Wyborcza karuzela w Europie trwa w najlepsze . Wczoraj czyli w niedzielę odbyły się wybory w jednym z trzech krajów Kaukazu Południowego czyli Armenii oraz jednym z sześciu państw Bałkanów Zachodnich czyli Kosowie.
Te pierwsze - u Ormian - były znacznie ważniejsze,bo chodziło w nich nie tylko o to czy partia obecnego premiera utrzyma władze czy nie,ale o to czy Erywan dalej będzie szedł w kierunku Zachodu, geopolitycznie się "westernizowal" czy też ponownie dryfowal w kierunku tradycyjnej,bo od XIX wieku rosyjskiej strefy wpływów ? Wydaje się ,że w tym najstarszym chrześcijańskim państwie na świecie (sic!) mecz między Zachodem a Wschodem wygrał ten pierwszy,bo tak należy interpretować wygraną partii obecnego , prozachodniego premiera Nikoli Paszyniana -partnera Donalda Trumpa przy zawieraniu porozumienia pokojowego między Armenią a Azerbejdżanem pod parasolem 47 prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki. Główna partia opozycyjna -"Silna Armenia" - kierowana przez prorosyjskiego oligarche(z obywatelstwem Federacji Rosyjskiej skądinąd...) zdobyć miała poparcie poniżej 20 %, , a "Umowa Społeczna" wspomnianego już tu premiera Paszyniana według wstępnych wyników conajmniej 2,5 - 3 razy wiecej głosów. Zatem trawestując slynna książkę niemieckiego pisarza Ericha Marie Remargue'a o I wojnie światowej : " Na Kaukazie Południowym bez zmian". Zapewne,-bo wyniki są na razie wstępne....
Dokładnie to samo można powiedzieć o Kosowie. Rządzący dotychczas rządzić tam będą dalej ,choć stracili w ciągu pół roku aż 9 % poparcia . Tyle ,że owo "Samostanowienie" w poprzednich wyborach w grudniu 2025 roku otrzymało ponad 51 % głosów ,a teraz "tylko" 42,6% . To oznacza ,iż po trzecich w ciągu półtora roku wyborach parlamentarnych (Kosowo,jak widać, chce pobić rekord Bułgarii : ośmiu wyborów w ciągu pięciu lat...) Albin Kurti dalej będzie szefem rządu.
A więc i tu i tu kontynuacja. Różnica jest jedna i to zasadnicza (o zupełnie różnej wadze wyborów już nie wspomnę) - i jest nią frekwencja. W Armenii wyniosła blisko 60 % ,a w Kosowie sporo poniżej 30 %.
*Artykuł ukazał się na portalu "Wprost"