Właśnie zakończył się "polski" finał siatkarskiej męskiej Ligi Narodów. LN zastąpiła bardzo podobną formułę Ligi Światowej. Stało się to przed ośmioma laty. W tym czasie naszej.siatkarki trzy lata pod rząd (2023-2025) zdobywały brązowe medale Ligi Narodówi i były to pierwsze krążki żeńskiej "siatki" na imprezie rangi globalnej od dobrze ponad pół wieku . A konkretnie od też brązowego medalu na Igrzyskach Olimpijskich w Meksyku w 1968 roku. Oczywiscie potem były dwa mistrzostwa Europy naszych "Złotek" , trenowanych przez sp. Andrzeja Niemczyka (lata 2003-2005) i jeden "brąz" na domowych ME w Łodzi w 2009 roku. W tym.sezonie jednak Biało -Czerwone nie weszły do finałowej "ósemki" ,co było jednak niespodzianka . Czemu tak się stało ? Pewien mój włoski przyjaciel ,wybitny znawca siatkówki, związany z nią zawodowo od lat (sam zresztą w nią grał) zapytany o przyczyny tej naszej porażki zaczął mi tłumaczyć,że na takiej i takiej pozycji zabrakło takiej i takiej siatkarki ,ale na tegoroczne mistrzostwa Starego Kontynentu powinno być już wszystko w porządku . Cóż,nie kupuję tej narracji. Mam wrażenie ,że mieszkający w Polsce Włoch w ten sposób ...broni włoskiego trenera kadry Stefano Lavariniego. Jego rodak trenuje naszą żeńska reprezentację od pięciu lat. Przyszedł do nas po IO w Tokio,gdy sensacyjnie z kadra Korei zajął czwarte miejsce . Nigdy przedtem ani nigdy potem Koreanki nie grały w półfinale igrzysk. O zatrudnieniu właśnie Lavariniego w Polskim Związku Piłki Siatkowej (byłem wtedy,od 2018 jego wiceprezesem) mówiliśmy jeszcze przed IO . Rzecz w tym,że teraz nasze reprezentantki odmawiają gry w kadrze. Były w cwiercfinale na paryskich igrzyskach oraz na mistrzostwach globu oraz dwukrotnie na ME -zatem zawsze w pierwszej "ósemki"-i nigdy w pierwszej "czwórce",jak poprzednia kadra Włocha. Czy zatem szkoleniowiec z Italii przejadł się polskim zawodniczkom? Cóż ,dobre pytanie. Odpowiedź sportowa nadejdzie na mistrzostwach Europy. Tylko,że może być ona pochodną relacji : trener - reprezentantki.
Jak widać, słychać i czuć takich problemów (czy też aż takich problemów) nie ma kadra męska. Także stąd wynika jej kolejny sukces. A ten jest ogromny: trzeci raz wygrywamy Ligę Narodów ,w tym drugi raz pod rząd ,co w historii udało się tylko Rosjanom . Ostatni mecz był horrorem,ale w siatkówce horrory to przecież polska specjalność -od czasów niezapomnianego sp.Huberta Wagnera...
*Artykuł ukazał się w tygodniku "Gazeta Olsztyńska"