Błąd numer 1: Ukraina to sojusznik Polski.
Nie. Ukraina mogła być sojusznikiem Polski. Oba kraje mogły stać się sojusznikami i wspólnie tworzyć jakiś rodzaj sojuszu imitującego dawną Rzeczpospolita Obojga Narodów.
Ale to wymagałoby od Ukraińców rewizji swojej wersji historii i uznania, że są — obok Polaków — spadkobiercami dawnej Rzeczpospolitej. Do tego — z różnych powodów — nie doszło. Ukraińcy wybrali swoją wersję, w której mitem założycielskim ich państwa jest Bandera, UPA, dywizja SS Galizien i reszta tych zbrodniarzy.
To jest dla nich tragedia — z której nie zdają sobie jeszcze sprawy. Kraj budowany na ideologii neonazistowskiej wcześniej czy później źle skończy — ale Polska nie ma na to wpływu.
Ukraina mogła być sojusznikiem Polski — ale nie jest. Jest gorzej: Banderowska Ukraina pozostająca w antypolskim sojuszu z Niemcami jest z polskiego punktu widzenia czymś gorszym i bardziej niebezpiecznym niż nieudolna i rozmemłana Rosja Putina.
Błąd numer 2: Ukraina broni Polski przed Putinem.
Jest na odwrót: Putin broni Polskę przed banderowską Ukrainą.
Błąd numer 3: Nie ma niepodległej Polski bez niepodległej Ukrainy.
Jest na odwrót: Niepodległa Ukraina rządzona przez banderowców i pozostająca klientem Niemiec — jest zagrożeniem dla niepodległości Polski.
Gdy wojna ukraińsko rosyjska się skończy i gdy w Polsce zostanie pogonione stronnictwo niemieckich jurgieltników a władzę przejmie prawica — to Niemcy prawie na pewno podpuszczą Ukrainę do wojny z Polską — aby Polskę osłabić i zdestabilizować. A potem wprowadzą do Polski "Europejskie Siły Pokojowe", oczywiście pod niemieckim dowództwem, które zajmą teren do Wisły.
W razie powstania niepodległej banderowskiej Ukrainy na niemieckiej smyczy prawdziwe stanie się hasło:
Nie ma niepodległej Polski bez sojuszu polsko-rosyjskiego skierowanego przeciw Ukrainie
Tyje na dzisiaj. Mamy nadzieję, że oczyściliśmy pole i wyjaśniliśmy kilka nieporozumień.
Cieszę sie, ze Wielki Wódz czyta moje komentarze z ostatnich czterech co najmniej lat.