Trener nie jest jak saper, który myli się tylko raz. Trener może pomylić się szereg razy,a i tak to fucha obarczona dużym ryzykiem. Piłkarze, siatkarze czy koszykarze nawet jak grają kiepsko mogą wylądować co najwyżej na ławce rezerwowych (w przypadku piłki siatkowej : w "kwadracie”), albo być przesuniętym do tzw. drugiego zespołu danego klubu (to już tylko w futbolu) - i tak dograć sezon biorąc kasę. W przypadku trenerów jest prościej i okrutniej: „albo-albo”. Dziś trenujesz-jutro wylatujesz. Karuzela trenerska to norma, niestety. W tym sezonie piłkarskiej Ekstraklasy, przecież jeszcze niezakończonym, robotę stracili trenerzy już w 7 klubach na 18. Ostatnim, który wyleciał był szkoleniowiec Arki Gdynia. Pracował 15 miesięcy, wprowadził klub do Ekstraklasy, ale w tym sezonie zanotował rekordową serię porażek na wyjeździe: na 13 meczów przegrał 11 i tylko 1 wygrał. Paradoksalnie odszedł niedługo po jedynej wiktorii poza własnym stadionem i to okazałej (3:0) z mistrzem jesieni Wisłą Płock.
Trenerzy klubów z najwyższego szczebla rozgrywek w futbolu i siatkówce dość często zamieniają trenerską ławkę na studio telewizyjne komentując mecze. Bywa, że są bezrobotni nawet paręnaście miesięcy, a jednak olbrzymia większość z nich znów wskakuje na karuzelę, choć nie zawsze w na najwyższym poziomie rozgrywkowym.
Mamy dziś ofensywę polskich szkoleniowców. Zwłaszcza w piłkarskiej Ekstraklasie. Gdy chodzi o czołówkę to na osiem pierwszych zespołów Polacy trenują aż sześć. Inna rzecz, że te dwa, które są w rękach zagranicznych szkoleniowców to kluby, które na dziś mają zagwarantowaną grę w europejskich pucharach, bo zajmują miejsca pierwsze (Lech Poznań) i czwarte (Górnik Zabrze). W stolicy Wielkopolski pracuje Duńczyk, a w klubie Ernesta Pola i Włodzimierza Lubańskiego - Słowak.
Za granicą największą karuzelę trenerską miało Atletico Madryt. Za legendarnego prezesa Jesusa Gila w ciągu 16 lat pracowało (i wyleciało) 26 trenerów. Ciekawe, że owe permanentne dymisje przełożyły się z jednej strony na zdobycie w 1996 roku dubletu w postaci mistrzostwa kraju i Pucharu Króla, ale z drugiej też na degradację do II Ligi cztery lata później.
Dzisiaj Atletico- „Los Colchoneros” (czyli „Materacowcy”- nazwa wzięła się z tego, że na początku XX wieku jego zawodnicy grali w koszulkach w kolorach najbardziej wówczas popularnych materaców na łóżka) poszło w drugą skrajność. Trenerem jest od... 15 (!) lat Argentyńczyk Diego Simeone. Do rekordu sir Alexa Fergusona - 27 lat trenował Manchester United - trochę mu jednak brakuje...
*Artykuł ukazał się w tygodniku "Sieci"