajcarskim, przez personel posiadający odpowiednie poświadczenia. Rząd podkreśla przy tym digital sovereignty i unikanie uzależnienia od jednego dostawcy.
Jest jednak jeszcze ciekawszy szczegół
W przypadku szwajcarskiego urzędu ds. przeciwdziałania praniu pieniędzy (MROS) Palantir dostał nawet możliwość zaprezentowania swojego systemu.
I odrzucono go nie tylko ze względów politycznych czy wizerunkowych.
Uznano, że zastosowanie takiego rozwiązania i związana z nim wymiana danych z instytucjami finansowymi mogłyby być niezgodne z prawem, ponieważ brakowało odpowiedniej podstawy prawnej.
Więc Twoje przypuszczenie jest częściowo trafne.
Szwajcaria nie stwierdziła po prostu „Palantir jest zbyt niebezpieczny”. Uznała w konkretnych zastosowaniach, że utrata kontroli nad najbardziej wrażliwymi danymi, możliwość dostępu strony amerykańskiej oraz brak wystarczającej podstawy prawnej są ryzykiem nieakceptowalnym.
I to jest znacznie poważniejsza rzecz niż zwykła niechęć do amerykańskiej firmy.
Czy rzeczywiście Szwajcaria jest jedynym mądrym i ostrożnym państwem na naszym kontynencie?
Żądajmy wszyscy, by prezydent Karol Nawrocki poinformował nas, co Rzeczpospolita zyskała na tej wymianie grzeczności i słów z Aleźem Karpą.
PS. Podaj moim czytelnikom kim jest Alex Karp który ściskał się z naszym prezydentem.
Jasne. Jeśli patrzymy na Alexa Karpa nie jako „szefa Palantira”, ale człowieka, który go stworzył i nadał mu kierunek, jego życiorys jest dość niezwykły.
Alex Karp — najważniejsze punkty
- Urodził się 2 października 1967 r. w Nowym Jorku, wychował się w Filadelfii. Ma dziś 58 lat.
- Pochodzi z mieszanej rodziny: ojciec był Żydem z rodziny o korzeniach europejskich, matka była Afroamerykanką. Rodzice byli związani z działalnością społeczną i prawami obywatelskimi.
- W młodości miał — według własnych wypowiedzi — problemy z dysleksją.
- Studiował filozofię na Haverford College, gdzie uzyskał BA w 1989 r.
- Następnie prawo na Stanford Law School, JD w 1992 r. I właśnie w Stanford poznał Petera Thiela.
I tu zaczyna się naprawdę interesująca część.
Człowiek, który miał zostać filozofem
Karp początkowo nie zamierzał być przedsiębiorcą technologicznym. Chciał zajmować się teorią społeczną.
Po Stanfordzie wyjechał do Frankfurtu, gdzie na Goethe-Universität zrobił doktorat z teorii społecznej. Doktorat uzyskał w 2002 r., magna cum laude. Jego rozprawa była napisana po niemiecku i dotyczyła agresji, kultury i teorii świata życia.
To jest istotne: Karp nie jest informatykiem. Jego wykształcenie to przede wszystkim filozofia + prawo + teoria społeczna.
Przez lata pobytu w Niemczech mocno związał się z niemiecką kulturą intelektualną. Studiował m.in. w środowisku związanym z Jürgenem Habermasem. W źródłach pojawia się jednak nieścisłość dotycząca jego formalnego promotora — dokumenty biograficzne wskazują Karolę Brede.
Potem — pieniądze zamiast akademii
Po doktoracie wszedł w świat finansów.
Założył Caedmon Group, zajmującą się zarządzaniem pieniędzmi i inwestycjami. Inwestował m.in. w start-upy i akcje. To właśnie z tego okresu pochodzi jego bliższa relacja biznesowa z Thielem.
2003 — Palantir
W 2003 r. Karp, Peter Thiel i pozostali współzałożyciele stworzyli Palantir Technologies.
Karp został CEO i — co bardzo charakterystyczne — pozostał nim do dziś. Palantir podaje oficjalnie, że pełni funkcję CEO od 2005 r., a w zarządzie zasiada od 2003 r.
I tu pojawia się paradoks, który moim zdaniem jest ważniejszy od całej reszty jego CV:
Człowiek z doktoratem z teorii społecznej i filozofii stworzył jedną z najpotężniejszych firm zajmujących się analizą danych dla wywiadu, wojska i państw.
To nie jest typowy „programista, który zrobił firmę IT”.
Jeszcze jeden ciekawy element
Karp od dawna jest związany również z europejskim światem gospodarczym. Był m.in. członkiem rady The Economist, a od 2018 r. zasiadał w radzie nadzorczej Axel Springer. W jego oficjalnym CV z 2018 r. figuruje także Steering Committee Bilderberg Meetings.
Zna niemiecki, a także posługuje się francuskim. Jest praktykiem tai-chi w stylu Chen i uprawia narciarstwo biegowe.
I jedna rzecz szczególnie warta zapamiętania
Karp i Thiel byli niemal ideologicznymi przeciwieństwami podczas studiów:
- Thiel — bardziej kapitalistyczny, libertariański;
- Karp — wówczas zdecydowanie bardziej lewicowy, zainteresowany marksizmem i teorią społeczną.
Później Karp przeszedł bardzo daleką drogę intelektualną. Dzisiaj otwarcie argumentuje, że technologia, państwo, obronność i przewaga Zachodu powinny być ze sobą ściśle połączone. W swojej książce The Technological Republic rozwija właśnie tę koncepcję.
I dlatego, wracając do naszej poprzedniej rozmowy o Szwajcarii, uważam, że warto przyjrzeć się nie tylko Palantirowi jako firmie, ale Karpowi jako człowiekowi stojącemu za jej filozofią. Jego doktorat, Niemcy, Habermas, Thiel, finansowanie Palantira i późniejsza przemiana poglądów tworzą bardzo nietypową układankę.
Powiedz jeszcze coś z życiorysu szefa Palandiru.
Urodził się 2 października 1967 r. w Nowym Jorku.
- Dorastał w Filadelfii, gdzie ukończył Central High School w 1985 r.
- Jego ojciec był Żydem i pediatrą, a matka Afroamerykanką i artystką/fotografką. Rodzina była zaangażowana w działalność społeczną i ruch praw obywatelskich.
- Według biografii Munzingera ojciec pochodził z Galicji. To bardzo ważny szczegół, bo „Galicja” (!!!) w tym kontekście oznacza historyczną Galicję Europy Środkowej, a nie amerykańską miejscowość.
Sam Karp mówił natomiast, że jego przodkowie ze strony ojca pochodzą z obszaru niemieckojęzycznego i z tego powodu określał się czasem jako swego rodzaju „pół-Niemiec”.
Czy to nie ciekawe?
Pochodzili z Galicji. OK. Ojciec mówił, że z części niemiecko języcznej.
Czyli ciekaw jestem, czy on dzisiaj czuje się Ukraińcem, czy może Polakiem?
„Kto posiada dane?
Kto może je połączyć?
Kto definiuje model rzeczywistości?”
Problem polega na uczciwości oceny rzeczywistości na podstawie danych.
Model może rzeczywistość odzwierciedlać, ale może zniekształcać przez pryzmat herezji, której ewolucją są współczesne mutacje marksizmu, a celem świat totalitarny – jak wynika z kierunku działań „niewidzialnych sił” albo wg Marksa z „konieczności dziejowej”.
Życiorysy wskazują na role: wykonawcy (Thiel) i oficera politycznego (Karp). W tle działa „Smiersz”.
@Marek Michalski
Cześć. To nie jest moja profesjonalna analiza. To zdobywanie faktów ad hoc z pomocą AI. A to dlatego, że wzburzyło mnie to "przyjazne" zdjęcie postaci, którą nadal poważam i ufam, która się uśmiecha i ściska z typem, o którym już słyszałem ostre oceny.
No i kim on jest? Filozof, żymskiego pochodzenia, i rodzinnie z Galicji (Polska? Ukraina dzisiaj?), wytrenowany w szkole frankfurckiej, czyli mózg wyprany przez marksistów, bolszewików. W jednym mamy Żymianina, bolszewika i szkopa plus amerykański, lewacki świat biznesu.
No i widzimy – media wszelakie łącznie z IT milczą jak grób. Bo inaczej tobie pokażemy.
Pozdrawiam
Wsad do kotła (AI) determinuje smak i strawność końcową produktu. Nie mam złudzeń co do tego, że przyszłe pokolenia mają przechlapane. Mnie też to dotyczy, choć już "mi to lotto"... Żal dzieci i wnucząt.
@Mrówka
Cześć Mrówko
Też bym chciał odpuścić i spokojnie już wszystko olewać. Tak jak Ty. - ..."Kiedy smacznie usnę pod drzewem, na dowolnie wybranym boku, wtedy mam, co na świecie najlepsze - święty spoooookój."
Pozdrawiam i dalej do ścinania winogron.