Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Dlaczego w Poznaniu komuniści zabijali dzieci

Tezeusz, 27.06.2026

Dlaczego komuniści w Poznaniu zabijali dzieci ?

28 czerwca 1956 w godzinach popołudniowych pracownik szpitala im. Raszei w Poznaniu wpisał pod numerem 2216 do karty głównej szpitala nazwisko zabitego: Strzałkowski Roman, urodzony 20.3.1943, zamieszkały w Poznaniu ul. Kościuszki 104 m. 4, uczeń. W rubryce rozpoznanie lekarskie odnotował: Rana postrzałowa klatki piersiowej.
Następnego dnia rano dyżurny w szpitalnej portierni nie chciał pokazać ojcu zwłok dziecka. Sprawdził listę ofiar i powiedział, że Romek zginął i jego nazwisko figuruje pod numerem 10. Jakiś sanitariusz pokazał jednak Janowi Strzałkowskiemu ciało syna. Romek leżał w garażu, zmienionym w prowizoryczną kostnicę. Ojciec zauważył na ciele plamę krwi. Ślad po kuli był mały, ale wyraźny, z lewej strony koszulki. Legitymacja szkolna leżała na piersiach dziecka.
Legenda Romka Strzałkowskiego
Jan Strzałkowski nigdy nie poznał okoliczności, w jakich zginął Romek. Ubecy wmawiali, że chłopiec zginął postrzelony kulą manifestantów. Nie uwierzył. Razem z żoną Anną do końca żyli w przekonaniu, że ich syna zabiła bezpieka. Romek miał zginąć, bo podniósł biało-czerwony sztandar, który upuściły ranne tramwajarki. W bohaterstwo najmłodszej ofiary Poznańskiego Czerwca 1956 wierzy również Anna Majerowska, najbliższa kuzynka Romka. – Matka wpoiła mu, że flaga narodowa i godło nie mogą leżeć na ziemi – opowiada Majerowska, 50 lat po śmierci kuzyna. Według rodziny i niektórych świadków, Romka zabrało z ulicy Kochanowskiego do gmachu UB dwóch mężczyzn w cywilu. Trzynastolatek miał zginąć, stojąc z podniesionymi rękami w jednym z garaży budynku Urzędu Bezpieczeństwa. Historykom nigdy nie udało się tej wersji potwierdzić. Wokół śmierci Romka Strzałkowskiego narosło przez pół wieku wiele mitów, których nie da się zweryfikować na podstawie dokumentów. Wiemy jednak, jak zaczął się dla Romka „czarny czwartek“ i co przeżywała rodzina w pierwszych dniach po śmierci dziecka.
Spacer po szynkę
Manifestację słychać było od wczesnego ranka. Od strony ulicy Armii Czerwonej, gdzie swoją siedzibę w Zamku miały władze Poznania, dobiegały krzyki i nawoływania. Anna Strzałkowska zezna później prokuratorowi, że słyszała wyraźnie skandowanie „my chcemy chleba“. Romek wybierał się do sklepu. – Miał taki zwyczaj, że codziennie rano szedł przed szkołą po dwa plasterki szynki na śniadanie – wspomina Anna Majerowska. 28 czerwca uczeń szkoły muzycznej miał już wakacje. Matka pozwoliła Romkowi pójść pod Zamek, ale zabroniła przyłączać się do protestujących. – Jaka to manifestacja? – dopytywał Romek. Matka powiedziała, że ludzie domagają się obniżki cen i poprawy poprawy bytu. Kwadrans po godzinie dziewiątej chłopak wyszedł na zakupy. Do domu już nigdy nie wrócił.
Nie wiadomo, co potem działo się z Romkiem. Relacje świadków są sprzeczne i nie udało się na ich podstawie odtworzyć dokładnie ostatnich godzin życia chłopca. Z całą pewnością Romek znalazł się w okolicach Zamku i placu Stalina. Nie wiemy, jak dotarł pod gmach Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Po drodze spotkał szkolnego kolegę o nazwisku Czapski. Kolega będzie miał więcej szczęścia niż Romek i Poznański Czerwiec 1956 zakończy się dla niego ranami postrzałowymi ręki. Czapski z Romkiem włóczył się po ulicach. Chodzili po opuszczonych mieszkaniach, zaglądali na podwórka, do szop i piwnic. Możliwe, że w ten sposób trafili do garaży Urzędu Bezpieczeństwa.
Tajemnica ubeckich garaży
Według najpopularniejszej i owianej legendą wersji zdarzeń Romek znalazł się na ulicy Kochanowskiego w chwili, gdy bezpieka z okien otworzyła ogień do tłumu. Kule dosięgnęły dwie tramwajarki, niosące biało-czerwony sztandar. Flaga upadła i splamiła ją krew rannych kobiet. Romek, który był akurat w pobliżu, doskoczył, chwycił sztandar i uniósł do góry. Wtedy podeszło dwóch mężczyzn i zabrało Romka do UB. Zginął w jednym z garaży zabity strzałem w serce. Historykom nie udało się potwierdzić tej wersji zdarzeń. – Wiemy, że Romek Strzałkowski był w okolicach ulicy Kochanowskiego – wyjaśnia dr Łukasz Jastrząb, historyk UAM. – Nie znamy szczegółów. Relacje Czapskiego, rannych tramwajarek i innych świadków są rozbieżnie i częściowo się wykluczają.
Władzom nie zależało na wyjaśnieniu okoliczności śmierci Romka Strzałkowskiego. Nie przeprowadzono sekcji zwłok zabitego trzynastolatka ani analizy balistycznej. Zbadano jedynie koszulkę, którą Romek miał na sobie w chwili śmierci.
Strzałkowscy nie mogli pogodzić się ze śmiercią jedynaka. – Wiele lat po jego śmierci ciocia codziennie wspominała Romka – opowiada Anna Majerowska. – To był ich długo wyczekiwany syn. Anna Strzałkowska miała 41 lat, gdy urodził się Romek. Strzałkowscy nie przypuszczali, że w Poznaniu pochowają jedyne dziecko. Gdyby o tym wiedzieli, być może nie przeprowadziliby się z Siedlec do Poznania. Miasta, które kochali, a które odebrało im Romka.
W rocznicę wielkiego zrywu w walce o Polskę Wolną i Niezależną w Czerwcu 1956 w Poznaniu , najmłodszym bohaterom tego czynu materiał ten poświęcam.
Cześć i Chwała Bohaterom.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 23
u2

u2

27.06.2026 16:30

A w szafie schował się wtedy towarzysz Gierek. Cytat z książki Mariusza Głuszko pt. "Edward Gierek. Szkic do portretu PRL" :

Gierek alarmowany przez Czerwińskiego, który wtedy był wiceprzewodniczącym Centralnej Rady Związków Zawodowych, postanowił udać się Poznania. „Nie mając żadnych kompetencji od Ochaba do ugaszenia pożaru, postanowiłem następnego dnia rano  o piątej pojechać samochodem do Poznania. Dojechałem już tylko do rogatek miasta, tam bowiem zatrzymała mnie pikieta strajkowa”  – wspominał Gierek. Pieszo więc udał się w stronę budynku Komitetu Wojewódzkiego. Na miejscu okazało się, że budynek został już zajęty przez demonstrantów i zdemolowany. Sytuacja była naprawdę poważna. Razem z Czerwińskim, którego spotkał na ulicy, udali się w stronę budynku Wojewódzkiej Rady Narodowej, który jeszcze nie został opanowany przez robotników. Gierek miał nadzieję telefonicznie skontaktować się z Ochabem i opowiedzieć mu o sytuacji w stolicy Wielkopolski. Nie zdążył jednak, gdyż do budynku wdarła się pikieta robotników. „Przybyli szukali przewodniczącego. Niewątpliwie też zostałbym przez nich zrewidowany ze wszystkimi tego konsekwencjami, gdyby nie przytomność sekretarki, która schowała mnie i Czerwińskiego w pokoiku recepcyjnym” – tak wspominał te dramatyczne chwile w Przerwanej dekadzie. Janusz Rolicki z kolei twierdzi, że sekretarka schowała Gierka i Czerwińskiego w dwóch dużych szafach. „Gierek był tą szafą bardzo zawstydzony. On, późniejszy szef partii, musiał się chować do szafy! Prosił mnie, by o tym nie pisać” – wspominał Rolicki.

Sytuacja w mieście stawała się dramatyczna. Pierwsze strzały  i pierwsze ofiary padły na ulicy Kochanowskiego, gdzie mieścił się budynek Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego.  W tym budynku został zastrzelony uczeń szkoły podstawowej, Romek Strzałkowski. Wymiana ognia nasilała się. Na pomoc oblężonym ubekom wysłano kompanię z Oficerskiej Szkoły Wojsk Pancernych. Odsiecz się nie udała, gdyż kompania została rozbrojona przez otaczających budynek robotników.

Wobec wydarzeń w Poznaniu władza wykazywała początkowo niezdecydowanie. Brakowało osoby, która wzięłaby na siebie ciężar odpowiedzialności za podjęte decyzje. Gierek, który przebywał w Poznaniu od wczesnych godzin porannych, do godziny czternastej był najwyższym funkcjonariuszem partyjnym w tym mieście. Daleki był jednak od brania na siebie odpowiedzialności za to, co się działo. Wspominając tamte wydarzenia stwierdził, że w rozmowie telefonicznej z Ochabem odradzał użycia broni wobec robotników. Gdy do Gierka zadzwonił szef bezpieczeństwa z Poznania z prośbą o zgodę na otwarcie ognia, ten miał odmówić wydania takiego rozkazu. „Póki krew się nie polała, możliwe są rozmowy” – oświadczył. Nie zapobiegło to jednak tragedii. Zezwolenie na użycie broni miał wydać sam Ochab, o czym Gierek tak mówił: „Moja odpowiedź nie zadowoliła wówczas szefa bezpieczeństwa, który zezwolenie na użycie broni wyegzekwował telefonicznie chwilę później od samego Ochaba. Wiem, że tak było od generała milicji, Pietrzaka. Jego pisemną relację na ten temat widziałem na własne oczy”.

Tezeusz
Nazwa bloga:
Tezeusz
Zawód:
https://albicla.com/Tezeusz
Miasto:
Gdynia

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 1, 884
Liczba wyświetleń: 3,517,607
Liczba komentarzy: 18,666

Ostatnie wpisy blogera

  • Odznaki bohaterów
  • Powstańcza miłość. Historia prawdziwa
  • Mordowali Polaków Niemcy ale mordowali także i Rosjanie. AUSCHWITZ

Moje ostatnie komentarze

  • W punkt
  • @ Tomaszek przecież wiesz i znasz pro kacapskie i niemieckie postawy i powiązania blogerów NB z czerwonymi oni wcale ich nie ukrywają wielu sam ujawniłem w moich materiałach.
  • Ten blogger to potomek Niemieckiego scierwa

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Przesmyk Suwalski – czy tam zaatakuje Rosja?
  • Szczepionki przeciwko COVID-19 – dlaczego są bezpieczne?
  • Dlaczego Polscy nie chcą się szczepić przeciwko Covid19

Ostatnio komentowane

  • u2, A w szafie schował się wtedy towarzysz Gierek. Cytat z książki Mariusza Głuszko pt. "Edward Gierek. Szkic do portretu PRL" : Gierek alarmowany przez Czerwińskiego, który wtedy był…
  • Tezeusz, @ Tomaszek przecież wiesz i znasz pro kacapskie i niemieckie postawy i powiązania blogerów NB z czerwonymi oni wcale ich nie ukrywają wielu sam ujawniłem w moich materiałach.
  • Tomaszek, Było jeszcze Kołdyczewo . I to nie takie jak w Wikipedii . I narodzik też cyrylicowy . Wierny zawsze niezależnie czy to car , putin czy stalin . Kolejny temat do eksploracji .  Czy Ponary nie…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności