kontekście wojny USA i Izraela z Islamską Republiką Iranu warto wspomnieć o jedynym kraju w Azji Środkowej, który językowo i kulturowo związany jest z Persją. Chodzi o Tadżykistan, w którym dwukrotnie byłem, a w którym w praktyce mówi się językiem farsi, a więc tym samym, którym posługują się Irańczycy. Ta dawna republika sowiecka, w której mieszka prawie cztery razy mniej ludzi niż w Polsce, ale na powierzchni tylko przeszło dwa razy mniejszej graniczy z dwoma innymi dawnymi republikami ZSRR czyli Uzbekistanem i Kirgistanem ,ale też Afganistanem i Chinami. To ostatnie państwo mocno inwestuje w kraj Tadżyków, podobnie zresztą jak w inne państwa Azji Środkowej ,ale też w Pakistan czy kraje Afryki.
Rola Tadżykistanu na arenie międzynarodowej niespodziewanie wzrosła dekadę po tym, jak wybił się na niepodległość. Amerykanie z ich interwencja w Afganistanie musieli mieć bazę dla dokonującej nalotów, ale też mających loty patrolowe US Air Force. Waszyngton doszedł do porozumienia w tej sprawie właśnie z Duszanbe. Trzeba przyznać, że prezydent Emomali Rahmon (za czasów sowieckich nazywał się Rachmonow ) potrafił skorzystać z tej niespodziewanej koniunktury międzynarodowej. Wcześniej przez lata toczył ,finalnie skuteczną, walkę z tadżyckimi islamskimi radykałami wspieranymi przez koalicję muzułmańskich terrorystów z udziałem Al Kaidy, talibów, islamistów z sąsiedniego Uzbekistanu oraz Islamskiej Republiki Afganistanu. Miejscowi dżihadyści chcieli stworzenia w Tadżykistanie państwa opartego na prawie koranicznym, które byłoby zaczątkiem kalifatu obejmującego w zamierzeniu wszystkie pięć republik postsowieckiej Azji Centralnej. Umiarkowani islamiści prezydenta Rahmona wygrali walkę z radykalnymi islamistami ,ale musieli podzielić się z nimi władzą : fundamentalisci uzyskali prawie 1/3 stanowisk w administracji rządowej.
Promujący rozdęty do niebotycznych rozmiarów ,nawet jak na uwarunkowania Azji Środkowej, kult jednostki prezydent Rahmon potrafił - trzeba mu to przyznać- zagrać kartą amerykańską w rozgrywce z Rosją.
Moskwa traktowała Duszanbe jako najbardziej oczywistą część strefy swoich wpływów. Jako historyk muszę tu dodać, że carska „biała Rosja” zaczęła okupować ziemie Tadżyków, podobnie jak niektóre inne kraje regionu , już w 1868 roku. AKAPIT. Przeciąganie liny między Duszanbe a Moskwą w naturalny sposób nasiliło się po decyzji o amerykańskiej obecności militarnej w tym kraju. W kontrze do tego Putin wymusił jesienią 2004 stworzenie w Tadżykistanie rosyjskiej bazy wojskowej. Historycznie była to druga baza armii rosyjskiej w regionie- rok wcześniej Rosjanie otworzyli w Kirgistanie bazę lotniczą. Baza w kraju Tadżyków jest jednak jednocześnie największą militarną bazą rosyjską w Azji Środkowej.
Duszanbe chyba „daje radę” z Waszyngtonem i z Moskwą, ale raczej nie radzi sobie z... Pekinem. Świadczą o tym ostatnie protesty Tadżyków w kopalni złota w Zarafszonie, która należy do firmy z ChRL Zijin Mining. Miały one miejsce w listopadzie 2025 w pobliżu miasta Panjakent w północno- zachodnim Tadżykistanie. Kopalnia przynosiła straty ,gdy należała do rządu, a zaczęła przynosić zyski ,kiedy przejęli ją Chińczycy (mają w niej 70% udziałów, a państwo tadżyckie 30%). Kopalnia ta wytwarza około trzech czwartych produkcji złota w Tadzykistanie ,ale także srebro i miedź. Protesty miały charakter czysto płacowy. Szczególnie podkreślano różnice miedzy niskimi zarobkami górników - Tadżyków (od 215 do 430 USD miesięcznie) a wysokimi zarobkami Chińczyków. Nierówności w zarobkach były jeszcze większe na poziomie inżynierów : miejscowi zarabiają od 529 do 741 USD, a inżynierowie z "Państwa Środka" podobno od 3177 do 7143 USD...
Zbuntowanym Tadżykom chińska firma zaproponowała premię z okazji urodzin w wysokości 200 somoni (miejscowa waluta), co stanowi równowartość 21 dolarów oraz 500 Somoni z okazji świat - w przeliczeniu 53 USD. Chińska firma jest bardzo znaczącym pracodawcą, skoro zatrudnia tylko w tej jednej kopalni 3000 osób ,z czego aż 97% stanowią Tadżycy.
Władze w Duszanbe ukarały chińskich większościowych właścicieli kopalni grzywną za naruszenia bezpieczeństwa pracy - ale różnic w zarobkach ze względu na narodowość nie stwierdzono. Dodajmy, że Zijin Mining - czołowy chiński producent złota zainwestował w samym tylko Tadżykistanie w ciągu ostatnich niespełna dwóch dekad ponad pięć miliardów USD ! Zresztą kraj Tadżyków jest jednym z jedenastu, w którym ta chińska firma dokonała inwestycyjnej ekspansji.
Cóż, trawestując polskie powiedzenie o Tatarze i Kozaku: „Złapał Chińczyk Tadżyka, a Tadżyk za łeb trzyma” !