Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

ZAPISKI Z PAKISTANU

Ryszard Czarnecki , 17.05.2026

Młody, może dwudziestoletni mężczyzna w koszulce z napisem "Child of God" wraz z tłumem innych opuszcza meczet w Muzzafarabadzie. To nie jest piątek, a więc ich święto, tak, jak dla nas, chrześcijan niedziela, ale ludzi jest dużo. Także młodych. Pakistanowi - temu największemu na świecie, obok Indonezji islamskiemu państwu świata na pewno nie grozi kryzys religijny. Wręcz przeciwnie. Kryzys demograficzny też nie, bo obojętnie czy jestem w Islamabadzie- aktualnej stolicy, drugiej w historii po Karaczi czy w Lahore- fascynującym mieście kultury, sztuki i lutowego festiwalu latawców czy w zbudowanym od podstaw Nowym Mirpurze czy wreszcie we wspomnianej stolicy pakistańskiego Kaszmiru Muzzafarabadzie - wszędzie widzę masy dzieciaków. Ten muzułmański wyż demograficzny kontrastuje dla mnie z ucieczką od dzieci szeroko rozumianego Zachodu.

Zamknięty dla zwiedzających Czerwony Fort otwierają specjalnie dla nas. Trzeba tylko usunąć motocykl blokujący rzadko teraz używaną bramę. Fort został zniszczony w wyniku trzęsienia ziemi sprzed dwóch dekad. Z fortu widać w dole rzekę Nellum czyli "zieloną". Na tą samą rzekę za całkiem nieodlegla granicą Hindusi mówią "kishan ganga". Rzecz jasna widać też stąd "peerchamasi" -góry .To niższa partia Himalajów.

Budowę Czerwonego Fortu rozpoczęto w 1569 roku za dynastii Czak. Służyć miał jako druga linia obrony. Fort został ukończony przez sułtana Muzaraffa Khana , założyciela Muzzafarabadu i reprezentanta dynastii o wdzięcznej nazwie ...Bomba, w roku 1646 . Niemal kompletna renowacje przeprowadził maharadża Gulab Singh w 1846 roku, a dokończył ją jego syn maharadża Ranbir Singh,dzięki czemu fort wrócił do swej pierwotnej roli militarnej twierdzy. Po trzęsieniu ziemi kolejną renowacje rozpoczęto przed siedmiu laty, co z dumą podkreśla administracja "Azad,Jammu, Kashmir Tourism &Archeology" na tablicach przypominających , przepraszam za skojarzenie , te w Polsce głoszące chwałę Unii Europejskiej za przekazane z Brukseli środki na inwestycje...

MĘŻCZYŹNI FARBUJĄ WŁOSY, KOBIETY UCIEKAJĄ Z KRZYKIEM

Zmęczył mnie Czerwony Fort . Głównie bardzo wysokimi schodami, których pokonywanie ileś razy w górę i na dół w moim wieku wymaga samozaparcia i wysportowania. Nie na tyle wszak mnie zmitrężył, żebym nie zauważył podobieństwa między skonfliktowanymi państwami- posiadaczami broni jądrowej. I w Indiach i tutaj mężczyźni często farbują włosy i robią to w bardzo widoczny sposób: Hindusi przede wszystkim na czerwono, w Pakistanie również, ale także na czarne (u starszych) i brązowe(u młodszych).

Wracamy samochodem z miejscowym kierowcą. Cały dumny, że wiezie Europejczyków dzwoni do żony z komórki z włączoną kamerą i daje jednemu z nas. Gdy małżonka widzi po drugiej stronie obcego mężczyznę ...ucieka z krzykiem.

Zabawny zwyczaj nazywania tutejszych hoteli najbardziej pompatycznymi nazwami, które nijak się mają do rzeczywistości: te wszystkie "Royal Continentale" czy "Palace" na poziomie gorszym niż nasze hostele. "PR" po pakistańsku ?

Klęski żywiołowe w regionie to monsuny, które rzeczywiście powodują spore zniszczenia. O trzęsieniach ziemi przed, którymi przestrzegał mnie mój najmłodszy, niespełna 16-letni syn ,już wspomniałem. Powodzi tu nie ma - to przypadłość raczej Pundżabu i rzeki Chenab. Jednak największą klęską od lat są - dla obu stron - stosunki Indii z Pakistanem i wynikające z nich zamachy terrorystyczne, walki graniczne, a ostatnio już nawet pełnoskalowa, choć krótka "wojna pięciodniowa". Była to nie tylko konfrontacja militarna Islamabadu i New Delhi. Także wojskowego sprzętu francuskiego, używanego przez Hindusów (np. Raffaele) z uzbrojeniem z Chin, które mieli i mają Pakistańczycy. W prywatnej rezydencji byłego premiera prowincji Azad, Dżammu i Kaszmir eksszef rzadu Radza Faruk Haider mówi mi, że na Muzaffarabad spadło sześć rakiet . Jedna trafiła w meczet w pobliżu Czerwonego Fortu zabijając dwie osoby, w tym dwuletnią dziewczynkę.

GRÓB CHRYSTUSA W PAKISTANIE?

Czy istnieje język "kaszmirski"? Mówią mi, że tak, ale niewiele osób nim rozmawia. Na przykład w regionalnym parlamencie zna go ledwie kilku deputowanych. Tu, jak i w reszcie Pakistanu króluje urdu. Mówi nim też cześć mieszkańców Indii, ale również... Fidżi . Skądinąd na tym terenie, jak i w pobliskich Indiach królował kiedyś język perski z oczywistych historycznych względów. A urdu dla Europejczyków na pewno jest łatwiejszy niż sanskryt. No i bliższy arabskiemu -stąd szereg Pakistańczyków włada obydwoma językami, szczególnie ważnymi w świecie islamu. Z kolei język hindi mieszkańcy Pakistanu rozumieją, jak mówi mi jeden z nich ,w 80 %, czego na pewno nie mogą powiedzieć o bengalskim, którym mówią obywatele sąsiedniego Bangladeszu. A przecież do początku lat 1970 był on częścią Pakistanu. Jednak lingwistycznych podobieństw jest tu sporo : choćby w hindi samolot to "riman", a w bengalskim "biman". Pamiętajmy wszak, że choć znajomość języków to rzecz ważna , to jednak nie decydująca - bo jak mówili nasi rodacy współcześni królowi Michałowi Korybutowi Wiśniowieckiemu w drugiej połowie XVII wieku : " nasz Król Jegomość mówi siedmioma językami, ale w żadnym nie ma nic do powiedzenia"...

Jednak nie w urdu, ale po angielsku rozmawiamy o "kangri" -miejscach, gdzie używają specjalnych "heaterow" : gorących, oplecionych wikliną donic z popiołem ze spalonego drzewa

Wyglądają na swojskie koszyki, ale rzeczywiście dobrze rozgrzewają przyłożone do ciała. Rozmawiamy o tym w cieniu rzeźby pusztuńskiego wojownika...

Ciekawe, że gdzieniegdzie funkcjonuje tu mit o...prawdziwym grobie Chrystusa właśnie tu, w Pakistanie ! To na tej muzułmańskiej ziemi ma spoczywać, według niektórych miejscowych, Jezus, bądź co bądź jeden z oficjalnie uznanych -według świętych ksiąg islamu - proroków. Ot, ludowa narracja historii chrześcijaństwa wśród czytelników Koranu. Jednak były premier regionu Azad, Dżammu, Kaszmir zaprzecza tej wersji. Z równą siłą zaprzecza, że "militants" ,jak określa terrorystów, ukrywają się po meczetach w jego regionie. Słyszę pretensję, że my, Zachód nie odróżniamy... "dżihadystow" od terrorystów. I że "dżihadystami ", ludźmi "świętej wojny" są np. biczownicy, którzy chłostają się w imię wiary (jak w chrześcijaństwie w średniowieczu, czego już eks-szef rządu nie dodaje).

Premier Radza Faruk Haider kopci papierosa za papierosem aż mu z zżółkły siwe wąsy. Rozmawiamy o islamie. Słyszę ,że żeby kobieta wyznająca religię hinduistyczna mogła wyjść za muzułmanina najpierw musi przejść na islam. Podobnie Żydówka czy chrześcijanka. A jeśli wyznawczyni islamu chce poślubić wyznawcę Chrystusa lub Jahwe ? Musi wyrzec się swojej wiary, bo jest praktykowany zakaz małżeństw mieszanych wyznaniowo.

BAZARY POD HIMALAJAMI

Droga do Mirpur. W samochodzie, chcąc nie chcąc, słuchamy współczesnej pakistańskiej muzyki. Piosenkarza Tahira Farooqa daje się słuchać . Zuffan Tedian Ludon Khawan Walay. Nie znacie ? Serio ? Muzyka jest rytmiczna, można przywyknąć, a kierowca zjeżdża po licznych serpentynach, więc nie można go denerwować prośbą o inny repertuar. Gość zresztą mówi po angielsku tak, jak ja po urdu. Jest chyba niespełnionym rajdowcem, bo jedzie w dół slalomem niczym na OS-ie czyli odcinku specjalnym rajdu. Zaczynam rozumieć teraz potoczne określenie "mieć duszę na ramieniu"...

Po lewej mamy strome zbocze góry, po prawej rzekę i też stromą górę. Stromizna po obu stronach drogi jest taka, że nie widać z okien auta wierzchołków gór. Dosłownie wrastam w fotel, gdy dostrzegam brak zabezpieczeń na brzegu drogi ,za która jest przepaść kończącą się w rzece płynącej hen, daleko pod nami.

Jedziemy cały czas ostro w dół. Ciągnące się po obu stronach góry wręcz przytłaczają. Po lewej tablica z napisem informującym, że żegnamy się z regionem Azad - -Kaszmir . Po prawej inna oznajmiająca, że wjeżdżamy do Baltistanu. Gorąco. Nie chodzi tylko o temperaturę powietrza . Mkniemy w dół, w dół, w dół. Znaki drogowe wzywają „slowly” lub „drive slowly - population ahead", ale kierowca nie zna przecież angielskiego, zatem nie tylko nie jedzie powoli ,ale nawet nie zwalnia. A może nawet jeśli rozumie mowę Szekspira , to jedzie za szybko żeby przeczytać ostrzeżenia...

Przejeżdżamy przez osadę. Bazary po obu stronach drogi niczym arabski „suk” przeniesiony pod Himalaje. Oto i one: najwyższe góry świata. Tu są niższe niż ich bardziej znana część. Zaśnieżone. Kuszące. Majestatyczne. Na podhimalajskiej szosie gdzieniegdzie jakieś roboty czy robótki drogowe i... bezpańskie psy. W jeszcze większej ilości widziałem je w Indiach i to w rejonach tłumnie odwiedzanych przez turystów, jak Kerala czy Goa.

„MASHA ALLAH”

A my wciąż w prawo, w lewo, w prawo, w lewo. Slalom na górskiej drodze. Cały czas w dół, jak w prawdziwym narciarskim slalomie. Jedziemy w konwoju w samochodach na rejestracjach stolicy - Islamabadu , a pierwszy bilboard z reklamą, który spostrzegam promuje „Islamabad Tea” . Dalej reklama głównego banku regionalnego - Banku Azadu i Kaszmiru. Wielkie maszty na ponad 20 metrów z flagami Pakistanu i Kaszmiru. Ten drugi ma flagę bliźniaczo podobną do Pakistanu ,tyle, że z żółtym dodatkiem- czworokątem w lewym górnym rogu. Od razu mam skojarzenie z flagami Turcji i Tureckiej Republiki Cypru Północnego : bliźniaczo podobne, tylko inne proporcje kolorów białego i czerwonego. Ta tureckiej części Cypru jest jakby negatywem flagi ojczyzny-Matki czyli Turcji.

Mijamy przydrożny minaret ze szklanymi, niebieskimi kopułami. Drogowskazy są tylko „dla swoich”,bo tylko w języku urdu. Dojeżdżamy do „granicy” między pakistańskim Kaszmirem a Pakistanem. Formalnie to jedno państwo ,ale Pakistańczycy z Kaszmiru podkreślają mocno swoją odrębność. Słyszę, że „w sercach” mają własną osobna państwowość. Tu kończy pracę nasza policyjna asysta. Wreszcie zaczyna się seria drogowskazów dwujęzycznych- z angielskimi, na szczęście. Mijamy miasto o nawie Kelala, która kojarzy mi się z chrześcijańską Keralą w Indiach. Teraz Choki. Tu już w ogóle nie ma przydrożnych zabezpieczeń nad przepaściami i wąwozami, a więc odruchowo wciskam się albo w drzwi od samochodu albo w siedzenie i podłokietnik w zależności od tego czy bierzemy zakręt w lewo czy w prawo. Mijamy nieliczne przydrożne sklepiki z samotnymi sprzedawcami siedzącymi na stołkach przed swoimi kramikami. Osada Lower Birote. Podróżnik może mieć od razu skojarzenie z ... meksykańskim chlebem z regionu Guadalajary - ni to bułki , ni to bagietki. Plansza z ostrzeżeniem, aby w czasie deszczu jechać tędy powoli. Lamy ,a może kozy skubią trawę. Jedziemy za szybko aby bliżej dostrzec jakie to zwierzęta, które nie zwracają na nas uwagi. Miejscowość Julial, drogowskaz na Paghwari. To już Pundżab. Do Murree jest 29 kilometrów. Tymczasem po lewej nagle dolina : bardzo stromo w dół. Nie chcę nawet na nią patrzeć ze względu na mój lęk wysokości. Za to po prawej: pionowa ściana. Droga, którą mkniemy oddziela niebo od czyśćca gdzieś tam, hen w dole.

W samym Paghwari reklama zachwalająca, uwaga, „Muslim Hands” czyli rękodzieła wyznawców proroka Mahometa. Ciasna droga ,a po jej obu stronach głównie mężczyźni. Przydrożna restauracja „Old Makkah” kusi ,ale my jedziemy dalej na Alliot -sześć kilometrów stąd, a dalej na Islamabad. Żółta zeschnięta trawa przy drodze, która teraz zaczyna piąć się w górę. Tam wyżej jest już intensywna zieleń. Przed nami samochód z dwoma, może dziesięcioletnimi chłopcami, stojącymi na zderzakach, dla złapania równowagi trzymających się plandeki. Jadą uśmiechnięci, a świat stoi przed nimi otworem. Obok autobus z napisem „Masha Allah”. Właściwie powinno się to pisać :Mashallah"

Po arabsku oznacza to „Jak Bóg chciał” czy też „To, co Allah chciał”. Ma wyrażać radość, wdzięczność, podziw, pochwałę za to , co piękne z jednoczesnym uznaniem, że wszystko co się dzieje, dzieje się z woli Boga...

Artykuł ten ukazał się w ostatnim numerze tygodnika "Do Rzeczy"-i jest wciąż dostępny w sprzedaży

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 15
Ryszard Czarnecki
Nazwa bloga:
Blog autorski

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 6, 959
Liczba wyświetleń: 8,123,057
Liczba komentarzy: 11,137

Ostatnie wpisy blogera

  • Antypolska polityka na Litwie
  • LEWICA 2026 CZYLI „CZARNECKO TO WIDZĘ”
  • NAGRODA POCIESZENIA POLSKIEJ PRAWICY IM. TRUMPA

Moje ostatnie komentarze

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • EKSHUMACJA ŚP. WASSERMANA I MILCZENIE PIĄTEJ KOLUMNY
  • Najnowszy kawał o Tusku i Gierku
  • Nowy kawał o Tusku i raju

Ostatnio komentowane

  • u2, *** "populistyczna", „antyeuropejska” i „wroga emigrantom” ***Przypomina się kampania Donalda Tuska w 2023 roku, kiedy był antypopulistyczny, obiecywał twarde 100 konkretów w 100 dni, był…
  • NASZ_HENRY, To pisanie w "Najwyższym Czasie" to rozpoznanie przed wyborami AD 2027? ⚠️
  • NASZ_HENRY, Polacy już zostali zaplątani, tfu splątani z żulami 😡 .................................................... dakowski.pl

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności